Hej, opisze sytuacje bo sama juz nie wiem co o tym myslec. Mam 16 lat i od jakiegos czasu czuje cos dziwnego w okolicach klatki piersiowej, jakby ucisk albo pustka, trudno opisac. Ale to nie jest fizyczne, bo byłam u lekarza i mówi ze serce ok. Czytałam troche o czakrach i doszłam do wniosku ze to moze byc Anahata. Problem jest taki ze mam bardzo specyficzna relacje z mama - ona jest bardzo... kontrolujaca? Jak wychodze z domu to musi wiedziec wszystko, dzwoni po 5 razy, a jak cos robie bez jej wiedzy to potem placze ze ja jej nie kocham. Czuje sie dosłownie uwięziona i jednoczesnie mam straszne wyrzuty sumienia ze chce miec jakies swoje zycie. Czy to moze blokowac czakre serca? I jak to w ogóle sprawdzic?
To co przedstawiasz - ten ucisk, poczucie pustki w centrum klatki - to jeden z klasyczniejszych sygnałow że Anahata albo jest zablokowana albo ma powazne zaburzenia przepływu. Ale zanim cokolwiek zasugeruje, pare pytan: ten ucisk pojawia sie w konkretnych momentach, np. jak matka dzwoni, jak kłócicie sie, czy jest raczej stały? I co z prawą a lewą strona klatki - czujesz jakies róznice, czy symetryczny?
No właśnie, to co opisujesz z mama to klasyczny wzorzec który bardzo często siada na czakrze serca. Anahata odpowiada za miłość, ale też za granice w miłości - i to jest klucz. Zależność emocjonalna rodzica, szczególnie matki, potrafi dosłownie przykleić sie do pola energetycznego dziecka. Mówi sie o tym 'splątanie energetyczne' i to nie jest żaden mit, ja to widziałam wiele razy pracując z ludźmi. Ale - i to ważne - sama diagnoza przez neta to za mało. Sprawdziłaś kiedys wahadełkiem?
Ej, ja mam bardzo podobna sytuacje do tej opisanej i tez długo kombinowałam co to jest. U mnie wahadło nad czakra serca robiło bardzo mały, nieregularny ruch - raz w prawo, raz sie prawie zatrzymywało. Bioenergoterapeutka mi potem potwierdziła ze tam jest wyrazna blokada. Ale u mnie to było po rozstaniu z chłopakiem, a nie relacja z matka - ciekawe czy mechanizm blokady jest taki sam w obu przypadkach, bo energetycznie to chyba inna historia?
Przeczytałem i... słuchajcie, opisujecie normalna, trudna relacje nastolatki z nadopiekunczą matka i nazywacie to 'blokadą energetyczną'. To jest po prostu problem psychologiczny, nie metafizyczny. Ucisk w klatce przy stresie to reakcja somatyczna na emocje, nic nadzwyczajnego. Martwi mnie że 16-latka szuka rozwiazania u bioenergeterapeutów zamiast np. porozmawiać z kimś kompetentnym. To moje zdanie, mozecie sie nie zgadzac.
Rozumiem punkt widzenia, ale 'pole energetyczne' to nie jest udowodniony konstrukt. Moge sie mylić, ale wolę to powiedzieć wprost niz potakiwać. I tyle z mojej strony, nie chce psuć dyskusji.
Dobra, zostawmy ten spor bo on sie nigdy nie konczy 🙂 Wrocmy do sedna. To co opisujesz w relacji z mama - placz, ze cie nie kochasz jak chcesz wyjsc, telefony co chwile - to jest manipulacja emocjonalna, nawet jesli mama robi to nieswiadomie. I to własnie ten rodzaj więzi potrafi bardzo specyficznie zadziałac na Anahatę. Czakra serca nie jest 'zablokowana' w sensie ze coś ją mechanicznie zatyka - ona sie kurczy, zamyka, bo nauczyła sie ze kochac to znaczy rezygnowac z siebie. Widziałam to wzorzec wiele razy. Autorko, mam pytanie - czy masz trudnosci z przyjmowaniem miłosci od innych, nie tylko od mamy? Np. od przyjacioł, czy to tez jest jakoś skrępowane?
O, to ciekawe pytanie. Tak, własciwie to tak - jak ktos jest dla mnie bardzo miły albo mówi ze mnie lubi to czuje sie nieswojo, jakby zaraz miało sie okazac ze chce czegos w zamian. Nie ufam za bardzo takiej milosci bez warunków. Czy to to?
To jest bardzo charakterystyczny objaw splątanej Anahaty - trudnosc z przyjmowaniem bezwarunkowej milosci, bo cały model miłosci jaki znasz jest oparty na warunkach. Mama kocha -> ale pod warunkiem ze bedziesz dostepna/posłuszna/oddzwonisz. To sie zakodowuje głeboko. Warto by to sprawdzic też przez pryzmat Manipury - czakra splotu słonecznego, poczucie własnej wartości i prawa do bycia soba. Jak tam u ciebie z pewnoscia siebie, stawianiem granic?
Hej, wchodze bo mam podobny temat tylko ze mna - tez miałem sytuacje z rodzica ktora wedlug mnie siada na czakrach. Ciekawi mnie to co piszesz Mistique o Manipurze bo ja wlasnie to widze u siebie. Jak sprawdzic czy problem to serce czy moze wlasnie splot słoneczny? Da sie to rozroznic bez bioenergoterapeuty?
Właśnie o tym warstwy chciałam powiedziec bo mam cos w notatkach na ten temat. Czytałam ze zależnosc emocjonalna od matki moze jednoczesnie dac blokade w sercu I nadczynnosc w koronie - Sahasrara reaguje nadmiarowo bo sie 'szuka' sensu i połaczenia gdzie indziej. Czy ktos to kiedys widział przy diagnostyce? Pytam bo u mnie bioenergoterka znalazła coś w koronie czego sie nie spodziewałam.
Czytam wątek od poczatku i zastanawiam sie - skoro to jest tak gleboko zakorzenione w relacji z mama, to sama praca na czakrach cokolwiek da? Znaczy, jesli zrodlo problemu dalej istnieje i nic sie nie zmienia w tej relacji, to te blokady beda sie odtwarzac, nie? To troche jakby opróżniać wiadro bez zaslepienia dziury.
No właśnie, bo ja se pomyślałam - robiłam kiedys rozłozenie tarota na temat relacji z matka (tez mam skomplikowana heh) i wyszła mi miedzy innymi karta Cesarzowej w pozycji odwróconej i Dwójka Kielichów. To w jakis sposob sie łaczy z tym co tu piszecie o Anahata? Ciekawi mnie czy karty potwierdzaja diagnoze energetyczna czy to kompletnie inny jezyk.
Jowitka, tarot i czakry to imo da sie połaczyc, kielichy to wogole element wody który odpowiada za emocje i serce, wiec dwójka kielichow w kontekscie relacji z mama i blokady Anahaty to by pasowalo. Ale autorka powinna sie skupic na tym co tu piszą Boleslaw i Izar bo to sa konkretne metody pracy, tarot to raczej diagnostyka niz leczenie.
Dobra, bo mnie to pytanie Boleslawa nurtuje - jak konkretnie odróżnić czy problem siedzi głównie w Anahatie czy w Manipurze? Bo u mnie jest i ten ucisk w klatce I ta kwestia z poczuciem własnej wartości, i nie wiem od czego zaczac. Wahadełkiem próbowałem ale nie wiem czy dobrze interpretuję
Jaskier, wróćmy do ciebie bo trochę odpłynęliśmy. To co opisałaś - nieufność wobec bezwarunkowej miłości - to jest konkretny sygnał. Mam pytanie: jak reagujesz fizycznie gdy mama dzwoni? Mówię o ciele, nie o emocjach. Spiętość, oddech, cokolwiek.
Hmm. Właściwie to tak - jak widzę jej numer to mi żołądek idzie w górę. I oddech się jakby zatrzymuje na chwilę. Tak jakby ciało wiedziało przed głową że zaraz będzie trudno. Nie myślałam o tym w ten sposób nigdy
żołądek to Manipura, oddech i klatka to Anahata. Masz reakcję w dwóch miejscach jednocześnie i to jest właśnie to o czym pisał Boleslaw - więź pierwotna z rodzicem rzadko siedzi w jednej czakrze. Zatrzymanie oddechu to klasyczny sygnał że Anahata się 'zamyka' ochronnie. Ciało robi to automatycznie.
Słuchajcie a czy ktoś miał tak że wahadełko nad Anahatą robiło zupełnie inaczej w różnych dniach? Bo ja mam notatki z kilku tygodni i raz mi szło szerokie koło, raz małe chaotyczne, a raz prawie stało. I nie wiem czy to błąd z mojej strony czy naprawdę tak mocno się zmienia
przepraszam że sie wtrącam ale trochę mi umknęło - co to znaczy tylna strona czakry? myślałam że czakry są z przodu ciała
Wracając do tego co Izar pisała wcześniej o tym że praca energetyczna daje ulgę nawet jak źródło problemu istnieje - to rozumiem. Ale mam wrażenie że w sytuacji Jaskier jest jeszcze jeden problem. Mama nadal jest aktywna, nadal dzwoni, nadal płacze. To nie jest trauma z przeszłości tylko żywy, trwający stres. Czy to nie sprawia że praca na czakrach będzie jak... wycieranie mokrej podłogi bez zakręcenia kranu?
Rozalinka trafiła w coś ważnego. To faktycznie jest inaczej niż praca ze starą raną. Nie niemożliwe, ale wymaga dodatkowego elementu - i to jest właśnie nauczenie się energetycznego 'zamykania' się przed czyimś polem. To się da robić, ale to bardziej zaawansowana technika niż samo odblokowywanie Anahaty.
Energetyczne zamykanie? To brzmi trochę jakbym miała przestać kochać mamę albo ją odpychać. Nie o to mi chodzi, naprawdę jej nie nienawidzę, po prostu mi z tym ciężko
Nie, to nie jest odcinanie miłości. Wyobraź sobie że między wami jest szyba - widzisz mamę, słyszysz ją, możesz się komunikować, ale jej emocje nie wlewają się bezpośrednio w ciebie. To ochrona, nie mur. Różnica jest zasadnicza.
Dobrze że Izar to podniosła bo mam wrażenie że w tym wątku trochę pominięto jeden aspekt - u tak młodej osoby te wzorce są wciąż w trakcie formowania, nie zabetonowane. To i dobra i zła wiadomość. Dobra: łatwiej zmienić. Zła: bez zmiany czegoś w samej relacji będą się utrwalać niezależnie od pracy energetycznej.
Celestyna ma racje, poza tym chciałam dodac cos o tych kamieniach bo nikt jeszcze nie wspomniał konkretnie. Przy Anahata z takim wzorcem zależności poleca sie roze kwarc na otwieranie ale też czarny turmalin na granice - to jest kombinacja która sensowna, sama przez długi czas nosiłam roze kwarc I dopiero jak dodałam turmalin poczułam ze cos sie zmienia w temacie granic
hej, czytam ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie trochę z boku - te metody co tu piszecie, medytacja, kamienie, wizualizacja, to jest coś co można zacząć całkowicie samemu bez żadnego doświadczenia? Pytam bo też mam trudną relację z mamą i zastanawiam się czy to dla mnie
