a wracając do mojego pytania o skupienie przy 108 - Cebulka mówiła żeby zrobić 27 zamiast 108. próbowałam dziś rano i faktycznie, te 27 były jakościowo lepsze. ale teraz czuję się trochę jakbym 'oszukała' - głupi może pomysł, ale to prawdziwe odczucie. czy to minie?
dobra ale ja wracam do tego pytania o trzy sesje dziennie bo nikt mi nie odpowiedział konkretnie - rano, południe, wieczór i za każdym razem 7 powtórzeń, to jest razem 21, czyli to samo co 21 jednorazowo, ale rozłożone. czy ktoś to testował i czy coś z tego wyszło czy to bez różnicy
o właśnie, to jest ważne pytanie. bo mi się wydaje że ludzie mylą dwa różne cele - jedno to utrzymanie czakry w dobrej formie na co dzień, drugie to aktywna praca z blokadą. i może dla każdego z tych celów inna ilość i inna struktura sesji ma sens? Przylaszczka66 czy ty też tak to widzisz czy przesadzam z tym podziałem
okej, więc jak rozumiem to co piszecie - to uczucie że '27 to za mało' jest bardziej w głowie niż w rzeczywistości? bo już czuję się trochę lepiej po tej dzisiejszej sesji i mi to jakoś nie pasowało że mogło zadziałać skoro zrobiłam mniej. ale chyba siebie podważam za bardzo 🙂
wtrącę się do tematu notatek który Klatwa56 poruszyła wcześniej - prowadzę notatki od jakichś czterech lat przy różnych praktykach i powiem wam że najcenniejsze były nie te 'suche' dane (ile razy, o której) tylko właśnie te obserwacje jakościowe. co ci się śniło tej nocy, jak wyglądały relacje w tym tygodniu, czy miałaś ochotę na tworzenie czegokolwiek. przy Swadhisthanie te miękkie wskaźniki dużo mówią
właśnie tak, Runiarka, to o tych miękkich wskaźnikach ma sens. dopisuję do mojej listy: apetyt na tworzenie (bo pracuję hobbystycznie na ceramice i rzucam ją przy stresie), jakość snu ogólnie, i może coś o relacjach. zastanawiam się tylko jak zapisywać to żeby potem móc to porównać, bo to są bardzo nieostre dane
u mnie działa prosta skala słowna zamiast liczbowej - 'słabo, średnio, dobrze, bardzo dobrze' - bo kiedy próbowałam 1-5 to za każdym razem zastanawiałam się czy to 3 czy 4 i to zajmowało za dużo głowy. ceramika to świetny wskaźnik przy tej czakrze serio, bo to jest kreatywność i dotyk jednocześnie
przepraszam że się włączam ale mam głupie pytanie - czy VAM się śpiewa głośno czy można po cichu? bo ja mieszkam z rodziną i trochę głupio mi się tak drzeć na cały dom, ale nie wiem czy cicho ma w ogóle jakikolwiek sens
dodam że przy VAM specjalnie warto śpiewać nad poziomem wody - dosłownie, siedząc przy wannie albo misce z wodą. Swadhisthana to żywioł wody i ta energia jest blisko. próbowałam kilka razy i jest wyraźna różnica w tym jak głęboko to idzie
no dobra ale 'działało na mnie' to nie jest dowód że działała woda a nie po prostu zmiana otoczenia i skupienie. mogłabyś siedzieć przy misce z piaskiem i też by 'działało' 🙂 nie atakuję, serio mnie to ciekawi jak to rozróżnić
a ja mam inne pytanie - czy ktoś kombinował z łączeniem VAM z kolorami? czytałam że Swadhisthana to kolor pomarańczowy i że można sobie wyobrażać pomarańczowe światło podczas śpiewania. czy to ma sens robić jednocześnie czy to za dużo naraz dla głowy
przy wizualizacji koloru podczas mantry - ja to łączę i u mnie działa, ale zanim to weszło naturalnie to trochę trwało. na początku albo śpiewałam albo wizualizowałam, bo faktycznie głowa nie ogarnia dwóch rzeczy jednocześnie. po jakimś czasie wizualizacja stała się tłem a mantra pierwszym planem i wtedy to zaczęło działać razem płynnie. więc może nie zaczynaj od razu od łączenia
dobra, mam pytanie które mnie chodzi po głowie od jakiegoś czasu w tym wątku - czy ktoś robił diagnostykę wahadełkiem przed i po serii VAM żeby zobaczyć czy coś się faktycznie zmieniło? bo ja prowadzę notatki o samopoczuciu, ale wahadełko mogłoby dać jakiś bardziej 'zewnętrzny' punkt odniesienia
dobra, wracam do pytania które zadałam wcześniej bo nikt nie odpowiedział - czy ktoś robił wahadełkiem przed i po serii VAM żeby sprawdzić czy coś się zmieniło? chodzi mi o takie twarde porównanie, nie tylko 'czuję się lepiej'. prowadzę notatki od kilku tygodni ale to subiektywne, a wahadełko przynajmniej daje jakiś inny rodzaj informacji
testowałam wahadełkiem przy różnych czakrach i generalnie coś się zmienia po dłuższej sesji, ale przy Swadhisthanie mam mieszane uczucia. ta czakra jest dla mnie najtrudniejsza do 'odczytania' wahadełkiem, amplituda bywa nieregularna nawet przed jakąkolwiek pracą. może dlatego że żywioł wody jest z natury płynny i zmienność jest jego częścią? nie wiem, naprawdę pytam
przy diagnostyce wahadełkiem po pracy z mantrą jest jeden problem który rzadko kto bierze pod uwagę - samo skupienie i dłuższa medytacja zmienia stan energetyczny ciała niezależnie od mantry. więc jeśli robisz odczyt przed, potem 20 minut VAM z wizualizacją i skupieniem, a potem odczyt po - nie wiesz co zmieniła mantra, a co samo wyciszenie. żeby to porównywać uczciwie trzeba by mieć grupę kontrolną, co jest absurdalne w praktyce domowej 🙂 ale warto mieć świadomość tego ograniczenia
okej ale czy to znaczy że w ogóle nie ma sensu robić wahadełkowej diagnostyki przy pracy z czakrami? bo jak tak mówicie to trochę jakby powiedzieć że cała diagnostyka jest bez sensu, a jednak coraz więcej osób to robi i coś z tego wynika dla nich praktycznie
a wracając do mojego pytania o kolor i mantrę jednocześnie - Cebulka napisała że jej to w końcu weszło naturalnie ale ile to trwało? bo ja próbowałam dzisiaj i dosłownie albo śpiewałam albo widziałam ten pomarańcz, nigdy obie rzeczy razem. czuję się jak ktoś kto nie potrafi jednocześnie tupać nogą i głaskać się po głowie
