Forum

Asystent AI
Czakry podczas udzi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry podczas udzielania pierwszej pomocy

Strona 2 / 3

Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobrze ale mam wrażenie że tutaj trochę odpłynęliśmy w historię a pytanie Antosika o tę praktyczną sytuację "co robisz gdy prowadzący chce skanować aurę" jest naprawdę ważne i myślę że warto żeby więcej osób to przeczytało. tak czy siak, marianka odpowiedziała świetnie ale może ktoś jeszcze coś doda? Np. jak to komunikować żeby nie wywołać dodatkowego chaosu?


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam na to prostą odpowiedź z doświadczenia - nie tłumaczysz, nie dyskutujesz, nie przekonujesz. przynajmniej tak to widze, mówisz "wzywam pomoc" i wzywasz. Dyskusja o tym czy to słuszne może się odbyć po tym jak przyjedzie karetka i sytuacja będzie bezpieczna. W trakcie kryzysu każda sekunda na gadanie to stracona sekunda. Sprawdziłem to na własnej skórze, nie w kontekście czakr, ale w sytuacji gdzie ktoś zaczął omdlewać i połowa osób wokół komentowała zamiast działać


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@jaskier88)
Połączone: 3 lata temu

No więc pytanie Antosika i odpowiedź Marianka i Edka mnie trochę zastanowiły - bo dobra, wiemy co ROBIĆ, ale jak się w ogóle przygotować żeby w takiej sytuacji nie sparaliżowała cię panika? Bo jedno to wiedzieć że "dzwonię i robię RKO", a drugie to faktycznie móc to zrobić gdy wszyscy dookoła stoją i patrzą na prowadzącą która twierdzi że "ogarnia energetycznie". Czy ktoś miał kurs pierwszej pomocy i czuł że po nim byłby w stanie działać w takich warunkach?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gonia)
Połączone: 3 lata temu

oho ho, to mnie interesuje od strony takiej czysto praktycznej. o ile dobrze rozumiem, robiłam kurs BLS jakieś dwa lata temu i instruktor tam mówił wprost - w sytuacji kryzysowej mózg idzie na autopilota i robi to co ćwiczył. Jeśli nie ćwiczyłeś, to stoisz. To jest właśnie argument za tym żeby jednak te kursy robić, nawet jeśli ktoś uważa że to mu "nie będzie potrzebne". Ale pytanie Jaskier jest dobre - na kursach nie symulują chyba sytuacji gdzie inni obecni próbują ci przeszkodzić? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

Na kursie BLS na pewno nie, przynajmiej na tym co ja robiłem nie bylo nic takiego. przynajmiej u mnie, ale to jest chyba problem z całym modelem szkolen - uczą cie techniki w sterylnych warunkach, a realne sytuacje sa zawsze chaotyczne. i na spotkaniu energetycznym do chaosu dochodzi jeszcze ta specyficzna dynamika grupowa gdzie prowadzacy ma autorytet i wszyscy sa przyzwyczajeni ze on "wie lepiej". To musi byc super trudne do przełamania


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzisia87)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Roch i to jest właśnie ta dynamika którą warto nazwać wprost - psychologia posłuszeństwa wobec autorytetu. Na normalnej ulicy jak ktoś zemdleje, to każdy morze zadzwonić po pogotowie i nikt mu nie powie żeby nie dzwonił. A na zamkniętym spotkaniu grupowym jest prowadzący, jest hierarchia, jest przekonanie że on wie co robi. To jest dodatkowa przeszkoda której po prostu nie ma w standardowym ćwiczeniu pierwszej pomocy 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@antosik)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie! Dziekuje Wandzisia że to nazwałaś, bo ja wlasnie o to chodzilo w moim pytaniu. nie o sama technike RKO tylko o tę sytuacje spoleczna. i teraz mam kolejne pytanie - czy mozna się jakos do tego przygotować zanim wogóle wejdziesz na takie spotkanie? Tzn. czy jest coś co możesz sobie z gory powiedzieć, jakis "plan mentalny" ktory pomoże ci działać mimo tej presji grupowej?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Odpowiem na pytanie Antosika bo to akurat jest dziedzina którą znam. Tak, psychologia kryzysowa mówi że "pre-commitment" działa. Czyli zanim wejdziesz w sytuację, decydujesz z góry: "jeśli zobaczę X, zrobię Y bez dyskusji". Badania nad rozproszeniem odpowiedzialności pokazują że osoby które mają gotowy plan działają szybciej i pewniej niż te które decydują w trakcie. Więc dosłownie: przed wejściem na takie spotkanie możesz sobie powiedzieć "jeśli ktoś straci przytomność, ja dzwonię, cokolwiek inni robią".


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@zelislaw65)
Połączone: 3 lata temu

to ciekawe co Mandragorka mówi ale mam pytanie - jak to się ma do sytuacji w której jesteś nowy na takim spotkaniu i naprawdę nie wiesz czy prowadzący morze ma rację? Tzn. co jeśli nie jesteś pewny że to jest stan zagrożenia życia a nie po prostu "coś energetycznego" co prowadzący faktycznie rozumie lepiej? Skąd wiesz kiedy interweniować a kiedy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marianka77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 71

@Zelislaw65 są objawy które nie wymagają żadnej wiedzy ezoterycznej żeby je rozpoznać. Ktoś traci przytomność i nie reaguje na bodźce - to jest sygnał do działania, bez względu na to co mówi prowadzący. Ktoś ma drgawki - to samo. Ktoś nie oddycha lub oddycha bardzo płytko i nieregularnie. Nie musisz diagnozować co się dzieje energetycznie, musisz zareagować na to co widzisz fizycznie. To nie jest kwestia wiedzy ezoterycznej, to jest kwestia wzrokowej oceny stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dodam do tego co Marianka napisała - w prawie mamy pojęcie "stanu zagrożenia życia" i jest ono celowo szerokie. Jako świadek nie musisz być medykiem żeby zadzwonić po pomoc. Wystarczy że subiektywnie uznasz że coś jest nie tak i że ktoś może potrzebować pomocy. Dyspozytor pogotowia oceni sytuację przez telefon. Więc Zelislaw, odpowiedź na twoje pytanie jest prosta: w razie wątpliwości dzwoń i zapytaj dyspozytora. On ci powie co robić.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

O, to jest naprawdę ważna informacja od Irenki, bo ja szczerze nie wiedziałam że można dzwonić na 112 żeby zapytać "czy to jest sytuacja awaryjna". tak myślę, myślałam że się dzwoni tylko jak się jest pewnym. A tu okazuje się że można zadzwonić i powiedzieć "nie wiem co się dzieje, co mam robić" i to jest spoko?


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@marianka77)
Połączone: 3 lata temu

Dzidka tak, dokładnie tak to działa. Dyspozytor jest po to żeby ocenić i pokierować. Możesz dosłownie powiedzieć "ktoś zemdlał, nie wiem czy oddycha, co robię" i on ci powie krok po kroku. I on też zdecyduje czy wysyłać karetkę. Ty nie musisz podejmować tej decyzji samodzielnie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

no to jest coś czego naprawdę nie wiedziałam i teraz żałuję że nie wiedziałam WTEDY. Myślałam że jak zadzwonię to muszę mieć wszystkie odpowiedzi gotowe i pewne, a tu się okazuje że to nie tak działa. Trochę mi ulżyło, serio. A i przy okazji to potwierdza że ta prowadząca naprawdę nie miała racji że "ogarnie" bo gdyby znała się na czymkolwiek związanym z bezpieczeństwem to by nas poinstruowała żeby dzwonić jeśli mamy wątpliwości


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@oksanka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję od dawna i muszę powiedzieć coś z innej strony. trudno powiedzieć, sama prowadzę sesje pracy z czakrami i zawsze - dosłownie zawsze - na początku każdego spotkania pytam czy ktoś ma problemy zdrowotne i informuję że w razie złego samopoczucia przerywamy i wzywamy pomoc. To nie jest sprzeczne z pracą energetyczną. Dobry terapeuta to wie i tak to powinno wyglądać. To co Bibianna opisuje to jest po prostu brak profesjonalizmu, nie jakaś nieuchronna cecha tej dziedziny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Oksanka dobra, ale pytanie jest takie - czy ta informacja na początku spotkania jest standardem, czy wyjątkiem? Bo z tego co opisuje Bibianna i z tego co słyszę od innych, to jednak wyjątkiem. i skąd uczestnik, który idzie na swoje pierwsze spotkanie, ma wiedzieć którego terapeutę trafił - do ciebie czy do tej prowadzącej którą opisuje Bibianna?


Odpowiedz
(@oksanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Sigilmistrz05 uczciwie muszę przyznać - nie wiem czy to standard, bo nie mam dostępu do tego co robią inni prowadzący. Mogę mówić tylko za siebie. Ale właśnie dlatego że nie ma standaryzacji, uważam że warto przed pierwszym spotkaniem z nowym terapeutą zapytać wprost - co się dzieje jeśli ktoś poczuje się źle? Jak reaguje na takie sytuacje? To można i warto zapytać zanim w ogóle zaczniesz sesję.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

ojoj, hmm, ale to jest smutne że trzeba się przygotowywać do sesji duchowej jak do zakupu samochodu i sprawdzać "warunki gwarancji". Przepraszam ale coś tu jest nie tak z całą tą sytuacją. Kiedyś wystarczyło że ktoś miał reputację i można mu było zaufać, a teraz musimy robić wywiady zanim wejdziemy na medytację? Coś tu jest do przodu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzisia87)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Egzorcystkaa no nie, nie jest to smutne, to jest rozsądne. chyba, zawsze trzeba było weryfikować komu ufasz i w czym. to że ktoś prowadzi sesje energetyczne nie znaczy że jest automatycznie godny zaufania w kwestiach bezpieczeństwa. tak jak wybierasz stomatologa albo fryzjera - patrzysz na opinie, pytasz innych, sprawdzasz. To samo z terapeutą.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@metek)
Połączone: 2 lata temu

ojej rety, zgadze sie z Wandzisia, choc rozumiem co Egzorcystka chce powiedziec. problem jest taki ze kiedys lokalna spolecznosc naturalnie weryfikowala takich ludzi - znales zielarke od urodzenia, twoja mama ja znala, babcia tez. Teraz mamy internet i kazdy moze oglosic sie terapauta czakr po weekendowym kursie. Ta weryfikacja ktorą kiedys robiła spolecznosc teraz musi robic sam uczestnik. to jest nowy problem 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@jaskier88)
Połączone: 3 lata temu

I wracając do tematu - mam wrażenie że ta dyskusja pokazała coś ważnego. Problem z czakrami i pierwszą pomocą to nie jest problem samej koncepcji czakr, tylko problem LUDZI którzy prowadzą zajęcia bez żadnego przygotowania w zakresie bezpieczeństwa. I jedyne co możemy zrobić to albo znać podstawy pierwszej pomocy samemu, albo weryfikować prowadzącego przed spotkaniem, albo jedno i drugie. Nie ma innej drogi dopóki nie ma regulacji.


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

ee, jaskier dobrze to ujęła. I dodam tylko że te dwie rzeczy nie są alternatywą tylko powinny iść razem. Weryfikujesz prowadzącego I wiesz co robić sam bo nawet dobry prowadzący może być za wolno przy drzwiach albo sam dostać zawrotu głowy. Podstawy pierwszej pomocy to nie jest coś co robisz zamiast czegoś innego, to jest coś co każdy człowiek po prostu powinien umieć, niezależnie od tego gdzie i z kim spędza czas 😉


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, a ja mam takie pytanie które mi się kręci po głowie od jakiegoś czasu - czy ktoś z was był na spotkaniu gdzie prowadzący miał jakiś plan awaryjny i go pokazał uczestnikom na początku? Bo Oksanka mówiła że ona informuje o zasadach, ale jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce u innych. Tzn. nie czy ktoś mówi "wzywamy pomoc jak coś", tylko czy jest naprawdę konkretny plan - kto dzwoni, kto otwiera drzwi, kto pilnuje reszty grupy.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

no proszę, byłem na kilku roznych sesjach i z ręką na sercu - nigdy nie widziałem czegoś takiego. Raz prowadząca powiedziala coś w stylu "jak będzie źle to mówimy", ale zaden konkretny plan. i to jest właśnie ta różnica między intencją a procedurą. intencja to "zadbamy o was", procedura to "w razie X robi to osoba A, w razie Y tamta". Te dwie rzeczy to nie to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gonia)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Sigilmistrz05 dokładnie i to jest bardzo ważne rozróżnienie. ja nawet zaczęłam sobie zapisywać w notatkach po każdej sesji czy prowadzący w ogóle poruszał temat bezpieczeństwa i jak. Przez ostatnie pół roku miałam osiem różnych spotkań i tylko na dwóch była jakakolwiek wzmianka. na żadnym nie było czegoś co można by nazwać planem 😛


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@antosik)
Połączone: 2 lata temu

o wow, osiem spotkań i tylko dwa z jakas wzmianką? to chyba mówi samo za siebie. swoją droga, a co powiedziałaś na tych dwóch pozostałych - byly jakieś konkretne szczegóły czy też tylko ogólnikowe "zadbamy o bezpieczenstwo"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gonia)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Antosik na jednym prowadząca powiedziała gdzie jest wyjście, że macie wyciszone telefony ale NIE wyłączone, i że jak ktoś poczuje dyskomfort to sygnalizuje dłonią i przerywamy. To było sensowne. Na drugim to było właśnie to ogólne "dbamy o siebie nawzajem" bez żadnych konkretów. Różnica między nimi była duża.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@mieszko73)
Połączone: 3 lata temu

Pozwolę sobie wejść w środek ale czytam tą rozmowę i mam pytanie - czy na takich spotkaniach w ogóle jest możliwe że coś się stanie fizycznie? tzn. czy to nie jest tak że ludzie leżą spokojnie i medytują? skąd w ogóle ryzyko zdrowotne


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marianka77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 71

@Mieszko73 kilka rzeczy morze się zdarzyć nawet podczas spokojnej sesji. moim zdaniem, hiperwentylacja przy oddechowych technikach to klasyka, szczególnie przy intensywniejszych ćwiczeniach pranajamy. Spadek ciśnienia przy wstawaniu po długim leżeniu. U osób z nierozpoznaną epilepsją drgawki mogą być wywołane przez synchroniczne bodźce świetlne lub dźwiękowe używane na sesjach. I po prostu - ludzie mają różne problemy kardiologiczne, cukrzycę, i do sesji przychodzą bez uprzedzenia prowadzącego. To nie musi być nic specyficznie "energetycznego" żeby było ryzyko 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@mieszko73)
Połączone: 3 lata temu

o nie wiedziałem tego z hiperwentylacją, myślałem ze to takie relaksujące leżenie. szczerze mówiąc, to faktycznie zmienia perspektywę. Dzięki za wyjaśnienie


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

ta hiperwentylacja to akurat sam doswiadczylem na jednej sesji - prowadzacy zaproponowal oddychanie holotropowe bez zadnego wstepnego wyjasnienia co sie moze dziac i dosłownie pol grupy mialo dziwne uczucia w rekach, jedno chlopaki zemdlalo. prowadzacy mowil ze to "przebudzenie energii". dopiero pozniej dowiedzialem sie ze to fizjologiczna reakcja na zmiane poziomu co2 we krwi i ze to moze byc serio niebezpieczne u niektorych osob


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Roch oddychanie holotropowe bez briefingu i bez obecności przeszkolonej osoby to jest poważna sprawa. Grof który je opracował miał do tego bardzo konkretny protokół - przygotowanie uczestników, sprawdzenie contraindications, sitter dla każdej osoby. Stosowanie tego w stylu "a teraz pooddychamy inaczej" na zwykłej sesji czakrowej to albo ignorancja albo coś gorszego


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@wandzisia87)
Połączone: 3 lata temu

to co opisuje Roch to jest właśnie ten typ sytuacji gdzie granica między "techniką duchową" a interwencją medyczną jest naprawdę cienka. może się mylę, i prowadzący który tego nie rozumie, albo rozumie i ignoruje, naraża ludzi na realne ryzyko. Holotropowe to nie jest coś do wrzucenia między muzykę a aromaterapię na dwugodzinnym warsztacie.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

no ale chwila chwila, czy wy nie przesadzacie trochę? Ludzie robią holotropowe od lat, w setkach miejsc na świecie, i jakoś to nie jest epidemia wypadków. Może ten przypadek Rocha był niefortunny ale nie robiłabym z tego generalnej zasady że to jest super niebezpieczne. Trochę tu słyszę panikę


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Egzorcystkaa "od lat w setkach miejsc i nie ma epidemii wypadków" to nie jest argument za bezpieczeństwem, to jest argument za szczęściem statystycznym. Wypadki przy holotropowym się zdarzają - i dlatego oryginalny protokół Grofa istnieje. Pytanie nie brzmi "czy zazwyczaj jest okej" tylko "czy masz plan gdy nie jest spoko". I właśnie o tym jest cały ten wątek.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@zelislaw65)
Połączone: 3 lata temu

hmm, ja mam pytanie do tej dyskusji o protokołach - czy są w Polsce wogóle jakieś organizacje które certyfikują prowadzących sesje energetyczne pod kątem bezpieczeństwa? tzn. nie pod kątem "czy umiesz pracować z czakrami" tylko dosłownie czy masz wiedzę o pierwszej pomocy i protokołach bezpieczeństwa. bo jeśli nie ma to całe to co tu mówimy to apele w próżnię


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Zelislaw65 krótka odpowiedź: nie ma, przynajmniej nie w sposób systemowy. co prawda, są stowarzyszenia terapeutów, są certyfikaty poszczególnych szkół, ale żaden z nich nie wymaga udokumentowanego szkolenia z pierwszej pomocy jako warunku. To jest właśnie ta luka. Można prowadzić sesje z dziesiątkami ludzi bez wiedzy jak postąpić gdy ktoś straci przytomność.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Zelislaw pyta o coś ważnego i Mandragorka ma rację że tej systemowej weryfikacji nie ma. Ale chcę dodać - są prowadzący którzy z własnej inicjatywy robią kursy pierwszej pomocy i traktują to jako standard zawodowy. to nie jest zerjedna, istnieje. problem polega na tym że uczestnik nie ma jak odróżnić tych od tych bez pytania wprost.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: