To co opisujecie to jest właśnie klasyczny przykład jak bardzo rozmyta jest ta granica. Mam wrażenie że część z was nie widzi różnicy między 'mam psychologiczny wzorzec który da się przepracować' a 'mam zablokowaną czakrę'. To nie jest to samo, nawet jeśli objawy wyglądają podobnie. I nie mówię że czakry nie istnieją, tylko że pakowanie wszystkiego do jednego worka jest wygodne ale niekoniecznie pomocne.
Franciszka, rozumiem twoją troskę i nie zamierzam jej zbywać. Ale powiem ci tak, bo właśnie o tym chciałam mówić w kontekście tej edukacyjnej nici w wątku, te wzorce które opisujemy, ten wstyd przed pytaniem, tłumienie głosu, to są rzeczy które osadzają się jednocześnie w psychice i w ciele. I czakra gardła jest tym miejscem gdzie to ciało 'przechowuje'. Nie twierdzę że to alternatywa dla psychologii. Mówię że to jest inny język opisujący to samo miejsce.
no ale to jest trochę jak pytanie po co słuchać muzyki skoro można przeczytać tekst piosenki 🙂 dla mnie praca z czakrami działa na innym poziomie niz rozmowa z psychologiem, jedno drugiego nie wyklucza. u mnie było tak że gadanie o problemach z mówieniem o sobie nic nie dawało latami, a jak zacząłem faktycznie pracować z Vishuddhą, śpiewać HAM, trzymać lapis lazuli przy gardle, to jakby coś puściło. nie umiem tego wytłumaczyć logicznie ale tak było
słuchajcie, a wracając do Anieli, bo mi się wydaje że trochę ją zgubiliśmy w tej filozoficznej dyskusji, Aniela czy ty nadal czujesz to zaleganie? i czy zauważyłaś jakąś zmianę odkąd zaczęłaś o tym czytać i myśleć? nawet małą?
no właśnie chciałam coś powiedzieć bo się trochę bałam że to głupio zabrzmi... ale tak, coś jakby się poluzowało? ale naprawdę nie wiem czy to dlatego że zaczęłam medytować te kilka dni, czy dlatego że w ogóle piszę o tym tutaj i to jakoś wychodzi, czy po prostu gardło mi odpuściło samo. te zapalenia mam falami i może po prostu teraz jest lepsza fala. nie chcę sobie przypisywać zasług których może nie ma
Aniela, ale wiesz co, to że zadajesz sobie to pytanie 'czy to moje zasługi czy przypadek' to jest bardzo zdrowe podejście. I dokładnie tak powinna wyglądać obserwacja. Nie zakochuj się w jednym wyjaśnieniu za szybko. Śledź to dalej, rób notatki jeśli możesz, i za miesiąc będziesz miała więcej danych. Na razie samo to że zaczęłaś zwracać uwagę na swoje gardło jako coś więcej niż 'znowu choroba' jest wartościowe.
a skoro mowa o notatkach to ja mam pytanie praktyczne, bo siedzę tu i czytam i sama mam podobne objawy jak Aniela opisywała na początku. próbowałam tej medytacji na Vishuddhę ale nie wiem jak długo. no i jak wiem że robię to dobrze? bo siedzę zamkniam oczy mówię HAM i po 10 minutach mi się głowa kręci od skupienia i nic nie czuję w gardle
o, ja miałam ten sam problem co Kaprifolium! to kręcenie głowy. myślałam że coś robię strasznie źle. to dobrze że Oracula wytłumaczyła, bo ja po tym jednym razie po prostu przestałam próbować i wróciłam do zwykłej medytacji bez mantry
Aniela, cieszę się że coś puściło, nawet jeśli nie wiesz skąd to przyszło. Wiesz, przez te lata przekonałam się że często samo zadanie sobie pytania 'a może tu jest coś do przepracowania' jest już połową drogi. Ciało to czuje. Ja jak w tamtym małżeństwie zaczęłam w ogóle dopuszczać do siebie myśl że może mam prawo mówić głośno co czuję, to dosłownie przestało mi tak boleć w gardle. Najpierw tylko trochę, potem coraz bardziej. Więc nawet jeśli to była 'tylko' zmiana myślenia to ona się odbiła fizycznie.
dobra, ale mam pytanie do całej tej rozmowy o edukacji i dzieciach, bo Hiacynt to trochę zostawiła bez odpowiedzi. powiedzmy że ten dwunastolatek który nie pyta w szkole, załóżmy że rzeczywiście ma jakiś wzorzec tłumienia głosu. co konkretnie miałaby robić matka? bo 'praca z czakrą gardła' u dziecka to jest dość abstrakcyjne. ktoś to robił praktycznie?
Hiacynt, śpiewanie i głośne czytanie to jest naprawdę dobry pomysł i nie musisz tego w ogóle nazywać energetycznie. z czysto praktycznego punktu widzenia, używanie głosu, wyrażanie się przez dźwięk, to buduje pewność siebie w mówieniu. i to ma potwierdzenie też poza ezoterycznym kontekstem. więc jeśli syn ma oporność na tematy duchowe to możesz to po prostu nazwać 'ćwiczenie na pewność siebie'
a ja dodam że do pracy z gardłem u dzieci świetnie sprawdza się niebieski kamień, aquamaryn albo angelit, można po prostu trzymać taki kamień podczas odrabiania lekcji albo przy biurku i on delikatnie wspomaga przepływ energii przez Vishuddhę bez żadnej świadomej pracy. nieinwazyjne i spokojne. sama używałam przy dzieciach krewnych i zawsze efekty były wyraźne
to co Wela mówi o zgodzie jest ważne, ale jest tu jeszcze coś. kiedy zaczynamy stosować 'energetyczne metody' na dziecku które nie pyta w szkole, to trochę omijamy pytanie czy dziecko nie potrzebuje po prostu innego środowiska w klasie, rozmowy z nauczycielem, oceny czy nie ma np. lęku społecznego. kamień przy biurku i śpiewanie to nie jest odpowiedź na pytanie dlaczego konkretne dziecko się zamyka.
Wizjoner ma tu rację i warto to podkreślić. Metody energetyczne mogą być wsparciem, ale nie mogą zastępować zwykłego rozumienia sytuacji dziecka. Jeśli Hiacynt widzi niepokojący wzorzec u syna, pierwszym krokiem jest po prostu obserwacja i rozmowa, może też kontakt ze szkolnym pedagogiem. Vishuddha może być tu metaforą do myślenia o problemie, ale nie może być jedynym działaniem.
przepraszam że wracam do siebie, ale ta rozmowa o dzieciach i szkole mnie jakoś uderzyła. bo ja naprawdę nigdy nie pytałam w szkole. i teraz, jako dorosła, nadal mam ten odruch że lepiej nie powiedzieć głośno że czegoś nie rozumiem, bo wyjdę na głupią albo kogoś zdenerwuję. i to jest właśnie to o czym Piwoniowa pisała wcześniej, ta relacja między Vishuddhą a uczeniem się. i teraz się zastanawiam ile razy przez to straciłam możliwość nauczenia się czegoś ważnego
i właśnie to mnie uderzyło najmocniej w tej rozmowie. że to nie jest tylko kwestia gardła fizycznie, ale jakiegoś wzorca który siedzi dużo głębiej. w szkole nie pytałam, w pracy nie pytam, na studiach siedziałam cicho kiedy czegoś nie rozumiałam. i zawsze mi się wydawało że to wstydliwość albo że jestem jakoś gorzej, a może to jest po prostu bardzo stara blokada Vishuddhy która zaczęła się tam, w klasie, kiedy ktoś się ze mnie pośmiał albo nauczyciel zbył pytanie. nie wiem. ale to brzmi dla mnie bardziej prawdziwie niż 'masz słabe gardło'.
Aniela, ale uważaj żebyś teraz nie wpadła w pułapkę nadinterpretacji. to że łączysz szkołę i gardło to może być trafny trop, ale może też być po prostu narracja którą sobie budujesz żeby mieć wyjaśnienie. jedno i drugie jest możliwe i nie musisz teraz od razu wiedzieć co to jest. mnie bardziej ciekawi czy to zaleganie fizyczne w gardle zmieniło się w ciągu ostatnich dni, bo o tym zaczęłaś ten wątek i trochę mi umknęło czy jest lepiej
dobra, a ja mam takie pytanie bo trochę się pogubiłam. ta Vishuddha to reaguje tylko na to mówienie i wyrażanie siebie, czy też na słuchanie? bo ja mam coś takiego że niby mówię dużo, gadatliwa jestem, ale kompletnie nie słucham co inni mówią i chyba nigdy nie słyszę że ktoś mnie krytykuje, jakby się wyłączało. czy to może być nadczynność tej czakry? bo o przymkniętej Vishuddhzie słyszę cały czas ale o nadaktywnej to rzadziej
o, Kaprifolium, to mnie też ciekawi bo mam podobnie, trochę. gadanie dużo ale nie zawsze z sensem 🙂 a jak się diagnozuje czy to nad czy niedoczynność? bo wahadełko nad gardłem mi obraca się bardzo szybko i szeroko, to znaczy nadczynność czy po prostu dużo energii?
zaraz zaraz a skąd w ogóle wzięła się ta konwencja że zgodnie z zegarem to ok a pod prąd to problem? pytam serio bo szukałem źródeł i nie moge znaleźć nic poza tym że 'tak się przyjęło'. różne szkoły mówią różne rzeczy. jeden bioenergoterapeuta mi powiedział ze to zależy od półkuli mózgowej diagnosty. czy ktoś ma jakieś konkretniejsze oparcie dla tej interpretacji?
no i tu jest właśnie problem z całą tą diagnostyką wahadełkiem, jeśli każda szkoła ma swoją interpretację i nie ma zgody co do podstaw, to co właściwie mierzymy? mówię to bez złośliwości, ale uczciwie. może wahadełko mierzy mikrodrgania rąk które są odpowiedzią ciała na pytanie, a nie faktyczny stan czakry? to by tłumaczyło dlaczego różne osoby nad tą samą czakrą dostają różne odpowiedzi
Wizjoner, ale ta obserwacja którą opisujesz, że ciało odpowiada na pytanie, to nie jest argument przeciwko wahadełku, tylko opis mechanizmu ideomotorycznego który jest realny. ciało wie coś czego świadomy umysł jeszcze nie przetworzyło, i wahadełko to tylko sposób żeby to wyłowić. to że różni diagności dostają różne wyniki może znaczyć że każdy wykrywa coś innego, nie że nie wykrywa nic
Wizjoner, masz rację i to jest uczciwa wątpliwość. ale mam wrażenie że od tego pytania kręcimy się w kółko już trochę czasu w tym wątku. może zamiast rozwiązywać filozofię wahadełka, warto wrócić do tego co Aniela opisała, bo tam jest coś konkretnego i praktycznego do omówienia
zgadzam sie z Morion ze troche odplywamy 🙂 ale wracajac do tematu Anieli i tego co ona napisała o szkole, to mnie to naprawde uderzylo bo moj syn to jest ten sam wzorzec i sie teraz zastanawiam. Aniela, a ty w jakiej klasie mniej wiecej zaczelas nie pytac? bo zastanawiam sie czy to jest wiek kiedy Vishuddha sie w ogole formuje czy to juz pozniej
Aniela, Hiacynt, sprawa wieku i formowania się czakr to temat na osobny wątek, ale powiem tylko krótko, różne tradycje mają różne schematy. w jednej z nich czakra gardła odpowiada mniej więcej na wiek 7-12 lat, co by się zgadzało z tym co opisujesz. ale to nie jest tak że po tym czasie nic się nie da zmienić, wręcz przeciwnie. wzorce z tamtego okresu są mocne, ale właśnie dlatego praca z nimi daje dużo.
Piwoniowa, a te 7-12 lat to skąd pochodzi? bo widziałam różne wersje w internecie i jedna mówiła że każda czakra to 7 lat, a inna że to są zupełnie inne przedziały. nie wiem któremu ufać. i czy to znaczy że jeśli w tamtym czasie miałaś traumatyczne doświadczenia z mówieniem to czakra jest bardziej 'uszkodzona' niż jeśli to się stało później?
to co Piwoniowa mówi o wzorcu jako 'odpowiedzi ciała' jest dla mnie kluczowe i chyba właśnie dlatego praca z czakrami mi działa lepiej niż samo gadanie. bo nie traktuję tego jak usterki do naprawienia tylko jak coś co kiedyś było sensowne a teraz już nie służy. zmiana nastawienia do samej blokady robi sporą różnicę. u mnie było tak że przestałem walczyć z Vishuddhą i zacząłem ją po prostu słuchać i wtedy coś drgnęło
