wracając do wątku Galaktyki i tej kwestii świadomego vs nieświadomego pobierania, bo mnie to ciągnie. czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy ktoś na ciebie tak działa? tzn jakiś test energetyczny albo coś po czym można poznać? bo piszecie o tym jak o czymś oczywistym a ja nie bardzo wiem jak to wygląda w praktyce
Nekromantka, najprostszy wskaźnik to twoje ciało po kontakcie z daną osobą. Wychodzisz ze spotkania zmęczona bardziej niż weszłaś, bez wyraźnego powodu fizycznego? Masz ochotę się położyć, czujesz jakiś opór przed następnym kontaktem? To są sygnały. Wahadełko można sprawdzić też, przed i po, ale ciało często mówi szybciej.
Galaktyka napisała że ból jest nawet przed rozmową, w samej antycypacji i to dla mnie mówi coś ważnego. Ciało już zna wzorzec i reaguje zanim jeszcze sytuacja nastąpi. To znaczy że praca musi być nie tylko przy samych rozmowach z szefową, ale przy tym głębszym wzorcu, skąd w ogóle to napięcie w relacjach gdzie ktoś oczekuje czegoś od ciebie.
przepraszam że wchodzę w środek z czymś od siebie ale ta rozmowa mi bardzo dużo daje i muszę zapytać, czy ktoś ma doświadczenie z tym że praca przy Vishuddhi miała efekty też w innych relacjach, nie tylko tej jednej problematycznej? bo zastanawiam się czy to nie jest tak że jak odblokowujesz gardło to zmienia się ogólnie jak się wyrażasz, nie tylko z jedną osobą
dobra, jeszcze jedna rzecz bo nie chce odpuścić tego watku z pobieraniem. nawet jesli przyjmiemy ze szefowa nieswiadomie 'pobiera' to problem jest taki ze Galaktyka nadal musi z nia pracowac. i co, otoczyc sie bańka energetyczną przed kazda rozmową? jak to wyglada w praktyce, bo brakuje mi tego w całej dyskusji
dobra ale zaraz, bo chce się tu zatrzymać. Lesnica, pisałaś że to u ciebie działa, ale czy kiedyś robiłaś to bez tej bańki i porównałaś? bo to może być po prostu efekt samego nastawienia przed rozmową a nie jakiekolwiek pole energetyczne. pytam serio, nie złośliwie, bo sama korzystam z takich technik ale staram się być uczciwa wobec siebie co właściwie robię.
Lucynka ma rację że trudno oddzielić efekt techniki od efektu samego skupienia. ale wiecie co, z czysto praktycznego punktu widzenia, jeśli Galaktyce pomaga wyobrażenie bańki to wyobrażenie bańki jest ok. wynik jest ten sam, szczęka boli mniej, rozmowa idzie lepiej. mechanizm to sprawa wtórna.
właściwie to mi to trochę ulżyło co Wedrowiec napisał. bo ja się zastanawiam nad tym wszystkim i chyba bym umiała wyobrazić sobie tę bańkę, to nie jest dla mnie abstrakcja. ale mam pytanie praktyczne, robię to dosłownie chwilę przed wejściem do jej gabinetu czy wcześniej? i czy muszę do tego ciszy i odosobnienia?
Galaktyka, ja robię to rano jak wiem że będzie trudny dzień, nie tuż przed rozmową. jak jestem już w jej gabinecie to za późno na budowanie czegokolwiek, jestem już w tym polu. gdzieś w toalecie albo w wyjściu z windy, te dwie minuty wystarczą. cisza nie jest konieczna, wystarczy że na chwilę skupisz uwagę tylko na tym.
hej ale wróćmy do tego co Wedrowiec napisał wcześniej o wahadełku i sygnałach ciała. bo ja ciągle siedzę na tym pytaniu, jak odróżnić że ktoś na ciebie 'działa' od zwykłego zmęczenia po trudnej rozmowie? bo serio, po każdej kłótni z kimkolwiek jestem zmęczona, to chyba normalne?
ok dobra, ale cos mi tu nie gra. jezeli nawet przyjmiemy ze ta banka działa, to znaczy ze Galaktyka ma otoczyc sie tarcza i żyć z tym w pracy na codzień? to jest jakies rozwiązanie tymczasowe, nie usuwa problemu. problem jest że szefowa prawdopodobnie jest toksyczna w sensie zupelnie nieenergetycznym, i cos z tym trzeba zrobic w realu.
rozmawiałam z przyjaciółką ale ona mówi żebym po prostu zmieniła pracę co jest łatwiej powiedzieć niż zrobić w tej chwili. z psychologiem nie byłam, trochę się boję że to za duże działo na coś co może być przejściowe. choć jak czytam to co tu piszecie to może nie jest takie przejściowe...
Galaktka, nie chce ci tutaj doradzać w kwestii psychologa bo to nie moje miejsce, ale chce powiedzieć jedno. te dwie rzeczy nie wykluczają się. możesz pracować z gardłem I rozmawiać z psychologiem I rozważać zmianę pracy. to nie jest wybór jeden z trzech. ja sam przez lata traktowałem jedno jako zamiennik drugiego i to był błąd, sporo czasu straciłem.
coś mi tu świtа. Galaktyka powiedziała że boli ją 'na zapas' czyli przed rozmową. a Kalikst wcześniej pisał że ciało zna wzorzec. i teraz pytanie, czy ten wzorzec jest tylko przy tej szefowej, czy w ogóle przy sytuacjach gdzie trzeba coś powiedzieć a się boisz reakcji? bo jeśli to szersze to naprawdę wychodzi poza jedną relację.
ojej. właśnie sobie uświadomiłam że... tak. przy szefowej najbardziej, ale też przy teściowej. i czasem kiedy muszę zadzwonić do urzędu albo gdzieś się poskarżyć na coś. jakby wszędzie gdzie jest ryzyko że ktoś mi powie że mam rację albo że nie mam. to brzmi dziwnie jak to piszę.
Galaktyka to brzmi bardzo logicznie a nie dziwnie. właśnie opisałaś wzorzec i to stary wzorzec, nie tylko zawodowy. to jest blokada w Vishuddhii która ma korzenie długo przed szefową. szefowa jest tylko aktualnym wyzwalaczem. i to jest dobra wiadomość w pewnym sensie, bo jak przepracujesz to głębiej to zmienia się w wielu miejscach naraz, nie tylko w jednej relacji.
Kalikst, to jest właśnie to co mnie intryguje w tej pracy z czakrami, że zahaczasz o jedną rzecz i otwierają się inne. ja to poczułam po tym jak zaczęłam regularnie robić afirmacje do Anahaty, nagle zaczęłam inaczej reagować w rozmowach które wcześniej mnie blokowały. nie wiem czy to czakra, może po prostu coś się przestawiło w głowie, ale efekt był.
nie chce być złośliwa ale Bronisia, to co piszesz to klasyczny efekt pracy z przekonaniami. afirmacje działają bo zmieniają narrację którą mówisz sobie w głowie, to ma wsparcie w psychologii poznawczej. nie musisz tego nazywać Anahatą żeby to działało. i na odwrót, możesz mówić o Anahacie i też działa. to trochę różne języki opisu tego samego procesu.
Lucynka masz racje że to mozna opisać różnymi językami ale z drugiej strony jak dla kogoś język czakrowy jest bardziej konkretny i pomocny to po co go z tego wyciągać? mnie łatwiej wyobrazić sobie zielone wibrujące koło w klatce piersiowej niż 'praca z przekonaniami'. efekt może być podobny ale droga ważna.
przepraszam że dorzucam cos nie na temat ale to mnie nurtuje po tym co Galaktyka napisała, że boli też przy teściowej. czy czakra gardła może być permanentnie przyblokowana od dziecka? tzn czy to jest coś co mozna miec przez całe życie i nie wiedzieć? bo jak czytam tę rozmowę to zaczynam się zastanawiać czy sam nie mam czegoś podobnego w dużo lagodniejszej wersji
Czcibor, tak, mogą być blokady które siedzą latami i wychodzą tylko w określonych sytuacjach. trudno to zdiagnozować samemu bo to jest jak próba zobaczenia własnych pleców. dlatego do tego właśnie służy praca z bioenergoterapeutą albo chociaż z kimś kto potrafi zeskanować pole. sam nie wiem jak u ciebie jest, ale to co tu opisujesz jako 'łagodniejsza wersja' warto sprawdzić zamiast zostawiać.
wracając do samej szczęki bo nie chcę żeby temat odpłynął całkowicie. Galaktka, mam konkretne pytanie, czy byłaś u dentysty z tym bólem? i nie pytam żeby cię odesłać do medycyny, pytam bo ważne jest żeby wiedzieć czy jest jakaś zmiana fizyczna w stawie czy mięśniach. jeśli dentysta nie znajdzie nic to naprawdę mocny argument że to somatyzacja stresu i blokada Vishuddhii. jeśli znajdzie coś fizycznego to pracujemy w dwóch kierunkach jednocześnie.
dobra, to wracam do dentysty i powiem że to nie tylko nocne. bo naprawdę te ostrzejsze bóle zdarzają się w ciągu dnia i właśnie najczęściej w tych sytuacjach które opisywałam, czyli przy szefowej, przy teściowej... chyba nigdy jakoś nie skojarzyłam że to jest wzorzec. myślałam że ból szczęki to ból szczęki i tyle, i że to od stresu w ogóle, nie od konkretnych sytuacji. a okazuje się że to jednak jest bardzo konkretne.
to jest ważne co właśnie napisałaś. że ból jest konkretny sytuacyjnie, nie rozlany. dentystę warto poinformować, bo napięcie żwaczów które jest wyzwalane przez konkretne bodźce emocjonalne to jest coś innego niż bruksizm nocny. mogą cię skierować inaczej albo inaczej dopasować aparat. ale to co mnie bardziej ciekawi teraz, to czy ten ból pojawia się PODCZAS rozmowy czy ZARAZ PRZED nią? bo to ma znaczenie przy mapowaniu wzorca energetycznego.
właśnie, to jest sensowne pytanie Astralki. bo jeśli przed, to to jest to co Kalikst nazywał 'ciało zna wzorzec' i to jest inny mechanizm niż reakcja na to co ktoś mówi. to bardziej jak system wczesnego ostrzegania który działa za wcześnie i blokuje cię zanim w ogóle cokolwiek się dzieje. mnie to kojarzy się z tym co czytałam o Vishuddhie która jest permanentnie w trybie defensywnym, jakby oczekiwała ataku przez cały czas.
no tak, tryb defensywny, ale uwaga, bo tu właśnie wchodzi wątek pobierania energii o którym mówiliśmy wcześniej. jeśli gardło jest permanentnie w gotowości to nie tylko blokuje swoje wyrażanie, ono też cały czas monitoruje pole wokół, i to jest energochłonne. jak radar który kręci się bez przerwy. i jeśli w tym polu jest ktoś taki jak ta szefowa, to radar dostaje sygnał i body reaguje nawet zanim ta osoba otworzy usta. stąd ból 'na zapas'.
a mozna zapytac czemu w ogole zalezalo wam na tej metaforze radaru bo ja nie rozumiem co ona dodaje praktycznie. czyli co, Galaktka ma wylaczyc radar? jak? to jest pytanie które chce zrozumiec, nie atakuje nikogo
