Mam pytanie do Tadka. Mówiłeś, że lęk jest najsilniejszy rano. A czy masz jakieś sny, które pamiętasz? Bo przy silnych blokadach Muladhary zdarzają się charakterystyczne sny, ucieczka, gubienie się, tracenie czegoś ważnego. U mnie tak było przynajmniej.
Sny o gubieniu portfela i braku domu to klasyczne obrazy niezakorzenionej Muladhary. To nie jest przypadkowe, podświadomość często pokazuje wprost to, czego system energetyczny potrzebuje. Tadku, czy te sny nasilają się w konkretnych momentach, na przykład przy jakimś stresie finansowym, czy są raczej stałym elementem?
Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam pytanie, trochę sceptyczne. Skąd wiadomo, że to Muladhara, a nie po prostu lęk jako lęk? Nie kwestionuję, tylko naprawdę nie rozumiem, gdzie kończy się psychologia, a zaczyna energia czakr.
Właśnie o to chodzi. Czakra korzenia to nie jest abstrakcja, to mapa. Mapa objawów, wzorców, miejsc w ciele. Tadek, wróćmy do kwestii praktycznej. Mówiłeś wcześniej, że chcesz zacząć z wahadełkiem. Po tym co tu padło, czy nadal czujesz, że to jest właściwy pierwszy krok, czy może coś zmieniło Twoje myślenie?
Dla kogoś bez doświadczenia z wahadełkiem powiedziałabym, żeby nie zaczynać od droższych kamieni. Drewno albo metal to dobry start, bo są 'neutralne' w tym sensie, że nie wnoszą dodatkowej energii kamienia, z którą na początku ciężko cokolwiek zrobić. Ja zaczynałam od drewnianego i byłam w stanie wychwycić ruchy, zanim w ogóle zrozumiałam, co one znaczą.
A ja słyszałam, że kryształ górski jest dobry dla początkujących, bo wzmacnia własną intuicję. Ale może właśnie dlatego, że wzmacnia, może też wzmocnić zakłócenia? Nie wiem, trochę się w tym gubię.
To wróćmy do wahadełka, bo widzę, że Kornelka i Rozalinka macie inne zdania co do kryształu górskiego. Ale mam pytanie bardziej podstawowe, może głupie, bo nigdy nie trzymałem wahadełka w ręce. Jak w ogóle wiem, że odpowiedź, którą dostanę, to nie jest moje własne, nieświadome poruszanie ręką? To mnie najbardziej blokuje, zanim jeszcze zacznę.
To nie jest głupie pytanie, to jest najważniejsze pytanie przy wahadełku. I szczera odpowiedź jest taka, że na początku naprawdę nie wiesz. Dlatego zanim zacznę cokolwiek diagnozować, spędzam jakiś czas na samej kalibracji, czyli pytam o rzeczy, na które znam odpowiedź. 'Czy mam na imię Kornelka?' i patrzę, co robi. 'Czy jestem mężczyzną?' Dopiero kiedy wahadło konsekwentnie odpowiada tak samo na pytania z pewną odpowiedzią, zaczynam mu ufać przy tych trudniejszych.
Sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie, Tadku. Nieświadome poruszanie ręką, tak właśnie to działa. To jest właśnie mechanizm. Pytanie nie brzmi, czy ruch pochodzi od ciebie, bo pochodzi. Pytanie brzmi, z jakiego poziomu ciebie. To jest różnica między szumem umysłu a czymś głębszym, co wyraża się przez ciało. Dlatego to ćwiczenie kalibracyjne, o którym mówi Kornelka, ma sens, uczysz się rozpoznawać te dwie jakości ruchu.
Słucham tej wymiany i mam wrażenie, że doszliśmy do czegoś ważnego. Czy wahadełko diagnozuje rzeczywistość czy moje przekonanie o rzeczywistości? Bo przy lęku finansowym, który mnie dotyczy, to jest zasadnicze pytanie. Co jeśli wahadełko pokaże mi zablokowaną Muladharę, bo ja sam wierzę, że ją mam zablokowaną?
Tadku, a co jeśli właśnie o to chodzi? Przekonanie, że masz zablokowaną Muladharę, i sam fakt blokady, to nie zawsze są dwie różne rzeczy. System przekonań jest częścią wzorca energetycznego. Mówisz, że czujesz lęk od rana, śnisz o gubieniu portfela, to nie jest tylko 'przekonanie', to jest wzorzec, który wyraża się w ciele, w śnie, w odczuciach. Wahadełko mapuje to, co jest, nawet jeśli mechanizm jest inny, niż nam się wydaje.
Mam pytanie do Nasturcji. Piszesz, że przekonanie i rzeczywistość energetyczna to nie zawsze różne rzeczy. Ale co w sytuacji, gdy ktoś zupełnie nie wierzy w czakry i ma identyczne objawy jak Tadek? To też jest blokada Muladhary czy wtedy to tylko 'zwykły' lęk?
Okay, ale my przez ostatnie kilkanaście postów gadamy o filozofii wahadełka, a Tadek nadal nie wie, jakie wybrać. Kornelka mówiła drewno albo metal dla początkujących. Tadku, a czy masz w ogóle dostęp do sklepu ezoterycznego stacjonarnie, czy szukasz online? Bo to robi różnicę przy wyborze.
To jest chyba najrozsądniejsza sekwencja, jaką do tej pory padła w tym wątku. Wahadełko przy silnie aktywnym lęku, szczególnie takim zakorzenionym rodzinnie jak u ciebie, może po prostu kręcić się w kółko, dosłownie i w przenośni. Masz ciągły szum w układzie i ciężko cokolwiek z tego odczytać. Jeśli najpierw popracujesz z ciałem, bo Muladhara to jest absolutna podstawa, cokolwiek potem zrobisz z wahadełkiem, będzie bardziej czytelne.
A co z kamieniami przy pracy z Muladharą bez wahadełka? Bo słyszałam, że obsydian albo turmalin czarny to klasyka przy korzeniu, ale gdzieś też czytałam, że hematyt może być za ciężki dla kogoś, kto dopiero zaczyna. Tadku, czy w ogóle myślałeś o pracy z kamieniami jako takim pierwszym kroku?
Wróćmy na chwilę do tych snów Tadka, bo nie odpuszczę tego tematu. Portfel i brak domu to bardzo konkretne symbole. Portfel to zasoby, tożsamość, to, co masz przy sobie i co możesz stracić. Dom to przynależność, korzeń, dosłownie. U mnie, gdy miałem mocną blokadę korzenia, śniłem o tym, że nie mogę trafić na swoje miejsce w jakimś dużym budynku. To było miesiącami. Zastanawiam się, czy te sny u ciebie zmieniły się w jakiś sposób od kiedy zacząłeś o tym rozmawiać, też tutaj, w tym wątku?
To, co opisujesz, ta mniejsza intensywność snu po werbalizacji, to jest właśnie jeden z pierwszych sygnałów, że coś zaczyna się ruszać. Muladhara lubi świadomość. Nie chodzi o to, żeby o niej myśleć, ale żeby ją w ogóle dostrzec. Ty przez całe życie nosiłeś ten wzorzec, może nie wiedząc, że go nosisz. Sam fakt, że powiedziałeś 'mam lęk i pochodzi z domu rodziców', to jest już praca.
Dziękuję wszystkim za ten wątek, bo czytam go od początku i czuję, że sama też mam coś podobnego. Mam pytanie do Tadka, przepraszam jeśli to nie na miejscu, ale czy próbowałeś kiedyś LAM, mantry Muladhary? Czytałam, że sama wibracja dźwięku może zacząć rozpuszczać taki zastój, zanim w ogóle sięgnie się po wahadełko czy kamienie.
LAM próbowałem raz, dosłownie raz, i nie wiedziałem nawet jak to robić porządnie. Siedziałem, powtarzałem i po chwili poczułem się trochę głupio. Tygrysica, a ty masz jakiś konkretny sposób na to? Jak długo, jak często, siedząc czy leżąc?
Och, cieszę się że odpowiedziałeś! Ja robię to siedząc, z prostymi plecami, rano, zanim jeszcze napiszę pierwsze wiadomości na telefonie. Około dziesięciu minut. Staram się czuć wibrację w dolnej części ciała, nie tylko słyszeć dźwięk. Nie wiem czy robię to 'dobrze', ale coś czuję. Taurus, czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, czy mantra działa?
Pytanie o to, czy mantra 'działa', jest trochę jak pytanie, czy oddychanie działa. LAM to nie jest zaklęcie, które albo zadziała, albo nie. To jest wibracja, która stopniowo zmienia rezonans danego obszaru. Objaw tego nie jest spektakularny. Raczej zauważasz po tygodniu, że coś, co cię wcześniej blokowało, przestało cię tak bardzo blokować. I często nie wiesz, dlaczego.
Plejadka, to jest uczciwa uwaga, ale czy ona się wyklucza? Tadek może robić LAM i jednocześnie rozmawiać z kimś. Ja tak robiłam i nie mam wrażenia, żeby jedno przeszkadzało drugiemu. Moje pytanie do Tadka jest inne: czy ten lęk finansowy ma jakiś konkretny wyzwalacz, czyli coś, co go wywołuje, czy on jest taki... rozlany, bez konkretnej przyczyny?
Kornelka, właśnie to jest najtrudniejsze do opisania. On jest rozlany. Nie mam konkretnego długu, nie straciłem pracy, sytuacja jest obiektywnie w porządku. A mimo to rano, kiedy wstaję, pierwsza myśl jest o pieniądzach. Czy mam dość, czy starczy, co jeśli coś się stanie. To jest takie tło, które zawsze gra.
To, co opisujesz, to jest klasyczny wzorzec Muladhary, który nie reaguje na logikę. Możesz sobie udowodnić sto razy, że sytuacja jest stabilna, i lęk nadal zostaje, bo on nie mieszka w głowie, tylko głębiej. Adept wspomniał wcześniej o snach jako diagnostyce. Czy w tych snach o portfelu jesteś sam, czy są tam jacyś inni ludzie?
Dobre pytanie, bo ja o to samo chciałem zapytać. U mnie w snach o zasobach zawsze pojawiał się ojciec, co mocno podpowiadało kierunek pracy. Jeśli są w tych snach konkretne osoby, to może to być ważna informacja o tym, skąd wzorzec pochodzi.
Nie, jestem sam. Albo prawie sam, bo jakieś rozmyte postacie gdzieś w tle, ale nie rozpoznaję twarzy. Gubię portfel i szukam go, i czuję tę panikę, że go nie znajdę, i że to jest nieodwracalne.
To poczucie nieodwracalności mnie uderzyło. Czy w twoim życiu na jawie też jest coś takiego, że pewne straty wydają ci się nieodwracalne, albo że bezpieczeństwo, jak już je stracisz, to nie wraca? Pytam, bo sny często mówią wprost, tylko innym językiem.
