Hej, nie wiem od czego zacząć, bo trochę mi głupio z tym tematem, ale chyba tu jest najlepsze miejsce. Od jakichś kilku tygodni mam bardzo intensywne myśli i odczucia seksualne, które są dla mnie przytłaczające. Nie pasują do mojej aktualnej sytuacji życiowej, nie jestem w związku, nie mam ku temu żadnego powodu, a i tak to po prostu nie odpuszcza. Zaczęłam sprawdzać wahadłem i tu jest właśnie mój problem. Raz mi obraca gwałtownie w prawo nad okolicą podbrzusza, co rozumiem jako nadaktywność Swadhisthany, ale dosłownie po kilku minutach, gdy próbuję jeszcze raz, kręci się minimalnie albo w ogóle nie reaguje. Zupełnie jakby nic tam nie było. Nie rozumiem, co to znaczy. Czy to wahadło jest złe, czy ja coś robię nie tak, czy może sama czakra jest tak rozregulowana, że daje niespójne sygnały? Dodam, że mam też lekkie problemy z nerkami od jakiegoś czasu, co chyba też wpisuje się w obszar sakralny?
Sprzeczne wskazania wahadła to wcale nie taka rzadkość i niekoniecznie oznaczają, że coś jest z nim nie tak. Mnie kiedyś to samo przytrafiło się przy Manipurze, też dostawałam raz mocny obrót, raz nic. Okazało się, że problem leżał we mnie, a dokładniej w moim skupieniu. Czy przed skanowaniem uziemiasz się jakoś? Bo jeśli wchodzisz w to z głową pełną tych intensywnych odczuć, o których piszesz, to wahadło może łapać aktualne emocje zamiast stanu czakry. Poza tym pytanie do Ciebie, bo to ważne: jak długo trwa ten stan? Bo pisałaś 'kilka tygodni', ale czy to nagle wystąpiło, czy narastało stopniowo?
Przepraszam, że się wtrącę z boku, ale to co opisujesz z tym nasilaniem się przy spokoju i wieczorami, bardzo mi przypomina coś, o czym czytałam przy zablokowanej Anahata, nie przy nadaktywnej sakralnej. Zablokowane serce czasem 'przekierowuje' tę energię niżej, jeśli tak to można określić. Czy masz też jakieś odczucia w okolicy klatki piersiowej? Ucisk, pustka, coś w tym rodzaju? Pytam, bo sama coś podobnego przechodziłam i dopiero kiedy zaczęłam pracować z czakrą serca, tamte odczucia z dołu zaczęły się uspokajać.
Zatrzymajmy się na chwilę, bo dyskusja poszła w kilku kierunkach na raz. Mam kilka pytań do osoby, która założyła temat. Po pierwsze, czy to wahadło jest specjalnie do tego przeznaczone, czy używasz czegoś zastępczego? Po drugie, jak je kalibrowałaś, czyli jakim ruchem definiuje ci 'tak' i 'nie' albo 'otwarta' i 'zamknięta'? Bo sprzeczne wyniki wahadła często mają bardzo prozaiczne przyczyny i zanim zaczniemy interpretować stan czakr, dobrze to ustalić.
kryształ górski jest ok. Problem może leżeć w tym, że kalibrowałaś na 'tak' i 'nie', ale przy skanowaniu czakr to nie wystarczy. Przy Swadhisthanie nie pytasz czy jest otwarta czy nie, bo rzeczywistość jest bardziej złożona. Powininaś ustalić oddzielnie co oznacza obrót lewy, prawy, elipsa, ruch wahadłowy w przód-tył. Każdy system jest trochę inny i musisz znaleźć swój własny klucz. Czy ktoś kiedyś Cię tego uczył, czy robisz to samodzielnie?
Ja sie wtrące bo mam pytanie które mnie nurtuje od początku tego wątku. Ta nieregularność wahadła może być tez zwiazana z tym że sama jesteś naładowana energetycznie i rozregulowana. Wahadło odbiera stan operatora, a nie tylko czakry którą badasz. Jak jesteś niespokojna albo masz te natrętne myśli o których piszesz, to wahadło to poczuje. Próbowałaś najpierw sam siebie ustabilizować jakąś krótką medytacją przed skanowaniem?
Mam pytnaie trochę z innej beczki ale związane z tematem. Czy te objawy mogą mieć coś wspólnego ze snami? Bo ja ostatnio też miałam intensywne sny o tematyce ehm no wiadomo jakiej i zastanawiam się czy to jest to samo. Śnisz coś charakterystcznego?
Sny zdecydowanie są objawem, i to jednym z ważniejszych przy diagnostyce sakralnej. Przy nadaktywnej Swadhisthanie energia nie ma ujścia w ciągu dnia, więc przenosi się na sferę snów właśnie wieczorami i nocą. To co opisujesz, nasilanie wieczorami, sny, brak związku z zewnętrznymi bodźcami, to dla mnie wskazuje raczej na wewnętrzne nagromadzenie energii niż na zewnętrzną przyczynę. Ale mam pytanie, czy ostatnio coś się zmieniło w Twoim życiu, jakaś duża zmiana emocjonalna, zakończenie związku, nowa sytuacja? Swadhisthana bardzo na to reaguje.
Ja chciałam wrucić do wątku z kamieniami bo może to pomoże niezależnie od diagnozy. Przy rozregulowanej sakralnej świetnie działa karneol, ale uwaga, jeśli czakra jest naprawdę nadaktywna to karneol może jeszcze bardziej ją pobudzić bo on działa pobudzajaco na tą czakrę. W takim razie lepszy byłby błękitny chalcedon albo moonstone który wycisza i balansuje. Może sprawdzić tez jasper czerwony ale połaczyć go z czymś chłodnym energetycznie.
Chciałem tylko zahaczyć o jeden wątek, bo Andromeda wspomniała o naczyniach połączonych i myślę że to jest klucz do całej tej rozmowy. Zanim w ogóle zaczniesz pracować z konkretną czakrą, zrób sobie ogólny skan od dołu do góry. Może problem z Swadhisthaną jest wtórny, a prawdziwa blokada siedzi niżej, w Muladharze, i sakralna tylko kompensuje. Przy zablokowanej podstawie energia nie może się uziemić i zaczyna 'kipiąć' w sakralnej. Czy ktoś pytał ją o stan czakry korzenia? Bo nikt jeszcze tego nie poruszył.
No właśnie, Runolog trafił w sedno. Zimne stopy, niestabilność, problemy finansowe, to klasyczne sygnały niedoczynnej Muladhary. I Runolog ma rację że zablokowana podstawa może powodować zastój w sakralnej, który objawia się właśnie jako ta niespójna nadaktywność. Energia musi gdzieś zostać, jeśli nie może płynąć w dół i się uziemić, zaczyna krążyć chaotycznie w górę. Myślę że zanim zaczniesz wyciszać Swadhisthanę, sprawdź Muladharę. Jak masz kogoś bliskiego kto umie skanować dłonią, poproś o pomoc, bo własnoręczne badanie własnych czakr wahadłem ma ograniczenia właśnie przez ten efekt, o którym pisała Chryzoprazka.
Właśnie o to mi chodziło. Nie powiedziałbym że to jest reguła bez wyjątku, ale w tym konkretnym zestawie objawów, zimne nogi, niestabilność, problemy z poczuciem bezpieczeństwa plus ta chaotyczna energia w sakralnej, to układ który widzę dość często. Andromeda dobrze to nazwała. Pytanie do Smiertki: te problemy finansowe i poczucie niestabilności, to nowe czy masz to od dawna?
Ale chwila, chwila. Jakby każda blokada podstawy automatycznie powodowała nadaktywność sakralnej, to chyba połowa ludzi na świecie miałaby ten problem. Nie każda niedoczynna Muladhara przekłada się na Swadhisthanę w taki sposób. Skąd wiemy, że tu w ogóle jest zależność, a nie po prostu dwie niezależne kwestie naraz?
Ja miałam podobny układ kilka lat temu i u mnie rzeczywiście praca tylko na sakralnej nic nie dawała. Dopiero kiedy zaczęłam uziemiać Muladhare, tamte objawy zaczęły się wyciszać same. Ale moje zimne stopy były dosłownie lodowate, a nie tylko chłodne. Jak bardzo nasilony masz ten objaw?
Znam to podejście i rozumiem jego logikę, ale przy niedoczynnej Muladharze zaczęłabym jednak od podstawy. Tu nie chodzi o 'wtłaczanie energii od dołu', ale o to, żeby system miał w ogóle czym oddychać. Bez zakorzenienia każda praca wyżej może być niestabilna. Smiertko, mam do Ciebie pytanie praktyczne, czy próbowałaś kiedykolwiek medytacji z wizualizacją czerwonego światła przy korzeniu? Choćby raz?
To moze być i objaw i oddzielny problem jednoczesnie, nie? Nie musi to byc albo albo. Mialam koleżanke która miała i Muladharę w złym stanie i Swadhisthanę, i kazda z nich wymagała oddzielnej pracy, tyle ze zaczela od korzenia i tak naprawde ta praca na podstawie uspokoila tez trochę sakralną zanim jeszcze do niej doszła.
Słuchajcie, ale wróćmy na chwilę do tego wahadła bo chyba za szybko od niego odeszliśmy. Jeśli Smiertka ma zarówno zaburzoną Muladharę jak i Swadhisthanę, to może wahadło daje sprzeczne odpowiedzi właśnie dlatego, że pole energetyczne jest generalnie niespójne, a nie dlatego, że metoda nie działa? Czyli wahadło de facto pokazuje prawdziwy obraz, który jest chaotyczny?
A mozna w ogóle zrobić cos żeby uspokoic sie przed urzyciem wahadła? Pytam bo sama mam podobny problem że wychodzą mi sprzeczne wyniki i nie wiem czy mam ufac pierwszemu czy trzeciemu skanowaniu.
Dziękuję za tę odpowiedź, bardzo mi to rozjaśniło! Ja też korzystam z wahadła i zawsze się zastanawiałam czemu raz wychodzi tak a raz inaczej nad tą samą czakrą. Teraz rozumiem że to może być mój własny stan a nie błąd metody. To w ogóle zmienia jak podchodzę do całej diagnostyki.
Dobra, ale żeby nie zgubić Smiertki w tych dygresjach, bo ona przyszła z konkretnym pytaniem. Mamy teraz hipotezę że masz zablokowaną Muladharę i prawdopodobnie reaktywną Swadhisthanę. Zanim sięgniesz po jakiekolwiek kamienie czy mantry, czy możesz przez kilka dni po prostu obserwować, w jakich sytuacjach te objawy sakralne się nasilają albo wyciszają? I zapisywać? Bo to da więcej niż jedno badanie wahadłem.
Kilka dni obserwacji to naprawdę minimum, nie spiesz się. Ale żeby nie być gołosłownym, powiem ci co konkretnie notować. Zapis godziny, sytuacji, co robiłaś, co poczułaś i jak intensywne było to odczucie w skali od jednego do dziesięciu. Nie musisz pisać elaboratów, wystarczy kilka słów. Po tygodniu sama zobaczysz czy jest jakiś wzorzec, np. czy napięcie narasta po konkretnych sytuacjach, ludziach, porach dnia.
Notuj zdecydowanie. Ja też myślałam że to za błahy szczegół i właśnie to okazało się jednym z ważniejszych sygnałów w moim dzienniku. Temperatura ciała to bardzo fizyczny, konkretny objaw, któremu trudno zaprzeczyć. Zresztą czy te chłodne stopy pojawiają się wtedy kiedy jesteś emocjonalnie napięta, czy raczej niezależnie od nastroju?
Ten wątek z temperaturą i porą wieczorową jest ciekawy z innego powodu. Wieczór to czas kiedy opuszczamy tryb działania i przechodzimy w tryb odbierania. Jeśli Muladhara jest rzeczywiście przymknięta, ciało może wtedy bardziej dosłownie sygnalizować brak uziemienia, bo już nie ma zadań które by go maskowały. Smiertka, czy te wieczorne nasilenia dotyczą też objawów ze strony Swadhisthany?
No to mamy dosyć spójny obraz wieczornego rozregulowania. Ale zastanawiam sie nad jedną rzeczą, czy ktoś z was próbował przed snem zrobic jakis prosty rytuał uziemienia? Nie mowie o godzinnej medytacji, ale o czyms krótkim, dosłownie wizualizacja korzeni albo trzymanie czarnego turmalinu przez kilka minut. Mnie to bardzo pomagało kiedy miałam podobne problemy z wieczornym nakrecaniem sie.
Czarny turmalin naprawdę działa przy uziemieniu? Pytam szczerze, bo widziałam go w kilku miejscach reklamowanego jako 'ochrona przed negatywną energią' i nie byłam pewna czy to nie jest po prostu marketing. Ale jeśli masz konkretne doświadczenie z uziemianiem, to już brzmi inaczej.
Turmalin nie jest szczególnie kruchy, to mit który się powtarza. Ma twardość między siedem a siedem i pół w skali Mohsa, czyli całkiem przyzwoitą. Hematyt jest ciężki względem swojego rozmiaru bo to tlenek żelaza, więc małe okrągłe kamienie hematytu mogą sprawiać wrażenie nieproporcjonalnie ciężkich. Do noszenia polecałabym go jako wisiorek albo w kieszeni, ale do pracy wieczornej, żeby Smiertce nie odpłynąć za daleko, przy uziemianiu sprawdza się też zwykłe stawanie boso na trawie albo podłodze. Fizyczny kontakt z ziemią robi robotę bez żadnego kamienia.
Dobry punkt. Ja zimą zamieniałam trawę na kontakt z drewnem, surowa deska, parapet czy cokolwiek naturalnego. Efekt słabszy, ale był. Albo trzymanie w dłoniach czegoś z ziemi, kamień, kawałek drewna, cokolwiek co nie jest syntetyczne.
