Mam pytanie do tych z was, którzy mają jakiekolwiek doświadczenie z publicznym mówieniem - czy zauważyliście, że coś sie dzieje z energią podczas wystąpień? Pytam bo zaczęłam pracować z czakrą gardła i odkryłam, że to nie jest tylko kwestia "mówię głośniej czy ciszej". Chodzi o to, że kiedy czakra gardła jest drożna, przekaz doslownie inaczej trafia do ludzi. Nie mówię o technice wokalnej ani pewności siebie w sensie psychologicznym, mówię o tym, że energia idzie razem ze słowem i odbiorcy to czują, nawet jeśli sami nie wiedzą co czują. Zastanawiam się czy ktoś świadomie z tym pracuje przed ważnymi wystąpieniami.
no wiecie, no dobra ale jak odróżnić "drożną czakrę gardła" od zwykłej dobrej dykcji i spokojnego oddechu? Bo te efekty które opisujesz brzmią dokładnie tak samo jak to co robi trener wystąpień publicznych z zupełnie innego podwórka. Naprawdę pytam, nie czepiając się, bo ciekawi mnie gdzie jest ta granica.
o rany, a co to znaczy "praca z piątą czakrą" w praktyce? Bo słyszałam różne rzeczy - jedni mówią o dźwięku i mantry, inni o kolorach, inni o kamieniach. Jak wy to robicie konkretnie przed jakimś ważnym wstąpieniem?
hm, ale turkus na gardle to trochę nieporęczne jak stoisz przed publicznością 😀 Rozumiem że mówisz o przygotowaniu wcześniej, ale czy ten efekt naprawdę "trzyma sie" przez cały dzień? Sama mam doświadczenie z kryształami ale bardziej w kontekście medytacji, nie wiedziałam że ktoś to stosuje pod kątem przemówień.
słuchajcie, ja bym jeszcze dodała czakrę splotu słonecznego do tego tematu bo ona współpracuje z gardłem przy wystąpieniach. Sama to mocno odczułam, kiedy kiedyś miałam robić prezentację i byłam taka skręcona w środku ze stresu, no dosłownie żołądek w gardle, to głos mi siadł totalnie. Wtedy pomyślałam że to nie jest przypadkowe, że blokada w trzeciej czakrze zaciąga piątą. Czy ktoś też tak to widzi czy tylko u mnie?
Trzecia i piąta czakra razem przy publicznym mówieniu to bardzo trafna obserwacja. Ale ja bym do tego dodała jesze czakrę serca - bo jeśli mówisz tylko z głowy i gardła, bez komponentu z czwartej czakry, to przekaz jest techniczny, precyzyjny, ale zimny. Ludzie słyszą że coś mówisz ale nie czują że masz im coś do przekazania. energię sceniczną buduje sie z wszystkich trzech.
ojej, już trochę się pogubiłam bo wchodzi mi tu 3, 4, 5 czakra naraz. Możecie wytłumaczyć w prostszych słowach jak to ze sobą gra? Bo niby wiem co to czakra gardła ale jak mam myśleć jednocześnie o trzech to już niewiem od czego zacząć
no to jest piękna teoria ale mam jedno pytanie do grupy - ktoś z was ma jakiś konkretny przykład gdzie zmiana pracy z czakrami realnie zmieniła jakość wystąpienia? Nie "poczułam że lepiej" tylko coś co ktoś inny tez zauważył, jakaś zewnętrzna weryfikacja? Bo inaczej to mogłoby być placebo i pewność siebie z samego faktu że zrobiłaś coś przed przemówieniem.
mnie to ciekawi bo sama mam problem z wystąpieniami w pracy. Zawsze mam przygotowane co powiem ale jak staję przed ludźmi to coś się blokuje i wychodze z tego taka zagubiona. nigdy nie myślałam o tym przez pryzmat czakr. Czy to można jakoś sprawdzić samemu czy ta czakra jest zablokowana, bez chodzenia do kogoś?
przepraszam że sie wtrącę ale nie rozumiem jednej rzeczy - jak to jest z tą precyzją przekazu o której jest w tytule? Czyli chodzi o to że jak czakra gardła jest otwarta to ludzie lepiej rozumieją co mówisz? Czy chodzi o coś innego, jakiś energetyczny przekaz niezależny od słów?
wiecie co, słyszałam kiedyś że publiczne mówienie to właściwie nieustanne dawanie energii i że po kilku godzinach można być dosłownie wyczerpana nie z wysiłku fizycznego ale właśne z tego energetycznego wydatku. Podobno nauczyciele i wykładowcy są szczególnie narażeni. Czy ktoś ma na to jakiś sposób poza odpoczynkiem?
ludzie, hm, a czy to nie jest trochę tak że im bardziej sie skupiasz na tych czakrach podczas mówienia, tym bardziej jesteś w głowie a nie w tym co mówisz? Mnie by to rozpraszało. Jak to pogodzić, żeby ta praca z czakrą nie przeszkadzała w samym wystąpieniu?
aha, czyli to bardziej jak... trenowanie czegoś niż używanie na bieżąco? To zmienia postać rzeczy. Bo wyobrażałam sobie że ktoś stoi i w połowie zdania myśli "eee, moja czakra gardła" i traci wątek 😀
no to akurat logiczne co Wrzosianka pisze, ale mam inne pytanie bo mnie to gryzie od jakiegoś czasu. ta "energia sceniczna" z tytułu - co to w ogole znaczy precyzyjnie? Bo energia dla fizyka to coś innego niz to co wy tu opisujecie i wgl nie rozumiem czy wy mowicie o subiektywnym odczuciu mowcy, o wpływie na sluchaczy, czy o czymś jesze innym 😀
dokładnie to samo miałam powiedzieć co Zaneta. Każdy kto siedział kiedyś na konferencji wie że mówca A z kiepskim slajdami potrafi utrzymać uwagę przez godzinę, a mówca B z perfekcyjną prezentacją nudzi po 5 minutach. I to NIE jest tylko kwestia dykcji ani merytoryki. Skąd ta różnica? Czakry czy nie czakry, coś tam jest.
wracając do tego co Wrzosianka mówiła o tym tremie i blokadzie, mam pytanie praktyczne. Jak długo mniej wiecej trzeba pracować z tą czakrą gardła żeby poczuć jakąś zmianę? bo mam wrażenie że mój problem jest dość głęboko zakorzeniony, od lat tak mam przed każdym wystąpieniem.
trochę obserwowałam tę dyskusję i mam takie nieśmiałe pytanie, może głupie. Czy jest jakaś różnica między tym jak reaguje czakra gardła u kogoś kto mówi prawdę, a u kogoś kto na przykład wie że mówi coś w co nie wierzy? Bo mam wrażenie że politycy na przykład mówią pewnie i głośno a jednak coś tam zgrzyta u słuchaczy...
ej, to co mówi Ostrze.1 jest super ciekawe, bo faktycznie są tacy mówcy którzy brzmią przekonująco a jednak wychodzisz z wrażeniem że coś nie gra. I to nie jest kwestia treści nawet! A tak z innej beczki, jak już doszłyśmy do tego że piątka, czwórka i trójka działają razem, to od której w ogóle zacząć jak ktoś jest kompletnie zielony w tym temacie.
przepraszam że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak się wogóle rozpoznaje że problem jest w czakrze a nie np. w tym że po prostu jestem introwertyczką i nie lubię być w centrum uwagi. bo to może być normalny temperament a nie żadna blokada energetyczna, nie?
ja bym tu trochę zahamowała bo ta dyskusja idzie w stronę że każdy kto nie lubi przemawiać ma jakąś "blokadę czakry". a może poprostu publiczne mówienie nie jest dla wszystkich i to jest ok? Nie każdy musi być mówcą. Zastanawiam się czy nie przyklejamy ezoterycznej etykiety na coś co jest po prostu indywidualną cechą.
