a właśnie - czy ktoś wie jak to jest z kyanitem? czytalam że on sam sie oczyszcza i nie trzeba go ładować ale potem w innym miejscu bylo ze trzeba. co jest prawda bo troche sie w tym gubię
kyanit to jeden z tych co podobno nie zbierają negatywnej energii i nie wymagają oczyszczania. przynajmniej tak większosc tradycji mowi. ale ja i tak od czasu do czasu trzymam go na slońcu chwilę, bardziej jako rytuał niż z przekonania że musi. nie zaszkodzi na pewno. do czakry gardła sprawdza sie swietnie, sam uzywam niebieskiego
wracam do pytania o techniki bo chciałam zapytać coś konkretnego. Kupalo pisał o ręce na gardle przy śpiewaniu HAM. a co jeśli ktoś nie potrafi śpiewać i po prostu nie wydobywa z siebie dźwięku bo sie wstydzi - czy to samo w sobie nie jest objawem blokady? bo ja jak próbuję śpiewać cokolwiek to momentalnie coś we mnie mówi "nie rób tego" i się blokuję
o to jest świetna wskazówka! ja miałam dokładnie to samo z nuceniem, zawze uciszalam sie jak ktoś wchodził do pokoju. teraz rozumiem dlaczego. to chyba nie jest przypadek że akurat to robiłam automatycznie
przepraszam ale muszę zapytać - czy wy naprawdę wierzycie że nucenie pod nosem "odblokowuje" czakrę i ma to realny wpływ na zaburzenia mowy? serio pytam bez złośliwości. bo jedna rzecz to poczuć sie lepiej po medytacji a druga to twierdzić że to ma wpływ na np. jąkanie które jest neurologiczne
a mam takie przemyślenie - czy nie jest tak że osoby ktore latami blokują wyraz gardłowy, mogą z czasem rozwinac jakieś fizyczne objawy w okolicy szyi. bo słyszałam że czakry zablokowane długo mają wpływ na organy w danym obszarze. tarczyca, krtań, węzły chłonne. to ma jakieś potwierdzenie w tej tradycji?
czytam i mam jedno krótkie pytanie bo nie jestem tu ekspertem - jeśli ktoś np. ma chorą tarczycę od lat i jednocześnie trudno mu mówić o sobie - czy warto zacząć w ogóle pracę z wishuddhą? czy to moze zaszkodzić w jakiś sposób?
ojej no, słuchajcie, mam do dodania coś ze swojego doświadczenia bo dawno tu nie pisałam. kilka lat temu miałam bardzo trudny okres i przestałam po prostu mówić to co myślę, zawze gryzłam się w język. i po jakimś czasie dosłownie zaczęło mnie boleć gardło bez przyczyny, lekarze nic nie znajdowali. dopiero kiedy zaczęłam pracę z wishuddhą i, co ważniejsze, zaczęłam w ogóle mówić co czuję, ten ból zniknął. to moje osobiste doświadczenie, nie twierdzę że to dowód na cokolwiek, ale dla mnie było przekonujące
mam pytanie bo troche mi sie w glowie miesza - jak mam medytowac na wishudde to musze siedzieć prosto tak jak w normalnej medytacji? bo mi sie wydaje ze sciagam ramiona do przodu i mam wtedy zagniecie w szyi i nie wiem czy to nie przeszkadza w tej energii co ma płynąć do gory
o ja tez mam ten problem z ramionami, zawsze sie garbie. i teraz się zastanawiam czy nie to jest po czesci moja blokada gardla - ze fizycznie zamykam się przez te ramiona do przodu. jakby cialo само się blokuje
to jest zresztą bardzo znany wzorzec - zgarbienie to ochrona klatki piersiowej i gardła. odruchowe zamknięcie. dużo osób ktore mają problemy z ekspresją ma tez taką postawę ciała. to idzie w parze. dlatego praca z czakrami bez żadnej pracy z ciałem - ruchowej, oddechowej - to moim zdaniem połowa roboty
