Hej, nie wiem czy to dobry dział, ale spróbuję. Mam od prawie roku nawracające zapalenie gardła, byłam już u kilku lekarzy, antybiotyki, płukanki, wszystko co możliwe i za każdym razem wraca po kilku tygodniach. Jeden lekarz mówi że to bakteryjne, inny że wirusowe, trzeci że stres. I właśnie to słowo 'stres' mnie tu przyciągnęło, bo gdzieś czytałam że gardło to czakra Vishuddha i że blokady tam mogą się manifestować fizycznie. Nie wiem czy wierzę, ale jestem już trochę zdesperowana. Czy ktoś miał coś podobnego? To znaczy, czy to może mieć jakiś związek z energią, czy to już naciąganie?
To zdecydowanie jest dobre miejsce i to jest jedno z tych pytań, które pojawiają się tu co jakiś czas, bo związek Vishuddhy z problemami gardła jest bardzo wyraźny w tradycji. Ale zanim cokolwiek powiem, chciałabym zapytać: czy masz trudności z wyrażaniem siebie? Mam na myśli nie tylko mówienie, ale takie głębsze - czy czujesz że tłumisz emocje, nie mówisz co myślisz, może w pracy albo w relacjach? Bo to jest klasyczny obraz zablokowanej czakry gardła.
Oracula, no tak, ale uwaga - nie wpadajmy od razu w schemat 'gardło boli = Vishuddha zablokowana', bo to zbyt proste. Ja przez lata robiłam ten błąd. Chroniczne zapalenie może wskazywać na blokadę, ale może też wskazywać na nadczynność - kiedy ktoś mówi ZA DUŻO albo nie potrafi słuchać, albo mówi rzeczy których nie czuje. I jedno i drugie to rozregulowanie tej czakry, tylko inaczej. Wiec najpierw bym zapytała: jak to jest u ciebie, masz raczej problem z wypowiadaniem się czy raczej mówisz dużo i potem żałujesz?
To słuszna wątpliwość i dobrze że ją stawiasz. Ja powiedzmy wprost: powiązanie czakry gardła z problemami fizycznymi gardła to jest bardzo popularna idea w środowiskach ezoterycznych, ale dowodów naukowych na to nie ma żadnych. To nie znaczy że jest bezsensowna - jeśli praca z Vishuddhą pomaga ci bardziej świadomie przeżywać swoje emocje i mniej tłumić, to może pośrednio zmniejszać napięcie, stres, a stres faktycznie wpływa na odporność. Ale to jest droga okrężna, nie magiczny mechanizm. Medycyny nie odpuszczaj, bo nawracające zapalenie gardła naprawdę może mieć konkretną przyczynę, którą lekarz może znaleźć.
Marowit, ale czy nie jest tak ze te dwa podejscia moga sie uzupelniac? Ja mialem przez chwile problem z napieciem w gardle, nie zapalenie ale takie uczucie scisku i medycznie wszystko bylo ok. Zaczalem medytowac na Vishuddhe, mantre HAM, wizualizacje niebieskiego swiatla i to uczucie przeszlo. Nie mowie ze medycyna to nie, bo to byloby glupio, ale moze warto robic obie rzeczy rownoczesnie?
Wiesz, czytam to i myslę sobie, że ja mialam cos podobnego jakies sześć lat temu, może siedem. Nie zapalenie dokładnie, ale ciagle chrypke i poczucie ze cos stoi mi w gardle. Lekarze nie znalezli nic. W tamtym czasie byłam w trudnym malzenstwie, dosłownie nie mogłam powiedziec mężowi połowy tego co czułam, bo albo sie zlosił albo ignorował. Jak tamta sytuacja sie rozwiązała, jak w koncu coś powiedzialm co chcialam powiedziec od dawna, to chrypka zniknela. Przypadek? Mozliwe. Ale dla mnie to bylo mowace.
Hortensja, ale czy to nie może być po prostu to, że stres osłabia odporność i dlatego te gardła? Bo to byłoby wytłumaczenie czysto fizjologiczne, bez czakr. Pytam szczerze, bo sama sie zastanawiam gdzie jest granica między 'psychosomatyka' a 'blokada energetyczna', to chyba jest to samo tylko inaczej nazwane?
Kwarcowa zadała konkretne pytanie. To jest istotne rozróznienie. Psychosomatyka jest mechanizmem udowodnionym - kortyzol, osłabienie układu odpornosciowego, podatność na infekcje. To jest biologia. 'Blokada energetyczna' to zupelnie inny model wyjasniania, bez potwierdzenia empirycznego. Moga opisywac podobne zjawiska, ale to nie znaczy ze sa tym samym. Uzywanie jednego do uzasadnienia drugiego to logiczny błąd. Mowie to jako ostrzezenie, bo czesto na takich forach te dwie rzeczy sa mieszane jakby to byl jeden argument.
Wizjoner, ale czy nie przesadzasz troche? Tutaj nikt nie twierdzi że zamiast lekarza iść do bioenergoterapeuta i już. Autorka tematu pyta o doświadczenia, nie prosi o dysertacje naukową. Poza tym, ezoteryka generalnie opiera się na innych założeniach niż nauka zachodnia i to nie jest błąd logiczny, to po prostu inny paradygmat.
Oj, możemy debatować o paradygmatach w nieskonczonosc, ale wróćmy do praktyki bo chyba o to tu chodzi. Aniela, słyszałam od kilku osób z którymi pracuję (nie jako terapeuta, po prostu w gronie znajomych) że blokada Vishuddhy ma u nich konkretny wzorzec: jest jakieś środowisko, sytuacja, relacja w której nie mogą być szczere. I ta blokada nie jest zawsze stała, ona pulseuje razem z intensywnością tej sytuacji. Czyli zapalenie wraca akurat wtedy kiedy ta trudna relacja się zaostrza?
No właśnie i tego rodzaju obserwacja jest dla mnie ważniejsza niż jakiekolwiek wahadełko czy skanowanie. Twoje własne ciało, twoja własna obserwacja. Próbowałaś kiedyś świadomie śledzić kiedy dokładnie zaczyna się pogorszenie? Czy jest jakiś wyzwalacz emocjonalny zanim pojawi się fizyczny objaw?
A mnie sie nasunęło pytanie praktyczne: co w takim razie robić? Bo ok, rozumiemy że może być blokada, ale jak to odblokować konkretnie? Które kamienie, które mantry, jak długo? Bo czytam już od dłuższego czasu o czakrach i zawsze jest dużo teorii a mało konkretu.
Pytanie bo jestem ciekawa, mam lapis lazuli i chciałam go używac przy medytacji, ale słyszałam że to dość mocny kamień i nie dla każdego na początek. Czy to prawda że lapis może za mocno pobudzić trzecie oko zamiast gardła i lepiej zacząć od akwamarynu?
Poludnica, lapis to prawda ze działa też na Ajne, wiec jesli ktos jest wrażliwy to może czuć coś w głowie zamiast w gardle. U mnie tak bylo kiedys, dostałam bolu głowy przy lapisu. Akwamaryn jest spokojniejszy i bardziej skupiony na Vishuddhie, wiec dla poczatkujacych pracy z ta czakra bardziej polecalbym jednak akwamaryn. Ale to tez zalezy od osoby, bo nie ma jednej zasady.
Dziurawcowa, ok, to biorę akwamaryn na początek. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi, czy kamień trzeba jakoś specjalnie przyłożyć do gardła podczas medytacji, czy wystarczy że leży obok? Bo widziałam różne metody i nie wiem która jest właściwa
Aniela, to co piszesz z tym zaleganiem to bardzo charakterystyczny opis blokady Vishuddhy, i właśnie dlatego wolę pytać ludzi o ich własne odczucia zanim zacznę cokolwiek sugerować. Pytanie: czy to zaleganie jest bardziej fizyczne, czujesz je dosłownie w gardle, czy raczej emocjonalne, takie 'mam to na końcu języka i nie moge powiedzieć'?
Sorki że wchodzę ale to jest ciekawe co pisze Aniela, bo ja tez mam czasem to poczucie ze cos 'siedzi' w gardle kiedy nie powiem czegoś co chciałam powiedzieć. I zawsze myslalam ze to po prostu napięcie mięśniowe od stresu. Czy to może być jedno i to samo, napięcie mięśniowe I blokada energetyczna?
Wiesz, Wizjoner ma rację co do tej reakcji somatycznej, ale ja bym powiedziała że to nie jest argument przeciwko czakrom, tylko argument za tym, że ciało i energia to nie są dwa oddzielne światy. W tamtym trudnym małżeństwie o którym pisałam, ja to czułam fizycznie, dosłownie fizycznie, to uczucie że ktoś mi ściska gardło. Lekarze mówili napięcie. No tak, napięcie, ale od czego? Od tłumienia. I właśnie to jest to co próbujemy tu opisać.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam wrażenie że wszyscy obchodzą jeden problem. Jeśli praca z czakrą Vishuddhy faktycznie pomaga ludziom, to czy to dlatego że 'odblokowana energia' czy dlatego że medytacja i skupienie na gardle powoduje rozluźnienie tych mięśni o których mówi Wizjoner? Bo efekt może być ten sam a mechanizm zupełnie inny. Ktoś nad tym kiedyś myślał?
Hmm, ale jak to jest z tym HAM, bo czytałam ze mantrę trzeba śpiewać na konkretnej wysokości dźwięku? Czy to prawda? Bo ja próbowałam raz i nie wiedziałam jak to robić poprawnie i nie czułam nic specjalnego. Może dlatego ze robiłam źle?
Aniela, nie obawiaj się że to tylko wyobrażenie po przeczytaniu. Wiesz, obserwacja własnego ciała jest wartościowa niezależnie od tego skąd wziął się impuls żeby zacząć obserwować. Ważne żebyś to śledziła dalej, bo jedno przypadkowe 'może tak było' to za mało, ale seria obserwacji przez kilka tygodni już daje ciekawy obraz.
Okej ale ja mam konkretne pytanie bo trochę mi ta rozmowa uciekła w filozofię - ile czasu realnie potrzeba żeby poczuć jakąś zmianę przy pracy z Vishuddhą? Bo Oracula pisała że to proces i rozumiem, ale czy mówimy o tygodniu, miesiącu, pół roku? Bo mam podobne problemy co Aniela i chce wiedzieć czego sie spodziewać
Jest tu coś ważnego co chcę dodać, bo widzę że rozmowa krąży wokół tego czy blokada jest realna czy nie. Z mojego doświadczenia, praca z czakrą gardła ma szczególne znaczenie w kontekście edukacji i uczenia się, bo Vishuddha to nie tylko mówienie o sobie, to też przyjmowanie i przetwarzanie informacji. Kiedy ktoś blokuje w sobie coś co chce powiedzieć nauczycielowi czy przełożonemu, ta sama energia która blokuje mówienie, blokuje też słuchanie i uczenie się. Klasyczny przykład: uczeń który boi się zapytać bo się wstydzi, nie uczy się efektywnie, i to jest zablokowana Vishuddha w obie strony.
Piwoniowa, to jest interesujące co piszesz o uczeniu się, bo ja akurat... no, mam skojarzenie. Nigdy nie pytałam w szkole jak czegoś nie rozumiałam. Nigdy. Wolałam nie wiedzieć niż zapytać i wyjść na głupią. Myślisz że to mogło mieć wpływ? Że ta blokada jest może starsza niż myślę?
Piwoniowa poruszyła bardzo wazna kwestie! Ja sie z tym totalnie identyfikuje, moj syn ma teraz 12 lat i tez nigdy nie pyta nauczyciela o nic nawet jak czegos nie rozumie, i zawsze myslalam ze to wstydliwosc ale teraz sie zastanawiam czy to nie jest wlasnie ta sprawa z gardlem. Czy dzieci tez moga miec blokady czakry? To mozliwe?
Hiacynt, przepraszam ale to trochę ryzykowna droga jest, diagnozować dziecko przez czakry. Naprawdę. Nieśmiałość u dwunastolatka to jest bardzo powszechna rzecz i ma bardzo wiele możliwych przyczyn. Martwię się kiedy widzę że ktoś od razu idzie w 'blokada energetyczna' zamiast po prostu porozmawiać z dzieckiem albo z wychowawcą. Czakry to jedno, ale nie można nimi tłumaczyć wszystkiego.
Ciekawa dyskusja, ale muszę powiedzieć wprost: ta linia między 'blokada energetyczna' a 'psychologiczny wzorzec zachowania' jest coraz bardziej rozmyta w tej rozmowie i to mnie trochę niepokoi. To co opisujecie, wstyd przed pytaniem, tłumienie emocji, strach przed konfrontacją, to są konkretne tematy na terapię, nie tylko na medytację z kamieniami. Oba można robić jednocześnie, jasne, ale praca z czakrą nie zastąpi przepracowania tych wzorców.
