Hej, mam takie pytanie bo ostatnio mi sie zdazrzylo cos dziwnego. swoją drogą, bylam na spacerze z przyjaciólka i ona mi pomogla w czymś naprawde waznym, i jak jej dziekowalam to poczulam taki ciepły ucisk w klatce piersiowej, dosłownie fizycznie. Jakby cos sie rozgrzewalo w środku. Poczytałam troche i chyba chodziło o czakre serca? Ale nie wiem czy to mozliwe zeby sama wdzięcznosc otwierala czakry, czy to musiala byc jakas medytacja albo specjalny rytuał? Kogoś z was spotykało cos takiego?
To co opisujesz to bardzo klasyczny objaw aktywacji anahaty, czyli właśnie czakry serca. z tego co pamiętam, ciepło, rozszerzenie, ten charakterystyczny ucisk który nie jest nieprzyjemny - to wszystko typowe. Ale powiem ci tak: wdzięczność to jeden z najsilniejszych wyzwalaczy dla tej czakry, bo anahata reaguje na miłość, połączenie, uznanie. nie potrzebujesz do tego medytacji jeśli emocja jest autentyczna. Pytanie mam jedno - czy to uczucie szybko minęło czy zostało przez jakiś czas?
Ojej, ja mam podobnie! Jak komus szczerze powiem ze mu jestem wdzieczna to czasem mi sie serce szybciej bije i jest taki dziwny spokój naraz, troche paradoksalny haha. Zawsze mysłałam ze to po prostu wzruszenie, ale może to rzeczyiwście coś z czakrami? Majka01 a czy inne czakry też sie wtedy aktywuja, nie tylko ta serca? 😀
Żeby nie upraszczać za bardzo - to nie jest tak, że wdzięczność uruchamia wyłącznie czakrę serca. Jak szczerze dziękujesz to angażujesz kilka ośrodków jednocześnie. Gardziel czyli vishuddha się aktywuje bo mówisz, wyrażasz słowami. Splot słoneczny czyli manipura jest w tym bo wdzięczność wymaga pewnej pokory i zarazem siły - przyznania, że ktoś ci pomógł. I tak, anahata oczywiście. To są naczynia połączone, a nie osobne przyciski do wciskania.
No właśnie, ten mit że każda emocja = jedna konkretna czakra to trochę zbyt mechaniczne myślenie. Słyszałam to samo od jakiejś pani na warsztatach i wtedy mi nie pasowało. Człowiek to nie jest maszynka z siedmioma lampkami. Dadzbog.x masz rację że to bardziej złożone, ale czy masz jakieś doświadczenie z tym jak to wygląda kiedy ktoś dziękuje i te czakry się wzajemnie wzmacniają? Bo ciekawi mnie czy jest jakaś kolejność aktywacji.
no cóż, O ciekawe, w ogóle nie myslałam ze gardziel tez sie w to angażuje. tak na marginesie, ale jak o tym mówisz to ma sens - bo jak naprawde szukasz słów żeby cos wyrazic i te słowa sa wazne to czujsc ze cos gardlo ściska troche, to nie tak? Albo glos sie zmienia. U mnie na pewno tak bywa jak jestem wzruszona.
Hm, mam jedno pytanie do całej tej dyskusji - skad wiemy że to "czakry sie otwierają" a nie po prostu normalna fizjologia? Bo ten ucisk w klatce i ciepło to jest reakcja ukladu nerwowego, oksytocyna, cortex i takie rzeczy. tak czy siak, nie mowie że czakry nie istnieją bo wgl nie wiem, ale zastanawiam sie czy nie przypisujemy mistycznej interpretacji czemus co ma zwykłe wytłumaczenie
Ja nie wiem jak to wyjasnić naukowo ale wiem co czuje i to czucie jest prawdziwe niezaleznie od tego czy to "tylko fizjologia". Ostatnio napisałam do kogoś długi list z podziękowaniami i płakałam przy pisaniu, i to nie było zwykłe wzruszenie, było inne. Coś sie ruszyło głębiej.
List z podziękowaniami to tak naprawde jedna z najlepszych praktyk do pracy z anahatą, serio. Pisemna wdzięczność działa mocniej niz mówiona, bo skupiasz się długo, formułujesz myśli, nie uciekasz od emocji. Ja miałam kiedyś cwiczenie gdzie pisałam przez 20 minut bez zatrzymywania sie za co jestem wdzięczna i po tym ćwiczeniu miałam takie rozgrzanie całego tułowia że byłam pewna że cos sie faktycznie dzieje. Czy ktoś jeszcze to czul? 😛
O tak! Ja robię dziennik wdzięczności od jakiegoś czasu i na początku to byłam troche sceptyczna bo myslałam że to takie samo-okłamywanie, ale po jakims czasie naprawde zaczęłam czuć tę różnicę w ciele. nie wiem, jakby oddech sie robił głębszy automatycznie jak piszę. nie wiedziałam że to może byc czakra serca ale to pasuje! 🙁
Dla mnie osobiście kwestia przekonania sie do czakr albo nie jest trochę bez sensu jako debata. o ile dobrze rozumiem, model czakrowy jest użyteczny jako mapa doświadczeń - czy mapa jest "prawdziwa" to oddzielne pytanie filozoficzne. Bardziej mnie interesuje to co się da zaobserwować i powtórzyć. I na przykład fakt że wdzięczność skierowana do konkretnej osoby daje inne odczucia niż ogólna wdzięczność za cokolwiek - to coś ciekawego do sprawdzenia niezaleznie od frameworka.
Ciekawy punkt Dadzbog.x. ja faktycznie zauwazyłem ze jak dziekuje konkretnej osobie i patrze jej w oczy to jest inaczej niz jak sobie siedzę sam i medytuje nad wdziecznością. jakby ten kontakt z drugą osobą dodawał jakiś wymiar. Może to solarny splot cos robi w interakcji? Manipura reaguję na relacje z innymi chba?
Manipura to bardziej twoja siła sprawcza i ego w dobrym sensie, nie tyle relacje. Relacje to raczej anahata. Ale piszesz coś ciekawego o kontakcie wzrokowym, bo ja też mam poczucie że jak dziękujesz i naprawde patrzysz w oczy to jest jakiś przepływ który idzie od ciebie do tej osoby. Nie wiem jak to ładnie opisac.
A czy ktoś miał tak że po szczerym podziękowaniu czuł sie wyczerpany a nie podniesiony na duchu? Mnie to raz spotkało i nie wiem czy zle zrobiłam, czy za dużo oddałam tej energii.
ojejku, no właśnie tak, to było jak podziękowałam osobie która pomogła mi przez chorobę. Długo nie mówiłam jej wprost jak wiele znaczy to co robiła. Jak w końcu powiedziałam to sie rozkleiłam kompletnie i potem byłam zmęczona jakbym biegła. Teraz to ma sens.
Ale to ciekawe ze może sie tak tez wysczyc po wdzięcznoścu. szczerze mówiąc, ja zawsze mysłałam ze wdzieznośc tylko dodaje energii. A tu niespodzianka. Może wplywa na to ile czegoś tłmisiłas i jak długo?
Wlasnie Gracja masz racje, chyba to zalezy od sytuacji. Bo jak komus mowisz "dziekuje za herbate" to co innego niz jak dziekujesz za cos co sie tygodniami skrywalo w srodku. Ten drugi rodzaj to musi byc jakis inny poziom czakrowy w ogóle.
No i właśnie to co napisała Elara na końcu to klucz do całej tej rozmowy. Bo wdzięczność za herbatę a wdzięczność za coś co ktoś dla ciebie zrobił gdy byłas na dnie to są dwie absolutnie rózne energie. Jedna jest taka powierzchowna, grzecznościowa, a druga idzie naprawde głęboko. I myślę że głebokość tego co czujesz to właśnie miara tego ile czakr jest zaangażowanych i jak mocno.
oho, okej ale to brzmi trochę jak tautologia. im głębsza wdzięczność tym więcej czakr - a jak wiesz że więcej czakr to włanie bo wdzięczność jest głębsza? Nie mówię złośliwie, serio pytam bo chcę zrozumieć czy ten model cokolwiek wyjaśnia czy tylko opisuje to samo innymi słowami
no popatrz, mogę się wtrącić z czymś praktycznym? Właśnie próbowałam sobie przypomnieć te różne sytuacje gdy dziękowałam i faktycznie - za drobne rzeczy nie czuję prawie nic w ciele ale jak dziękuję za cos naprawde ważnego to jest jakieś drżenie, dosłownie. trudno powiedzieć, i to nie jest zimno ani stres, to jest coś innego. Ciekawe czy to właśnie ta róznica o której piszecie.
To co Stokroteczka opisuje jako drżenie to klasyczna odpowiedź anahaty gdy jest intensywnie pobudzona. Czakra serca przy głębokiej wdzięczności czasem wywołuje coś co odczuwamy jako delikatne wibracje w klatce albo ramionach. Nie wszyscy to czują tak samo - część osób zamiast drżenia ma falę ciepła, część ciśnienie, część łzy bez powodu. To nie znaczy że u jednych działa a u drugich nie.
A czy to drżenie może przejść przez całe ciało? Bo jak płakałam dziękując tamtej osobie to miałam cos jakby prąd od klatki do rąk. Nie byłam pewna czy to normalne.
Ja mam pytanie troche z boku - czy to ważne czy dziękujemy do twarzy czy za plecami, tzn. tak mi się wydaje, w myślach albo w dzienniku? Bo czytam że pisemna wdzięczność jest silna, ale czy ta osoba musi o tym wiedziec żeby energia przepłynęła?
Trochę sceptycznie do tego "łuku energetycznego" - bo jak to w ogóle zweryfikować. Rozumiem jako metaforę, ale literalny przepływ energii między dwoma ciałami to już inna sprawa. Natomiast zgadzam się że kontakt bezpośredni jest inny niż pisanie w samotności, tylko wyjaśniałabym to inaczej - przez uwagę, obecność, sprzężenie zwrotne.
Czyli Pentagramia ty w ogóle nie wierzysz w energię miedzy ludźmi? Mnie sie wydawało że to jest taka baza calego systemu czakrowego. Jak mozna pracowac z czakrami i nie wierzyc że energia jest realna.
Ooo ale ja czułam kiedyś dosłownie coś co wychodziło z rąk gdy trzymałam kogoś za rękę i mu dziękowałam! To nie była metafora, to było fizyczne uczucie. Jak mam nie wierzyć swojemu własnemu ciału?? 😀
Nie wiem czy sie wtrącać bo nie znam sie na tym naukowo, ale wydaje mi sie ze ta dyskusja trochę kręci w kółko. jedni mówią fizjologia, drudzy energia, i wszyscy mają rację w swojej ramie. może po prostu przyznać że oba opisy są niepełne i żaden nie ogarnia całości
