Hej, chciałam zapytać bo ostatnio przeżyłam coś co chyba można nazwać kompletnym rozsypaniem się tego, co sobie zaplanowałam na życie. Miałam pracę, związek, mieszkanie na horyzoncie - i w ciągu kilku tygodni to wszystko się posypało jedno po drugim. Zaczęłam się interesować czakrami i przeczytałam gdzieś, że właśnie takie nagłe załamania planów mogą być sygnałem z systemu energetycznego - że jakieś czakry są zablokowane albo że energia przestaje płynąć tak jak powinna. Czy wy też tak to rozumiecie? Że zanim coś się posypie na zewnątrz, najpierw coś się dzieje w środku, w tych centrach energii
oho, to co opisujesz to bardzo klasyczny obraz. Kiedy kilka obszarów życia wali się naraz, to rzadko jest przypadek. Najczęściej patrzyłabym najpierw na splot czakry solarnej i sercowej - sploty odpowiadają za poczucie tożsamości i za to co czujemy do siebie nawzajem w relacjach. Ale sama diagnoza bez pracy energetycznej niewiele daje. Czy miałaś możliwość zrobić jakiś skan energetyczny, choćby samodzielnie przez medytację?
Dodam coś do tego co napisała Pucharka, bo nie do końca się z nią zgadzam w kwestii kolejności. Moim doświadczeniem jest to, że zablokowanie zaczyna się zwykle od czakry podstawy - muladhary - i dopiero potem fala idzie w górę. Jeśli fundamenty nie trzymają, reszta siada jak domino. Plan życiowy, praca, mieszkanie - to są właśnie tematy muladhary: bezpieczeństwo, zakorzenienie, stabilność materialna. Pytanie do autorki tematu: czy wcześniej, zanim to wszystko się posypało, miałaś może okresy dużego lęku o przyszłość, takie podstawowe poczucie niestabilności? bo to mogłoby dużo powiedzieć o tym gdzie szukać
Też jestem ciekawa tego o czym pisze Ludka, bo czytałam że praca z muladhara jest podobno najtrudniejsza właśnie dlatego że to taka czakra której nie czuć na co dzień, ona działa w tle. w sumie, ale nie wiem czy to prawda, dopiero zaczynam się w to zagłębiać. Czy to znaczy że jak ktoś np. dorastał w niestabilnym domu to automatycznie ma tę czakrę zablokowaną przez całe życie?
Zatrzymajcie się chwilę, bo mam pytanie które mnie nurtuje. skąd właściwie wiadomo czy to zablokowana czakra "powoduje" problemy w życiu, czy problemy w życiu "powodują" zablokowaną czakrę? To chyba trochę jak z jajkiem i kurą. Bo można równie dobrze powiedzieć że komuś posypało się życie bo miał złe decyzje albo po prostu pecha, a potem ktoś mu mówi że to muladhara - i to brzmi przekonująco, ale skąd wiadomo że tak właśnie jest?
Jachna zadaje dobre pytanie, tylko że w podejściu holistycznym ta dychotomia trochę znika. Nie chodzi o to że czakra jest przyczyną albo skutkiem - chodzi o to że to jest ten sam proces, tylko patrzysz na niego z różnych poziomów. Fizyczny, emocjonalny, energetyczny - to nie są osobne szuflady. Kiedy coś się sypie w życiu i jednocześnie w ciele i w polu energetycznym, to są przejawy tego samego. Pytanie co z tym zrobisz jest ważniejsze niż co było pierwsze.
Wiesz Jachna, rozumiem ten sceptycyzm, sama też tak miałam. mniej więcej, ale u mnie wyglądało to tak - przez jakiś czas ignorowałam to co czułam w ciele i na poziomie takim intuicyjnym, a potem bach, wszystko naraz. I jak zaczęłam pracować z czakrami, to nie chodziło o magiczne naprawienie życia, tylko o to że zaczęłam inaczej rozumieć co się ze mną dzieje. Czy to "działa" obiektywnie nie wiem, ale mi to pomogło poukładać. Więc może chodzi bardziej o język opisu niż o mechanizm przyczynowy? 🙂
Może i nie w porę ale się odezwę ale chciałam zapytać o te naturalne magazyny energii bo w opisie wątku to pojawia się i nie do końca rozumiem co przez to dokładnie rozumiecie. Czakry jako magazyny - czyli chodzi o to że one gromadzą i przechowują energię życiową, tak? Czy raczej że ją przetwarzają i rozdzielają?
Słuchajcie, dorzucę coś z innej strony. Pracuję dużo z tarotem i kiedy ktoś przychodzi z tym że "wszystko się posypało naraz" to jest to bardzo charakterystyczny układ który w kartach odpowiada wieży albo właśnie procesowi głębokiej transformacji. I co ciekawe - te momenty załamania planu życiowego w kartach często idą w parze z blokadą między czakrą solarną a sercową, takim zerwaniem połączenia między "co chcę osiągnąć" a "kim naprawdę jestem". Autorko tematu - czy te plany które się posypały, to były naprawdę twoje plany, czy może plany które gdzieś przejęłaś od innych?
To co Salomejka napisała i co teraz autorka odkrywa brzmi jak coś naprawdę ważnego. no, ale mam pytanie do obu - czy ten mechanizm "zerwania połączenia" między solarną a sercową można jakoś rozpoznać zanim dojdzie do takiego załamania? Czy zawsze trzeba czekać aż życie to pokaże przez takie zdarzenia?
ee, dobra pytanie praktyczne - ile czasu zajmuje odblokowanie takich czakr? Bo czytałam że są techniki które działają szybko, jakieś kryształy, afirmacje, coś takiego. swoją drogą, czy naprawdę trzeba na to poświęcać miesiące? 😉
Wracając do głównego tematu, bo trochę odeszliśmy - te naturalne magazyny energii które są wymienione w opisie to ciekawa perspektywa. Mam wrażenie że czakry pełnią rolę buforów kiedy przeżywamy coś trudnego. W momencie nagłego załamania planów system energetyczny dostaje duże obciążenie i to nie jest tylko metafora - ludzie którzy przeżywają takie momenty często mówią o fizycznym bólu w klatce piersiowej, w brzuchu, o uczuciu pustki albo ciężaru. To nie jest "tylko psychika", to jest realne odczucie somatyczne które ma swój odpowiednik w mapie czakr.
hmm, interesujace. Ja tez ostatnio przeszedlem cos podobnego, plany sie rozsypaly i mialem wlasnie ten bol w klatce o ktorym piszesz Siedlislaw. u mnie tak jest, nigdy nie laczyles tego z czakrami ale moze faktycznie cos w tym jest. Pytanie - jak zacząć? Jakies ksiazki, cwiczenia? Troche sie gubie w tym co tu czytam bo to wszystko nowe dla mnie 😀
Albinek ja też jestem na początku i mogę powiedzieć że dla mnie pomocne okazały się proste medytacje z uziemieniem, to coś co polecają właśnie do muladhary. Wyszukałam kilka prowadzonych medytacji i to był dobry start, przynajmniej zaczęłam czuć jaką czakrę mam bardziej aktywną a jaką jakby wyciszoną. Nie wiem czy robię to "dobrze" ale coś się dzieje 🙂
szczerze to nie wiem jak to rozpoznac. czuje sie spokojniej po takich cwiczeniach ale czy to czakra czy poprostu efekt samego siedzenia w ciszy i oddychania - nie mam pojecia. moze to bez roznicy?
Albinek, ja miałam dokładnie to samo pytanie na początku! I chyba dalej go mam, haha. chyba, bo u mnie też jest tak że po medytacji jest lepiej, ale nie umiem powiedzieć czy to "energia" czy po prostu moje myśli się uspokoiły. Choć z drugiej strony - czy to aż tak ważne, skoro efekt jest?
no właśnie, i tu mamy sedno. Jeśli efekt jest taki sam niezależnie od tego czy "czakra zadziałała" czy nie, to po co w ogóle ten cały aparat pojęciowy? Mogłabyś Leontyna medytować bez jakiegokolwiek myślenia o czakrach i pewnie byłoby tak samo. Nie mówię że to złe, po prostu zastanawiam się czy ten system to coś więcej niż ładna metafora 🙁
dorzucę coś od siebie bo widzę że to pytanie wraca. W tradycji jogi czakry nigdy nie były traktowane jako struktury anatomiczne, tylko jako modele percepcji i praktyki. Problem zaczął się kiedy na Zachodzie zaczęto je traktować dosłownie i szukać "dowodów". Sam system jest użyteczny jako mapa, nie jako opis rzeczywistości. Mapa miasta też nie jest miastem, a jednak pomaga dojść do celu 😛
to co Mietowa mówi o mapie brzmi rozsądnie, ale mam wątpliwość - jeśli to tylko mapa, to czy można używać dowolnej innej mapy i efekt będzie taki sam? Czy czakry mają coś szczególnego czego np. zwykła psychologia nie oferuje?
z całym szacunkiem ale to co Umbra opisuje to klasyczny efekt placebo połączony z tym że praca z ciałem generalnie działa, niezależnie od systemu. Mogłabyś sobie wmówić że to kosmici cię leczą i efekt byłby podobny. Czakry są spoko jako framework ale nie ma co robić z nich czegoś więcej.
hej, Pentaklista zrobił się tutaj kimś w rodzaju mojego rzecznika, ale chcę zaznaczyć że ja nie twierdzę że to nie działa, tylko pytam czy wiemy DLACZEGO działa. jeśli o mnie chodzi, mietowa ładnie to ująła z tą mapą. Myślę że możemy się tu zgodzić że system jest przydatny, nie musimy się zgadzać co do mechanizmu 😉
wracam do Leontyny bo trochę zgubiłam ten wątek. niewiem, pytałaś wcześniej czy to co się wydarzyło - to załamanie się planów - mogło być w jakimś sensie "zaprogramowane". W tarocie powiedziałabym że wieża nie pyta o pozwolenie, ona ujawnia co było kruche. Ale jest pytanie które mi się kręci w głowie od początku tego wątku - czy miałaś przed tym wszystkim jakieś sny albo intuicje, które teraz z perspektywy czasu wyglądają jak ostrzeżenia?
Leontyna, nie miej głupio! Sny to temat który mnie bardzo ciągnie, zajmuje się tym od jakiegoś czasu i te powtarzające się obrazy budowania i sypania się to jest bardzo charakterystyczny wzorzec. Często pojawia się kiedy jakaś część nas wie że idziemy w złym kierunku ale świadomy umysl blokuje. Mam pytanie - te sny były spokojne czy budziłaś się z nich niespokojna?
o kurcze, wtrącę swoje trzy grosze, Choć może za dużo o tym teraz myślę.. 😛
dobra słuchajcie, mam konkretne pytanie bo trochę się gubię w tej filozofii. leontyna ma zablokowaną muladhara i anahata tak? czy jest jakieś konkretne ćwiczenie żeby to odblokować, coś co można zrobić samemu w domu, krok po kroku? Bo czytam już od dawna że "praca z czakrami" ale nikt nie mówi CO KONKRETNIE robić 😀
ja mogę dodać że dla mnie pomocna była też taka prosta rzecz jak noszenie czegoś czerwonego kiedy czuję się "unoszona" i bez gruntu. co prawda, ktoś mi polecił i z początku myślałam że to głupie, ale faktycznie działa jakiś efekt przypomnienia o uziemieniu. Nie wiem czy to czakra czy psychologia koloru ale działa 🙂
okej to ja zacznę testować to chodzenie boso, bo akurat mam ogródek 😀 ale pytam dalej - ile tego? godzina dziennie, pół godziny, pięć minut? bo nie wiem czy pięć minut to w ogóle cokolwiek daje czy to za mało żeby czakra w ogóle to "poczuła" 🙁
