Hej, mam trochę dziwny problem i nie wiem czy to w ogóle kwestia energetyczna czy po prostu fizjologia. Pracuje w biurze, siedzę przy komputerze chyba 8-9 godzin dziennie i od jakiegoś czasu zauważyłam ze ciagle przelykam sline. Takie odruchowe, co chwile, i zaczynam sie tym stresowac bo juz mysle o tym na okraglo. Lekarz powiedzial ze gardlo zdrowe, nics iego nie widzi. Koleżanka mi powiedziała że to może być czakra gardła. Czy ktoś miał coś takiego? Vishuddha tak? Nie wiem nawet od czego zacząć.
O, ten temat znam bardzo dobrze, bo sama przez to przeszłam. Siedziałam kiedyś w robocie gdzie nie mogłam nic powiedzieć, dosłownie, szef wszystko ucinał, pomysły wyśmiewał i w końcu zaczęłam mieć takie właśnie dziwne odczucia w gardle. Nie bol, nie chrypka, ale jakieś napięcie i właśnie to ciągłe przełykanie. Vishuddha to czakra gardła ale ona nie odpowiada tylko za mówienie, ona odpowiada za WYRAŻANIE siebie w ogóle. Jeśli coś tłumisz, coś nie wychodzi, coś zostaje w środku, to energia się tam zatrzymuje. Masz u siebie w tej robocie może jakieś sytuacje gdzie nie możesz powiedzieć co myślisz?
Zanim ktoś zacznie od razu diagnozować czakry to mam pytanie do autorki tematu: to przełykanie jest bardziej mechaniczne, takie że ślina się zbiera i trzeba połknąć, czy raczej odczucie czegoś w gardle, jakiś ucisk, kulka? Bo to dwie różne sprawy i jedno może być nerwowe a drugie rzeczywiście energetyczne. I ile trwa?
Ten opis z 'kulką' w gardle to klasyczny objaw który bioenergoterapeuta u mnie od razu skojarzył z zastoiną w Vishuddha. Ja miałam identycznie, plus jeszcze taką chrypkę która przychodziła i odchodziła. Okazało się że od lat tłumiłam pewne rzeczy w relacji z mamą, nigdy jej nic wprost nie powiedziałam i ta energia siedziała właśnie tam, w gardle. Jak zaczęłam pracować z czakrą i jednocześnie trochę rozmawiać z mamą, to dosłownie po kilku tygodniach to ustąpiło. Ale ciekawi mnie czy u ciebie to związane z biurem konkretnie, bo piszesz że siedzisz 8-9h i to chyba ważna wskazówka.
Chwila chwila. To że lekarz nic nie znalazł nie oznacza od razu że to energetyczne. Mogło być refluksem krtaniowym który jest trudniejszy do wykrycia, mogło być napięciem nerwowym, mogło być sto rzeczy. Nie chcę psuc zabawy ale naprawdę odradzam skakać od razu do 'Vishuddha zablokowana' zanim człowiek porządnie sprawdzi stronę medyczną. Byłaś u laryngologa czy tylko u ogólnego?
Ja sie wtrące bo mam biurowe życie i tez coś podobnego miałem. U mnie sie okazało ze po prostu za mało piłem wody przy klimie w biurze i gardło było wysuszone. Przelykanie ślin to moze byc tez po prostu reakcja na suchość. Śmieszne ale sprawdź najpierw czy pijesz ze 2 litry dziennie bo klimatyzacja robi swoje i nie zawsze sie to łączy z czakrami.
Hm, woda to dobra uwaga, faktycznie przy klimatyzacji pije może za mało. Ale to chyba nie tylko o to chodzi bo to uczucie kulki jest tez wieczorami w domu, nie tylko przy biurku. Laryngolog, nie byłam, byłam u ogólnego. Może faktycznie warto pojsc jeszcze raz do specjalisty, ale i tak chce sie dowiedziec co zrobic z tej strony energetycznej bo ciekawi mnie to.
Przepraszam że sie wtrącam bo dopiero uczę się tych rzeczy, ale mam pytanie. Jak w ogóle samemu sprawdzić czy to Vishuddha ma problem? Czytałam o wahadełku ale nie bardzo wiem jak to sie robi nad własną czakrą gardła. Da sie to zrobić samemu czy potrzeba kogoś?
Samemu nad sobą jest trudniej bo wahadełko reaguje też na twoje własne oczekiwania i to potrafi przekłamać wynik. Lepszy test to obserwacja objawów przez jakiś czas, albo poproś kogoś zaufanego kto ma doświadczenie żeby przeskanował. Vishuddha blokada to nie tylko gardło, to też typowo: kłopoty z mówieniem tego co sie myśli, poczucie że coś musi zostać powiedziane a nie może, trudności z pisaniem albo twórczością jeśli sie ją uprawia. Powiedzcie mi, macie w biurze jakieś sytuacje gdzie musiсz gryźć się w język?
A jak długo trwa odblokowanie jak juz sie wie co jest nie tak? Pytam bo nie mam za dużo czasu na długie medytacje, pracuję cały dzień i wieczorem tez różne sprawy. Czy jest coś co można zrobić szybko, w biurze na przykład?
Na szybko w biurze, takie co sama robiłam, to po pierwsze śpiewanie albo nucenie po cichu. Serio, Vishuddha uwielbia wibracje i jak nucisz cokolwiek to już jest ruch energii. Możesz w łazience biurowej albo po cichu przy biurku. Po drugie manta HAM, można powtarzać w głowie, nie na głos, to tez działa choć wolniej. I po trzecie, jakieś niebieskie coś przy sobie, bo Vishuddha to kolor niebieski. Kamień, cokolwiek. To brzmi może głupio ale naprawdę ma wpływ na skupienie uwagi na tej czakrze.
Ja bym dodała jeszcze afirmacje, bo przy Vishuddha to jest super ważne. Ja mam taką którą powtarzam rano: 'moje słowa maja moc i jestem słyszana'. Działa niesamowicie na poczucie sprawczości w pracy. Od kiedy to robię to w ogóle inaczej zabieram głos na zebraniach i szef mnie słucha bardziej. To nie przypadek.
Przy czakrze gardła jest jeszcze jedna rzecz o której rzadko sie mówi, a która jest dla mnie bardzo istotna. Vishuddha to nie tylko mówienie, to słuchanie własnej prawdy wewnętrznej. Kiedy żyjemy w rozbiciu między tym co czujemy a tym co mówimy albo robimy, ta czakra zaczyna protestować. W biurze to szczególnie częste, bo często trzeba udawać, przytakiwać, mówić to co chce szef. To jest ciągły gwałt na tej energii. Pytanie do autorki, czy to co robisz w pracy jest zgodne z tym kim naprawdę jesteś?
Ciekawy wątek, mam podobne pytanie bo tez pracuej w biurze i mam problem z gardlem, ale u mnie to chrypka która przychodzi i odchodzi, nie przełykanie. Czy to tez Vishuddha? Albo może inne czarka? Zawsze mni sie wydawalo ze chrypka to raczej tez gardlo ale nie wiem czy te objawy znaczą to samo energetycznie.
no i przy tej chrypce to mam pytanie, bo w sumie tez pracuje w biurze i zastanawiam sie czy Vishuddha moze dawac rozne objawy u roznych osob? tzn. jedna osoba ma kulke w gardle, druga chrypke, trzecia moze cos innego? czy to nie jest przypadkiem tak ze diagnoza 'to Vishuddha' to taki worek do ktrego wkladamy wszystko co dotyczy gardla i szyi?
kurcze, Wierzbinka ma racje w tym sensie ze rozroznienie jest wazne. ale z mojego doswiadczenia nie jest tak ze wszystko leci do jednego worka. Vishuddha to nie tylko fizyczne gardlo, to tez ten caly aspekt wyrazania siebie, mowienia prawdy, komunikacji. jesli ktos ma chrypke ale nie ma problemow z wyrazaniem siebie, pewnie siebie w rozmowach, to moze to byc cos zupelnie innego. a jesli do chrypki dochodzi milczenie, unikanie konfliktow, niemoznosc powiedzenia czegos wprost, to juz inaczej to wyglada
a jak sie w ogole odroznia blokade od nadczynnosci? bo czytalam gdzies ze Vishuddha moze byc i za bardzo zamknieta i za bardzo otwarta i ze objawy sa podobne, tylko ze przy nadczynnosci czlowiek mowi za duzo, nie umie milczec. to brzmi jak ze prawie kazdy ma jakis problem z ta czakra 🙂
hej, ja sie tu troche gubię bo weszlismy w te subtelnosci a mam pytanie z powrotem do Obsydianki - w sensie, czy juz bylas u laryngologa? bo ta 'kulka' w gardle to moze byc naprawde kilka rzeczy fizycznych i ciekawi mnie czy to bylo sprawdzone zanim zaczniemy diagnoze energetyczna
no nie jeszcze, znaczy byłam u ogólnego ale napisalam wyzej ze nie byłam u laryngologa. Sylwek masz racje ze powinnam pojsc. umowilam sie juz wlasnie. ale rownolegle chce tez popracowac od strony energetycznej bo cos mnie w tym wątku zaskoczylo, te powiązania z wyrażaniem siebie. bo faktycznie jestem w pracy w takiej sytuacji gdzie duzo połykam, no ale nie sliny, w sensie połykam słowa których nie mówię bo boje sie reakcji
i to jest clou sprawy. cialo bardzo czesto mowi nam to co umysl stara sie zignorowac. to połykanie sliny, ta kulka - moze byc dosłowną manifestacja slow ktore polykasz. Vishuddha nie reaguje tylko na to co mowimy na zewnatrz. reaguje tez na to co tlumimy w sobie.
OK ale jak to praktycznie rozwiazac jesli nie mozna sobie po prostu zaczac mowic wszystkiego wprost w pracy bo to nie jest opcja? bo wiem ze powinalem byc bardziej szczery z szefem ale to nie takie proste, nie mozna powiedziec wszystkiego co sie mysli i Vishuddha to rozumie czy nie? 😀
no ale chwila, Obsydianka napisala cos naprawde waznego. 'polykam slowa bo boje sie reakcji' - to jest konkretna sytuacja psychologiczna, moze stres, moze asertywnosc, moze relacje w pracy. to nie jest od razu kwestia czakry, to jest cos co moze wymagac porostu innego spojrzenia na siebie. nie mieszajmy pracy nad soba z odblokowywaniem czakr jakby to byly dwie rozne rzeczy
mam pytanie techniczne bo chce sprobowac tej medytacji na Vishuddha. czyta sie ze kolor tej czakry to blekitny, wiec mam sobie wyobrazac niebieskie swiatlo w gardle? czy jest jakis konkretny odcien, bo gdzies widzialam ze to moze byc turkusowy a gdzies ze kobaltowy i nie wiem ktory 'wlasciwy'
a wracajac do kamieni bo tego jeszcze nikt nie powiedzial, przy Vishuddha bardzo polecany jest akwamaryn i lapis lazuli. mam lapis na biurku od jakiegos czasu i nie wiem czy to zbieg okolicznosci ale jakos latwiej mi sie komunikuje z wspolpracownikami. trzymam go w rece podczas trudnych rozmow telefonicznych. moze placebo, moze nie, ale nie przeszkadza 🙂
ja kladam lapis lazuli na szyje podczas medytacji, dosłownie na gardlo. czuje wtedy jakies delikatne ciezenie i cieplo w tym miejscu. ale Czeslawa ma racje ze samo trzymanie tez dziala, bo masz swiadome przypomnienie o intencji. kamien jest jak kotwica dla mysli.
przepraszam ze troche z boku ale ten watek mnie bardzo wciagnal, bo tez pracuje biurowo i tez mam ten problem z milczeniem w pracy. nie tyle kulka w gardle ale takie jakby zacisnięcie kiedy chce cos powiedziec na zebraniu i potem tego nie mowie i przez caly dzien mam zle samopoczucie. to jest to samo co Obsydianka opisuje tylko w troche innej formie?
ok wiec ja mam pytanie do Obsydianki bo troche mi umknelo - kiedy mowisz ze 'laczy sie wszystko' to masz na mysli ze w tej pracy konkretnie polykasz slowa? bo jesli tak to brzmi jakby to byla bardziej Vishuddha zablokowana stresem zewnetrznym niz czysto fizyczna sprawa. i co z tym lekarzem, umowilam sie sama pare razy i zawsze to przekladalam 🙂
