Hej, mam pytanie bo byłam ostatnio u bioenergoterapeutki i trochę nie wiedziałam czego sie spodziewać. Ona pracowała nad moimi czakrami i czułam takie dziwne mrowienie w okolicach splotu słonecznego, ale przy czakrze serca już nic - absolutnie zero odczuć. Czy to normalne ze przy jednej czakrze cos sie czuje a przy innej nie? Zastanawiam sie czy to znaczy ze ta czakra serca jest u mnie calkowicie zamknieta czy może po prostu terapeutka inaczej pracowała w tym miejscu. I drugie pytanie - ona miała wahadełko i robiła coś nim nad każdą czakrą, ale krecilo sie inaczej nad każdą. Skąd wiedziec które obroty są dla mnie 'dobre' a ktore złe? Czy każdy ma inne odpowiedzi?
Właśnie to jest jedno z pierwszych pytań, które sam sobie zadawałem. Jeśli chodzi o odczucia podczas sesji - tak, mogą być zupełnie różne przy różnych czakrach i to nie znaczy od razu, że ta bez odczuć jest zamknięta. Czasem brak odczuć oznacza, że dana czakra jest w miarę zrównoważona i nie ma co tam 'rozruszywać'. Mrowienie przy Manipurze może świadczyć o tym, że właśnie tam coś się działo, jakiś przepływ albo odblokowanie. A co do wahadełka - to jest osobna kwestia i moim zdaniem ważniejsza, bo naprawdę każda osoba ma indywidualny kod odpowiedzi. Czy ta terapeutka tłumaczyła Ci co znaczą kierunki obrotu u niej?
I tu masz właśnie sedno sprawy z wahadełkiem. Nie ma jednego uniwersalnego klucza - każdy pracujący z wahadełkiem powinien najpierw ustalić swój własny układ odpowiedzi. To się nazywa kalibracja i robi się to przed każdą sesją albo przynajmniej na początku pracy z danym wahadełkiem. Pytasz o coś, na co znasz odpowiedź 'tak' i obserwujesz kierunek, potem to samo z 'nie'. I to jest Twój personalny kod. Stąd właśnie te różnice między terapeutkami - każda z nich może mieć inny kierunek dla blokady i obie mają rację w swoim systemie. Tylko że kalibracja powinna być jasna też dla osoby, której czakry są badane.
Muszę tu trochę wejść bo to ważne. Kalibracja wahadełka to jedna kwestia, ale jest jeszcze kwestia czy wahadełko terapeuty reaguje na pole energetyczne klienta czy na własne przekonania terapeuty. Byłam u kilku osób i jedna zawsze 'znajdowała' blokadę w trzecim oku u wszystkich, u których pracowała. Zaczęłam podejrzewać, że to bardziej jej przekonanie niż rzeczywisty odczyt. Więc pytanie do Ciebie - jak się czułaś po tej sesji ogólnie? Czy coś faktycznie drgnęło?
To zamroczenie po sesji to bardzo typowe. Miałam to samo po pierwszych kilku sesjach i faktycznie to mija zazwyczaj do następnego dnia. Ale zgadzam się z Witchling - warto uważać na terapeutów, którzy za każdym razem mają ten sam schemat diagnoz. Dobry bioenergoterapeuta powinien mieć różne wyniki u różnych osób i powinien Ci też tłumaczyć co czuje, a nie tylko informować co znalazł.
A możesz powiedzieć - ta terapeutka pracowała tylko wahadełkiem czy też kłada ręce? Pytam bo słyszałam że są różne metody i ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce u kogoś kto był.
Ciekawi mnie jedno - przy czakrze korzenia, gdzie ona diagnozowała ten zastój, co Ty sama czułaś? Jakieś ciepło, ciężkość, albo może właśnie nic? Bo zastój w Muladharze to często coś co człowiek sam wcześniej odczuwa - niepokój bez powodu, problemy z poczuciem bezpieczeństwa, czasem nawet problemy z dolną częścią pleców. Pasuje Ci to do Twojej sytuacji?
To co opisujesz z tym kręgosłupem i poczuciem niestabilności bardzo wskazuje na Muladharę. I tak, brak odczuć przy zablokowanej czakrze jest możliwy - to trochę jakby tam była 'dziura' albo obszar odcięty. Odczucia mrowienia czy ciepła pojawiają się częściej przy czakrach, gdzie energia zaczyna się ruszać, a nie tam gdzie jest kompletny zastój. Przynajmniej tak to tłumaczyła mi moja terapeutka i zgadza się z moją własną obserwacją.
Powiem Wam ze mnie przy czakrze serdca raz bolało jak terapeutka pracowała, taki ucisk, i pytałam potem czy to normalne a ona mówi ze tak, że energia wychodziła. U mnie zawsze przy Anahata coś fizycznego czuję, przy innych rzadziej. Ale też mam pytanie do bardziej doswiadczonych - czy to zależy od tego jak bardzo czakra jest zablokowana, ten poziom odczuć? Bo czytałam gdzies ze przy nadaktywnej też mocno czuć a przy przymknietej nie.
Mam pytanie do Edka bo mnie to ciekawi - a jak rozróżnić tę wrażliwość energetyczną od zwykłej sugestii? Bo jeśli terapeutka pracuje nad czakrą serca i mówię o tym głośno, to klient prawie zawsze zaczyna czuć coś w klatce piersiowej, bo kieruje tam uwagę. Trochę się z tym borykam od dawna, szczególnie przy skanowaniu dłonią - nie wiem czy czuję energię czy po prostu ciepło własnej dłoni i skupioną uwagę.
Przepraszam że wchodzę ale to super wątek! Też byłam ostatnio u bioenergoterapeuty i właśnie miałam to samo co autorka - przy jednej czakrze czułam wyraźnie, przy innych nic. U mnie było silne ciepło przy czakrze gardła i trochę się przestraszyłam, ale terapeutka mówiła żeby się nie bać, że to energia się otwiera. Czy ktoś miał takie mocne ciepło? I co to znaczy przy Vishuddha - że jest nadaktywna czy że się odblokowuje?
Wracając do mojego pytania o wahadełko - bo trochę ta rozmowa poszła szerzej, co dobrze, ale jednak chciałam sie upewnić. Czy jak sama chce sprawdzic czakry wahadełkiem w domu to ta kalibracja musi byc za każdym razem od nowa czy wystarczy zrobic ją raz? I czy lepiej sprawdzać samej siebie czy to nie ma sensu bo człowiek jest zbyt subiektywny?
Wracam do pytania o kalibrację - w skrócie: nie musisz jej robić za każdym razem od nowa, ale zalecam przynajmniej krótkie sprawdzenie przed sesją. Zwłaszcza jeśli byłaś chora, bardzo zmęczona albo w silnych emocjach, bo to może zaburzać odpowiedzi. Ja mam swój ustalony schemat - trzymam wahadełko i myślę o czymś co wiem że jest prawdą, czekam aż zacznie się ruszać, i to jest mój 'tak'. Potem analogicznie dla 'nie'. Zajmuje mi to może minutę.
to może być kilka rzeczy naraz - albo za dużo napięcia w ręce, albo blokujesz odpowiedź myślami, albo faktycznie temat jest dla wahadełka 'nieczytelny'. Spróbuj rozluźnić nadgarstek i nie wpatrywać się w wahadełko tak intensywnie. Paradoksalnie im bardziej chcesz żeby się ruszyło, tym trudniej mu to zrobić.
Mogę dodać coś do tej kalibracji? Bo słyszę często o metodzie 'tak/nie' ale rzadko ktoś mówi o tym żeby kalibrować osobno dla każdej czakry. Tzn. to nie jest tak że wahadełko ma jeden ruch dla 'blokady' - u mnie obrót w lewo nad Muladharą wygląda zupełnie inaczej niż ten sam obrót w lewo nad Ajna. Amplituda jest inna, tempo inne. Zwracałaś na to uwagę u tej terapeutki?
Ja wahadełka nigdy nie rozumiałam dobrze, ale ciekawi mnie ta kwestia z seansem i co czuć. Bo jak Wegka pisała ze nic nie czuła przy korzeniu - ja przy swojej czakrze serdca zawsze cos czuję i zawsze myslałam ze to dlatego ze ona jest u mnie najbardziej 'żywa'. To może tak jest ze czujesz tylko te które działają a nie te które są zablokowane?
A czy ktoś wie jak to jest kiedy terapeutka pracuje i klient śpi albo jest bardzo rozluźniony? Pytam bo słyszałam że niektórzy zasypiają na stole i potem mówią że nic nie czuli. Czy to znaczy że sesja nic nie dała?
O nie wiedziałam tego o zasypianiu! Ja jak byłam u swojej pani to prawie zasnęłam i trochę mi było głupio, myślałam że ona się obraża. A ona nic nie mówiła tylko pracowała dalej. Teraz czuję się dużo lepiej wiedząc że to może być normalnie! Hela jesteś super ze to napisałaś 🙂
Hej, mam jeszcze pytanie bo sie zastanawiam - ta terapeutka przy korzeniu trzymała ręce najdłużej jak pisałam. Ale ja w ogóle nie czułam ciepła od jej rąk, nic specjalnego. Przy czakrze serca czułam lekkie ciepło. Czy to możliwe że terapeutka też 'czuje więcej' przy czakrze serca i dlatego tam wiecej energii przechodzi?
Dobre pytanie. Słyszałem że część terapeutów ma swoje 'mocniejsze' miejsca pracy, tzn. przy pewnych czakrach ich energia płynie wyraźniej. Ale też myślę że przy korzeniu brak odczuć z Twojej strony może wynikać właśnie z tej głębokiej blokady - tam po prostu była 'dziura' i ciepło terapeutki jakoś nie przebijało się do Twojej świadomości. Ciekaw jestem co ona sama mówiła po sesji - miała jakiś feedback co do innych czakr?
To ciekawe co mówi Wegka bo ja miałam kiedyś terapeutkę która po sesji w ogóle nie dawała feedbacku, tylko mówiła 'było dobrze' i tyle. Troche byłam rozczarowana bo chciałam wiedzieć co znalazła. Czy wszystkie tak robią że opowiadają co czuły podczas pracy czy to zależy od osoby?
Ale jak nie dostajesz żadnego feedbacku to skąd wiesz że w ogóle warto wrócić na kolejną sesję? Jak mam ocenić czy terapeutka jest dobra jak nie mówi mi co widzi?
No to teraz mam pytanie do wszystkich - a jak długo po sesji powinno sie czuć efekty? Bo ja po kilku dniach czułam jakąś lekkość ale potem jakby wróciło do poprzedniego stanu. Czy to znaczy że potrzeba więcej sesji czy że blokada nie była naprawdę ruszona?
Co do pytania Wegki o czas efektów - to bardzo indywidualne i myślę że zależy od głębokości blokady. Przy mocno zakorzenionej blokadzie jedna sesja to często tylko 'ruszenie' - jak odkopanie czegoś co siedzi głęboko. Efekt lekkości po kilku dniach to dobry znak, ale zanik tego efektu nie znaczy że nic nie drgnęło. Czy pamiętasz ile czasu minęło zanim poczułaś że wraca poprzedni stan?
Edek - mniej więcej tydzień może? Najpierw ta lekkość, potem jakby stopniowe wracanie. Ale może mi się wydawało, nie wiem czy potrafiłam dobrze ocenic. Terapeutka mówiła żeby przyjść za miesiąc, ale nie powiedziała ile sesji w sumie będę potrzebować.
Ten tydzień lekkości to według mnie naprawdę coś. Nie bagatelizuj tego. Pytanie do Ciebie - czy w tym tygodniu coś konkretnego zrobiłaś żeby wspierać pracę po sesji? Znaczy jakieś uziemienie, medytacja, kontakt z ziemią? Bo często efekt szybko zanika właśnie dlatego że po sesji nic nie robimy żeby go utrzymać.
Ja to zawsze słyszałam że po sesji trzeba pić dużo wody i nie robić nic stresującego przynajmniej przez dzień dwa. A u mnie raz kiedy zaraz po seansie pojechałam na rodzinny obiad to naprawde czułam sie fatalnie, jakoś rozchwiana emocjonalnie. Czy Wegka mówiła Ci coś terapeutka co robić po sesjii?
