Mam wrażenie że przez ostatnie miesiące szłam cały czas pod górę jeśli chodzi o duchowość, medytacje, czakry, to wszystko - i w pewnym momencie coś we mnie pękło i pomyślałam: po co to właściwie robię? Siedzę, wizualizuję, powtarzam mantry, a moje życie jakoś nie wygląda inaczej. Jakby ktoś mi sprzedał bajkę. Zaczęłam się zastanawiać czy to może coś z czakrą korony - bo czytałam że kiedy Sahasrara jest zablokowana albo rozregulowana, człowiek traci poczucie sensu, czuje się odcięty od czegoś wyższego. Ale może to po prostu zwykły kryzys i nie ma tu żadnej metafizyki? Nie wiem. Macie podobne doświadczenia? Jak odróżnić blokadę korony od zwykłego wypalenia?
To bardzo częste i bardzo ważne pytanie, szczerze. Nie zawsze łatwo odróżnić jedno od drugiego, bo objawy są podobne. Uczucie że 'coś nie gra', brak sensu, zobojętnienie na praktyki - to może być i blokada Sahasrary, i zwykłe przeciążenie. Pytanie jakie ja zawsze sobie zadaję: czy to przyszło nagle po intensywnym okresie praktyki? Bo jeśli tak, to może być paradoksalnie oznaka postępu, takie przejście przez ciemność przed kolejnym etapem. A co mówisz wahadełko jeśli testujesz nad koroną?
Oj, znana mi historia. Pamiętam jak sama miałam taki moment, właśnie gdzieś po roku intensywnych praktyk - nagle wszystko zaczęło mi się wydawać bez sensu, jakbym grała w teatr dla samej siebie. Siadałam do medytacji i myślałam no i co z tego. To minęło ale zajęło chwilę. Ciekawa jestem czy to jest specyficznie związane z rytmem kiedy ćwiczymy - bo słyszałam że są pory dnia gdzie czakra korony jest bardziej 'otwarta' i łatwiej pracować, a są gdzie praktycznie nic nie przejdzie. Ktoś zna się na tym?
Szczerze? Ta teoria z porami dnia brzmi ładnie ale nigdy nie widziałam żadnego potwierdzenia że to działa. Pracowałam z różnymi terapeutami, sama też praktykuję od bardzo dawna i wyniki zależały raczej od skupienia i nastawienia niż od godziny na zegarku. Wróćmy do meritum: autorka pyta o poczucie rozczarowania duchowością. Moim zdaniem to jest zdrowe i POTRZEBNE. Sceptycyzm to nie blokada korony, to dojrzałość. Może zamiast szukać nowej techniki na odblokowanie, warto po prostu trochę odpocząć od tego wszystkiego?
Chcę tu wprowadzić pewne rozróżnienie bo myślę że w tej rozmowie trochę mieszamy dwie sprawy. Jedno to faktyczna blokada Sahasrary jako energetyczny problem, drugie to zwykłe rozczarowanie kiedy oczekiwania były zbyt duże. Z mojego doświadczenia: blokada korony często objawia się jako rodzaj 'energetycznego sufitu' - wchodzisz w medytację, dostajesz jakieś spokojne uczucia, ale brakuje tego przebicia, tego łączenia z czymś większym. Rozczarowanie natomiast to bardziej zimny, analityczny głos który mówi 'to nie działa'. Czy ktoś coś mnie korekturuje czy to ma sens?
Mam notatki z kilku miesiecy praktyki i powiem szczerze: nie widzę zadnej korelacji między porą dnia a jakoscia sesji medytacyjnych. sprawdzalem rano wieczorem środek nocy nawet raz. Roznica była wyłącznie w tym ile spalem i jak duży miałem stres w pracy. Może ta teoria z rytmami dobowymi to jeden z tych mitów które powtarzamy sobie w środowiskach ezoterycznych bo brzmi mądrze?
hmm to ciekawe podejście z tym dziennikiem. Nigdy bym nie pomyślał żeby tak to śledzić. Ja raczej idę bardziej 'na czuja' jeśli chodzi o praktykę. Ale wracając do tematu - mam wrażenie że to uczucie rozczarowania duchowością to może być taki moment kiedy przestajesz szukać na zewnątrz. Czytałem gdzieś że kryzysy duchowe są często przejściem, nie końcem drogi. Choć oczywiście nie wiem czy ma to coś wspólnego z czakrą korony dosłownie.
Dziękuję za te odpowiedzi. Muszę powiedzieć że wahadełka nie testuję bo jeszcze mi ono wychodzi różnie i nie ufam sobie z tym. Ale Ulcia pisze coś co mnie uderzyło - ten 'energetyczny sufit'. Tak, właśnie to czuję. Jakby coś blokowało, nie tyle że nic nie czuję, ale brakuje tego... nie wiem jak to nazwać, przebicia chyba. Wcześniej zdarzały mi się momenty w medytacji że czułam coś jakby napływ spokoju z góry, dosłownie takie ciepło na czubku głowy. Teraz nic. Pustynia.
to ciepło na czubku głowy to bardzo charakterystyczny objaw który wiele osób opisuje przy pracy z Sahasrarą. Pytanie co było przed - co zmieniłaś w praktyce, w życiu? Bo Sahasrara jest bardzo czuła na pewne rzeczy: duże zmiany w otoczeniu, koniec jakiegoś etapu życiowego, nawet zmiana diety może wpłynąć. Nie pytam żeby diagnozować, po prostu te informacje dużo mówią o kontekście.
ej ale ja chce tu wtrąca cos co może niekoniecznie jest popularne - a co jeśli ta Sahasrara 'działa' i dlatego właśnie czujesz ten sceptycyzm? Nie żartuje. Czakra korony otwarta naprawdę nie musi oznaczać euforii i poczucia jedności. Moze oznaczac trzeźwe spojrzenie które obnaża ściemy które sobie serwowałaś. Jak bylam w najglębszym otwarciu (nie mowię że byłam oświecona, ale bywalam w głebokich stanach) to własnie widziałam bardzo jasno co jest prawdziwe a co jest projekcją. To wcale nie jest miłe uczucie.
no to teraz mam pytanie bo trochę mi się to kręci w głowie - skoro trudno odróżnić blokadę od otwarcia w tym wypadku, to jak w ogóle diagnozować stan czakry korony? Bo wahadełko nad koroną raczej ciężko samej sobie zrobić, terapeutę nie każda ma pod ręką, to co zostaje? Te subiektywne odczucia? Jakoś mi to nie gra jeśli jedne objawy mogą oznaczać i jedno i drugie.
Ja niedawno pierwszy raz testowałam wahadełkiem u koleżanki (ona trzymała, ja leżałam) i nad czakrą korony wahadełko chodziło bardzo wąsko i jakby ospale. Koleżanka powiedziała że to oznacza przymkniętą czakrę. Ale nie wiem czy jej ufać, ona też się dopiero uczy. Skąd wiadomo że ktoś robi to prawidłowo?
żadnej gwarancji nie ma, prosto mówiąc. Wahadełko to sposób które wymaga dużo praktyki żeby w ogóle zacząć ufać wynikom, a i tak zawsze jest pytanie czy nie ma autopilota, czyli nieświadomego kierowania przez rękę. Nie mówię że to bezużyteczne, ale wynik jednej sesji z osobą która się 'dopiero uczy' traktowałbym bardziej jako wskazówkę do obserwacji niż diagnozę.
Wracając do tego co mówiła Serenity - to uczucie 'energetycznego sufitu' jest według mnie ważniejszym sygnałem niż jakikolwiek wynik wahadełka. Ciało i odczucia są bardziej wiarygodne niż sposób w ręce osoby która ma trzy miesiące praktyki. Nie mówię tego złośliwie, mówię to do każdego początkującego.
ale to trochę paradoksalne - mamy ufać odczuciom, a jednocześnie Serenity czuje i sceptycyzm i to ciepło na czubku głowy, i nie wie co to oznacza. Jak mamy ufać odczuciom jeśli nie umiemy ich interpretować? To chyba błędne koło jakiś, nie?
hm, ja rozumiem te wątpliwości Serenity inaczej - bo sam przez to przechodziłem. To nie jest tylko kwestia interpretacji odczuć. To jest głębsze pytanie czy w ogóle ma sens w to wierzyć. I to jest chyba sedno tego tematu, bo inaczej byłby to temat 'jak odczytać objawy korony', a nie 'bycie oszukanym przez duchowość'
Helenka, tak, o to mi chodziło. Nie o to że nie wiem czy moja korona jest otwarta czy zamknięta - tylko o to że nagle przestałam czuć po co w ogóle sprawdzać. Jakby cały framework przestał mieć sens. I nie wiem czy to jest właśnie ta blokada o której mówi Prophecyy, czy po prostu... przestaje mi to odpowiadać.
no i to jest ważne rozróznienie ktore sama postawiłas. Bo jedno to 'czakra mi nie odpowiada na praktykę' a drugie to 'cały system mi przestaje odpowiadac'. To drugie to nie kwestia czakry - to kwestia twojej drogi w ogole. I na to zadna technika nie pomoze.
Właśnie. I powiem coś może niepopularnego - nie każda osoba musi całe życie pracować w systemie czakrowym. Jednym to pasuje, innym nie. Sceptycyzm po pewnym czasie to nie zawsze blokada Sahasrary, czasem to zwykłe dorastanie do własnej ścieżki.
zgadzam się z Krokusikiem i to rzadko kto tu mówi wprost. Rozumiem że to forum o czakrach i magia, więc nie wypada podważać podstaw, ale serio - jeśli ktoś po roku przestaje czuć sens w praktyce, to może po prostu nie o to mu chodzilo. Albo potrzebuje innej formy. Nie zawsze to 'blokada' do odblokowania.
mam szczere pytanie do całej dyskusji - czy ktokolwiek tu był w stanie powiedzieć z ręką na sercu że na podstawie diagnozy czakry faktycznie zmienił cos konkretnego i da się to powiązać przyczynowo? Bo mi się wydaje że dużo z tego to post hoc - czujemy się lepiej, a potem tlumaczymy to tym że czakra się otworzyła. Nie pytam zlosliwie naprawdę chcę wiedzieć.
Aleksy zadał właściwe pytanie i rzadko ktoś na nim staje. Uczciwa odpowiedź jest taka: nie da się wyodrębnić efektu pracy z czakrą od wszystkich innych zmian które idą z praktyką - spokój, skupienie, refleksja nad sobą. To wszystko robi robotę niezależnie od tego czy czakry istnieją jako model energetyczny.
właśnie to mnie zawsze zastanawia w tym systemie - czakry to model, nie fakt fizyczny. Model może być użyteczny nawet jeśli nie jest dosłownie prawdziwy. Problem zaczyna się kiedy traktujemy go jak opis rzeczywistości i zaczynamy diagnozować siebie jakby to była medycyna. I stąd to rozczarowanie Serenity, podejrzewam.
sorki że wchodzę, bo jestem tu raczej z rytuałów, ale to pytanie o sensowność systemu czakrowego mnie wciągnęło - bo czy nie tak samo jest z każdym systemem ezoterycznym? Runy, tarot, astrologia - to też modele. I chyba każdy przez ten sceptycyzm przechodzi w pewnym momencie. Czy to znaczy że Sahasrara ma z tym coś wspólnego czy raczej to normalny etap?
a ja chcę wrócić do tego co mówiła Michalinka wcześniej o tej 'szarej mgle' przy blokadzie kontra 'dyskomfort przy nadczynności'. Serenity - jak byś to opisała u siebie? Bo te dwa opisy brzmią naprawdę różnie i może to pomogłoby dookreślić co się dzieje, jeśli w ogóle się coś dzieje energetycznie.
Tarotowa, myślę o tym... To nie jest szara mgła, nie ma pustki. Jest coś, ale jakby za szybą. Jakby pole energii było, ale odgrodzone. To bardziej jak ten opis Michalinki z nadczynnością chyba, ale nie mam pewności. Jest i dyskomfort i to ciepło, i właśnie ten mur który opisywałam. Może to faktycznie nie blokada w sensie zamknięcia, tylko jakiś zator?
Serenity, ten opis 'za szybą' jest bardzo konkretny i dużo mówi. To nie brzmi jak pustka po zamkniętej czakrze - to brzmi jak coś co jest aktywne ale zablokowane od strony percepcji. Jakbyś miała sygnał ale zepsuty odbiornik. Masz to od jakiegoś konkretnego momentu, czy narastało stopniowo?
