Forum

Asystent AI
Czakry a załamanie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a załamanie się planu życiowego

Strona 1 / 2

Wpisy: 296
Rozpoczynający temat
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Hej, chciałam zapytać bo ostatnio przeżyłam coś co chyba można nazwać kompletnym rozsypaniem się tego, co sobie zaplanowałam na życie. Miałam pracę, związek, mieszkanie na horyzoncie - i w ciągu kilku tygodni to wszystko się posypało jedno po drugim. Zaczęłam się interesować czakrami i przeczytałam gdzieś, że właśnie takie nagłe załamania planów mogą być sygnałem z systemu energetycznego - że jakieś czakry są zablokowane albo że energia przestaje płynąć tak jak powinna. Czy wy też tak to rozumiecie? Że zanim coś się posypie na zewnątrz, najpierw coś się dzieje w środku, w tych centrach energii


Odpowiedz
76 odpowiedzi
Wpisy: 236
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

oho, to co opisujesz to bardzo klasyczny obraz. Kiedy kilka obszarów życia wali się naraz, to rzadko jest przypadek. Najczęściej patrzyłabym najpierw na splot czakry solarnej i sercowej - sploty odpowiadają za poczucie tożsamości i za to co czujemy do siebie nawzajem w relacjach. Ale sama diagnoza bez pracy energetycznej niewiele daje. Czy miałaś możliwość zrobić jakiś skan energetyczny, choćby samodzielnie przez medytację?


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś do tego co napisała Pucharka, bo nie do końca się z nią zgadzam w kwestii kolejności. Moim doświadczeniem jest to, że zablokowanie zaczyna się zwykle od czakry podstawy - muladhary - i dopiero potem fala idzie w górę. Jeśli fundamenty nie trzymają, reszta siada jak domino. Plan życiowy, praca, mieszkanie - to są właśnie tematy muladhary: bezpieczeństwo, zakorzenienie, stabilność materialna. Pytanie do autorki tematu: czy wcześniej, zanim to wszystko się posypało, miałaś może okresy dużego lęku o przyszłość, takie podstawowe poczucie niestabilności? bo to mogłoby dużo powiedzieć o tym gdzie szukać


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Ludka o matko, tak! Właśnie przez kilka miesięcy przed tym wszystkim miałam takie uczucie że grunt ucieka mi spod nóg, ale tłumaczyłam sobie że to tylko stres. nie wiedziałam że to może mieć cokolwiek wspólnego z czakrami. Muladhara - czyli ta pierwsza, przy kości ogonowej, tak? Co można w ogóle zrobić kiedy ona jest zablokowana, są jakieś konkretne ćwiczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Też jestem ciekawa tego o czym pisze Ludka, bo czytałam że praca z muladhara jest podobno najtrudniejsza właśnie dlatego że to taka czakra której nie czuć na co dzień, ona działa w tle. w sumie, ale nie wiem czy to prawda, dopiero zaczynam się w to zagłębiać. Czy to znaczy że jak ktoś np. dorastał w niestabilnym domu to automatycznie ma tę czakrę zablokowaną przez całe życie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Tosia93 nie automatycznie, ale traumy wczesnodziecięce rzeczywiście zostawiają ślad w polu energetycznym i muladhara jest na to szczególnie czuła. To nie wyrok, ale wymaga świadomej pracy. Widziałam osoby które przez lata funkcjonowały z bardzo zablokowaną podstawą i po kilku miesiącach systematycznej pracy naprawdę coś przesuwały. Pytanie tylko jak ta praca wygląda i czy człowiek podchodzi do tego poważnie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@jachna06)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymajcie się chwilę, bo mam pytanie które mnie nurtuje. skąd właściwie wiadomo czy to zablokowana czakra "powoduje" problemy w życiu, czy problemy w życiu "powodują" zablokowaną czakrę? To chyba trochę jak z jajkiem i kurą. Bo można równie dobrze powiedzieć że komuś posypało się życie bo miał złe decyzje albo po prostu pecha, a potem ktoś mu mówi że to muladhara - i to brzmi przekonująco, ale skąd wiadomo że tak właśnie jest?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Jachna zadaje dobre pytanie, tylko że w podejściu holistycznym ta dychotomia trochę znika. Nie chodzi o to że czakra jest przyczyną albo skutkiem - chodzi o to że to jest ten sam proces, tylko patrzysz na niego z różnych poziomów. Fizyczny, emocjonalny, energetyczny - to nie są osobne szuflady. Kiedy coś się sypie w życiu i jednocześnie w ciele i w polu energetycznym, to są przejawy tego samego. Pytanie co z tym zrobisz jest ważniejsze niż co było pierwsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jachna06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 184

@Siedlislaw okej, to rozumiem teoretycznie, ale w praktyce to trochę sprawia że każde wydarzenie w życiu można przypisać czakrom i zawsze będzie pasować. szczerze mówiąc, nie mówię że to zły system, poprostu mam wrażenie że jest nie do obalenia - a to zawsze każe mi być ostrożną 😛


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@umbra)
Połączone: 2 lata temu

Wiesz Jachna, rozumiem ten sceptycyzm, sama też tak miałam. mniej więcej, ale u mnie wyglądało to tak - przez jakiś czas ignorowałam to co czułam w ciele i na poziomie takim intuicyjnym, a potem bach, wszystko naraz. I jak zaczęłam pracować z czakrami, to nie chodziło o magiczne naprawienie życia, tylko o to że zaczęłam inaczej rozumieć co się ze mną dzieje. Czy to "działa" obiektywnie nie wiem, ale mi to pomogło poukładać. Więc może chodzi bardziej o język opisu niż o mechanizm przyczynowy? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Może i nie w porę ale się odezwę ale chciałam zapytać o te naturalne magazyny energii bo w opisie wątku to pojawia się i nie do końca rozumiem co przez to dokładnie rozumiecie. Czakry jako magazyny - czyli chodzi o to że one gromadzą i przechowują energię życiową, tak? Czy raczej że ją przetwarzają i rozdzielają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Faye dobre pytanie, bo to ważne rozróżnienie. Ja bym powiedziała że czakry to raczej węzły - punkty gdzie energia zagęszcza się, przetwarza i dystrybuuje dalej w ciele. magazyn sugeruje że gromadzą i trzymają, a to trochę mylące, bo zdrowa czakra to czakra w ruchu, w przepływie. Zablokowana czakra to dopiero jest taki patologiczny "magazyn" - energii nie puszcza, kumuluje napięcie. stąd ten efekt bomby z opóźnionym zapłonem który opisuje osoba co zaczęła wątek.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@salomejka90)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, dorzucę coś z innej strony. Pracuję dużo z tarotem i kiedy ktoś przychodzi z tym że "wszystko się posypało naraz" to jest to bardzo charakterystyczny układ który w kartach odpowiada wieży albo właśnie procesowi głębokiej transformacji. I co ciekawe - te momenty załamania planu życiowego w kartach często idą w parze z blokadą między czakrą solarną a sercową, takim zerwaniem połączenia między "co chcę osiągnąć" a "kim naprawdę jestem". Autorko tematu - czy te plany które się posypały, to były naprawdę twoje plany, czy może plany które gdzieś przejęłaś od innych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Salomejka90 oj, to pytanie mnie zatrzymało. Szczerze? Nie wiem. Związek był trochę dlatego że wszyscy dookoła się układali, praca bo rodzice mówili że to stabilne, mieszkanie bo "tak trzeba". Może naprawdę coś w tym jest że to nie były moje cele a tylko takie przejęte. Nigdy tak na to nie patrzyłam. To by tłumaczyło czemu wcale tak bardzo mi tego nie żal jak powinnam żałować.. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

To co Salomejka napisała i co teraz autorka odkrywa brzmi jak coś naprawdę ważnego. no, ale mam pytanie do obu - czy ten mechanizm "zerwania połączenia" między solarną a sercową można jakoś rozpoznać zanim dojdzie do takiego załamania? Czy zawsze trzeba czekać aż życie to pokaże przez takie zdarzenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Kometka08 można, tylko wymaga to trochę praktyki w obserwacji siebie. przynajmniej u mnie, sygnały zwiastunowe to zwykle: brak radości z rzeczy które "powinny" cieszyć, uczucie że żyjesz jakby cudzym życiem, fizyczne napięcie w okolicach mostka i splotu słonecznego. Problem polega na tym że większość ludzi tłumaczy to zmęczeniem albo stresem, zanim dotrze do nich głębszy powód.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@mistralia)
Połączone: 1 rok temu

ee, dobra pytanie praktyczne - ile czasu zajmuje odblokowanie takich czakr? Bo czytałam że są techniki które działają szybko, jakieś kryształy, afirmacje, coś takiego. swoją drogą, czy naprawdę trzeba na to poświęcać miesiące? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Mistralia nie ma jednej odpowiedzi na to, ale obiecywanie że coś zadziała szybko to trochę czerwona flaga. tak czy siak, kryształy i afirmacje to narzędzia wspomagające, ale jeśli blokada jest głęboka i ma korzenie w tym jak człowiek przez lata funkcjonował, to nie odblokujesz jej w tydzień. Nie dlatego że się nie da, ale dlatego że to nie jest kwestia techniki tylko gotowości do zmiany. A zmiana idzie w swoim tempie.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do głównego tematu, bo trochę odeszliśmy - te naturalne magazyny energii które są wymienione w opisie to ciekawa perspektywa. Mam wrażenie że czakry pełnią rolę buforów kiedy przeżywamy coś trudnego. W momencie nagłego załamania planów system energetyczny dostaje duże obciążenie i to nie jest tylko metafora - ludzie którzy przeżywają takie momenty często mówią o fizycznym bólu w klatce piersiowej, w brzuchu, o uczuciu pustki albo ciężaru. To nie jest "tylko psychika", to jest realne odczucie somatyczne które ma swój odpowiednik w mapie czakr.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@albinek73)
Połączone: 8 miesięcy temu

hmm, interesujace. Ja tez ostatnio przeszedlem cos podobnego, plany sie rozsypaly i mialem wlasnie ten bol w klatce o ktorym piszesz Siedlislaw. u mnie tak jest, nigdy nie laczyles tego z czakrami ale moze faktycznie cos w tym jest. Pytanie - jak zacząć? Jakies ksiazki, cwiczenia? Troche sie gubie w tym co tu czytam bo to wszystko nowe dla mnie 😀


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Albinek ja też jestem na początku i mogę powiedzieć że dla mnie pomocne okazały się proste medytacje z uziemieniem, to coś co polecają właśnie do muladhary. Wyszukałam kilka prowadzonych medytacji i to był dobry start, przynajmniej zaczęłam czuć jaką czakrę mam bardziej aktywną a jaką jakby wyciszoną. Nie wiem czy robię to "dobrze" ale coś się dzieje 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Tosia93 medytacje uziemiające to naprawdę dobry start, cieszę się że znalazłaś coś dla siebie. Mam tylko jedno pytanie do ciebie i Albinka - czy kiedy próbujecie tych medytacji, czujecie coś konkretnego w ciele, czy to bardziej takie ogólne uspokojenie? Bo to ważne rozróżnienie dla dalszej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@albinek73)
Połączone: 8 miesięcy temu

szczerze to nie wiem jak to rozpoznac. czuje sie spokojniej po takich cwiczeniach ale czy to czakra czy poprostu efekt samego siedzenia w ciszy i oddychania - nie mam pojecia. moze to bez roznicy?


Odpowiedz
Wpisy: 296
Rozpoczynający temat
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Albinek, ja miałam dokładnie to samo pytanie na początku! I chyba dalej go mam, haha. chyba, bo u mnie też jest tak że po medytacji jest lepiej, ale nie umiem powiedzieć czy to "energia" czy po prostu moje myśli się uspokoiły. Choć z drugiej strony - czy to aż tak ważne, skoro efekt jest?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@jachna06)
Połączone: 2 lata temu

no właśnie, i tu mamy sedno. Jeśli efekt jest taki sam niezależnie od tego czy "czakra zadziałała" czy nie, to po co w ogóle ten cały aparat pojęciowy? Mogłabyś Leontyna medytować bez jakiegokolwiek myślenia o czakrach i pewnie byłoby tak samo. Nie mówię że to złe, po prostu zastanawiam się czy ten system to coś więcej niż ładna metafora 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 144

@Jachna06 tylko że metafory nie są "tylko" metaforami. Metafora organizuje doświadczenie, kieruje uwagę w konkretne miejsce w ciele, nadaje sens. Leontyna skupiona na muladhara prawdopodobnie inaczej zauważa sygnały z ciała niż ktoś kto po prostu siedzi i oddycha. To nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

dorzucę coś od siebie bo widzę że to pytanie wraca. W tradycji jogi czakry nigdy nie były traktowane jako struktury anatomiczne, tylko jako modele percepcji i praktyki. Problem zaczął się kiedy na Zachodzie zaczęto je traktować dosłownie i szukać "dowodów". Sam system jest użyteczny jako mapa, nie jako opis rzeczywistości. Mapa miasta też nie jest miastem, a jednak pomaga dojść do celu 😛


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

to co Mietowa mówi o mapie brzmi rozsądnie, ale mam wątpliwość - jeśli to tylko mapa, to czy można używać dowolnej innej mapy i efekt będzie taki sam? Czy czakry mają coś szczególnego czego np. zwykła psychologia nie oferuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@umbra)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Kometka08 u mnie osobiście - tak, miały coś szczególnego. jak dla mnie, psychologia mi dawała słowa i diagnozy, a praca z czakrami dawała mi jakieś zakotwiczenie w ciele. Trudno to wytłumaczyć ale to jak różnica między czytaniem o pływaniu a wejściem do wody. Chociaż wiem że to brzmi mgliście.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

z całym szacunkiem ale to co Umbra opisuje to klasyczny efekt placebo połączony z tym że praca z ciałem generalnie działa, niezależnie od systemu. Mogłabyś sobie wmówić że to kosmici cię leczą i efekt byłby podobny. Czakry są spoko jako framework ale nie ma co robić z nich czegoś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Pentaklista80 wiesz, powiem ci że ja bym się nie kłóciła o to zbyt zapalczywie. Ale zauważam że używasz słowa "placebo" jakby to było coś złego. Placebo to jeden z najsilniejszych mechanizmów leczniczych jakie znamy. Jeśli praca z czakrami uruchamia w człowieku głęboką zmianę, nawet jeśli "mechanizm" jest inny niż myślimy - to cały czas jest zmiana. Rozumiem sceptycyzm ale kpienie z efektu bo nie znasz przyczyny to trochę jak wyrzucanie lekarstwa bo nie wiesz co robi.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@jachna06)
Połączone: 2 lata temu

hej, Pentaklista zrobił się tutaj kimś w rodzaju mojego rzecznika, ale chcę zaznaczyć że ja nie twierdzę że to nie działa, tylko pytam czy wiemy DLACZEGO działa. jeśli o mnie chodzi, mietowa ładnie to ująła z tą mapą. Myślę że możemy się tu zgodzić że system jest przydatny, nie musimy się zgadzać co do mechanizmu 😉


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@salomejka90)
Połączone: 3 lata temu

wracam do Leontyny bo trochę zgubiłam ten wątek. niewiem, pytałaś wcześniej czy to co się wydarzyło - to załamanie się planów - mogło być w jakimś sensie "zaprogramowane". W tarocie powiedziałabym że wieża nie pyta o pozwolenie, ona ujawnia co było kruche. Ale jest pytanie które mi się kręci w głowie od początku tego wątku - czy miałaś przed tym wszystkim jakieś sny albo intuicje, które teraz z perspektywy czasu wyglądają jak ostrzeżenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Salomejka90 ojej, to pytanie mnie zatrzymało kompletnie. Tak - miałam takie sny że próbuję coś zbudować i to się sypie, ale myślałam że to zwykły stres. I miałam takie momenty w ciągu dnia gdzie dosłownie fizycznie czułam taki ucisk tu - tu, w środku klatki piersiowej, jakby ciało mówiło stop. I ignorowałam to przez miesiące. Teraz jak to piszę to aż mi głupio 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@opaline83)
Połączone: 3 lata temu

Leontyna, nie miej głupio! Sny to temat który mnie bardzo ciągnie, zajmuje się tym od jakiegoś czasu i te powtarzające się obrazy budowania i sypania się to jest bardzo charakterystyczny wzorzec. Często pojawia się kiedy jakaś część nas wie że idziemy w złym kierunku ale świadomy umysl blokuje. Mam pytanie - te sny były spokojne czy budziłaś się z nich niespokojna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Opaline83 raczej budziłam się z takim dziwnym uczuciem, nie panika ale taki niepokój bez nazwy. I szybko o nich zapominałam, co teraz myślę że też było jakimś mechanizmem.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

o kurcze, wtrącę swoje trzy grosze, Choć może za dużo o tym teraz myślę.. 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Faye to ważne pytanie i dobrze że je zadajesz. Ucisk w klatce to może być wiele rzeczy - somatyczny objaw stresu, sygnał z anahaty, ale też poprostu napięcie mięśniowe. Nie chcę żebyś zaczęła szukać problemów tam gdzie ich nie ma. Pytanie jest inne: czy ten ucisk pojawia się w konkretnych sytuacjach, przy konkretnych myślach? Czy jest losowy? To ci powie więcej niż sama jego obecność


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@mistralia)
Połączone: 1 rok temu

dobra słuchajcie, mam konkretne pytanie bo trochę się gubię w tej filozofii. leontyna ma zablokowaną muladhara i anahata tak? czy jest jakieś konkretne ćwiczenie żeby to odblokować, coś co można zrobić samemu w domu, krok po kroku? Bo czytam już od dawna że "praca z czakrami" ale nikt nie mówi CO KONKRETNIE robić 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Mistralia haha, rozumiem frustrację, sama kiedyś tak szukałam konkretu. Dobrze, to powiem ci co u mnie działa i co polecam jako punkt startowy. Dla muladhary - chodzenie boso po ziemi, naprawdę, to nie żart. Dosłownie wychodzisz, stawiasz stopy na trawie albo ziemi i oddychasz. Do anahaty - ćwiczenia oddechowe z rozszerzaniem klatki, można znaleźć prowadzone na YT. Ale zanim to zrobisz - najpierw usiądź i zapytaj siebie uczciwie co czujesz w danym miejscu ciała. Bez tej obserwacji ćwiczenia to strzelanie w ciemności.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

ja mogę dodać że dla mnie pomocna była też taka prosta rzecz jak noszenie czegoś czerwonego kiedy czuję się "unoszona" i bez gruntu. co prawda, ktoś mi polecił i z początku myślałam że to głupie, ale faktycznie działa jakiś efekt przypomnienia o uziemieniu. Nie wiem czy to czakra czy psychologia koloru ale działa 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@mistralia)
Połączone: 1 rok temu

okej to ja zacznę testować to chodzenie boso, bo akurat mam ogródek 😀 ale pytam dalej - ile tego? godzina dziennie, pół godziny, pięć minut? bo nie wiem czy pięć minut to w ogóle cokolwiek daje czy to za mało żeby czakra w ogóle to "poczuła" 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Mistralia nie ma żadnej magicznej liczby minut, to nie jest lek który trzeba dozować. o ile dobrze rozumiem, chodzi o to żebyś w ogóle wychodziła i była w tym obecna, a nie myślała o liście zakupów. pięć minut z pełną uwagą da ci więcej niż godzina rozkojarzenia. zacznij od pięciu, poczuj czy coś się zmienia, potem ewentualnie wydłużaj


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: