Chciałam poruszyć temat który mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu bo właśnie wróciłam z pogrzebu cioci i czuję się po prostu... dziwnie. nie chodzi mi o zwykły smutek, bo to oczywiste że będę smutna. Chodzi mi o coś głębszego, jakbym miała ołów w środku, szczególnie w okolicy splotu słonecznego i serca. znam się trochę na czakrach i wiem że to nie jest przypadkowe uczucie. Pogrzeby to są miejsca gdzie energia żałoby jest naprawdę gęsta i ciężka, dużo płaczących ludzi, zbiorowe emocje, ciało w trumnie. Dla kogoś kto ma wrażliwą czakrę serca albo solarną to może być naprawdę trudne. Myślałam czy ktoś tutaj ma jakieś doświadczenia z tym jak chronić swoje czakry przy takich okazjach? Bo szczerze to przed pogrzebem nic nie zrobiłam i teraz trochę tego żałuję.
To jest bardzo ważny temat i cieszę się że ktoś go ruszył, bo naprawdę mało się o tym mówi a powinno być wręcz standardowym ostrzeżeniem dla osób które zaczynają pracować z czakrami. Energie żałoby są specyficzne. To nie jest po prostu "smutna energia" - to jest coś co ma konkretny ciężar, często wiąże się z energią odchodzenia, z tym co zostaje po człowieku kiedy umiera. Jeśli masz otwarte czakry, szczególnie sercową i gardłową, możesz po prostu wchłonąć cudze cierpienie jak gąbka. Czakra podstawy też może oberwać, bo pogrzeb to bardzo uziemiające w złym sensie doświadczenie, taki kontakt z tematem śmierci i tego co materialne. Chcę zapytać: czy po powrocie do domu robiłaś cokolwiek żeby się oczyścić? Prysznic, sól, cokolwiek? 🙂
Kurcze, no właśnie, ja miałam dokładnie to samo po pogrzebie dziadka! Siedziałam potem w domu i czułam taki dziwny ucisk tutaj (wskazując na środek klatki piersiowej) i myślałam że to po prostu grief normalny ale to trwało ze 3 tygodnie i byłam jakaś taka. tak przy okazji, .. wypruta. Nie miałam energii na nic. Teraz jak czytam o czakrach to myślę że to musiała być czakra serca totalnie przeciążona tymi emocjami. Nikomu wtedy nie przyszło do głowy żeby mi powiedzieć żeby zrobić jakieś oczyszczanie po tym. A powinni! Czy jest jakiś konkretny sposób żeby chronić się PRZED pogrzebem a nie tylko po?
Zanim ktoś zacznie dawać porady żeby zakładać tarcze energetyczne i wieszać czarne turmalinki na szyi na pogrzebie to chcę powiedzieć jedno: uczucie ciężkości i wyczerpania po pogrzebie to jest normalna ludzka reakcja na stres emocjonalny i żałobę. mniej więcej, to nie musi być od razu problem z czakrami. Rozumiem że w tym miejscu wszyscy myślimy przez pryzmat energii, ale trochę ostrożności nie zaszkodzi żeby nie przestraszyć nowych osób. Nie mówię że czakry nie reagują na silne emocje, bo to kwestia przekonania każdego z nas. Ale mam pytanie do tych co twierdzą że tak jest: skąd rozróżniacie zwykłą reakcję żałoby od faktycznego "zaburzenia czakry"?
Skoro Unakitka78 pyta to ja też dorzucę: ten podział na "normalna żałoba" kontra "zaburzenie czakry" zakłada że mamy jakiś obiektywny sposób mierzenia stanu czakry i porównywania go ze stanem przed pogrzebem. Nie mamy. To jest czysto subiektywne odczucie które interpretujemy przez wybrany przez nas filtr. Nie mówię że ta interpretacja jest bezsensowna, jeśli pomaga komuś się oczyścić i lepiej się poczuć to spoko. Ale nazwijmy to po imieniu. Natomiast praktycznie: Sagea.2 sól, prysznic, świeże powietrze, morze spacer to są rzeczy które naprawdę pomagają i jest na to sens.
Ja tam nie bedę się kłucic czy czakry są mierzalne czy nie bo to odwieczna dyskusja, ale z praktyki powiem co ja robię przed pogrzebem i to naprawde pomaga mi osobiscie. Zakładam sobie w myslach taki ochronny "płaszcz" podczas wizualizacji rano, wyobrażam sobie złote lub biale swiatło owijające moje ciało. Szczegolnie chronię czakrę sercową i solarną, wyobrażam że mam tam tarcze. To nie blokuje wspoluczucia, cały czas czuję smutek i jestem z rodziną w tym bolu, ale nie wracam do domu totalnie wykonczona. Może to placebo może nie, ale działa na mnie 😛
Nie obraź się, ale to bez sensu. pozwolę sobie wejść w środek, ale mam pytanie. Czy to znaczy że wrażliwe osoby w ogóle nie powinny chodzić na pogrzeby albo że trzeba specjalnie się przygotowywać? Bo jakoś dziwnie by wyglądało gdyby ktoś odmówił przyjścia na pogrzeb bliskiej osoby bo "boi się o swoje czakry". Nie wiem jak to rozumieć.
Temat ciekawy. Zapisałam sobie kilka rzeczy z tej dyskusji. no, mam jedno pytanie bo nie słyszałam o tym wcześniej: czy jest jakaś różnica w tym jak na czakry działa pogrzeb kościelny kontra np. kremacja albo jakiś inny typ ceremonii? Intuicyjnie myślę że morze być różnica bo inaczej wyglądają emocje zebranych, inaczej wygląda przestrzeń. Ale morze się mylę i to nie ma znaczenia.
ojejejej, słuchajcie, ja nie jestem wielką fanką interpretowania wszystkiego przez czakry, ale muszę przyznać że po dwóch pogrzebach w ciągu roku (tata i teść, ciężki rok) to ja dosłownie chodziłam jak zombie przez kilka tygodni. lekarz powiedział stres, no tak, stres. ale coś w tym jest że pewne miejsca i sytuacje dosłownie wysysają z człowieka energię. Czy nazwiemy to czakrami czy układem nerwowym to sprawa konwencji. Jedno co naprawdę pomogło to gorąca kąpiel z solą morską wieczorem po pogrzebie. Serio, jakby coś zmywało z człowieka.
Co do soli: z mojego doświadczenia i z tego co czytałam, zwykła sól morska działa tak samo jak himalajska w kąpielach oczyszczających. Ten mit o wyższości różowej soli himalajskiej jest marketingowy w dużej mierze. Ważniejsza jest intencja i temperatura wody. Sól epsom to siarczan magnezu, który działa na ciało fizyczne (rozluźnia mięśnie), ale też można go używać w rytuałach oczyszczających. Różne, ale nie gorsze. Natomiast wracając do głównego tematu, bo weszłyśmy w temat soli: Sagea.2, jak się czujesz teraz kilka dni po tym pogrzebie? Zrobiłaś coś z tym ciężarem?
Zrobiłam ostatnio wieczorem taką improwizowaną medytację, skupiłam się na czakrze sercowej i wyobrażałam sobie że wysyłam cioci miłość a ona odpuszcza mnie i płynie dalej. swoją drogą, brzmi może naiwnie ale poczułam jak ten ołów trochę zelżał. Nie do końca, ale lepiej. Nie robiłam kąpieli z solą bo nie miałam w domu, zamówiłam już. Co do pytania Seleny o typ pogrzebu, ten był kościelny i mimo że sama nie jestem religijna to te modlitwy i śpiewy jakoś... tworzyły przestrzeń. Nie wiem jak to inaczej opisać 😛
Chcę dorzucic coś praktycznego bo widzę że temat idzie w stronę "co robić po", a ja myślę że ważniejsze jest "co robic przed i w trakcie". jesli wiecie że idziecie na pogrzeb i jesteście wrażliwe energetycznie, to jest kilka rzeczy: po pierwsze ubieramy się w ciemne kolory i to nie jest tylko konwencja zalobna, ciemne kolory mają właściwości absorpcyjne i działają jak rodzaj tarczy. po drugie, czarny turmalin w kieszeni. Po trzecie, unikamy przytulania się z każdym kto płacze jeśli sami jesteśmy bardzo przytłoczeni, to brzmi okrutnie ale chodzi o to żeby najpierw sobie nie zaszkodzić 🙁
Śledzę ten temat od początku i trochę mi to wygląda tak że mieszamy ze sobą kilka rzeczy. Z jednej strony jest psychologia żałoby i to jak nasze ciało i psychika reagują na silny stres emocjonalny. Z drugiej jest system czakr jako model energetyczny. Oba mogą mówić o tym samym, ale innymi słowami, albo mogą być oddzielnymi rzeczami. Trochę mnie irytuje kiedy ktoś pyta "skąd wiesz że to czakra a nie psychologia" bo te pytania zakładają że to są sprzeczne opcje. Mogą nie być. To powiedziawszy: mam pytanie do Wrzosianka albo kogoś doświadczonego. Czy są jakieś sygnały że konkretna czakra jest przeciążona po takim zdarzeniu, coś bardziej konkretnego niż "czuję się ciężko"?
No i właśnie to o gardłowej mnie trafiło bo po pogrzebie mamy kilka lat temu przez cały tydzień nie mogłam mówić głośno, dosłownie szeptałam. Lekarz nic nie znalazł, stwierdził że stres. A ja miałam poczucie że jest mi coś ściśnięte w gardle i nie mogę przez to przejść. Wtedy nie wiedziałam nic o czakrach ale teraz jak czytam to myślę że to to. Ciekawe czy gdybym wtedy wiedziała co zrobić to by szybciej minęło
ojejunie, dobra, wchodzę w to bo to akurat jest interesujące jako pytanie. tak na marginesie, ale zanim zaczniemy przypisywać kaszel i szept czakrom, to pytanie: czy obie z Melanijką byłyście przeziębione albo miałyście infekcję w tym czasie? Żałoba osłabia układ odpornościowy, to jest medycznie stwierdzone. katar, stan zapalny gardła po kilku dniach stresu to jest bardzo możliwe i nie wymaga wyjaśnienia energetycznego 😉
Chcę dorzucić coś co może poszerzyć tę rozmowę, bo widzę że skupiłyście się głównie na czakrze sercowej i gardłowej. Ale w kontekście pogrzebu jest jeszcze jedna czakra którą łatwo przeoczyć - czakra korony. Ceremonie pożegnalne, w każdej tradycji, są momentem gdy granica między tym co widzialne a niewidzialne jest... inna. Osoby wrażliwe mogą odczuwać bardzo specyficzne nasilenie wrażeń właśnie w czubku głowy, ciężkość, mrowienie, albo przeciwnie, dziwną pustkę i oderwanie od ziemi. I to połączenie z czakrą korzenia, która odpowiada za zakorzenienie, bywa zaburzone. Czujesz się jakbyś nie dotykała nogami podłogi.
ta dyskusja jest super ale mam pytanie bo jestem troche z innej strony. czy to działa tak samo u każdego czy to jest kwestia wrażliwości? Bo mój kolega który chodzi ze mną na seminaria mówi ze on nigdy nic nie czuje na pogrzebach poza zwykłym smutkiem, zero fizycznych objawów. A ja po ostatnim pogrzebie dziadka miałem naprawde dziwne uczucie w klatce przez kilka dni. Czy to znaczy ze jest bardziej lub mniej wrażliwy energetycznie
Ojej, nie. dobra, ale jak w ogóle sprawdzić czy się jest tym wrażliwszym typem? To mnie ciekawi bo sama nie wiem do której grupy należę. Pytam serio, nie złośliwie.
To z tymi wrażliwymi typami to no tak, ale chcę zapytać o coś konkretnego bo mnie to dotyczyło. tak czy siak, czy jest jakaś różnica między żałobą po kimś bliskim a żałobą po kimś znajomym? Bo mnie zastanawia czy ta energia którą opisujecie zbieramy po każdym pogrzebie tak samo, czy po pogrzebie rodzica inaczej niż po pogrzebie sąsiada z którym byliśmy na dzień dobry 🙂
Koncepcja sznurów energetycznych między ludźmi to jest wątek który pojawia się w bardzo różnych tradycjach, od szamanizmu po współczesną bioenergetykę. Nie mam z tym problemu jako z metaforą albo modelem porządkującym doświadczenie. Mam problem kiedy zaczyna być traktowana jak dosłowna anatomia której nie da się falsyfikować. to mówię dla osób nowych w temacie żeby wiedziały w jakim rejestrze rozmowa się toczy.
Okej, ja jestem właśnie jedną z tych nowych i mogę powiedzieć że te zastrzeżenia mi pomagają, nie przeszkadzają. o ile dobrze rozumiem, bo jak ktoś od razu mówi że coś jest pewne i sprawdzone to trochę podejrzliwie na to patrzę. A jak ktoś mówi próbuj i obserwuj, bo może zadziałać, to mi bardziej odpowiada. Mam tylko pytanie praktyczne: ten kamień czarny turmalin który Kostroma wspominała wcześniej, czy trzeba go jakoś przygotować przed noszeniem na pogrzeb czy wystarczy go wziąć?
Czakra splotu słonecznego i pogrzeb to faktycznie interesujący temat który tu ominęłyśmy. Splot słoneczny to centrum poczucia kontroli i sprawczości. Na pogrzebie - szczególnie jeśli to ktoś bliski - tracimy jedno z najbardziej podstawowych złudzeń, że możemy chronić tych których kochamy. To uderzenie w tę właśnie czakrę ma sens. Ucisk, mdłości, to są sygnały które można odczytywać na roznych poziomach jednocześnie 🙂
no cóż, to co Wrzosianka pisze o poczuciu kontroli jest dla mnie bardziej przekonujące niż samo mówienie "czakra splotu". może się mylę bo daje mi to jakiś kontekst dlaczego konkretnie tam a nie gdzie indziej. Ale pytanie mam do niej albo do Sagei - czy ta czakra po pogrzebie jakoś samoistnie się regeneruje, czy też ona tak samo wymaga pracy jak ta korzeniowa i sercowa? 🙂
Zatrzymuję się przy tym wątku z splotem słonecznym bo mi tu coś zgrzyta. Mówimy o czakrze splotu jako o "centrum kontroli i sprawczości" ale to jest interpretacja nowożytna, zachodnia, nawarstwiająca się na stary system. W oryginalnym systemie czakr manipura jest związana z ogniem, trawieniem, siłą woli, tak. Ale to połączenie z "poczuciem kontroli jako złudzenia" i "utratą sprawczości" to już jest bardziej psychologia zachodnia ubrana w język energetyczny. Co nie znaczy że to nieprawda, ale żebyśmy wiedzieli skąd to pochodzi.
hej, wracam bo mi wypadło trochę z wątku. czytałem to co pisałyście o sznurach energetycznych i mam pytanie morze naiwne - czy te sznury zrywają sie dosłownie w momencie śmierci, czy to jest jakis proces? Bo jak mój dziadek umierał to przez dlugi czas byłem bardzo ze mną potem, jakoś obecny. Nie wiem jak to opisać lepiej. Czy to znaczy że sznur jeszcze nie był zerwarny?
To co Melanijka opisuje - pozwolenie - to jest dla mnie jedno z ważniejszych słów w tym całym wątku. Żałoba ma swój czas i ten czas jest różny dla żywych i dla tych którzy odeszli, jeśli przyjmujemy że cokolwiek trwa po śmierci. Siłowanie się z tym procesem w którąkolwiek stronę, zatrzymywanie albo przyspieszanie, kosztuje energetycznie bardzo dużo. I to widać w czakrach, szczególnie w sercowej i w korzeniowej.
nadrabiam ten watek z dużym zainteresowaniem bo sam mam coś co mi nie daje spokoju. Byłem na pogrzebie kolegi z pracy, nie byliśmy super blisko ale jednak kilkanaście lat razem w tym samym miejscu. I przez jakiś czas po pogrzebie mialem sny w ktorych on się pojawial i zawsze wyglądał na spokojnego, jakby chcial mi powiedzieć że wszystko jasne. Czy to ma jakiś zwiazek z tymi czakrami o których rozmawiacie, czy to zupełnie inny temat? 😛
