tak, mam na mysli ze w pracy ostatnio bardzo duzo milcze kiedy nie chce. np. na zebraniach ktos mowi cos co jest po prostu nieprawda i ja to wiem ale nie mowie nic. i potem to polykanie sliny sie nasila, dosłownie. jakby cialo robiło to zamiast mnie. brzmi dziwnie jak to pisze wprost ale tak to czuje
to co Obsydianka opisuje to jest naprawde ciekawy przyklad psychosomatyki niezaleznie od tego jak to nazwiemy. polykanie jako mechanizm stlumienia, cialo buforuje to co umysl nie przepuszcza. to jest opisane w zwyklej psychologii, nie trzeba sigac po czakry zeby to wyjasnic. nie mowie ze jedno wyklucza drugie, ale czy ktos tu nie myli skutku z przyczyna?
to troche jablka i pomarancze. praca z czakra gardla nie wyklucza ze rownolegle Obsydianka idzie do laryngologa i ewentualnie tez gada z kimis o sytuacji w pracy. nikt tu nie mowi ze to jest zamiast, mowi sie ze rownoczesnie. diagnostyka energetyczna jako uzupelnienie, nie substytut
ja wlasnie tak to rozumiem. sama zaczalam od afirmacji i medytacji na Vishuddha i przez to w ogole zaczalam zauwaac ze mam problem z tym milczeniem w pracy, wczesniej w ogole tego nie widzialam. wiec dla mnie ta praca energetyczna byla jak swiatlo ktore mi pokazalo co sie dzieje, nie zastapila nic, otworzyla oczy
o, to jest bardzo trafnie powiedziane Mniszek. czesto ta praca z czakrami dziala jak uswiadomienie, nie jak leczenie. jak ktos zaczyna medytowac na Vishuddha to zaczyna zauwaac kiedy milczy, kiedy polyka slowa, i to samo w sobie jest juz krokiem. bez tej obserwacji mozna latami nie wiedziec ze sie ma taki wzorzec
a jak dlugo trwa zanim medytacja na Vishuddha cos zmieni? pytam serio bo zawsze sie zastanawiam czy to tygodnie czy miesiac czy pol roku. bo jesli ktos pracuje biurowo i ma spotkania codziennie to nie moze czekac w nieskonczonosc az energia sie zrownowazy, musi jakos funkcjonowac na juz
miesiac?? no dobra, a co robic w miedzyczasie kiedy jest zebranie jutro i wiesz ze znowu nie powiesz tego co chcesz? sa jakies krotkie techniki na tu i teraz a nie na za miesiac
a lapis lazuli w kieszeni na zebraniu to za duzo? 😀 pytam na serio bo jakos glupkowato brzmi ale widzialam to gdzies polecane. kamien przy sobie jako 'kotwica' na intencje
haha, dokladnie, a jak nie dziala to 'to nie ta czakra' albo 'kamien byl nienaladowany'. widze ten wzorzec. chociaz przyznaje ze jako technika uwaznosciowa, tak jak Szanta mowi, to ma sens. skupiasz uwage na zamiarze zanim wejdziesz na spotkanie. to nie jest mistyka, to jest po prostu przygotowanie mentalne
Wierzbinka, powiem ci co - ta debata 'to dziala / to nie dziala' trwa od poczatku watku i za kazdym razem dochodzimy do tego samego miejsca. ktos mowi ze to psychologia, ktos mowi ze to energie, koniec, powtarzamy od nowa. moze po prostu kazdy ma swoj model i to jest w porzadku?
wlasciwie to chcialam cos powiedziec, bo zaczeam ten watek od pytania o fizjologie czy energie i patrzac na te rozmowe to chyba odpowiedz jest: oba naraz i jeszcze trzecia rzecz ktora jest po prostu moj wzorzec zachowania w tej pracy. nie wiem co z tym zrobie ale przynajmniej teraz widze to wyrazniej. i to samo w sobie cos znaczy chyba
i to jest wlasnie to. czasem cel nie jest 'naprawic Vishuddha' tylko zauwazyc co sie dzieje. Obsydianka, daj znac jak bedzie po wizycie u laryngologa co powie, bo ta 'kulka' jest wazna i dobrze ze idziesz sprawdzic
przepraszam ze sie wtrace bo czytalam caly ten watek i mam glupie pytanie - czy jesli ktos nigdy nie medytowal to moze po prostu zaczac od tej medytacji na Vishuddha czy trzeba najpierw jakos otworzyc niższe czakry? czytalam gdzies ze trzeba isć od dolu, od Muladhary, a nie zaczynaac od srodka
no ale Szanta, intonowanie wewnetrzne i zewnetrzne to nie jest to samo i nie powinnysmy udawac ze jest, bo roznica jest dosc zasadnicza. na glos jest rezonans fizyczny w tkankach gardla, cokolwiek o tym myslec, jest wibracja ktora jest odczuwalna. wewnetrznie jest to bardziej praca mentalna i intencyjna. obie maja wartosc ale nie sa identyczne, po prostu. Brygitka, mozesz zaczac od wewnetrznego, ale jesli kiedys bedziesz miala warunki to sprobuj tez na glos, zobaczysz roznice
ha, masaz od srodka, to calkiem dobre okreslenie Brygitka 🙂 ja to wlasnie tak czulam kiedy pierwszy raz robialam to na glos - takie lekkie draznienie w gardle i klatkce piersiowej, nieprzyjemne przez pierwsze chwile a potem calkiem ok. i ciekawa rzecz, po kilku sesjach ten nawyk polykania kiedy siedze na zebraniach zaczal byc bardziej... swiadomy? tzn zaczelam to zauwazac w czasie rzeczywistym a nie dopiero po fakcie. nie wiem czy to przez wibracje czy przez samo skupienie ale cos sie przestawilo
hej, troche sie zapoznilem w tym watku ale mam pytanie do tych co medytuja regularnie - czy wy naprawde siedzicie i medytujecie codziennie, jak to wyglada praktycznie? bo ja probowalem dwa razy i za kazdym razem po 5 minutach mysle o obiedzie albo o jakims mailu i w ogole nie wiem czy 'dotrze' ta energia do czakry skoro w glowie mam chaos
Lelum, a co dokladnie chcesz poczuc? pytam serio bo to jest kluczowe. bo jesli czekasz na jakies trzesienie ziemi to mozesz czekac wiecznie. jesli chodzi o to ze zauwazasz ze zachowujesz sie troche inaczej w konkretnych sytuacjach - to moze byc szybciej. ale to nie jest 'poczucie energii', to jest po prostu zmiana nawyku. to dwie rozne rzeczy
a mam pytanie bo troche zboczylismy - Obsydianka, co u ciebie? bylas u laryngologa czy jeszcze nie? bo zaczelas ten watek od konkretnego objawu i troche wszystko poszlo w strone teorii a nie wiem jak ty sie czujesz
o, dzieki ze pytasz Tosia 🙂 wizyta jest dopiero za jakis czas, wczesniej nie mialam terminu. ale co ciekawe, od kiedy zaczelam w ogole zauwaac ten nawyk polykania to jest go jakby... mniej? albo raczej - jest tyle samo ale ja juz nie panikuje ze cos jest nie tak fizycznie. jakos samo obserwowanie zmieniaje stosunek do tego. dziwne
to nie jest dziwne, Obsydianka, to jest wlasnie to o czym pisalam wczesniej. jak tylko zaczniesz zauwaac to juz tracisz czesc tego automatyzmu. to jest jak ze swiatlem - cie obserwujesz to nie mozesz juz byc calkowicie w ciemnosci. ciesze sie ze cos sie rusza, nawet jesli jeszcze nie wiesz jak to nazwac
a ja wlasnie mysle o tej sytuacji z laryngologiem i mam pytanie, tez dla siebie zreszta - co powiecie jak ktos idzie do lekarza i wszystko jest ok fizycznie, brak zmian, gardlo zdrowe, ale objaw zostaje? bo to chyba najbardziej frustrujacy scenariusz, prawda? dostajecie 'jest zdrowo' i co wtedy?
to jest czesto wlasnie ten moment kiedy ludzie trafiaja na prace z czakrami albo w ogole do jakiegos specjalisty od ciala-umyslu. bo konwencjonalna medycyna mowi 'zdrowe' i nie ma co dalej szukac, a objaw zostaje i czlowiek czuje sie troche... niepotwierdzony? jakby mu nie uwierzono. znam to z wlasnego doswiadczenia, nie z gardlem, ale z czyms podobnym. ta frustracja 'wszystko ok ale mi niedobrze' jest bardzo realna
Czeslawa dobrze pyta, bo to jest wlasnie ta szara strefa. lekarz mowi zdrowo, ale ktos nadal co pol godziny polyka nadmiernie i napina minie gardla na zebraniu. i ani medycyna nie wie co z tym zrobic, ani ezoteryk nie powinien to diagnozowac jako chorobe. to jest przestrzen gdzie praca z Vishuddha ma wlasnie sens, nie jako leczenie ale jako praca z wzorcem. tylko trzeba to rozrozniac
zapisalam sobie te rozroznenie, Helenka, bo czesto tego brakuje w takich rozmowach. 'praca z wzorcem' to jest ladne okreslenie. bo to nie jest 'lecze gardlo', to jest 'pracuje z nawykiem ciala w kontekscie emocjonalnym'. to jest inna kategoria i nie wchodzi w konflikt z medycyna. warto by to bylo powiedziane na poczatku kazdego watku o czakrach zreszta 🙂
hej, czytam ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie ktore moze byc glupio proste ale - czy to polykanie slin w stresie jest zawsze zwiazane z gardlem czy moze tez byc czakra splotu slonecznego? bo w stresie to i zoladek mi sie spina i gardlo naraz, trudno mi powiedziec gdzie jest 'zrodlo'. nie wiem jak to odrozniac u siebie
praca z dwiema czakrami naraz nie jest rozproszeniem jezeli one naprawde sa polaczone w tym co przezyujesz. ale poczatkujacym czesto polecam zaczac od jednej, tej gdzie objaw jest wyrazniejszy, i obserwowac czy pracujac z nia druga tez reaguje. cialo jest jednoscia i czesto 'naprawa' w jednym miejscu sama porusza cos obok. Sylwek, a czy ten stres to jest bardziej stres przed wypowiedzia czy raczej ogolne napiecie niezalezne od mowienia?
no dobra, wracajac do tego co Renia napisala - zaczne od gardla bo tam czuje wiecej. ale mam jeszcze jedno pytanie bo mnie to nurtuje od jakiegos czasu. to polykanie slin w biurze, na zebraniach, przy prezentacjach - czy to nie jest po prostu nerwy? znaczy, rozumiem ze Vishuddha i energie i wszystko, ale gdzie jest granica miedzy 'stres aktywuje nawyk cielesny' a 'mam zablokowana czakre gardla'? bo to moze byc to samo albo dwie rozne rzeczy i nie wiem
