to jest moim zdaniem jedno z centralnych pytań tego wątku i bardzo dobrze że Niezapominajka je postawiła wprost. z mojej perspektywy uziemienie u osoby z silnym rozproszeniem energetycznym to nie jest ten sam stan co klasyczne zakorzenienie w muladhara, które opisują podręczniki. tam zazwyczaj mówi się o poczuciu ciężaru, stabilności, obecności w ciele. tymczasem wiele osób z tym wzorcem opisuje swoje funkcjonalne uziemienie zupełnie inaczej, bardziej jako zdolność do powrotu niż do trwania w jednym miejscu. to ważne rozróżnienie
eee, a ja wrzucę trochę inne pytanie do puli bo zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu. czy w ogóle pracowałyście z czakrami w parze albo w grupie? bo czytałem że praca z kimś kto ma stabilniejsze pole moze działać trochę jak kotwica, i dla kogoś z rozproszeniem to mogłoby mieć sens. ktoś próbował?
wracajac do tych misow bo chciałam dopytac. Iwka pisała ze dzwiek omija filtr umysłu, ok rozumiem to. ale czy to znaczy ze po sesji z misami powinnam cos czuc w konkretnych miejscach? bo ja czułam cos ogólnie ale nie umiałam powiedziec czy to muladhara czy nie. czy to jest normaln?
a ja powiem że przy kamieniach to jest podobnie, przynajmiej z mojego doświadczenia. kładę np. hematyt na okolicę kości ogonowej i pierwsze sesje to był tylko lekki ucisk od ciężaru kamienia, zero czegokolwiek subtelnego. dopiero po wielu powtórzeniach zaczęłem czuć cokolwiek co można by nazwać energetycznym. więc czas jest tu ważny chyba nie tylko przy dźwięku
no nie, dobra, bo ta rozmowa znowu się rozrosła w kilka kierunków i chcę zebrać wątek który mnie interesuje najbardziej. ta kwestia którą Tekla poruszyła, o zdolności do powrotu zamiast trwania. mnie to do czegoś trafia bo mam własne obserwacje z pracy z czakrą serca przy rozproszeniu. u mnie to tez nie jest trwanie w otwarciu, bardziej takie regularne wracanie. czy to jest w ogóle efektywna praca czy tylko złudzenie ruchu?
to jest pytanie które wymaga uczciwej odpowiedzi. efektywność pracy energetycznej mierzy się zmianami w funkcjonowaniu, nie długością jednorazowego skupienia. jeśli regularne powracanie do danego ośrodka, nawet w krótkich momentach, przynosi wymierne zmiany w tym jak doświadczasz tej sfery życia, to jest to praca. jeśli to samo kółko po kółku bez żadnych zmian, to może brakuje elementu ktory umożliwia integrację. ale jedno i drugie można sprawdzić obserwując siebie, a nie licząc minuty skupienia
ok ale jak ktoś ma rozproszenie to jak niby ma obserwować siebie konsekwentnie żeby to sprawdzić, to też wymaga skupienia. hyba że macie jakiś sposob na śledzenie tego bez prowadzenia długiego dziennika bo ja próbowałam dziennik i po trzech dniach koniec 😀
przepraszam ze się wtrącam bo nie znam sie za bardzo na czakrach, ale to co piszecie o rozproszeniu bardzo do mnie przemawia bo też tak mam ze sie nie mogę skupić na niczym za długo. to znaczy ze ja też mogę miec problem z tą muladhara? jak w ogóle mozna sprawdzić ktora czakra jest zablokowana jeśli sie nie jest doświadczoną?
dobra ale wracam do tego co Wera pisała o czakrze serca, bo mnie to zaciekawiło a potem rozmowa poszła w kamienie i misy. co sie u ciebie dzieje z tą czakrą serca przy rozproszeniu? bo ja jak próbuję cokolwiek robić z sercem to w ogóle nie czuję kontaktu z tym miejscem, jakby tam była ściana
to okno ktore sie otwiera i zamyka to może być po prostu chwilowe rozluźnienie napięcia, nie praca energetyczna w sensie ścisłym. przy rozproszeniu układ nerwowy działa w trybie ciągłego skanowania i jak na chwilę przestaje, to pojawia się okienko uwagi. to nie znaczy że czakra serca się otworzyła, tylko że uwaga na moment spoczęła w tym miejscu. i pytanie brzmi czy da się to wydłużyć, a nie czy samo w sobie wystarczy.
