Do tego co Seraphina mówi dodam jedno: jeśli to ma korzenie we wczesnym dzieciństwie, zanim w ogóle umiałaś to nazwać, to wtedy Muladhara jest prawie zawsze zaangażowana. Dzieci nie mają jeszcze w pełni wykształconych wyższych czakr, poczucie bezpieczeństwa to absolutna podstawa. Dopiero potem serce uczy się kochać w oparciu o to czy tamto bezpieczeństwo było. Forsycja, powiedz - czy to uczucie 'muszę się starać żeby zostać' to coś nowego czy masz wrażenie że zawsze tak było?
Zawsze. Odkąd pamiętam. Nie ma w moich wspomnieniach momentu gdy nie czułam że muszę na coś zapracować. Czy to zmienia diagnozę? Bo teraz nie wiem czy powinnam skupić się na sercu czy na korzeniu.
Mnie to trochę przerasta - że trzeba pracować z kilkoma czakrami jednocześnie. Ja zawsze myślałam że jak zlokalizujesz problem, to go 'naprawiasz' i tyle. A tu wychodzi że to jest sieć połączeń. Czy ktoś miał doświadczenie z terapeutą bioenergotycznym który faktycznie potrafił to rozplątać? Nie ogólnie, ale właśnie taki wzorzec - serce i korzeń razem?
A ja mam pytanie trochę z boku - bo słucham o tej pracy z korzeniem i sercem i zastanawiam się: czy jest jakaś metoda którą można robić samodzielnie, żeby sprawdzić czy postępujesz? Znaczy, żeby nie robić w ciemno i po miesiącu nie wiedzieć czy cokolwiek się zmieniło.
Wracając do Forsycji - bo trochę odeszłyśmy od jej pytania. Forsycja, skoro to uczucie 'musisz zasługiwać' jest od zawsze, to jak ono działa w obecnych relacjach? Czy to jest aktywne ciągle, czy tylko kiedy relacja jest zagrożona albo coś się dzieje?
To co opisujesz - spokój gdy spokój, spirala gdy cokolwiek drga - to klasyczna niestabilność, nie stała blokada. I tu Seraphina miała rację mówiąc o rozregulowaniu. Pytanie jest takie: czy w tych momentach spirali czujesz to bardziej w klatce, żołądku, czy gdzieś indziej? Bo to może powiedzieć coś więcej o tym gdzie inicjuje się ta reakcja.
Żołądek jako pierwsze to ważna informacja. Manipura. Jeśli to stamtąd startuje, to może być tak że to poczucie kontroli - albo jej utraty - jest spustem, a serce reaguje wtórnie. Forsycja, czy masz generalnie problem z kontrolą? Nie w relacjach, ale szerzej - z niepewnością, z sytuacjami których nie możesz zaplanować?
Przepraszam że wchodzę w to, ale mam podobne odczucie i nigdy nie połączyłam tego z Manipurą. Zawsze myślałam że ta moja potrzeba wiedzenia co będzie to po prostu charakter. Czy to znaczy że praca ze splotem słonecznym mogłaby zmienić to jak funkcjonuję w relacjach? To by było dla mnie zaskoczenie.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam podstawowe pytanie, bo trochę się gubię. Rozmawiamy o czakrze serca, splotu słonecznego, korzenia - ale jak to w praktyce działa że jeden problem emocjonalny może siedzieć w trzech różnych miejscach jednocześnie? To nie jest tak że każda czakra odpowiada za coś osobno?
Tu bym się trochę nie zgodziła z Dionizym, bo on mówił żeby zacząć od tego co jest teraz żywe. Ale mam inne podejście - zaczynam zawsze od ciała. Gdzie fizycznie jest najsilniejsze napięcie? Nie emocjonalnie, fizycznie. I stamtąd. Bo ciało rzadko kłamie, a emocje potrafią robić zamieszanie co do priorytetów.
Słucham tej dyskusji i uświadamiam sobie że ja w sumie nigdy nie zadałam sobie pytania 'gdzie to jest w ciele'. Zawsze szłam od emocji. Teraz jak próbuję poczuć - to jest faktycznie żołądek który jest taki... ciągły. Nie ostry, ale cały czas gdzieś tam obecny. Nawet teraz kiedy opisuję to tutaj.
Forsycja, to co mówisz o tym 'ciągłym żołądku' - czy to jest jak napięcie, ścisk, czy raczej jakiś brak, pustka? Bo to może jednak różnicować Manipurę od czegoś z Muladhary. Przynajmniej tak mi tłumaczył bioenergoteraputa który pracował ze mną przez jakiś czas.
Ten opis 'wstrzymanej energii' w Manipurze to coś o czym czytałem jako zastój, nie blokada. Bo blokada to bardziej zupełne odcięcie, a zastój to energia która się kręci w kółko i nie może wyjść. Czy ktoś wie jak to się diagnozuje wahadełkiem? Bo zastanawiałem się czy zastój i blokada dają inne obroty.
Wracając do Forsycji i tego co powiedziała Seraphina o Manipurze jako spuście - czy jest jakiś sposób żeby pracować ze splotem słonecznym który nie wymaga że tak powiem 'grzebania' w poczuciu kontroli? Bo to brzmi jak coś bardzo nieprzyjemnego do przepracowania na własną rękę.
A jakie afirmacje dla Manipury? Bo kojarzę te dla serca - 'jestem godna miłości' i podobne - ale dla splotu słonecznego nigdy nie wiedziałam co powtarzać. 'Mam kontrolę nad swoim życiem'? To brzmi trochę sztywno.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że coraz bardziej odchodzimy od współzależności i czakry serca, a skupiamy się na Manipurze. Mam pytanie do Forsycji - jak to jest z tą współzależnością teraz? Bo na początku to był główny temat i trochę się zgubiłam co tu jest przyczyną a co skutkiem.
Ale chwilę - czy to znaczy że gdyby Forsycja przepracowała Manipurę, to współzależność by zniknęła? Bo to by było bardzo mocne twierdzenie. Dionizy, co o tym myślisz?
Czytam tę rozmowę i widzę że kręcicie się wokół pytania czy to serce czy splot słoneczny. Ale nikt jeszcze nie zapytał o coś co mnie zastanawia - jak długo ten wzorzec jest aktywny u Forsycji? Bo numerologicznie lata osobiste mają wpływ na to które czakry są w danym momencie bardziej aktywne albo bardziej podatne na nacisk. To nie odpowiedź, ale może dodatkowy kontekst.
Forsycja, to co powiedziałaś na końcu - że coś rzeczywistego tu wybrzmewa - to jest dla mnie ciekawe. Bo czy to znaczy że sama czujesz że jesteś bliżej jakiejś odpowiedzi, czy raczej że dobrze opisałaś problem, ale nadal nie wiesz co z tym zrobić?
Dobre pytanie. Chyba bardziej to drugie - mam poczucie że coraz precyzyjniej widzę co się dzieje, ale co z tym zrobić to jeszcze mgła. Choć może to jest i tak dobry krok? Że diagnoza zaczyna być choć trochę czytelna?
Diagnoza to zdecydowanie krok. Ale chcę wrócić do czegoś z wcześniej - mówiłaś że w ciele to jest ścisk w żołądku, wstrzymana energia. A co z obszarem serca, klatki piersiowej? Bo przez całą rozmowę mówimy o Manipurze, ale wątek zaczął się od Anahaty. Czy tam czujesz cokolwiek, jak się skupisz?
Ten 'chłód w klatce' brzmi dla mnie bardzo charakterystycznie dla Anahaty w trybie niedoczynnym. U mnie było tak samo zanim zaczęłam pracować z malachitem. Ale mam pytanie - czy ten chłód jest stały, czy pojawia się w konkretnych momentach, np. kiedy myślisz o konkretnej osobie?
To jest istotna wskazówka diagnostycznie. Jeśli chłód w obszarze serca pojawia się reaktywnie - w odpowiedzi na odrzucenie lub ocenę - to może być Anahata zamykająca się jako mechanizm obronny, nie blokada strukturalna. Różnica jest spora, bo z mechanizmem obronnym pracuje się inaczej niż z zastałą energią.
Czyli to trochę jak z tym co się mówi że nie można kochać innych zanim nie pokocha się siebie? Tylko że w języku czakr to jest: nie można otworzyć serca zanim nie ma się gruntu pod nogami i własnej siły?
O, to jest ważne co powiedziałaś. Bo jeśli to jest wzorzec z dzieciństwa to już nie jest tylko kwestia czakry, prawda? To jest coś co siedzi głębiej. Czy w takim razie sama praca z Anahatą albo Manipurą cokolwiek tutaj ruszy?
Mam pytanie może trochę z innej beczki - czy jest jakiś sposób żeby samodzielnie sprawdzić czy Muladhara w ogóle daje tę bazę bezpieczeństwa o której mówił Dionizy? Bo słucham tej rozmowy i zaczynam się zastanawiać czy u mnie nie ma podobnego układu. Nie wiem jak to zbadać bez terapeuty.
Ja bym dodała do tego Domowika - poczucie finansowego bezpieczeństwa albo jego brak też mi dużo mówiło o korzeniu. Jak miałam silny lęk o pieniądze i podstawy egzystencji to wahadełko nad Muladharą robiło właśnie te małe chaotyczne ruchy o których Dionizy pisał. Zbieżność była dosyć wyraźna.
