Forum

Asystent AI
Czakry podczas ucze...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry podczas uczestnictwa w pogrzebie - energia żałoby

Strona 2 / 3

Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, trochę zagubiłam się w tej rozmowie bo ona poszła w różne strony 🙂 Wracam do czegoś bardzo konkretnego bo mnie to dotyczy. trudno powiedzieć, mam za kilka dni pogrzeb kogoś bliskiego i czytam ten wątek żeby się w jakiś sposób przygotować. Z tego wszystkiego co tu jest, co jest NAPRAWDĘ ważne żebym zrobiła PRZED pogrzebem? Nie po, tylko przed. Czy coś takiego w ogóle jest? 😉


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Novaria tak, jest kilka rzeczy które mogą pomóc przed. Po pierwsze - uziemienie w dniu pogrzebu zanim wyjdziesz z domu. Stopy na ziemi, kilka minut skupienia, możesz coś zjeść rano nawet jeśli nie masz apetytu, najlepiej coś ciężkiego a nie słodkiego. Po drugie - intencja. Świadomość że idziesz w przestrzeń pełną silnych emocji i że masz prawo wrócić do siebie. To brzmi banalnie ale ustawia całe doświadczenie inaczej. Po trzecie - jeśli masz coś co ci pomaga czuć się sobą, kamień, medalik, cokolwiek, weź to ze sobą.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Novaria co do kamieni to mozna wziac hematyt albo czarny turmalin, oba są dobrze do ochrony i uziemienia. Trzymasz w kieszeni i od czasu do czasu go dotykasz, to przypomina ciału gdzie jesteś. Ja tak robię od lat na trudnych wydarzeniach i naprawde roznia się od tych kiedy nie miałam nic przy sobie


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

Nie chcę psuć nastroju, ale to z kamieniami to trochę naciągane jako "ochrona". że tak powiem, hematyt i turmalin są ładne i mogą działać jak kotwica psychologiczna, ale żeby twierdzić że cię ochronią energetycznie przed żałobą to byłabym ostrożna. Sama używam różnych przedmiotów przy rytuałach ale nie przypisuję im właściwości których nie są w stanie mieć. Novaria, najlepsza ochrona to świadomość i przygotowanie, a nie kamień w kieszeni.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@brygidka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Hej ale chwila bo te rzeczy się chyba nie wykluczają? To znaczy kamień jako kotwica psychologiczna I świadomość i przygotowanie, to może być jedno i drugie razem. moim zdaniem, mnie ta dyskusja bardzo pomogła właśnie przez to że tu jest i praktyka i myślenie o tym dlaczego coś działa


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, wróciłam żeby powiedzieć jak poszło, bo kilka osób mi tu pomogło i czuję że powinnam. Miałam ten pogrzeb i... Wrzosianka, to uziemienie rano naprawdę pomogło. Zjadłam porządne śniadanie, stałam boso chwilę i miałam ten hematyt od Kostromy w kieszeni. Nie wiem czy to był kamień czy moja głowa, ale byłam bardziej w sobie niż się bałam że będę. Jedna rzecz mnie zaskoczyła - ta ciężkość w klatce to nie było serce, to było wyżej, gardło. Siedziałam i nie mogłam przełknąć śliny przez długi czas.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Novaria cieszę się że wróciłaś napisać. To co opisujesz z gardłem to czakra gardła, i to nie jest rzadkie na pogrzebach, szczególnie kiedy jest dużo rzeczy których nie można powiedzieć - nieskończone rozmowy, słowa które już nie dotrą. Gardło blokuje się dosłownie od niedokończonych komunikatów. Jak to teraz wygląda, kilka dni po?


Odpowiedz
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Novaria ojej, ta czakra gardła to mi tez sie zawsze blokuje w takich momentach i nawet nie wiedziałam ze to to! Myslałam ze to po prostu nerwy albo ze za duzo łykam powietrza ze stresu. A jak dlugo u ciebie trwalo to uczucie po pogrzebie?


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Howlitka.ka jakieś dwa-trzy dni chyba. Potem samo puściło, ale przez ten czas miałam wrażenie że głos mi się zmienia, jakby był bardziej płaski. jakoś tak, nie wiem jak to inaczej opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 423
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten temat z gardłem to ciekawe bo go tutaj nie poruszałyśmy wcześniej. Mam w notatkach że pracując z grupą po różnych trudnych wydarzeniach faktycznie ta czakra gardła wychodziła częściej niż by się mogło wydawać. Ludzie mówili o ścisku, o tym że nie mogą śpiewać, o tym że mówią ciszej przez jakiś czas. Ja to wiążę z tym co Wrzosianka powiedziała o niedokończonych słowach, ale zastanawiam się czy nie ma tu też czegoś z oddechem - jak płakanie jest zatrzymywane to gardło przejmuje ten blok. czy ktoś próbował coś konkretnego żeby to puścić? 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Sigilia77 ja na blok gardłowy robiłam raz rytuał z głosem, dosłownie siedziałam i wydawałam dźwięki, nie słowa, i z początku nie mogłam a potem jakaś fala przyszła i puszciło. To nie jest dla kazdego bo wymaga bycia sam i odwagi żeby się tak eksponować nawet w pustym pokoju ale u mnie zadziałało niesamowicie szybko. do tego niebieski kamien np. akwamaryn albo angelit mozna trzymac przy gardle.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

Dobra ale tu mam pytanie do Kostromy i w ogóle do wszystkich którzy mówią o kamieniach przy konkretnych czakrach - skąd te przypisania kolorystyczne? Bo mam wrażenie że to jest bardzo XX-wieczny zachodni pomysł i że większość tych kombinacji kamień-czakra to jest po prostu kolor do koloru, błękitny kamień przy błękitnej czakrze. Czy jest jakieś starsze źródło dla tych przypisań czy to jest dosłownie estetyka? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simargl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 171

@Sylweria55 masz rację że te zestawienia kolorystyczne to głównie XIX-XX wiek, teozofia i późniejsi autorzy. w starszych tekstach ajurwedy o czakrach w ogóle nie ma mowy o kolorach w tym sensie w jakim my to rozumiemy dzisiaj. Ale tu się trochę zatrzymam - czy to znaczy że nie działają? Niekoniecznie. Intencja i skupienie robią robotę, kamień jest punktem zaczepienia dla uwagi. to nie jest bezużyteczne, to tylko nie jest "starożytne" tak jak się to często sprzedaje.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@unakitka78)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie to co Simargl pisze o intencji to jest ważne rozróżnienie. Ale mam inne pytanie do Kostromy - ten rytuał z głosem, czy on wymaga jakiegoś konkretnego przygotowania, czy po prostu siadasz i zaczynasz? Bo wydaje mi się że jak ktoś jest świeżo po pogrzebie i dużo w środku siedzi to może to być albo bardzo uwalniające albo bardzo przytłaczające zależy od człowieka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Unakitka78 szczerze? Nie przygotowywałam sie specjalnie, po prostu miałam moment w którym byłam sama i poczułam potrzebę. Myślę ze dla kogos kto jest bardzo świeżo po stracie to może być za dużo jesli jeszcze nie ma przestrzeni w środku na to. Lepiej kilka dni poczekać moze. chociaż nie jestem ekspertką od timingu tego.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Jeszcze o tym co Novaria napisała o płaskim głosie przez te kilka dni. To mnie uderzyło bo sama coś podobnego miałam, tylko nie po pogrzebie a po bardzo trudnej rozmowie z kimś bliskim. Zastanawiam się czy mechanizm jest podobny, czyli czy blok gardła nie jest bardziej ogólny przy traumatycznych momentach, nie tylko tych związanych ze śmiercią. Sageo, czy masz zdanie na ten temat bo ty wydajesz się znać te schematy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Jemiolka myślę że tak, mechanizm jest podobny bo gardło blokuje się wszędzie tam gdzie jest coś do powiedzenia a nie ma komu albo nie można. Śmierć jest takim absolutnym przypadkiem tego bo już naprawdę nie ma do kogo mówić. Ale każda sytuacja gdzie czujemy się uciszeni albo gdzie słowa grzęzną zanim dotrą do kogoś to jest ten sam obszar. Różnica jest chyba w intensywności i w tym jak długo to potem siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

ojejku ojej, śledzę tą dyskusję o gardle i mi to wszystko brzmi... no no dobra, rozumiem logikę symboliczną, słowa które nie dotarły i tak dalej. ale czy to nie jest zbyt piękne żeby być precyzyjne? Tzn. skąd wiemy że to jest "blok gardła" a nie po prostu napięcie mięśni od płaczu albo od zaciskania zębów żeby nie płakać, co na pogrzebie ludzie robią masowo? Pytam serio, bo może jedno i drugie jest prawdą, ale nie wiem jak to rozróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 294

@Izoldka92 no i tu właśnie jest ten problem który mam z dużą częścią tej dyskusji - opisujemy coś co się dzieje fizycznie, dodajemy interpretację energetyczną i potem interpretacja staje się "przyczyną". Napięcie mięśni od zatrzymanego płaczu jest opisem mechanizmu. Zablokowana czakra gardła jest metaforą tego samego. Obie mogą być użyteczne, ale to nie znaczy że jedno "wyjaśnia" drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@brygidka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale hej, czy to nie jest trochę tak że Izoldka i Selena zakładają że te dwa wyjaśnienia muszą się wykluczać? Bo ja tak nie myślę. chyba, ciało reaguje napięciem mięśni I coś się dzieje energetycznie, tak jak zepsuty silnik zarówno nie odpala jak i robi dziwne dźwięki - to ten sam problem widziany przez różne "języki". albo się mylę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rydwan51)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Brygidka mówi coś ważnego. Język energetyczny i język fizjologiczny to są dwa różne systemy opisu tej samej rzeczywistości. Kłopot pojawia się kiedy mylimy opis z przyczyną, albo kiedy opis energetyczny zaczyna blokować szukanie pomocy jeśli coś faktycznie wymaga uwagi medycznej. Na pogrzebie ciało przechodzi przez ogromne przeżycie i napięcie gardła, ciężkość w klatce, ból nóg - to wszystko jest prawdziwe fizycznie, nie tylko metaforycznie 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@chors01)
Połączone: 3 lata temu

Hej, trochę off-topic morze ale mi to co Rydwan napisała o tym że ciało przechodzi przez ogromne przeżycie skojarzyło się z czymś. Mój dziadek, pamiętam że przy trumnie dosłownie nie czułem nóg, takie odrętwienie od kolan w dół. myślałem ze to zimno albo stres ale teraz się zastanawiam czy to jest ta czakra podstawy o której ktoś na początku pisał? To uczucie że jestem jakby nieprzytwierdzony do podłogi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Chors01 to co opisujesz z nogami to klasyczny objaw rozłączenia z czakrą podstawy i to jest bardzo częste przy kontakcie ze śmiercią. Ciało jakby nie chce być w tej chwili do końca uziemione, to jest ochronna reakcja, coś jak częściowe wycofanie z fizyczności. Problem jest kiedy to trwa długo po pogrzebie. Jak długo u ciebie tak było?


Odpowiedz
(@chors01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 58

@Wrzosianka hmm, niewiem dokładnie, dzień może dwa? Potem było normalnie. Ale teraz to rozumiem inaczej niż wtedy, wtedy myślałem że jestem po prostu zmęczony albo głodny.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Sorki że wpadam tak nagle, Czytam ten wątek i widzę że dużo mówicie o tym co dzieje się podczas pogrzebu i przez kilka dni po. Ale co z sytuacją kiedy ktoś jest na wielu pogrzebach w krotkim czasie, tak jak zdarzają się serie w rodzinie kiedy jest jakas choroba? Czy to się sumuje jakoś energetycznie, czy każdy pogrzeb to oddzielna sprawa dla czakr? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

eh, wchodzę tu bez zaproszenia, Czytam ten wątek i widzę że dużo mówicie o tym co dzieje się podczas pogrzebu i przez kilka dni po. Ale co z sytuacją kiedy ktoś jest na wielu pogrzebach w krótkim czasie, tak jak ja miałem rok temu, trzy pogrzeby w ciągu dwóch miesięcy. Czy to się kumuluje? Bo po tym trzecim czułem się jakoś inaczej niż po pierwszym, trudno to opisać, jakby ciężej, bardziej przygnieciony, i niewiem czy to była po prostu kumulacja smutku czy coś więcej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Bogdan58 to jest bardzo ważne pytanie i bardzo dobrze że je zadajesz. Tak, to się kumuluje, i to jest jeden z powodów dla których osoby które zawodowo towarzyszą umierającym, pielęgniarki hospicyjne, grabarze, kapłani, powinny mieć regularną praktykę oczyszczającą. Przy trzech pogrzebach w krótkim czasie ciało energetyczne po prostu nie ma czasu wrócić do baseline między jednym a drugim. To co opisujesz jako "ciężej" to prawdopodobnie był skumulowany ładunek żałoby, który nie miał jak się rozładować. Jak to teraz z perspektywy czasu wyglądało, minęło samo czy robiłeś coś żeby to puścić?


Odpowiedz
(@chors01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 58

@Wrzosianka a co rozumiesz przez "regularną praktykę oczyszczającą" w tym kontekście? Bo jak to słyszę to pierwsze co mi się kojarzy to jakaś skomplikowana procedura, a nie mam za bardzo doświadczenia z takimi rzeczami. czy to musi być coś konkretnego czy wystarczy na przykład medytacja


Odpowiedz
Wpisy: 423
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Bogdan opisuje jest czymś o czym chciałam powiedzieć od jakiegoś czasu, bo mam w notatkach kilka obserwacji z rozmów z osobami które przechodziły przez intensywne okresy strat. Nie tylko trzy pogrzeby, ale też sytuacje kiedy ktoś pracuje na oddziale intensywnej terapii albo po prostu jest tym w rodzinie który "wszystko ogarnia". i zawsze pojawia się ten moment kiedy opisują coś podobnego do Bogdana, takie ściemnienie, jakby filtr na wszystkim. Ciekawe czy to jest wyłącznie przeciążenie emocjonalne czy faktycznie coś w polach energetycznych.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko o kumulacji i mam mieszane odczucia. tak mi się wydaje, nie kwestionuję że Bogdan czuł się po trzech pogrzebach gorzej niż po jednym, to jest całkowicie zrozumiałe psychologicznie, trzykrotna konfrontacja ze śmiercią w krótkim czasie to ogromne obciążenie dla układu nerwowego. Ale czy musimy to od razu tłumaczyć kumulacją energii żałoby? Może po prostu ciało i psychika nie wyrabiają z przetwarzaniem tylu bodźców emocjonalnych i to jest wyjaśnienie wystarczające?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Selena91 ale powiedz mi w takim razie co dla ciebie byloby wyjaśnieniem "wystarczajacym"? Bo rozumiem sceptycyzm, naprawde, ale jak samo mówisz "ukladu nerwowego" to czy to nie jest po prostu inny jezyk do opisania tego samego? co to jest układ nerwowy jeśli nie system ktory przetwarza i reguluje energie w ciele? to semantyczne 😉


Odpowiedz
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 294

@Kostroma nie, to nie jest semantyczne, i właśnie to jest mój problem z tym rozumowaniem. Układ nerwowy to konkretna struktura biologiczna z opisanymi mechanizmami działania. "Energia żałoby" to pojęcie niedefiniowalne, które można rozciągnąć na wszystko. Jak coś może wyjaśniać wszystko to de facto nie wyjaśnia niczego. Ale no dobrze, nie chcę zdominować tego wątku tym sporem, bo Bogdan zadał konkretne pytanie i zasługuje na konkretną odpowiedź, cokolwiek to znaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

ojej a ja mam pytanko do Bogdana bo nie bylo odpowiedzi - czy po tych trzech pogrzebach robiłeś cokolwiek żeby zadbać o siebie? Bo to wazne, nie w sensie ezoterycznym tylko w ogole, czy miałes kogo do rozmowy, czy spałes normalnie, czy jakos funkcjonowałes? Bo czasem jak sie kumuluje tyle ze mówisz to po prostu cialo mowi dość i to sie objawia własnie jako ta ciężkosc o której piszesz


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Howlitka.ka szczerze, niespecjalnie. byłem tym który organizował, dzwonil, ustalal, bo tak jakoś wyszło. nie płakałem prawie wcale przy zadnym z tych pogrzebow, byłem zbyt zajęty zeby w ogole coś poczuć na bieżąco. I chyba wlasnie dlatego to potem tak uderzylo, kilka tygodni pozniej, znikąd. Nie wiedziałem że te dwie rzeczy moga być powiazane.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@rydwan51)
Połączone: 3 lata temu

To co Bogdan opisuje, bycie tym który "ogarnia" i brak płaczu podczas samego pogrzebu, to jest coś do czego wracam w myślach wiele razy przy takich rozmowach. Ciało które jest w trybie działania nie przetwarza, odkłada. I potem to odłożone wraca, ale już nie w kontekście, który by mu pomagał, wraca nagle, bez ramy, i to jest o wiele trudniejsze do udźwignięcia. Niezależnie od tego jak to nazwiemy energetycznie czy psychologicznie, to jest prawdziwy mechanizm który znam z własnego doświadczenia i z rozmów z wieloma osobami.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Bogdan, to co opisujesz o płaczu który nie przyszedł, to mnie trochę zatrzymuje. Jak się zastanawiam nad całą tą dyskusją o blokach gardłowych i czakrach, to mi się wydaje że te bloki nie są przypadkowe, że ciało w pewien sposób "wybiera" co zatrzymać żeby przetrwać sytuację. I to może być adaptacyjne na chwilę, ale kiedy zostaje na dłużej to zaczyna ciążyć. Czy coś puściło w końcu, ta fala którą opisałeś jako uderzenie "znikąd"? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Jemiolka tak, puściło, ale w dziwnym momencie. Oglądałem jakiś film, zupełnie nie związany, i poprostu się rozkleiłem. trwało to może pół godziny i potem było jakby lżej. nie wiem czy to miało coś wspólnego z czymkolwiek energetycznym ale efekt był wyraźny


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

mhm, chcę wrócić do czegoś co Wrzosianka powiedziała wcześniej o uziemieniu i czakrze podstawy bo wydaje mi się że w całej tej rozmowie trochę gubimy praktyczny wymiar. Dużo mówimy o tym co się dzieje i dlaczego, ale mniej o tym co z tym zrobić. Dla kogoś kto idzie na pogrzeb i wie że jest wrażliwy energetycznie, jakie są konkretne rzeczy do zrobienia zanim tam pójdzie? I po? Bo dla nowych to jest chba najważniejsza informacja praktyczna 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

oho ho, dobra, Czarodka ma rację że zboczyłyśmy od praktycznej strony. Zanim pójdziesz na pogrzeb jeśli wiesz że jesteś energetycznie wrażliwa, kilka rzeczy które ja robię i które polecam z doświadczenia: po pierwsze uziemienie rano, stopy na ziemi, dosłownie, kilka minut świadomego oddychania z uwagą na stopy i nogi. Po drugie intencja ochrony, nie musi być skomplikowana, wystarczy świadome postawienie granicy między tym co twoje a tym co cudze. Po trzecie po powrocie koniecznie zmiana ubrań i prysznic, to nie jest magia to jest po prostu wyzerowanie sensoryczny. I jeśli masz kamienie to czarny turmalin lub obsydian w kieszeni, nie jako talizman tylko jako kotwicę uwagi. ale to wszystko działa o wiele lepiej jeśli jest regularne, nie tylko przy takich okazjach.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@unakitka78)
Połączone: 2 lata temu

Czarny turmalin w kieszeni - rozumiem logikę kotwicy uwagi którą Wrzosianka podaje, to jest coś konkretnego. Ale mam pytanie, czy to musi być akurat turmalin czy to jest ten sam mechanizm z każdym ciemnym kamieniem? Bo widzę że Kostroma wcześniej mówiła o różnych kamieniach i miałam wrażenie że przypisania są dosyć arbitralne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Unakitka78 z mojego doswiadczenia działa każdy kamień do którego masz stosunek i przy którym czujesz sie spokojniejsza. przynajmniej u mnie, turmalin jest często polecany bo ma własnosci "pochłaniające" ale szczerze mowiąc jak ktoś nie czuje do niego nic a czuje do np. obsydianu to nie ma sensu isc wbrew sobie. Kiedys miałam jaspis który był moim ulubieńcem i przy nim czułam sie super zakorzeniona, a turmaliny leżały i czekały. Więc to nie jest tak że jeden konkretny kamień jest jedynym słusznym


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

ojoj, no i to co Kostroma mówi to włanie ta "elastyczność" ezoterycznych zaleceń która sprawia że trudno je w ogóle zweryfikować. jeśli o mnie chodzi, "Działa każdy kamień do którego masz stosunek" to znaczy że tak naprawdę działa stosunek, nie kamień. Co jest uczciwe i sensowne, ale wtedy kamień jest tylko rekwizytem do skupienia uwagi na intencji, nie żadnym energetycznym sposóbm. Czy ktoś z was się z tym nie zgadza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simargl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 171

@Sylweria55 nie zgadzam się że to podważa sens całej praktyki, ale zgadzam się że wiele osób myli rekwizyt z mechanizmem. I to jest ważne rozróżnienie. Kamień jako kotwica uwagi i kamień jako niezależny emiter energii to dwa zupełnie inne twierdzenia i tylko jedno z nich jest empirycznie sensowne. Ale to drugie jest też tym które większość podręczników litoterapii sprzedaje jako fakt, co mnie irytuje 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam ze sie wtrącam ale mam pytanie może głupie, czy jak nie masz przy sobie żadnego kamienia to po prostu nie masz żadnej ochrony? bo nigdy nie noszę takich rzeczy i teraz się trochę martwię po tym co czytam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Strzybozka to nie jest głupie pytanie i odpowiedź jest prosta: nie, nie potrzebujesz kamienia. Kamień to jeden ze sposobów, nie jedyny i nie najważniejszy. Najważniejsze jest oddech i uziemienie, które możesz robić bez czegokolwiek w kieszeni. Oddychaj do brzucha, czuj stopy, wróć do ciała - to jest podstawa i to działa bez żadnych akcesoriów. Nie martw się, ludzkie ciało radzi sobie z takimi sytuacjami od tysięcy lat bez litoterapii.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Nawiązując do tego co powiedziała Rydwan o "odłożonym" przetwarzaniu bo to mi się jakoś mocno klei do własnych obserwacji. w sumie, byłam na pogrzebie mojej cioci i przez cały czas funkcjonowałam normalnie, rozmawiałam z krewnymi, organizowałam kwestę na wieniec i tak dalej. A potem w domu, sama, przy myciu naczyń, nagle poczułam jak coś otwiera się w środku. I ten moment przy zlewie był o wiele intensywniejszy niż cały pogrzeb razem wzięty. Zawsze zastanawiałam się dlaczego tak, i chyba to wyjaśnienie z "trybem działania" jest najbliższe temu co czułam


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

... i wróciłam do domu, usiadłam, i w ogóle nie mogłam się zebrać do niczego przez resztę dnia. Jakby ktoś wyjął ze mnie powietrze. I rozumiem teraz co Rydwan miała na myśli z tym odkładaniem, bo ja przez cały pogrzeb byłam w trybie "działaj", a jak już nie było co robić to to wszystko gdzieś wróciło. Nie wiem jak to nazwać, energia, nerwy, wszystko jedno, ale efekt był bardzo wyraźny 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chors01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 58

@Melanijka to jest ciekawe co opisujesz, bo ja też byłem ostatnio na pogrzebie i miałem podobne coś, tylko u mnie nie było bezwładu tylko jakieś dziwne pobudzenie, jakbym wypił za dużo kawy, wszystko drżało trochę. Czy to morze być ten sam mechanizm tylko inaczej wyrażony? bo to mi się nie kojarzy z tym co większość osób tutaj opisuje


Odpowiedz
(@rydwan51)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Chors01 tak, to jest ten sam mechanizm. Ciało rozładowuje napięcie na różne sposoby i nie zawsze to jest "opadnięcie", czasem jest właśnie to drżenie, niepokój ruchowy, niemożność usiedzenia w miejscu. Układ nerwowy szuka ujścia i nie zawsze wybiera to samo wyjście. Ważne żebyś w takim momencie nie hamował tego co przychodzi, nie zagłuszał telewizją ani rozmową, dać temu kilka minut.


Odpowiedz
Wpisy: 423
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dołączam się do tego wątku z Melanijką i Chors01 bo mi to jest bliskie. u mnie tak jest, odkąd zaczęłam wogóle zwracać uwagę na to jak się czuję po takich sytuacjach (nie tylko pogrzebach ale np. po szpitalnych odwiedzinach, po rozmowach z kimś bardzo chorym), to zauważyłam że mam swój własny "podpis" - zawsze najpierw jest ta pozorna normalność a potem godzinę, dwie później coś siada. Zaczęłam to notować i to jest naprawdę powtarzalny wzorzec. Ktoś jeszcze tak robi, te notatki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@howlitka-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Sigilia77 o notowaniu tego to mnie rozśmieszyłaś trochę bo ja próbowałam prowadzic dziennik energetyczny i wytrzymałam ze 3 tygodnie, a potem zapomnialem wpisać ze dwa razy i jakoś samo się skończyło 😀 ale serio mam poczucie ze byłoby to przydatne właśnie przy takich sytuacjach żeby zobaczyć wzorce. Pytanie do Sigilia - co dokładnie zapisujesz? jak bardzo szczegółowo?


Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Howlitka.ka haha no u mnie też nie jest idealne, ale staram się chociaż krótko. nie wiem, data, sytuacja, co czułam w ciele (gdzie, jak), i co robiłam potem żeby dojść do siebie. To tyle. Nie piszę elaboratów, bo sama bym rzuciła po tygodniu. A wzorce wychodzą włanie z takich prostych notatek, że o, znowu to samo po kontakcie z kimś w żałobie


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się bo temat notatek wydaje mi się naprawdę sensowny niezależnie od tego czy ktoś myśli o tym przez czakry czy nie. tak myślę, to jest zwykłe samoobserwowanie. I tak właściwie to jest jedyna metoda weryfikacji, czy dana praktyka "działa" na mnie, czy nie. Bez notatek wszystko jest "jakby pomagało" bo pamięć jest zawodna i zapamiętujemy głównie to co potwierdzało nasze wcześniejsze przekonania. Więc Sigilia, naprawdę dobry pomysł.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: