Ostatnio siedzę nad tym tematem i nie mogę przestać o tym myśleć. że tak powiem, chodzi mi o związek między czakrami a tym jak jemy, tzn. czy naprawdę widać różnicę energetyczną między osobami, które jedzą za mało (bieda, restrykcje, odmawianie sobie) a tymi co jedzą za dużo, przejadają się, jedzą kompulsywnie? Bo intuicyjnie czuję, że to musi się jakoś inaczej objawiać w ciele energetycznym, ale nie wiem od czego zacząć żeby to poukładać. Sama mam za sobą kilka lat pracy z czakrami i zauważyłam u siebie pewne wzorce, ale wolę posłuchać co inni myślą. Macie jakieś doświadczenia z tym tematem?
To jest naprawdę ciekawe pytanie i bardzo dobrze że je postawiłaś, bo rzadko kto łączy te dwie rzeczy wprost. tak mi się wydaje, z mojego doświadczenia wynika że oba te stany - i niedojadanie i przejadanie - dotykają manipury, ale w zupełnie inny sposób. Przy restrykcjach manipura jest jakby ściśnięta, zablokowana od środka, energia nie płynie swobodnie, człowiek ma problem z poczuciem własnej wartości i sprawczości. Przy kompulsywnym jedzeniu manipura często wręcz "kipi", jest nadaktywna, ale to pozorna siła - pod spodem jest ten sam brak, tylko przykryty jedzeniem. Poza tym przy niedojadaniu bardzo mocno cierpi czakra podstawy - muladhara - bo ciało dosłownie nie czuje bezpieczeństwa, nie ma fundamentu. Przy objadaniu z kolei zauważam że czakra serca i solarna działają rozjechane - jakby jedzenie miało zastąpić czucie. Czy ktoś z Was pracował ruchowo z tymi wzorcami? Mam na myśli np. taniec, jogę, qigong w kontekście właśnie czakr i jedzenia - bo tu jest chyba klucz do zmiany, sam intelektualny wgląd nie wystarczy.
ach, czekajcie, bo trochę się gubię. Mówimy teraz o manipurze jako tej głównej czakrze przy problemach z jedzeniem? Bo gdzieś czytałam że to raczej sakralna (swadhisthana) odpowiada za jedzenie, bo jest związana z przyjemnością i pragnieniami. jak dla mnie, a może obie są zaangażowane i po prostu różnie, w zależności od tego o jakim rodzaju problemu mówimy?
Hej, ja tu jestem nowa w temacie czakr ogólnie więc może zadam głupie pytanie ale jak w ogóle rozpoznać że manipura jest "ściśnięta" jak pisała Piolunka? Znaczy fizycznie co się wtedy czuje? Bo ja mam od dłuższego czasu jakieś dziwne napięcia w okolicach żołądka i zastanawiam się czy to może mieć związek. Jedzenie traktuję bardzo restrykcyjnie od jakiegoś czasu, liczę każdą kalorię właściwie.
Napięcie w okolicach splotu słonecznego to jeden z najbardziej czytelnych sygnałów jakie ciało wysyła. Energia zablokowana w manipurze często objawia się właśnie jako ucisk, ciężkość, czasem piekące uczucie - albo przeciwnie - pustka w środku tułowia, taki brak centrum. Ale powiem wam szczerze - przy restrykcjach żywieniowych ciało jest w trybie przetrwania i wtedy wszystkie czakry pracują inaczej, jakby na minimalnych obrotach. Muladhara szuka gruntu, którego nie ma. To jest bardzo głęboki wzorzec.
Mam pytanie troche z boku ale zwiazane - czy samo jedzenie konkretnych pokarmów może pomoc czakrom? Czytalam ze np czerwone warzywa wzmacniaja muladzharę bo sa tego samego koloru. Czy to prawda czy to bzdury?
No to teraz zaczynamy wchodzić w magiczne myślenie. Czerwone warzywa wzmacniają podstawę bo są czerwone? Serio? A jak ktoś je za dużo buraczków to ma nadaktywną mulhadharę? Przepraszam ale to mi trudno traktować poważnie. Sama praca z ciałem i ruch - tak, rozumiem, jest jakaś fizyczna logika. Ale kolor jedzenia? To już za dużo 😉
No dobra, zostawmy na chwilę kolory jedzenia bo to może być osobny wątek. tak przy okazji, wracam do meritum: Piolunka napisała o pracy ruchowej i to mnie bardzo zainteresowało. Bo ja próbowałam jogu i faktycznie czułam że przy pewnych pozycjach - szczególnie tych angażujących core, pośrodkową część tułowia - coś się "rusza" emocjonalnie, a mój stosunek do jedzenia tego dnia bywał inny. Ale nie wiem czy to nie był przypadek. Ktoś ma jakieś konkretne doświadczenia z ruchem jako pracą z czakrami przy problemach z jedzeniem?
ojej, ruch i czakry to bardzo rozległy temat, ale powiem co zaobserwowałam u siebie przez lata. Przy blokowaniu manipury napięcie gromadzi się w mięśniach głębokich brzucha i przeponie - dosłownie "nie oddychamy" do tej części ciała. Ćwiczenia oddechowe skierowane do splotu słonecznego, pranajama z zatrzymaniem oddechu, robią w tym miejscu więcej niż sama joga. Przy osobach które restrykcyjnie kontrolują jedzenie widzę też charakterystyczny wzorzec postawy - jakby kulenie do wewnątrz, zapadnięta klatka piersiowa. To jest z kolei czakra serca i gardła. Jedna blokada ciągnie drugą 🙂
No proszę, ja właśnie mam ten wzorzec który opisujesz Eleonorko! Zawsze mi mówią że chodzę z opuszczonymi ramionami i kulę się. I mam ogromny problem z jedzeniem - nie w sensie że głoduje, ale ciągle jem nie dlatego ze jestem głodna tylko z nerwów. To znaczy że mam raczej problem z czakra serca a nie manipurą? Troche się pogubilam co jest czego przyczyną.
ojejejej, to co pisze Eleonorka ma sens, ale mam wrażenie że w takim razie praca z czakrami przy jedzeniu jest niesamowicie skomplikowana bo nie wiadomo od czego zacząć. Czy jest jakiś sensowny punkt wejścia? Tzn. czy lepiej zawsze zaczynać od dołu, od muladhary, i iść w górę, czy jednak iść za objawem?
Śledze to od początku i mam pytanie trochę z boku: mowicie cały czas o blokowaniu i odblokowaniu ale co z osobami które mają czakre solarną nadaktywna, nie zablokowaną? Bo przy kompulsywnym jedzeniu - tu wracam do tego co pisała Piolunka na poczatku - czy to jest naprawdę nadaktywność, czy morze pozorna aktywność przykrywajaca blok? Bo to ważne rozroznienie jeśli chodzi o to co z tym robić 🙂
ależ, okej ale ja chcę się zapytać o konkrety bo trochę kręcimy się w kółku z teorią - czy ktoś na tym forum na prawdę zmienił swój stosunek do jedzenia przez pracę z czakrami? Nie czyta o tym, nie medytuje od czasu do czasu, ale na prawdę regularnie coś robi i widzi różnicę? Bo sama mam problem z jedzeniem wieczorami i chętnie bym wiedziała co realnie działa.
Wybacz, ale mnie to nie przekonuje. ja powiem szczerze że tak. Przez poł roku robiłam codziennie rano krótką meditacje skupioną na manipurze - wizualizacja złotego ognia w okolicach pępka, oddech do tej przestrzeni, kilka minut tylko. I bez zadnego konkretnego postanowienia zauważyłam ze zaczynam jeść inaczej - wolniej, bardziej swiadomie. Chociaż nie wiem czy to był sam efekt czakr czy moze poprostu codzienne zatrzymanie się i uwaga na ciało. Może jedno i drugie.
Wiesz Konwalio, to co opisujesz jest według mnie właśnie sednem sprawy - i masz rację że trudno oddzielić efekt medytacji od efektu samego zatrzymania. Ale może nie trzeba? Jeśli codzienna praca z manipurą tworzy nawyk uważności na ciało, to ona już robi swoje niezależnie od tego jak to nazwiemy. Widziałam podobne opisy u kilku osób, z którymi rozmawiałam o tym temacie. Zawsze to samo - nie nagła zmiana, ale stopniowe wychodzenie z automatyzmu jedzenia 😉
No właśnie nie. no dobra Konwalio, to brzmi naprawdę obiecująco! Ale mam jedno konkretne pytanie - po jak długim czasie od tej codziennej medytacji zaczęłaś widzieć zmiany w jedzeniu? Bo jak mówisz pół roku to ja nie wiem czy mam tyle cierpliwości szczerze mówiąc 🙂
Wybaczcie że się wtrącam, ale czy po prostu siedzisz i wyobrażasz sobie płomień? Czy jest coś więcej, jakiś oddech albo mruczenie, bo czytałam że niektórzy śpiewają te mantry RAM i niewiem czy to obowiązkowe
Zupełnie inaczej to widzę. w kwestii techniki medytacyjnej - mantra RAM to element tradycji tantrycznej i faktycznie jest przypisana manipurze, ale nie jest absolutnie konieczna. no, wibracja dźwięku wspomaga pracę z obszarem brzucha, to fakt fizyczny nawet bez kontekstu ezoterycznego, bo pasuje w tej okolicy ciała. Ale sama wizualizacja z głębokim oddechem do przepony może być równie skuteczna, a dla wielu osób jest łatwiejsza jako punkt wejścia 😀
U mnie jest takie pytanie morze głupie - czy ta praca z manipurą przy jedzeniu dotyczy tylko objadania sie, czy też morze niedojadania? Bo mam kumpelkę co je bardzo malo, dosłownie gryzie jak ptaszek, i zastanawiam sie czy to też jest kwestia tej czakry
To co napisała Piolunka o kontroli mnie trochę uderzyło, bo sama mam tendencję do bardzo restrykcyjnego planowania posiłków i jak nie zjem zgodnie z planem to czuję sie nieswojo, taka dezorientacja. Myślałam ze to jest dobre bo "jestem zdyscyplinowana" ale może to jest właśnie ten lęk o którym piszesz?
Słuchajcie, tu wchodzimy na na prawdę grząski grunt. Zaczynamy od czakr a dochodzimy do interpretacji zaburzeń odżywiania przez pryzmat energii. Nie mówię że te obserwacje są złe jako takie, ale: czy ktoś tu kto ma naprawdę mocno zaburzone jedzenie powinien szukać odpowiedzi w medytacji nad pępkiem zamiast u specjalisty? To mnie trochę niepokoi w tej dyskusji.
o kurcze, nikt tu nie mówi żeby zamiast, a nie obok. Praca energetyczna nigdy nie wyklucza pomocy specjalistycznej i każdy rozsądny praktyk to powie. Ale zdarzają się sytuacje gdzie ktoś chodzi do psychologa od lat i dopiero kiedy zaczyna słuchać ciała, dopiero wtedy coś się przesuwa. Obie ścieżki mogą iść razem.
Ja tam sie zgadzam z Judytka ze nie ma co od razu straszych, bo mozna mowic o wzorcach zachowania bez ze to zaraz zaburzenie kliniczne. Poza tym te pytanie o ruch ktore podniosla Judytka jeszcze nie bylo porządnie omowione! Pisala ze joga jej pomagala ale nie powiedziala co konkretnie robiła - jakie pozycje? 🙁
Skręty są niesamowite jeśli chodzi o pracę z manipurą i okolicą splotu słonecznego. W tradycji jogi mówi się że skręty "wyżymają" organy, poprawiają krążenie i dosłownie masują trzewia. Z perspektywy energetycznej to ruch który porusza zablokowaną energię. Łódka z kolei buduje siłę centrum, co przekłada się na poczucie sprawczości. Nie bez powodu te dwa rodzaje ruchu są zupełnie inaczej odczuwane emocjonalnie 🙁
a co z takimi cwiczeniami jak pilates? bo on tez duzo pracuje na core, moja trenerka mowi caly czas o centrum ciala i sile z centrum i teraz sie zastanawiam czy to jest to samo co manipura poprostu inaczej nazwane czy to jednak cos innego
Właśnie! Mnie zawsze ciekawi to pytanie o intencję. Czy jak ćwiczę pilates bez żadnej myśli o czakrach to i tak coś "odblokowuję" czy muszę to robić świadomie żeby miało sens energetyczny? Czy ciało sobie samo radzi niezależnie od tego co myślę? 😛
Wiesz Piolunko, to mi przypomina pewną znajomą która zaczęła biegać wyłącznie bo lekarz jej kazał i po roku powiedziała że całkowicie zmieniła relację z jedzeniem, przestała jeść z nudy, zaczęła czuć głód i sytość normalnie. Nie miała pojęcia o czakrach. Więc ciało jednak coś robi samo. Chociaż może gdyby wiedziała co robi i miała intencję, poszłoby szybciej albo głębiej, kto wie
