wracam do tego co Igorek napisał na końcu - że ciało i pole to system. właśnie o to mi chodzi od dłuższego czasu, bo jak czytam o czakrach to wszędzie piszą o każdej osobno, a potem jak próbujesz to połączyć to wychodzi dziwna mozaika. u mnie było tak że bioenergoterapeuta powiedziała że Vishuddha 'wisi' bo ma zbyt mało zasilania z dołu. i właśnie ta metafora zasilania to dla mnie coś kliknęło - czyli gardło nie jest źródłem problemu, tylko miejscem gdzie problem staje się widoczny
dokładnie Danusia! i to jest ta różnica między objawem a przyczyną której szukamy przez cały wątek. Zawilec07 tak właściwie to gdzie ty najbardziej czujesz że coś nie gra - przy samym akcie mówienia, czy już wcześniej, przy samej myśli że zaraz będzie konfrontacja?
to klasyczny wzorzec Manipury. anticipacja to jej domena - Manipura zarządza tym co 'przed', projkeowaniem siebie w sytuację, oceną zagrożenia. jeśli ona jest nadaktywna i stale wysyła sygnał alarmowy to gardło dostaje zamówienie na blokadę zanim cokolwiek realnie się dzieje. sprawdziłaś wahadełko nad Manipurą?
ojej, właśnie sobie uzmysłowiłam że u mnie też jest ta anticipacja! i myślałam cały czas że to 'tylko' lęk przed konfrontacją jako taki, psychologicznie. a tu wychodzi że może to Manipura kręci tym kółkiem. Igorek, jak ta nadaktywna Manipura 'wysyła zamówienie' na gardło - to jest dosłowny przepływ energii wzdłuż kręgosłupa? czy metafora?
hej, tylko chwilę - Igorek, to brzmi bardzo przekonująco ale czy masz na to coś więcej niż własną praktykę? bo 'energia ognista zalewa kanał' i 'Vishuddha się zwęża żeby nie spalić' to już dość konkretne mechanistyczne twierdzenia. pytam serio, nie złośliwie, bo chętnie bym to zgłębiła jeśli jest jakieś źródło
to jest w zasadzie stary problem z całą tą dziedziną - jak odróżnić opis doświadczenia od opisu mechanizmu. opis doświadczenia jest zawsze prawdziwy dla osoby która go ma. opis mechanizmu wymaga jakiegoś sprawdzenia. i nie wiem czy w czakrologii jest cokolwiek co by przeszło przez drugie sito
Antonisia, placebo to trochę złośliwy argument bo sugeruje że efekt jest tylko w głowie. ale może właśnie o to chodzi - jeśli praca z Vishuddhą zmienia wzorce myślowe i zachowanie, to czy naprawdę ważne jest 'gdzie' się to dzieje? w czakrze czy w korze przedczołowej?
ja chcę wrócić do tego co pisała Otylka wcześniej o selektywności objawów, bo mi to dało do myślenia. mam pytanie do wszystkich którzy mają ten ścisk lub tracą głos: czy to się zdarza też przy rozmowach z obcymi, czy głównie z bliskimi? u mnie jest odwrotnie niż bym się spodziewała - z obcymi mówię bez problemu, z rodziną zupełnie się blokuję
ja tez mam to z blisikimy, dokładnei tak jak Nikodema opisuje. z szefem mogę dyskutować ale z mamą to mi słowa stają w gardle dosłownie. i nigdy nie pomyślałam że to może być Anahata a nie tylko jakeis wyniesione z dziecińswtwa rzeczy. a moze to to samo?
Obsydianka, to nie jest 'albo-albo' jak mi tłumaczyła moja bioenergoterapeuta. wzorzec z dzieciństwa to jest właśnie to co zostawia ślad w polu energetycznym i w Anahata. psychologia i energetyka opisują to samo od różnych stron. ta mama i ten ścisk to dwie warstwy tej samej historii
hej, wracam do tego HAM z wcześniej - próbowałam drugi raz wieczorem i tym razem poszło trochę inaczej, jakby płynniej. ale nie wiem czy to dlatego że 'odblokowanie' czy że po prostu byłam bardziej rozluźniona. jak długo trzeba ćwiczyć żeby zobaczyć różnicę? czy tydzień wystarczy żeby coś poczuć?
Groszek, u mnie była podobna droga - pierwsze próby z HAM były... dziwne i trochę śmieszne, szczerze. głos się łamał i miałam wrażenie że nic z tego nie wynika. ale właśnie ta obserwacja zachowania o której Igorek mówi - to jest klucz. nie szukaj efektu w trakcie mantry, szukaj go parę dni później w normalnym życiu
okej ale jak masz blokadę w gardle to w ogole mozesz zaśpiewać HAM? bo mnie sie wydaje że jak mam ścisk to głos wychodzi taki płaski i cichy, nie wibruje wcale. czy to śpiewanie 'przez blokadę' ma sens czy raczej trzeba ją najpierw trochę rozluźnić innymi metodami?
właśnie tego nie rozumiem w tej logice - jeśli Vishuddha jest zablokowana to HAM ma ją odblokować, ale żeby HAM zadziałało to trzeba przez tę blokadę przejść głosem. to trochę jak mówić komuś z niemocą mówienia 'po prostu mów'. czy jest jakieś wejście od innej strony?
ok ale wracając do tego co Igorek napisał o wejściu od Muladhary - jak to właściwie wygląda w praktyce? bo rozumiem że mam najpierw ustabilizować podstawę, ale co konkretnie robić? siedzieć na ziemi, wyobrażać sobie czerwień, śpiewać LAM? czy jest jakaś kolejność?
tylko troszkę bym to uzupełnił - ja się spotkałem z tym że Manipura jest tym ogniwem które często się pomija, a bez niej energia z dołu nie dochodzi do gardła w ogóle. robiłem przez chwilę sekwencję LAM-RAM-HAM i to było jakby otwieranie kolejnych drzwi. Igorek, masz wrażenie że Manipura jest tu kluczowa czy można ją przeskoczyć?
hej, a ja mam głupie pytanie - te sekwencje LAM-RAM-HAM, to sie robi na jednym wydechu czy kazde na osobnym? bo jak próbuje to mi sie miesza i nie wiem czy robię dobrze czy nie. i jak dlugo przy kazym siedziec?
Obsydianka, moja bioenergoterapeuta mówiła żeby każdą mantrę robić na osobnym wydechu i tyle powtórzeń ile czujesz że trzeba, nie na siłę. ona w ogóle mówiła że przy pracy z Vishuddhą ważne jest żeby się nie spinać że 'muszę tyle razy', bo to samo spinanie to jest blokada. więc raczej słuchaj siebie niż zegarka.
dobra, ale mam wrażenie że trochę nam umknął wątek z którym Zawilec zaczęła ten temat, bo ona pisała o strategiach unikania, a my jesteśmy już przy sekwencjach mantr. nie twierdzę że to nieważne, ale interesuje mnie bardziej to skrzyżowanie - czy samo odblokowanie Vishuddhy coś zmienia w tym schemacie unikania, czy to raczej Manipura odpowiada za tę anticipację przed konfrontacją?
Kacperek, właśnie to mnie nurtuje najbardziej. bo u mnie jest tak że blokada w gardle nie pojawia się podczas konfrontacji, tylko przed. czyli jakby zanim cokolwiek powiem, już czuję że gardło się zamknęło. i to jest właśnie ten moment anticipacji o którym Igorek pisał - Manipura wysyła alarm, a Vishuddha dostaje sygnał żeby milczeć. więc nie wiem czy mam pracować z gardłem czy z brzuchem, bo zdaje się że przyczyna jest wyżej niż skutek.
to co piszesz Zawilec to jest klasyczny wzorzec lękowy, psychologicznie też dobrze opisany - ciało przygotowuje się do zagrożenia zanim ono nastąpi. tylko tu pytanie które mam do ekspertów: jeśli Manipura jest nadaktywna i generuje ten alarm, to praca z nią ma ją wyciszać czy raczej zrównoważyć? bo intuicyjnie chciałabym powiedzieć że nadaktywna czakra to nie jest 'blokada' w sensie ścisłym, tylko rozregulowanie. i te dwie rzeczy chyba inaczej się leczy.
Otylka, zatrzymajmy się chwilę - skąd wiadomo że zieleń 'chłodzi ogień' w sensie energetycznym? to brzmi jak poetycka metafora, nie mechanizm. nie kwestionuję że wizualizacja może pomóc (przez relaksację, skupienie), ale przypisywanie jej konkretnego efektu na Manipurze to już coś zupełnie innego. skąd to pochodzi, z jakiej tradycji?
hmm, trochę mnie ta dyskusja o dowodach kręci w kółko bo co chwilę ktoś pyta skąd to wiemy i co chwilę pada odpowiedź że to model/tradycja. ok, rozumiem. ale mam inne pytanie do wątku głównego - czy ktoś próbował podchodzić do tego lęku przed konfrontacją czysto od strony afirmacji, bez mantr i bez pracy z ciałem? bo czytałam że afirmacje przy Vishuddhzie to: 'mam prawo wyrażać siebie' i podobne. czy to w ogóle gdzieś dochodzi bez reszty pracy?
Perunika, ja probowalam same afirmacje przez dlugi czas i powiem szczerze ze cos sie ruszalo, ale powoli i jakos płytko. dopiero jak dodałam do tego ćwiczenia z głosem (śpiewanie, głosne czytanie na głos) to poczulam ze to inaczej wchodzi. jakby afirmacja w głowie to jedno, a powiedzenie tego głosem to drugie. moze właśnie dlatego że Vishuddha jest czakrą gardła a nie czakrą myśli?
a to ciekawe co Salomea mówi, bo mnie zawsze uczono że afirmacje trzeba właśnie mówić głośno, żeby 'zakotwić w ciele'. ale nie łączyłam tego z czakrami. to znaczy że każda afirmacja dotycząca wyrażania siebie powinna być mówiona głosno, bo inaczej mija się z celem? czy to tylko przy Vishuddhzie?
nie wiem czy to prawda dla każdej afirmacji, ale logicznie mi to pasuje że przy czakrze gardła głos ma znaczenie. bo czakra gardła to przecież w ogóle o dźwięku, wibracji, wypowiadaniu. myślenie afirmacji przy Muladhara może wystarczyć, ale przy Vishuddhzie ominięcie głosu to jakby leczyć kolano nie ruszając nogą. Kornelia przynajmniej tak to rozumiem, nie jestem ekspertką.
