No ale Edmund, Nokturnia - nawet jeśli efekt idzie po części z samej medytacji, to dlaczego miałoby to przekreślać wartość mantry? Samochód jedzie na silniku i na kołach, to nie znaczy że koła są bez sensu bo silnik też robi robotę. Mantra to dodatkowa warstwa - wibracja fizyczna, skupienie na konkretnym dźwięku, intencja. Nie musicie wierzyć że to magia żeby uznać że to może mieć sens.
o właśnie, to ciekawe co mówisz Cebulka. mam takie pytanie - czy przy VAM powinnam wizualizować kolor pomarańczowy od razu od początku czy najpierw sam dźwięk a kolor dokładam później? bo słyszałam że za dużo naraz to rozprasza uwagę i lepiej budować warstwami
Dziękuję Lutobor za wyjaśnienie, to bardzo mi pomogło! Ale mam jeszcze jedno pytanko - czy kolor pomarańczowy który wizualizuję przy VAM powinien być jakiś konkretny odcień? Bo pomarańczowy to jednak sporo odcieni, od takiego ciepłego prawie żółtego do głębokiego niemal czerwonego i zastanawiam się czy to ma znaczenie przy Swadhisthanie
hej chcialem się odezwac bo czytam ten watek juz od jakiegos czasu i w koncu cos mnie zaskoczylo. Bibianna pisala ze jest zdezorientowana i nie wie od czego zaczac, i rozumiem to calkowicie bo sam przez dlugo mialem tak samo. mnie najbardziej pomoglo ze po prostu zaczalem i poprawialem po drodze nie szukajac najpierw idealnej instrukcji. 21 razy VAM przez tydzien i juz wiedziałem duzo wiecej niz po przeczytaniu dziesieciu artykulow
no ale Kappi, ty mowiłeś wcześniej że robiłeś to przy okazji zwykłej medytacji kiedy byłeś chory. to jak wiesz że to VAM a nie sam spokój i czas dla siebie? serio pytam, nie czepiając się
Kappi to akurat dobry argument, przyznam. chociaż ibuprofen ma przynajmniej badania kliniczne 🙂 ale rozumiem co masz na myśli. mnie bardziej chodzi o to żeby ludzie nie przypisywali mantrom zasług z których nie wszystkie są ich. bo jak ktoś myśli że to VAM zrobiło całą robotę to może potem zaniedbać inne rzeczy
wracając do tematu powtórzeń bo trochę nam ta dyskusja odpłynęła - mam takie pytanie do bardziej doświadczonych. czy są jakieś różnice między robieniem 21 powtórzeń raz dziennie a np. 7 powtórzeń trzy razy dziennie? ta sama suma ale rozłożona inaczej. ktoś to testował?
to bardzo konkretne pytanie. z mojego doświadczenia - i kilku osób które znam - częstsze krótkie sesje dają inny efekt niż jedna dłuższa. przy Swadhisthanie, która jest czakrą dość płynną i emocjonalną, mam wrażenie że krótsze sesje rozłożone w ciągu dnia utrzymują pewien poziom uwagi na tym ośrodku przez cały dzień. jedna sesja to jakby jeden mocniejszy impuls. co jest lepsze? zależy od celu
dobra, to jest ciekawe rozróżnienie. można by powiedzieć że jedna długa sesja to jak intensywny trening, a podzielone to jak rozgrzewka rozłożona w czasie. nie wiem czy analogia jest trafna energetycznie ale funkcjonalnie ma sens. Klatwa, prowadzisz notatki - może warto by to potestować przez miesiąc i zobaczyć?
właśnie o tym myślę. mam zeszyt gdzie notuję różne rzeczy po sesjach i zastanawiam się czy nie zrobić takiego eksperymentu. przez dwa tygodnie jedna sesja 21 razy, przez kolejne dwa tygodnie trzy razy po 7. problem jest taki że inne zmienne też się zmieniają w życiu i wyniki będą trudne do interpretacji. no ale co, spróbuję
a ja mam inny problem z powtórzeniami - mi bardzo trudno utrzymać skupienie przez całe 108. szczerze, po jakichś 40-50 zaczynam odpływać myślami i mam wrażenie że reszta to już automat bez treści. czy to jest lepiej przerywać i wracać do skupienia, czy jednak skończyć mechanicznie? bo czytałam gdzieś że intencja musi być przez cały czas
Heliosa, ja miałam dokładnie tak samo i powiem ci co mi pomogło - mniejsza liczba powtórzeń ale z pełną obecnością. zamiast gonić za 108 zrobiłam sobie przez jakiś czas limit 27 i skupiałam się na każdym z osobna. różnica była naprawdę duża. 27 z głową versus 108 na autopilocie to w ogóle inne praktyki
ok, to w takim razie dlaczego w ogóle ta liczba 108 jest tak promowana wszędzie? skoro jakość ważniejsza niż ilość to po co ta konkretna cyfra? chyba że za tym stoi coś innego czego nie łapię
Bibianna, 108 to liczba z tradycji hinduskiej i ma za sobą kilka uzasadnień - astronomiczne, matematyczne, symboliczne. w tradycji wedyjskiej taka mala ma właśnie 108 koralików. ale tak jak tutaj wielokrotnie padało - to liczba dla zaawansowanych praktyków i dla konkretnych celów, nie punkt startowy dla każdego. marketingowo 108 brzmi bardziej imponująco niż 27, stąd pewnie taka popularność w nowych materiałach
a mam pytanie trochę z innej strony - co z tym fizycznym odczuciem przy VAM? bo jak śpiewam tę mantrę to czuję lekkie mrowienie gdzieś w okolicy bioder i pępka. to znaczy że coś działa czy to tylko efekt samej wibracji głosu?
Soniaa, to drugie pytanie jest troszkę bez sensu jako alternatywa - wibracja głosu to JEST mechanizm działania mantry, przynajmniej na poziomie fizycznym. więc nie ma 'tylko wibracja głosu' kontra 'coś działa'. to jest to samo. natomiast mrowienie w okolicy Swadhisthany przy VAM to bardzo typowy objaw i tak, większość praktyków to opisuje
ok ale wracajac do tego co Jarzebina napisała - że wibracja to jest mechanizm, a nie coś osobnego. to ma sens, ale mam pytanie: czy to znaczy że śpiewanie VAM na głos działa inaczej niż mruczenie pod nosem? bo ja czasem robię to cicho bo mieszkam z rodziną i trochę głupio mi śpiewać na cały głos 🙂
to jest bardzo praktyczne pytanie i wbrew pozorom ważne. różnica między głośnym a cichym śpiewaniem VAM jest realna - przy głośnym masz wibrację fizyczną która idzie przez klatkę, brzuch, dosłownie trzęsie tkanki w okolicy Swadhisthany. przy cichym lub mentalnym recytowaniu pracujesz bardziej na poziomie subtelnym, bez tej fizycznej składowej. żadne nie jest 'gorsze', ale dają trochę inny profil pracy. jeśli masz problemy z zablokowaniem na poziomie ciała - twarda blokada, odcięcie od emocji, poczucie 'zamrożenia' - głośne śpiewanie zazwyczaj skuteczniej rozkrusza ten zastój. przy nadaktywności Swadhisthany, kiedy emocje i tak zalewają - ciche może być bezpieczniejsze na start.
hej, wracam do pytania o powtórzenia bo mi tu umknęło w tej dyskusji. Klatwa56 pytała o 7x3 kontra 21x1 i Przylaszczka odpowiedziała że krótsze sesje lepiej działają przy tej czakrze. ale czy ktoś próbował jeszcze innego podziału? np. rano, w południe i wieczór to jedno, ale co z porą dnia w ogole? czy VAM śpiewane rano ma inny efekt niż wieczorem?
to jest pytanie które słyszę regularnie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, ale mogę powiedzieć co obserwuję u siebie i w tym co słyszałam od innych. Swadhisthana jest czakrą związaną z wodą, z płynnością, z cyklem - i część praktyków twierdzi że jest bardziej responsywna wieczorem, kiedy ciało przechodzi z trybu działania do odpoczynku. mnie jednak bardziej odpowiada praca z nią rano, zanim umysł wejdzie w tryb listy zadań. ale serio, to kwestia na którą każda osoba musi odpowiedzieć sama przez obserwację.
a mam takie pytanie poboczne - czy te 108 powtórzeń to jest zawsze o tej samej mantrze? bo ja rozumiem że mala ma 108 koralików i idziesz przez wszystkie, ale co jak ktoś nie ma mali? liczy na palcach? na kartce? mnie to zawsze trochę rozpraszało i zastanawiam się czy sami wymyślamy sobie te trudności
dobra, zapisuję ten patent z timerem bo rzeczywiście liczenie mi czasem psuje skupienie. ale wracając do eksperymentu który planowałam - dwa tygodnie 21x1, dwa tygodnie 7x3. Runiarka pytała czy prowadzę notatki, tak, prowadzę. zastanawiam się czy warto zapisywać też to o czym pisał Lutobor - czyli czy śpiewam głośno czy cicho, bo to by weszło jako dodatkowa zmienna. co wy byście notowali gdybyście robili takie porównanie?
jakbym to robiła to notowałabym: pora dnia, głośność, liczba powtórzeń, czas skupienia (jak długo czułam że jestem 'tu' a nie w myślach), i coś o stanie emocjonalnym przed i po. to ostatnie jest trudne do ustandaryzowania, ale może wystarczy prosta skala 1-5 albo słowo-klucz. ważne żeby robić to zaraz po sesji, nie godzinę później, bo zdążysz zapomnieć niuanse.
wybaczcie że wchodzę bo raczej siedzę w tym wątku niż piszę, ale chciałem zapytać - czy ktoś miał tak że przy VAM pojawiały się konkretne obrazy albo wspomnienia? mi się to zdarzyło i nie wiem czy to normalne
no dobra ale zaraz - skąd ta pewność że to 'przechowywanie' to coś realnego a nie po prostu efekt relaksacji przy medytacji, gdzie mózg naturalnie wypuszcza skojarzenia? bo dla mnie to brzmi jak dwie różne interpretacje tego samego zjawiska.
ok, to jest uczciwa odpowiedź. nie będę dalej ciągnąć tego wątku bo to by odprowadziło nas za daleko od tematu powtórzeń 🙂 ale miło że nikt mnie nie zgonił za pytanie heh
chciałam się włączyć bo dopiero od niedawna ćwiczę mantrowanie i ten wątek bardzo mi pomógł zrozumieć kwestię ilości powtórzeń. ale mam jedno pytanie do całej grupy - czy przy Swadhisthanie jest jakaś konkretna pozycja ciała która wspomaga pracę z VAM? czy siedzenie na podłodze ma znaczenie, czy można też leżeć?
