no i tu właśnie jest problem z tym całym podejściem. kark boli po komputerze, ale my szukamy głębszego znaczenia bo tak jest ciekawiej. nie mówię że ciało nie 'pamięta' strategii - to ma podstawy w psychosomatyce i jest dobrze udokumentowane. ale droga od 'boli kark' do 'blokada Vishuddhy' to jest długa i niepewna droga na skróty.
hej, ja tu muszę przyhamować bo chyba nie powiedziałam że to jest TO SAMO, powiedziałam że mogą być analogiami. analogia może być użyteczna nawet jeśli mechanizm jest inny. Bronek, uważaj żeby nie pójść za daleko z tym mostem bo on może prowadzić donikąd.
wracam do pytania które zadałam bo chcę żeby nie zginęło - czy ktoś doświadczył że strategia unikania stała się AUTOMATYCZNA, czyli ciało samo robi unik zanim umysł zdąży zdecydować? bo to jest to co mnie interesuje najbardziej. to jest moment w którym Vishuddha jest już tak szczelna że nie ma żadnego sygnału 'rozważ ekspresję', jest od razu 'ucieczka'.
Zawilec, o tak, dokładnie tak to u mnie działa i długo nie umiałam tego nazwać. na przykład ktoś mówił coś niesprawiedliwego a ja już stałam z kurtką w ręku i byłam przy drzwiach zanim zorientowałam się że chcę wyjść. i potem myślałam 'co to właśnie było' i nie miałam odpowiedzi. to takie wyłączenie między intencją a działaniem.
to co opisuje Danusia to brzmi jak reakcja poniżej poziomu świadomości. a jeśli Vishuddha jest zamknięta tak długo że ciało ma gotowy protokół - to jak w ogóle dostać się do tej blokady? bo jeśli zanim cokolwiek poczujemy już uciekamy, to kiedy jest okno żeby w ogóle pracować z tą czakrą?
okno jest między sytuacjami, nie w trakcie. to jest właśnie dlatego że medytacja i HAM robi się w spokoju, nie gdy stoisz przed kimś z kurtką w ręku. wtedy tylko oddychasz. praca z Vishuddhą jest jak trening przed meczem, a nie sama gra.
hmm, ale takie wizualizowanie konkretnych sytuacji konfrontacyjnych podczas medytacji to nie jest trochę jak celowe wprowadzanie się w stres? czy to nie może nasilić blokady zamiast ją rozluźniać?
właśnie chciałam zapytać o to samo co Nikodema! bo jak sobie wyobrażam np. rozmowę z szefem podczas medytacji to mam od razu napięcie w klatce i chce mi się skończyć sesję. czy to znaczy że coś robię źle, czy to jest normalny opór?
to jest opór i jest normalny. ale ważne jest żeby nie przerwać medytacji w tym momencie - zostać z tym napięciem, oddychać i pozwolić że energia przepłynie przez to miejsce zamiast się zatrzymać. przerwanie w momencie oporu utrwala blokadę, nie rozluźnia. to wymaga czasu i pewnej odwagi wobec własnych stanów.
chcę wrócić do tego co powiedziała Zawilec o automatyczności - bo mi się wydaje że to jest clue całego wątku. jeśli strategia unikania jest automatyczna to znaczy że Vishuddha i Manipura są już zsynchronizowane w tej blokadzie. czyli gardło nie jest zablokowane samodzielnie, tylko w tandemie z centrum kontroli. i wtedy praca tylko z gardłem to za mało.
to jest przynajmniej wewnętrznie spójne jako model. jeśli Manipura jako 'bramkarz' (co Bronek mówił wcześniej) jest zsynchronizowana z zamkniętą Vishuddhą to rozumiem logikę - bramkarz nigdy nie otwiera bramy bo brama jest zabetonowana od drugiej strony. ale to nadal model, nie opis mechanizmu.
i to jest właśnie to co czuję u siebie kiedy próbuję to zbadać wahadełkiem - nad Manipurą mam silny ruch (nadczynność?) ale nad Vishuddhą prawie nic. jakby energia kręciła się w kółko w środku i nie dostawała wyżej. nie wiem czy dobrze interpretuję ale to jest mój odczyt i pasuje do tego co Bronek opisał.
Zawilec, to co opisujesz wahadełkiem - silny ruch nad Manipurą i cisza nad Vishuddhą - jest dosyć klasycznym obrazem. energia kumuluje się w centrum decyzyjnym, bramkarz jest nadaktywny, a brama wyżej zabetonowana. ale mam do ciebie pytanie zanim pójdziemy dalej: w którym kierunku kręci ci to wahadełko nad Manipurą? zgodnie z ruchem wskazówek zegara czy przeciwnie? bo to robi różnicę w interpretacji czy mamy do czynienia z nadczynnością czy z jakimś chaotycznym pobudzeniem
to ciekawe że Anahata jest w środku tego. bo czakra serca między splotem słonecznym a gardłem - czy ona może działać jak taki dodatkowy filtr? bo jeśli energia zatrzymuje się w sercu to może to nie jest blokada Vishuddhy jako takiej, tylko Anahata zbiera za dużo i nie przepuszcza dalej?
chwila, zanim zbudujemy piękną teorię o trzech czakrach naraz - Zawilec powiedziała że wahadełko nad Anahata robi małe spokojne koło. to brzmi jak czakra pracująca normalnie, nie jak zator. czy nie jest tak że rzutujemy na dane to czego szukamy?
no i tu właśnie jest problem z wahadełkiem jako jedynym sposóbm diagnostycznym. odczuwasz ścisk w klatce przy unikaniu konfrontacji - to jest sygnał ciała który można odczytywać równolegle z wahadełkiem, nie zamiast niego. ale co jeśli ścisk jest po prostu reakcją stresową i nie mówi nic o przepływie w Anahata? jak odróżnić 'przeciążona czakra serca' od 'zwykłego stresu somatycznego'?
właśnie to samo sobie pomyślałam czytając. bo ja też mam ten ścisk i mój lekarz mówi że to napięcie mięśniowe od stresu. jak to rozróżnić bez kogoś kto by to zbadał z zewnątrz, bioenergoterapeuty albo kogoś takiego?
rozróżnienie jest możliwe przez obserwację kontekstu. napięcie mięśniowe od stresu pojawia się przy różnych stresach. jeśli ścisk w klatce pojawia ci się SPECYFICZNIE przy sytuacjach wymagających mówienia i znika w innych trudnych sytuacjach, to już jest informacja o tym gdzie energia ma problem. ogólny stres jest wszędzie, wzorzec czakrowy jest selektywny
o to ciekawe co Otylka mówi o selektywności! bo u mnie na przykłąd ścisk w klatce mam raczej gdy KTOŚ mówi do mnie ostro, nie gdy ja mam coś powiedzieć. to by wskazywało na coś innego w Anahata niż u Zawilec? czy to ten sam mechanizm tylko inaczej skierowany
Salomea, o, właśnie tak! u mnie było podobnie, długo myślałam że to to samo ale jednak nie. jak ktoś na mnie krzyczał to serce waliło i ścisk, a jak ja miałam coś powiedzieć to robiło mi się sucho w gardle i traciłam głos - dosłownie, nie metaforycznie. i to jest chyba właśnie ta różnica między tym co jest w Anahata a co jest w Vishuddha
Danusia, tracisz głos dosłownie?! ja też tak mam, myślałam że to ze zdenerwowania po prostu, że wszystkim się tak zdarza. to znaczy że moja Vishuddha może być zamknięta? jak to sprawdzić skoro nie mam wahadełka ani nikogo kto by mi to zrobił?
wracając do tej mapy energetycznych szlaków o której jest temat - czy ktoś wie czy jest jakaś ustalona kolejność w której te blokady powinny się uwalniać? bo Bronek mówił o co-restriction, ale co jeśli odblokujesz najpierw Vishuddhę a Manipura nadal jest nadaktywna? czy to nie może być jeszcze gorsze?
dobre pytanie i szczerze - sam nie jestem pewien. logika podpowiada żeby iść od dołu, czyli najpierw Manipura i uspokoić nadczynność, żeby miała co przepuszczać a nie wciąż blokować. ale czytałem też podejście że przy blokadzie gardła zaczynasz od Vishuddhy bo to ona wyznacza gdzie jest korek, a inne czakry dostosują się gdy korek zostanie usunięty. nie mam źródła pod ręką więc nie ręczę
Bronek, to zależy od szkoły i od konkretnego człowieka. nie ma jednej odpowiedzi. u mnie zawsze skuteczniejsza była praca od dołu - ustabilizowanie Muladhary i Manipury, a potem dopiero cokolwiek powyżej. bo bez stabilnego fundamentu otwarta Vishuddha tylko wyrzuca chaotyczne ekspresje, bez zakorzenienia. ale słyszałam o ludziach dla których odwrotnie działało lepiej
to jest moment w którym cały ten system zaczyna mi trochę uciekać. jeśli nie wiadomo od której strony zacząć, jeśli każda szkoła mówi coś innego i jeśli każdy człowiek reaguje inaczej - to jak w ogóle wiadomo że TO działa, a nie że TO po prostu mija samo?
właśnie to chciałam powiedzieć od początku tego wątku - że obserwuję u siebie zmiany w zachowaniu które są na tyle specyficzne że trudno je zrzucić na przypadek. ale wracając do tej mapy szlaków: to co opisuje Kacperek jest dla mnie kluczowe. bo jeśli czakry są zsynchronizowane w blokadzie, to czy praca z jedną zmienia coś w drugiej automatycznie, czy trzeba każdą osobno adresować?
w mojej praktyce działają razem. nigdy nie pracuję z izolowaną czakrą przy takim wzorcu jak ty opisujesz. sesja zaczyna się od uziemienia całego słupa, potem dopiero skupiam się na konkretnych centrach. bo ciało i pole energetyczne to system a nie zbiór oddzielnych guziczków
