Forum

Asystent AI
Bidżamantry a powtó...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Bidżamantry a powtórzenia - ile razy trzeba śpiewać mantrę aby była efektywna

Strona 1 / 3

Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Hej, mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu i nie mogę znaleźć konkretnej odpowiedzi. Chodzi o bidżamantry i ilość powtórzeń. Akurat pracuję teraz intensywnie nad Swadhisthaną, sakralną, bo mam sporo do przepracowania w kwestii emocji i blokad w tej sferze. No i wszędzie czytam różne rzeczy - jedni piszą że 108 razy to minimum, inni że wystarczy 21, jeszcze inni że liczy się skupienie a nie liczba. Prowadzę notatki z sesji i widzę że po 108 powtórzeniach VAM mam wyraźniejsze odczucia ciepła w okolicy biodra lewego, ale nie wiem czy to nie jest po prostu autosugestia. Czy ktoś ma jakieś konkretne obserwacje co do ilości? I skąd w ogóle wzięła się ta liczba 108?


Odpowiedz
108 odpowiedzi
Wpisy: 152
(@lutobor-ka)
Połączone: 3 lata temu

Liczba 108 pochodzi z tradycji wedyjskiej i pojawia się w wielu kontekstach - 108 koralików w malijce, 108 upaniszad, nawet w astronomii jest pewna zbieżność dotycząca odległości słońca od ziemi. Ale żeby być precyzyjnym - w kontekście bidżamantr to nie jest tak, że poniżej 108 powtórzeń nic się nie dzieje. To bardziej kwestia tego, że przy 108 powtórzeniach masz gwarancję, że umysł zdążył się uspokoić i wibracja zdążyła się 'zakorzenić'. Przy Swadhisthanie i VAM powiedziałbym raczej: obserwuj co czujesz po 21, po 54 i po 108. Jeśli te odczucia ciepła w biodrze pojawiają się wcześniej, nie musisz ciągnąć do końca. A co dokładnie rozumiesz przez 'blokady w sferze emocji' - bo Swadhisthana to też kreatywność i przepływ, nie tylko emocje jako takie.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Dodam tylko że ta liczba 108 to też 1+0+8=9, dziewiątka jest liczbą dopełnienia w numerologii, więc to nie przypadek. Ale zgadzam się z tym co piszesz wyżej, sama przez lata robiłam dokładnie 108 bo tak wyczytałam i dopiero z czasem zauważyłam że czasem po 54 już jestem zupełnie gdzie indziej, a brnę dalej mechanicznie i to nie służy. Przy VAM szczególnie czuję tę różnicę - ta mantra ma w sobie taką wodną, płynną naturę i jak zacznę ją śpiewać zbyt mechanicznie, to coś się zamyka zamiast otwierać.


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Nie no poczekajcie, bo ja mam inne zdanie. Skąd wiadomo że te odczucia ciepła to efekt mantry a nie po prostu efekt siedzenia w jednej pozycji i skupiania uwagi na konkretnym miejscu ciała? Wydaje mi się że takie 'dowody skuteczności' są bardzo podatne na potwierdzanie własnych przekonań. Nie mówię że mantry nie działają, ale ta konkretna kwestia mnie trochę niepokoi metodologicznie. Co by się stało jakby ktoś siedział 108 razy i mówił losowe sylaby skupiając się na biodrze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Edmund.x no właśnie dlatego piszę o autosugestii, bo sama się nad tym zastanawiam. Ale z drugiej strony - prowadzę notatki od kilku miesięcy i mam inne odczucia przy VAM niż np. przy RAM (splot słoneczny). Przy RAM czuję bardziej napięcie w brzuchu, jakby rozszerzanie, a przy VAM to jest właśnie to ciepło i coś jakby delikatne mrowienie w okolicy miednicy. Gdyby to była czysta autosugestia, to chyba czułabym to samo przy obu? Nie wiem. Sama nie jestem pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wizjonerka91)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, nie wiedziałam że ta liczba 108 ma taki głębszy sens. Czytałam tylko że trzeba powtarzać wielokrotnie ale nikt mi nie wytłumaczył dlaczego akurat 108. Dziękuję za to wyjaśnienie! Mam pytanie trochę z boku ale chyba pasuje do tematu - czy przy Swadhisthanie można te 108 razy rozłożyć na dwie sesje po 54? Czy to musi być ciągiem?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Rozłożenie na sesje to konkretne pytanie i spotykam się z różnymi podejściami. Klasycznie mówi się żeby robić ciągiem bo wibracja buduje się kumulatywnie, ale szczerze? Lepsza jest sesja 54 powtórzeń z pełną uwagą niż 108 gdzie po pięćdziesiątym zaczynacie liczyć kafelki na suficie. Przy Swadhisthanie i pracy z emocjami polecałabym zacząć od mniejszej liczby i zobaczyć kiedy naturalnie czujecie że 'coś się zamknęło'. To ważniejsze niż dotrwanie do konkretnej cyfry.


Odpowiedz
Wpisy: 578
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jak w ogóle śpiewacie to VAM? Bo słyszałam różne wymowy - jedni mówią 'wam', inni bardziej 'waaam' z długim a, i podobno ta długość samogłoski robi różnicę w wibrowaniu. Mam też pytanie do tych co już dłużej pracują z bidżamantrami - czy śpiewacie na konkretnej wysokości dźwięku czy to nie ma znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lutobor-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 152

@Jarzebina to bardzo ważne pytanie i cieszę się że je zadajesz. Wymowa ma znaczenie. W tradycji wedyjskiej VAM wymawia się mniej więcej jak 'wam' ale z tym 'am' rezonującym w jamie ustnej - nie zamykasz ust gwałtownie tylko dajesz temu 'm' wybrzmieć. Długość samogłoski 'a' rzeczywiście różnicuje efekt - krótkie i uderzające VAM bardziej aktywizuje, długie VAM... waaam... bardziej rozpuszcza i otwiera. Jeśli chodzi o wysokość dźwięku, to dla Swadhisthany tradycyjnie przypisuje się ton D (re w skali europejskiej), ale nie jest to absolutna reguła. Ważniejsze żeby dźwięk był wygodny dla twojego ciała i czujesz że pasuje w okolicy miednicy a nie np. w piersi.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

Hej, mam takie głupie pytanie pewnie - a można to śpiewać na głos czy trzeba w głowie? Bo mam w mieszkaniu współlokatorkę i trochę nieswojo mi tak siedzieć i śpiewać na głos, to zazwyczaj po cichu powtarzam. Czy to w ogóle ma ten sam efekt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Soniaa to wcale nie jest głupie pytanie, też tak miałam na początku. Różnica jest i nie ma sensu udawać że nie ma. Śpiewanie na głos daje fizyczną wibrację którą ciało naprawdę odczuwa, szczególnie przy bidżamantrach które mają działać właśnie przez dźwięk. Szept jest pośrodku i całkiem ok jako kompromis. Mentalne powtarzanie ma inny charakter, bardziej skupiony na umyśle niż na ciele. Przy Swadhisthanie która jest centrum emocji i odczuwania fizycznego, powiedziałabym że przynajmniej szept jest wskazany. Może da się dogadać z współlokatorką?


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A ja powiem wam ze kiedys przez miesiac spiewalem te mantry no moze nie spiewalem bardziej powtarzalem pod nosem bo jakos nie czulem sie z tym spiewaniem i szczerze nic specjalnego nie czulem. zero. az mi ktos powiedzial że przy VAM trzeba naprawde skupic sie na tym odczuciu wody plynnosci wyobrazac sobie pomaranczowy kolor i dopiero wtedy cos zaczelo sie dziac. Bez tej wizualizacji to dla mnie byl po prostu dzwiek. Moze to jest wazniejsze niz ilosc powtorzen?


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

O, to ciekawe co piszesz Kappi - u mnie trochę odwrotnie, zanim zaczęłam wizualizację to właśnie czystym dźwiękiem miałam te odczucia fizyczne. Może to kwestia tego że jedni są bardziej 'słuchowi' a inni wzrokowi? W każdym razie wróćmy do ilości - mam wrażenie że liczba powtórzeń to też kwestia tego NA CO pracujecie. Jak chcecie tylko podtrzymać energię to może wystarczy 21, ale jeśli macie głęboką blokadę w Swadhisthanie, to te 108 albo i więcej sesji może być konieczne żeby coś ruszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Dobra to mnie ciekawi jedno - jak rozróżniacie 'głęboka blokada' od 'nie mam blokady'? Serio pytam. Bo widzę że diagnostyka to albo wahadełko, albo odczucia, albo jakiś bioenergoterapeuta. Każde z tych narzędzi jest dość subiektywne. Czy jest jakiś sposób żeby to zweryfikować bardziej... obiektywnie?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@runiarka52)
Połączone: 2 lata temu

Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi bo nie ma żadnej obiektywnej miary energii czakry. Ale żeby nie być gołosłowną - można porównywać objawy fizyczne i emocjonalne w czasie. Jeśli ktoś pracuje z Swadhisthaną i po kilku tygodniach stwierdza że np. łatwiej mu się płakać, że zaczął rysować albo malować po latach przerwy, że poprawiły się relacje z bliskimi - to są mierzalne zmiany. Czy to efekt mantry, ogólnej pracy nad sobą, terapii albo przypadku? Nie wiem. Ale te zmiany są.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@heliosa78)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja miałam niesamowite przejście z Swadhisthaną jakiś czas temu! Przez kilka tygodni robiłam VAM codziennie, najpierw 21 powtórzeń bo byłam leniwa, potem się nakręciłam do 54 a w końcu robiłam całe 108. I wiecie co, mniej więcej w trzecim tygodniu zaczęłam mieć bardzo intensywne sny z wodą, zalewaniem, pływaniem. Coś ewidentnie się ruszało. Ale czy to mantra czy może po prostu skupienie uwagi na tym aspekcie życia? No nie wiem 🙂 W każdym razie po tym moja kreatywność wyraźnie odżyła więc jestem na tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Heliosa78 te sny z wodą to ciekawy sygnał, Swadhisthana jest żywiołem wody. Ale chcę żebyś też zwróciła uwagę na jedno - piszesz że 'nakręciłaś się do 108'. Przy pracy z drugą czakrą, która jest czakrą odczuwania i emocji, jest ryzyko przegrzania. Nadaktywna Swadhisthana to huśtawki emocjonalne, uzależnienia od wrażeń, rozwiązłość energetyczna. Czy w tym czasie coś takiego też zauważyłaś? Pytam bez osądzania, tylko żeby obraz był pełny.


Odpowiedz
(@heliosa78)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Przylaszczka66 hmm, szczerze to tak, byłam wtedy bardziej emocjonalna niż zwykle, płakałam przy głupich filmach, generalnie wszystko bardziej 'czułam'. Ale myślałam że to dobrze bo wcześniej byłam trochę zamknięta. Teraz zastanawiam się czy rzeczywiście nie przedobrzyłam. Jak się poznaje granicę między otwieraniem a przegrzaniem?


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@lutobor-ka)
Połączone: 3 lata temu

To jest jedno z kluczowych pytań w pracy z bidżamantrami i cieszę się że pada. Granica między otwieraniem a nadaktywnością jest płynna i różna dla różnych ludzi. Orientacyjnie - jeśli podczas pracy czujesz ciepło, lekkie mrowienie, rozluźnienie, delikatna euforia - to dobry kierunek. Jeśli zaczynasz mieć intensywne huśtawki nastroju, silną potrzebę stymulacji, niemożność zatrzymania się w spokoju, albo wręcz płaczesz bez wyraźnego powodu - warto zredukować liczbę powtórzeń i dodać do praktyki coś uziemiającego, np. pracę z Muladharą i LAM. Przy Swadhisthanie polecam nie robić VAM bez wcześniejszego 'zakotwiczenia' w Muladharze.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Sorki że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale te bidżamantry trzeba się nauczyć od kogoś osobiście czy można zacząć samemu z internetu? Babcia mi mówiła że z takimi rzeczami trzeba ostrożnie, że dźwięki mają moc i można sobie zaszkodzić jak się nie wie co się robi. Trochę się boję zaczynać sama.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Chciałam zapytać bo babcia mi mówiła żeby z dźwiękami nie eksperymentować bez nauczyciela, ale z drugiej strony widzę że tu dużo osób robi to samemu i jakoś nie słyszę żeby coś złego się stało. Czy naprawdę to jest niebezpieczne czy babcia po prostu jest starej daty i się boi tego co nie z kościoła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wandzia twoja babcia ma trochę racji i trochę nie ma. Bidżamantry to nie są zaklęcia w sensie rytualnym, to dźwięki które mają wpływać na pole wibracyjne ciała. Zrobić sobie krzywdę możesz chyba tylko przez naprawdę agresywne nadużywanie, czyli na przykład krzyczenie przez kilka godzin dziennie albo robienie tego w stanie silnego lęku. Przy VAM raczej nic się złego nie stanie - najwyżej nic się nie poczuje i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@lutobor-ka)
Połączone: 3 lata temu

Do pytania o nauczyciela - ideałem byłoby nauczyć się wymowy osobiście, bo dobry nauczyciel poprawi ci sposób formowania dźwięku. Ale nie jest to warunek konieczny. Jeśli szukasz materiałów online, szukaj nagrań z tradycji wedyjskiej, nie new-age'owych coverów ze spokojna muzyczka w tle. Różnica w jakości wymowy bywa ogromna. Możesz zacząć sama i po prostu uważnie słuchać jak dźwięk siedzi w ciele.


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

szczerze to mnie bardziej interesuje wątek który Runiarka poruszyła, czyli jak mierzyć efekt bez subiektywnego narzędzia. piszecie o snach z woda, o plakaniu, o 'czuciu'. ale to wszystko to są rzeczy ktore mozna wytlumaczyc mnóstwem innych przyczyn, zmęczenie, cykl hormononalny, stres. nie mówię że mantry nie działają, po prostu chcę wiedzieć jak WIECIE że to właśnie one.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Edmund.x no i to jest właśnie pies pogrzebany - nie ma czystego eksperymentu. Można co najwyżej robić jedno tylko przez dłuższy czas i zapisywać co się zmienia. Ale i tak nie odizolujesz zmiennych. Ja to traktuję bardziej jako sposób obserwacji niż jako dowód. Widzę zmiany, nie mogę udowodnić że to mantra, ale mi to wystarczy do własnej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

W ogóle wróćmy do sedna bo się trochę rozlecieliśmy - pytałam głównie o te liczby powtórzeń przy VAM. Zebrałam sobie z tego wątku kilka wniosków: 108 to tradycja ale niekoniecznie must-have, ważniejsza jest jakość niż ilość, i że przy Swadhisthanie trzeba uważać żeby nie przegrzać. Mam teraz pytanie do Przylaszczki - jak ty praktycznie rozróżniasz ile to jest 'za dużo' dla tej czakry? Masz jakiś sygnał który mówi stop?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

dla mnie sygnałem stop jest kiedy zaczyna się ta nadwrażliwość emocjonalna którą opisywała Heliosa - kiedy reaguje intensywniej niż sytuacja wymaga. Drugi sygnał to paradoksalnie rozproszenie, zaczynam się kręcić w kółko zamiast iść dalej. Sakralna to czakra wody, a woda jak jej za dużo to nie przepływa spokojnie, tylko zalewa. Poza tym po dobrej sesji powinnaś czuć lekkość, nie gorączkowość.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

a ja dalej mam pytanko odnośnie tego śpiewania po cichu - Cebulka pisała że różnica jest i nie ma sensu udawać że nie ma. ale czy ta różnica jest na tyle duża żeby w ogóle odpuszczać praktykę kiedy nie można głośno? bo jeśli tak to przez większość roku w sumie nie mogę ćwiczyć porządnie i to trochę frustrujące


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Soniaa, nie odpuszczaj, serio. Jak nie mozna glosno to mentalne tez cos robi. ja kiedys przez tydzien robilem tylko w glowie bo bylem chory na gardlo i nie powiem zeby to bylo tak samo, ale lepsze to niz nic. I wlasnie wtedy skupialem sie bardziej na tej wizualizacji i chyba cos to dalo tak jak pisalem wyzej.


Odpowiedz
Wpisy: 578
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do pytania o wymowę bo chyba nie do końca dostałam odpowiedź - Lutobor pisał o tym 'm' które wybrzmiewać. Ale jak długo konkretnie? Czy stosunek samogłoski do tej końcówki ma być mniej więcej pół na pół, czy raczej 'm' to tylko takie domknięcie? Bo słyszałam wersje gdzie to VAM jest bardzo szybkie, i wersje gdzie samo 'mmm' trwa ze trzy sekundy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lutobor-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 152

@Jarzebina trafne pytanie i precyzyjne, lubię takie. Stosunek zależy od intencji. Jeśli zależy ci na penetracji wibracji w konkretne miejsce ciała - Swadhisthana to okolice podbrzusza - to dłuższe 'm' pozwala tej wibracji 'siedzieć' dłużej w rezonansie. Wersja szybka to raczej wersja do recytacji modlitewnej, nie terapeutycznej. Dla pracy z czakrą polecam żeby 'm' było co najmniej tak długie jak 'va', czyli mniej więcej pół na pół. Ale to orientacyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@heliosa78)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dzięki za tę odpowiedź Przylaszczka, bo trochę mnie to uspokoiło. Zastanawiam się teraz czy ta emocjonalność którą miałam to był znak że coś się otwiera czy że już przegrzałam. Objawy z jednej strony brzmiały pozytywnie (sny z wodą, lżejsze uczucie) ale ta płaczliwość mnie trochę niepokoiła. Jak to w ogóle rozróżnić po fakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słuchajcie, wchodzę z boku bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno zastrzeżenie. Dużo tu mówicie o odczuciach jako dowodzie na to że mantra 'działa'. Ale odczucia to bardzo kapryśna miara. Znam osoby które nic nie czują i mają świetnie zbilansowane czakry według bioenergoterapeuty, i odwrotnie - ktoś czuje bardzo dużo i to jest właśnie objaw rozregulowania. Uważajcie żeby nie mylić intensywności doznań z efektywnością pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

dobra ale troszkę mi się kręci w głowie od tej dyskusji, bo to wychodzi że nie wiadomo jak śpiewać, nie wiadomo ile razy, nie wiadomo czy w ogóle działa. to jak ja mam w takim razie zacząć? przyszłam tu po konkretną odpowiedź a tu każdy mówi coś innego 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Bibianna haha, rozumiem frustrację, ale to jest właśnie natura tej pracy - nie ma jednej instrukcji obsługi która pasuje do wszystkich. Jeśli szukasz punktu startowego: zacznij od 21 powtórzeń VAM dziennie, głosem jeśli możesz, skupiona na oddechu i okolicy podbrzusza. Przez dwa tygodnie. Zapisuj co czujesz, nie tylko podczas praktyki ale też w ciągu dnia. To ci da własną mapę, a nie cudzą.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

szczerze to ten wątek sprawia że zaczęłam się zastanawiać czy te 'efekty' które opisujecie to nie jest po prostu efekt regularnej medytacji jako takiej, niekoniecznie mantry. bo te wszystkie rzeczy - lepsszy sen, lzejsze emocje, wieksze poczucie spokoju - to są udowodnione efekty medytacji w ogóle. skad wiadomo ze to specyficznie VAM a nie samo siedzenie i odczuwanie ciała przez 15 minut?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Nokturnia_J właśnie! To jest dokładnie to co próbowałem powiedzieć wcześniej. Cieszę się że ktoś jeszcze to widzi. Nie mówię że mantry są bez sensu, ale te 'dowody' które tu padają to dowody na skuteczność medytacji, nie konkretnie bidżamantr.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: