Hej, mam taki problem i nie wiem do końca jak go zakwalifikować. Od jakichś trzech tygodni mam bardzo ostre bóle szczęki, szczególnie po lewej stronie. Dentystka mówi że zęby ok, szczęka ok, bruksizm wykluczone. Jednocześnie mam totalną blokadę z wyrażaniem siebie, dosłownie zacinam się jak chcę coś powiedzieć ważnego, a potem bolą mnie mięśnie szyi i właśnie ta szczęka. Intuicyjnie czuję że to czakra gardła, Vishuddha, ale ta konkretna lokalizacja bólu mnie zastanawia, bo czakra gardła to raczej gardło, nie? Czy ktoś miał podobnie? I właściwie drugie pytanie, bo na ten temat czytałam różne rzeczy, czy ból fizyczny w tym rejonie może mieć wyłącznie energetyczne podłoże, czy to działa inaczej?
No więc ten ból szczęki to jest w sumie ciekawy przypadek, bo szczęka i stawy żuchwowo-skroniowe leżą trochę na granicy czakry gardła i czakry trzeciego oka. Ale zanim pójdziesz w kierunku energetycznym, jedno konkretne pytanie, byłaś u fizjoterapeuty albo chirurga szczękowo-twarzowego? Bruksizm wyklucza dentysta często zbyt pochopnie, bo napięcia w stawie skroniowo-żuchwowym to zupełnie inna sprawa i wymaga osobnego badania. Mówię to nie dlatego żeby odwodzić od tematu czakrowego, ale dlatego że miałam podobne objawy i okazało się że mam napięcia mięśniowe które WSPÓŁISTNIAŁY z blokadą Vishuddhy, tzn. jedno nakręcało drugie.
O, ten temat mnie wciągnął od razu bo sam miałem coś takiego z rok temu. Słuchajcie, szczęka to jest strefa tranzytowa między czakrą gardła a czakrą trzeciego oka i jak masz blokadę w Vishuddhi, to energia nie może płynąć w górę i zaczyna się gromadzić właśnie w tym obszarze, powodując napięcia fizyczne. Przynajmniej tak mi tłumaczył mój bioenergoterapeuta. Ale tutaj ważne jest jedno, po lewej stronie to może też mieć związek z energią żeńską, yin, czyli blokada może dotyczyć odbierania, nie wyrażania. Tzn. może nie chodzi o to że nie możesz mówić, ale że nie możesz... przyjmować? Słyszeć kogoś? To jest takie moje odczucie, nie twierdzę że tak jest.
Temat ma dwie warstwy i chyba warto je rozdzielić, bo inaczej będziemy kręcić w kółko. Pierwsza warstwa, fizyczna, ból szczęki po jednej stronie który nie ma dentystycznego wyjaśnienia może być naprawdę kilka rzeczy, napięcie powięziowe, problem ze stawem skroniowo-żuchwowym, nawet zaburzenia postawy odcinka szyjnego. Polecam fizjo zanim cokolwiek. Druga warstwa, energetyczna, Vishuddha to nie jest tylko gardło, pole tej czakry rozciąga się na cały obszar szyi, żuchwy, uszu, dolnej części czaszki. Więc ból szczęki jak najbardziej może być sygnałem z tego obszaru. Te dwie warstwy nie wykluczają się.
A mnie zastanawia ten wątek o wyrażaniu siebie który opisujesz, to zacinanie się. Czy to jest coś nowego czy raczej długotrwały pattern? Bo jeśli nowego, to może być jakieś konkretne zdarzenie które zablokowało gardło. Jeśli trwa od dawna, to sprawa jest pewnie głębiej zakorzeniona i ból szczęki może być jakimś eskalacją, ciało wysyła mocniejszy sygnał. Co sądzisz?
No to masz gotową odpowiedź. Przemilczanie to jest klasyczna blokada Vishuddhy, żadnych wątpliwości. Szczęka boli dlatego że ciało dosłownie zaciska się w tym miejscu gdzie powinna wychodzić mowa. Przeczytałam o tym w kilku książkach i bioenergoterapeuta mi to samo powiedział. Do tego po lewej stronie, lewa strona to strona serca, więc ta blokada pewnie ma też emocjonalne tło, może ból z powodu relacji albo czegoś w środku.
Ja chcę wrócić do jednej rzeczy którą Lucynka napisała wcześniej, że te dwa wymiary mogą nawzajem na siebie działać. To mnie bardzo uderzyło bo sama tak miałam z czakrą serca, dosłownie bolało mnie w klatce i lekarze nic nie znajdowali, a jak popracowałam z Anahatą to ból przeszedł. Więc to ciało-energia idące w parze to nie jest bajka. Ale jednocześnie, mogło też być tak że po prostu napięcie emocjonalne powodowało napięcie mięśniowe i rozluźnienie psychiczne pomogło fizycznie. Trudno to rozdzielić.
Słuchajcie, tu pojawia sie coś ciekawego i chcę dorzucić własny temat. Czytałam gdzieś, nie pamiętam już gdzie, o tym że ból szczęki i okolic twarzy może być powiązany z pobieraniem energii od innych ludzi, to znaczy że kiedy ktoś na nas oddziałuje energetycznie, ssie z nas energię, to pierwsze napięcia pojawiają się właśnie w szczęce, karku, ramionach. Czy ktoś z was spotkał się z taką interpretacją? Mnie to jakoś wewnętrznie przekonuje.
No dobra, skoro wchodzimy w temat pobierania energii to powiedzmy to wprost. Pobieranie energii, świadome albo nieświadome, jest realne, ale to nie jest jedyna interpretacja objawów które opisujesz. Napięcie szczęki w obecności trudnej osoby może być po prostu odpowiedzią układu nerwowego na stres, tryb obronny, i to nie wymaga żadnych wyjaśnień energetycznych. Natomiast nie wykluczam że obydwie rzeczy dzieją się jednocześnie, stres fizjologiczny i odpływ energii. Jak testujesz wahadełkiem albo odczuciem dłoni?
mogę sie wtrącić z głupim pytaniem? to znaczy co dokładnie znaczy nieświadome pobieranie energii, bo albo ktoś to robi celowo albo nie robi, nie? jak można nieświadomie coś robić energetycznie
Dokładnie tak, i jeszcze warto dodać że takie osoby które pobierają nieświadomie często są po prostu bardzo energetycznie puste, z jakichś swoich powodów, i szukają uzupełnienia na zewnątrz. Szefowa którą opisujesz, ta wyciągająca jak cytryna, może nawet nie wiedzieć że to robi. Ale to nie zmienia tego co ty czujesz po tych spotkaniach. I właśnie wtedy gardło i szczęka zaciskają się jakby odruchowo, jakby ciało chciało się zamknąć i nie dać dostępu.
Ja se to zapisuje bo nigdy tak o tym nie myslalam. To znaczy słyszałam o wampirach energetycznych ale zawsze to kojarzyłam z kimś kto wchodzi z agresją albo narzeka bez końca i wyssie cię psychicznie. A to że ktoś może po prostu ciągną energię bez żadnej agresji, po cichu, to jest inne spojrzenie.
O wow, dziękuję za ten wątek, naprawdę. Mam dokładnie taką samą sytuację z pewną osobą z mojej rodziny i zawsze tłumaczyłam to sobie tym że ta osoba jest trudna emocjonalnie. A może to jest właśnie to o czym piszecie. Przy okazji do autorki tematu, masz może możliwość ograniczenia kontaktu z tą szefową? Albo chociaż świadomej ochrony przed spotkaniami?
O, wahadełko nad czakrą gardła to jest właśnie taki temat gdzie łatwo się pomylić. Ja się uczyłam od osoby która robiła to od lat i ona mówiła że obrót zgodny z ruchem wskazówek zegara to przepływ, a przeciwny to blokada albo zastój. Ale też mówiła że u różnych ludzi wahadełko różnie rejestruje i trzeba najpierw skalibrować na siebie. To może być problem jeśli nigdy tego nie robiłaś.
no właśnie kalibracja to podstawa a większość ludzi o tym nie wie i potem mają te same problemy co Galaktyka72, czyli raz tak raz siak. ja na początku tez tak miałem, kompletny chaos. trzeba wahadełku zadać najpierw pytanie na które znasz odpowiedz, np pokazac mi ruch dla TAK i ruch dla NIE, i dopiero potem isc do czakr. bez tego to rzeczywiście loteria
Dobra, ale zatrzymajmy się tutaj chwilę, bo mam wrażenie że wchodzimy w metodologię wahadełka a trochę zgubiliśmy właściwy temat. Galaktyka72 opisała konkretne bóle szczęki i sytuację z pracą. Wahadełko może być jednym z narzędzi diagnostycznych ale nie jedynym. Zastanawiam się bardziej nad tym co powiedziała o tej szefowej, ten efekt 'wyciśnięcia jak cytryna' to brzmi jak coś realnie obciążającego, niekoniecznie od razu energetycznie.
Ale właśnie Lucynka, te dwa poziomy niekoniecznie się wykluczają. To co opisuje Galaktyka72, ta szefowa, to zmęczenie po kontakcie, zaciskanie szczęki szczególnie na spotkaniach, to jest klasyczny obraz z mojej perspektywy. I nie chodzi o to żeby iść w wampiry energetyczne jak w filmie, ale o to że niektórzy ludzie po prostu intensywnie korzystają z energii wokół, bez złych intencji nawet. Pytanie do Galaktyki72, ta szefowa jest typem osoby która cały czas potrzebuje uwagi albo potwierdzeń?
To, co opisujesz z tą szefową to jest bardzo konkretny wzorzec i mam pytanie, czy to zmęczenie pojawia się już w trakcie spotkania czy dopiero po? Bo to może wskazywać na różne mechanizmy. Jeśli w trakcie, to może być reakcja na napięcie, ciało mobilizuje zasoby. Jeśli po, to bardziej wygląda jak rzeczywiście oddawanie czegoś podczas kontaktu.
Mam podobne pytanie, czy ta szczęka boli tylko przy tej szefowej czy w ogóle w pracy albo w stresujących sytuacjach? Bo jeśli tylko przy niej to to jest jakaś konkretna reakcja na tę osobę, a jeśli szerzej to może to być ogólne napięcie z pracy i ta szefowa jest po prostu najsilniejszym wyzwalaczem
Hm, to ważne pytanie. Szczęka boli bardziej ogólnie, nie tylko przy niej. Ale przy niej to jest takie... intensywniejsze. I to po spotkaniu, odpowiedź dla Astralki, zdecydowanie bardziej po. W trakcie jestem jakoś skupiona, a potem rozkładam się na łopatki.
Dobrze że to doprecyzowałaś bo to zmienia trochę obraz. Jeśli ból szczęki jest ogólny a nasila się po konkretnych interakcjach, to mamy dwa osobne tropy do zbadania. Jeden to chroniczne napięcie mięśniowe związane z całą sytuacją w pracy, tu mówię o fizycznym mechanizmie, zaciskanie zębów pod wpływem stresu, bruksizm, powięź w okolicach stawu skroniowo-żuchwowego. Drugi to faktycznie ta konkretna osoba i cokolwiek się z nią dzieje. Oba mogą być prawdziwe jednocześnie.
A czy ktoś tu robił kiedyś skanowanie dłonią właśnie tej okolicy, mam na myśli okolice gardła i szczęki? Bo ja kiedyś próbowałam i miałam wrażenie takich pulsacji w okolicach żuchwy i nie wiedziałam co z tym zrobić. Teraz jak przeglądam ten wątek to się zastanawiam czy to było związane z czakrą gardła czy może z czymś zupełnie innym.
No właśnie, ten problem z projekcją przy skanowaniu dłonią jest bardzo realny i mało kto o nim mówi. Kiedy już coś czytasz albo słyszysz o objawach, to automatycznie możesz zacząć 'czuć' właśnie to. Dlatego skanowanie najlepiej robić zanim coś przeczytasz o objawach, a nie po. Trochę jak z badaniem lekarskim, najpierw pacjent mówi co czuje, a nie lekarz mówi co pacjent ma czuć.
ok ale mam głupie pytanie numer 2, bo to mi wygląda na błędne koło. jak mam skanować siebie zanim wiem co mam szukać to po czym poznam że coś znalazłam? tzn jeśli jestem zielona w temacie to nie wiem co jest oporem a co jest normą. jak ktoś uczył się tego skanowania to od czego zaczynał
A ja wracam do tematu bo mi się wydaje że trochę za bardzo weszliśmy w metodologię a zapomnieliśmy o Galaktyce72. Słuchaj, to o czym piszesz z tą szefową to jest klasyczny wzorzec energetycznej zależności i moim zdaniem ta blokada gardła jest skutkiem a nie przyczyną. Przyczyna to jest właśnie to tłumienie, przemilczanie, ciągłe dawanie bez brania. Praca z Vishuddha jest ważna ale jeśli nie zmienisz tej relacji to czakra będzie się blokować na nowo.
Lesnica ma tu rację w tym sensie że to jest wzorzec kołowy, blokada gardła sprzyja temu że nie wyrażasz siebie, to sprzyja tym interakcjom gdzie oddajesz bez brania, co blokuje gardło dalej. Ale myślę że nie trzeba tego rozdzielać na co jest przyczyną a co skutkiem, bo to nie pomaga. Lepiej pytanie co można ruszyć jako pierwsze żeby cały wzorzec zaczął się zmieniać.
Właśnie chciałam się zapytać o to samo, bo mam podobną sytuację z osobą z rodziny i też nie wiem od czego zacząć. Czy najpierw praca z czakrą żeby mieć więcej siły do stawiania granic, czy najpierw stawianie granic żeby odblokować czakrę? Bo obie te rzeczy wydają się warunkiem dla tej drugiej i nie wiem jak to ugryźć praktycznie.
