Zostając przy tym co Howlitka pytała o wdzieczność do nieobecnej osoby - ja bym dodała że są sytuacje gdzie nie mozna podziękować bezposrednio, np. moim zdaniem, gdy ktoś juz nie żyje albo gdy kontakt jest niemożliwy. I co wtedy? Czy ta energia wdziecznosci ma gdzies ujście czy zostaje zamknięta w człowieku 🙂
O, to z tym przebaczaniem to piękne porównanie! Nigdy tak nie myslałam o wdzięczności że to jest tez cos co robisz dla siebie, nie tylko dla drugiej osoby. To zmienia perspektywę całkowicie 🙂 😉
To co Stokroteczka napisała o zmianie perspektywy bardzo mi zostało w głowie. jeśli o mnie chodzi, bo ja zawsze myślałam że jak dziękuję to robię to dla tej drugiej osoby, daję jej cos. A tutaj wynika że ta energia wraca do mnie? Czy dobrze rozumiem?
no dobra ale to znowu brzmi jak coś niepodważalnego. skąd wiadomo że czakra serca jest "otwarta" po dziekowaniu a nie po zjedzeniu dobrego obiadu albo po obejrzeniu śmiesznego filmiku? co dokladnie sprawia że jeden stan emocjonalny to "otwieranie czakry" a inny to nie
Mam pytanie do Majka01 bo nie mogę przestać myśleć o tym prądzie przez ręce. czy to znaczy że u mnie jakaś czakra jest szczególnie wrażliwa? Czytałam gdzieś że ręce to przedłużenie czakry serca ale nie wiem czy to prawda.
no i masz, wcinam się na chwilę ale właśnie sprawdziłam - te czakry dłoni to nie są oficjalne siedem, tak? Trochę sie zgubiłam czy rozmawiamy o systemie siedmiu czy o jakimś rozszerzonym.
Oo to może dlatego ja tak bardzo czuję przez ręce?? Bo może mam coś do uzdrawiania? Moja babcia zawsze mówiła że mam ciepłe ręce i że to znaczy że mam dobra energię. Hmm.
no i proszę, wracam do pytania Howlitki o wdzięczność do nieobecnych. Myślę że to ważny temat bo wielu ludzi ma niedokonczone sprawy z osobami które odeszły. I ta wdzięczność może być formą domknięcia. Nie energetycznego przesyłu tylko... wewnętrznego. Czy ktoś próbował takich praktyk celowo?
Nie no, przesadzasz. ja próbowałam pisać list z wdzięcznością do mamy której już nie ma i... nie wiem czy to właściwy wątek ale to bylo bardzo silne przeżycie. Płakałam ale nie z żalu tylko z czegoś innego. jakby ulgi? Czy to jest właśnie to otwarcie o którym tutaj mówicie?
O, Modrzewiowa, to brzmi pięknie i trochę smutno jednocześnie. Ale ten płacz z ulgi - ja to znam! Jak wybaczyłam komuś po bardzo długim czasie to miałam dokładnie to samo. Może wdzięczność i przebaczenie to są jednak siostrzane procesy w tym samym obszarze?
to ciekawe zestawienie wdzięczności i przebaczenia. Nigdy bym na to nie wpadł samodzielnie. Czy jest jakaś tradycja ezoteryczna ktora to laczy wprost? Bo wydaje sie logiczne ale chciałbym wiedziec skad to pochodzi a nie tylko ze "wydaje sie"
Właściwie nie pomyślałam że jak zadawałam to pytanie o wdzięczność i czakry to skończymy przy przebaczeniu i ho'oponopono 🙂 ale to jest niesamowite jak te tematy sie łączą. Może czakra serca jest takim węzłem gdzie kilka procesów sie spotyka a nie jeden konkretny stan
albo po prostu wszystkie intensywne emocje uruchamiają podobne reakcje fizjologiczne i dlatego nam sie wydaje ze to jeden system. mniej wiecej, mrowienie, ciepło, placz, ulga - to morze być ten sam mechanizm niezależnie od tego czy mówimy o wdziecznosci przebaczeniu milosci czy w ogole silnym wzruszeniu. niekoniecznie czakry
ojejku ojej, właśnie myślę sobie że Jacek73 ma trochę rację w tym sensie że może trudno odróżnić jeden stan od drugiego od zewnątrz, ale od środka to naprawdę jest inne! Jak mnie coś rozśmieszyło to czuję luz i lekkość, a jak jestem wdzięczna to jest takie. jak dla mnie, .. ciepło które jakby promieniuje? Nie wiem jak to opisać inaczej
ojejejej, A mi sie wydaje ze to nie musi byc albo-albo? To znaczy, moze te korelaty fizyczne ktore nauka opisuje to jest wlasnie ten sam mechanizm co czakry, tylko powiedziane innymi slowami? Jak dla mnie to mozna uzywac dwoch jezykow do opisania tej samej rzeczy 🙂 nie widze tu sprzecznosci
Wracając do samego tematu bo trochę odpłynęliśmy, chciałam dodać jedną rzecz której jeszcze nie powiedziano. w sumie, wdzięczność która jest szczera, tzn. nie performatywna, często aktywuje nie tylko anahatę ale też manipurę. Mam na myśli tę czakrę przy splocie słonecznym. Bo żeby naprawdę poczuć wdzięczność trzeba też mieć poczucie własnej wartości i bezpieczeństwo. Osoba z bardzo zablokowaną manipurą będzie miała trudność z przyjmowaniem, a przyjmowanie jest częścią wdzięczności.
To bardzo logiczne jak to tak ujmiesz. Jak się czujesz słaba albo zależna od kogoś to dziękowanie może być wymuszone i wtedy pewnie ta energia jest zupełnie inna. Ja przynajmniej tak to czuję u siebie, że potrafiłam dziękować z pozycji strachu a to był zupełnie inny stan niż kiedy dziękuję bo naprawdę mi ulżyło.
to co pisze Marcelinka94 to jest trafione w punkt bo ja tez mialam ten problem - czesto dziekowalam bo tak wypada i czułam wewnetrzna niezgode na to. jakby slowa szły w jedną strone a cale cialo w druhą. i to wlasnie cialem czulam ze cos jest nie tak, to nie byl komfort. wiec to nie jest tak ze po kazdym podziekowaniu anachata sie otwiera, prawda?
No ale tu jest kolejne pytanie bo jak rozpoznać że ta intencja jest "prawdziwa"? Skąd wiadomo że się nie okłamujemy? Możemy myśleć że jesteśmy szczerzy i jednocześnie mieć nieuświadomione motywy. jak by nie patrzeć, psychologia zna to od dawna, niekoniecznie potrzeba do tego czakr.
Ciekawe zestawienie Genio93 ale uważam że trochę za bardzo spłaszcza oba systemy. Jung to jest jednak coś więcej niż tylko mapa emocji. A tradycje wschodnie to też coś więcej niż psychologia. Można szukac analogii ale trzeba uważac żeby nie zrównywać rzeczy które sa różne.
Ja wiem ze to moze byc OT ale czy wdziecznosc do samej siebie tez liczy sie tutaj?? Bo czytam ten watek i myslę ze ja chyba nigdy nie dziekowalam sobie za nic. Zawsze innym. I teraz sie zastanawiam czy to moze miec zwiazek z tym ze moja czakra serca jest jakos inaczej ustawiona dla zewnatrz niz do wewnatrz jesli to ma sens 🙂
coś ty, przepraszam że wchodzę w środek, Bo właśnie o tym liście do mamy pisałam wcześniej i teraz sobie uświadamiam że w tym liście była też trochę wdzięczność do siebie za to że w ogóle potrafiłam napisać. I może dlatego to było takie... pełne? Nie wiem. Dziękuję wszystkim za tę rozmowę, naprawdę dużo mi dała 😉
hej, wiem ze sie tu pojawilem znienacka ale mam takie głupie pytanie - czy te czakry to sie otwierają same jak czujemy wdzięczność czy trzeba coś robić specjalnie? bo brzmi jakby samo bycie wdzięcznym wystarczyło ale wątpię żeby to było aż tak proste
no bo słuchajcie, pytam całkiem serio bo naprawdę nie wiem - jak mam jakieś silne uczucie wdzięczności to to samo w sobie coś robi z tymi czakrami? czy to musi byc jakas intencja, skupienie, medytacja? bo jak czytam ten watek to troche mam wrazenie ze samo bycie wdzięcznym wystarczy ale to by bylo za proste chyba
ja miałam właśnie to uczucie rozszerzenia w klatce jak opisuje Dadzbog.x! i to niejednokrotnie, przy róznych okazjach kiedy byłam naprawde wdzięczna. myslalam ze to po prostu emocje ale teraz jak czytam to moze to jednak jest wlasnie ta energia 🙂 ciekawe 🙁
no ale Stokroteczko, "myślałam że to emocje ale może to energia" - to właśnie jest ten moment gdzie mnie to uwiera. emocje NIE wykluczają energii, rozumiem. ale też energia nie jest dowodem na nic konkretnego ponad emocję. widzę że ta rozmowa cały czas krąży wokół tego samego punktu i nie wiem czy kiedykolwiek go przekroczymy 🙂
kurde ta dyskusja o tym czy istnieja czy nie to troche tak jakby ktoś kłócił sie czy śmiech "naprawde" istnieje bo nie widac go pod mikroskopem 😀 wiem ze to uproszczenie ale nie wiem jaos nie moge sie oprzec temu porównaniu hehe. nie wiem, a wracajac do Rafalka - mysle ze kluczowe slowo to "szczerze". jak sie szczerze czuje wdziecznosc to cialo reaguje i to widac
