Hej, mam takie pytanie bo ostatnio mi to chodzi po głowie. Zaczęłam mocniej pracować nad sobą i w pewnym momencie jakby otworzyły mi się oczy na to, że sama sobie szkodzę. Dosłownie widzę jak sabotuje własne działania, jak odchodzę od rzeczy które mi służą, jak sama tworzę te bariery. I zastanawiam się czy to ma jakies przełożenie na czakry? Bo czytałam że blokady w czakrach mogą powodować takie zachowania, ale nie wiem jak to działa od tej drugiej strony, kiedy już to widzisz i zaczynasz to rozumieć. Czy coś się wtedy energetycznie zmienia? Czy to widzenie jest samo w sobie jakims otwarciem?
To ciekawe pytanie bo sama sie z tym zmagam. Jak rozumiem to co opisujesz, to ten moment "widzenia" jest chyba związany z czakrą trzeciego oka, ale nie tylko. Myślę że to bardziej złożone bo auto-sabotaż siedzi głębiej, w solaris albo nawet w sakralnej. A to rozpoznanie... hmm, to może być jakis przełom w manipurze? Nie jestem pewna, ale mam wrażenie że samo uświadomienie sobie tego już coś zmienia w polu energetycznym. Masz jakies fizyczne odczucia przy tym? Np. w okolicach brzucha lub klatki?
To co opisujesz to bardzo konkretny proces i dobrze że go zauważasz. Samo rozpoznanie auto-sabotażu jest pierwszym ruchem manipury, trzeciej czakry bo to ona odpowiada za poczucie sprawczości i własnej woli. Kiedy zaczynamy widzieć te wzorce, manipura zaczyna dosłownie budzić sie z uśpienia. Ale uwaga bo to nie jest takie proste jak się wydaje. To przebudzenie często najpierw przynosi dyskomfort, może ból brzucha, napięcie w przeponie, uczucie gorąca albo wręcz przeciwnie zimna w środku ciała. Jakby ta energia się ruszyła ale jeszcze nie wie gdzie płynąć. Czy masz cos takiego?
Okej ale zaraz, bo chcę dopytać. Skąd wiadomo że to "przebudzenie manipury" a nie po prostu. że tak powiem, .. zwykła refleksja psychologiczna? Bo to co opisuje autorka wątku brzmi dla mnie bardziej jak praca z przekonaniami, coś co robią psycholodzy od dawna bez żadnych czakr. Nie mówię że to złe czy nieprawdziwe, ale skąd ten energetyczny opis? Mam wrazenie że czasem nakładamy ezoteryke na coś co jest po prostu emocjonalne i ludzkie.
to brzmi jak ten typowy ruch energii w manipurze o którym pisała Pucharka. przynajmniej tak to widzę, jak coś się rusza po latach stania w miejscu to trochę boli, fizycznie nawet. Ja miałam podobnie i naprawdę byłam zaskoczona jak bardzo ciało reaguje na taką pracę świadomościową. Ale mam pytanie, czy to napięcie pojawia sie tylko przy myśleniu o tym, czy też losowo, bez wyraźnego powodu?
Ciekawy wątek. Powiem że z mojej perspektywy ten moment widzenia własnego sabotażu to nie jest tylko manipura. To jest punkt w którym kilka czakr musi jednocześnie sie ruszyć żeby w ogóle było możliwe. serce musi byc na tyle otwarte żeby nie uciec od tego co widzi, manipura musi mieć cień siły żeby wytrzymać tę prawdę, a ajna daje samo widzenie. Jak jedna z nich jest mocno zablokowana, to albo widzenia nie ma, albo jest ale człowiek od razu to wypiera.
ojej to ciekawe co piszecie bo ja wlasnie mysle ze mam podobny problem, sama sie sabotuję i nie rozumialam dlaczego. Ale mam pytanko, czy mozna miec zablokowana manipure i jednoczesnie widziec swoje wzorce? Bo jak rozumiem to Emilek pisal ze potrzeba troche siły z manipury... a co jesli jej prawie nie ma? Czy wtedy widzenie jest niemozliwe czy tylko bledne jakos?
Myślę że tu warto rozroznic dwa etapy. pierwsze widzenie, takie mgliste, ze "coś tu nie gra", to może być przy słabej manipurze. mniej więcej, ale prawdziwe jasne rozpoznanie wzorca, ze "to ja to robie i wiem kiedy i dlaczego", to już wymaga jakiegos minimum siły tej czakry. Inaczej człowiek widzi ale nie może z tym nic zrobić i wpada w poczucie winy zamiast w zmianę. To jest bardzo ważna różnica bo sporo osób myśli ze samo widzenie wystarczy a potem sie dziwią ze nic sie nie zmienia 😀
No dobra ale teraz mam pytanie praktyczne. Zakladajac ze to ma sens energetyczny, co sie robi z tą manipurą żeby to widzenie przeszło w zmianę? Bo brzmi tak jakby sama świadomość nie wystarczała, a to jest coś czego ja sie nie spodziewałam szczerze mówiąc. Myślałam że jak widzisz to juz masz pół sukcesu.
przepraszam ze sie wtrącam ale jestem tu nowa w temacie czakr. tak na marginesie, czy auto-sabotaż moze byc tez związany z czakra serca? Bo mam wrażenie że jak sie sabotuje to trochę jakby sie nie kochało samej siebie, a to chyba serce...? Nie wiem czy dobrze rozumiem jak to działa.
Chcę tu wprowadzic trochę chłodniejsze spojrzenie. To co opisujecie jako "procesy energetyczne w czakrach" jest według mnie bardzo luźną interpretacją klasycznych tekstów. W oryginalnym systemie czakr z tradycji tantrycznej te pojęcia nie działają tak jeden do jednego jak tutaj sie zakłada. Manipura jako "wola" to uproszczenie które poszło w obieg w new age i teraz wszyscy to powtarzają. Nie mówię że praca z czakrami jest bez sensu, ale czy zastanawialiście się skąd macie te konkretne przypisania? Bo część z nich pochodzi z książek z lat 80. a nie z jakiejkolwiek tradycji.
Hm, to co pisze Wierzchoslawa troche mnie zmroziło, ale rozumiem te wątpliwości. Jednocześnie to co opisała Pucharka o małych aktach woli brzmi dla mnie bardzo praktycznie i prawdziwie, niezależnie od nazw. Mnie najbardziej interesuje właśnie to, co sie dzieje w środku przy tym rozpoznaniu, bo to uczucie kiedy widzę ze znowu sie sabotuje jest bardzo specyficzne. Takie jakby ktoś lampę zapalił i byłoby lepiej gdyby nie zapalał, bo nie lubię co widze. Czy ktoś miał tak samo, to uczucie ze widzenie jest niemal bolesne?
ojaj, tego akurat nie łykam. to co Zenobka opisuje jako bolesne widzenie to jest według mnie właśnie ten moment, kiedy energia ruszyła ale opór jeszcze jest. Klasyczne przebudzenie świadomości bez gotowości do zmiany. Boli bo część nas chce wrocic do niewidzenia, do starego wzorca, bo był bezpieczny nawet jeśli szkodliwy. to jest chyba najtrudniejszy etap tej pracy i nie ma na to szybkiego rozwiązania. ale samo to że pytasz o to tutaj to znak ze idziesz w dobrym kierunku 🙂
Czytam ten wątek od początku i nie mogę się oderwać, bo to dokładnie to co sama przeżywam! Emilek napisał że boli bo część nas chce wrócić do niewidzenia i to mnie tak uderzyło, że musiałam napisać. Dokładnie tak. Jakbyś mi z głowy wyjął. Zenobka, trzymaj się, bo to co opisujesz brzmi jak bardzo odważna praca 🙂
Okej, "wola musi zejść z głowy do brzucha", to brzmi poetycznie ale co to znaczy praktycznie? Serio pytam bez złośliwości. bo albo to jest metafora tego że człowiek przechodzi od myślenia do działania, i wtedy zgoda, to normalna psychologia. albo twierdzicie że jest jakiś dosłowny przepływ energii z jednego miejsca w ciele do drugiego, i wtedy chciałabym wiedzieć jak to zweryfikować.
czy dobrze rozumiem ze to uczucie w brzuchu przy auto-sabotażu to jest inaczej niz zwykly strach? Bo ja mam i jedno i drugie i nie wiem jak je rozroznic. Raz jest takie ściskanie że nie mogę ruszyc z miejsca, drugi raz jest ściskanie i i tak jakoś idę. To to drugie to jest ta manipura która działa?
wracając do pytania Caroletty o weryfikację, to myślę że tu jest fundamentalny problem tej rozmowy. Systemy energetyczne są modelami, mapami, nie terytorium. Tak samo jak hormon kortyzol jest modelem biochemicznym opisującym stres. Żaden z tych języków nie opisuje "rzeczywistości samej w sobie", oba mają wartość praktyczną albo nie mają. Pytanie Caroletty jest uczciwe ale dotyczy wszystkich modeli, nie tylko czakr.
to jest naprawde dobre pytanie Caroletty i jestem ciekaw co ekspertki powiedzą. bo do tej pory rozmowa była raczej o tym CO się dzieje, a nie o tym co ROBIĆ. A to są dwie różne rozmowy.
Właśnie, ja też o to pytałam chyba na początku i wątek poszedł w różne strony. rozumiem że to złożone, ale czy mogłybyście powiedzieć konkretnie: jeśli ktoś widzi swój auto-sabotaż i chce przejść od widzenia do zmiany, to co robić z tymi odczuciami w brzuchu i w klatce? Czy są jakieś ćwiczenia, medytacje, cokolwiek praktycznego?
Zenobka, dobrze że wracasz do konkretów. Dla mnie najlepsza praca z manipurą przy auto-sabotażu to nie jest medytacja statyczna, tylko coś co angażuje ciało i wolę jednoczesnie. Na przykład: zamiast siedzieć i wizualizować, wstajesz i robisz jedną rzecz której się bałaś. Małą. Nie przeprowadzasz się, nie zmieniasz pracy. Piszesz maila który odkładałaś od tygodnia. Dosłownie. To jest ćwiczenie dla manipury bardziej niż godzina z kryształem.
a co z czakrą serca przy tym? Pisałam wcześniej o miłości do siebie i Datura odpowiedziała, ale mam kolejne pytanie. co prawda, czy jak się robi te ćwiczenia woli o których pisze Pucharka, ale bez pracy z sercem, to nie można zrobić sobie krzywdy? Mam na myśli że można być bardzo sprawczą ale wciąż siebie nie lubić i wtedy chyba nic się nie zmieni naprawdę?
czytam od dłuższego czasu i chcę tylko zapytać bo może coś przegapiłam, czy ktoś tu mówił o tym jak długo trwa zanim się zobaczy efekty takiej pracy? Bo Zenobka opisuje że dopiero teraz zaczyna widzieć wzorce, a ja się zastanawiam ile czasu mija od "widzę" do "coś się zmieniło naprawdę".
no właśnie, to mnie też interesuje bo ja zawsze chcę wiedzieć ile czasu coś zajmie. trudno powiedzieć, czy to jest kwestia tygodni, miesięcy? Bo jak się okazuje że lat to szczerze powiem że zaczynam szukać czegoś szybszego 😉
ta przerwa o której pisze Pucharka to jest kluczowe pojęcie. W niektórych tradycjach nazywa się to "szczeliną świadomości". I to właśnie jest to co Zenobka opisuje jako bolesne widzenie, ta szczelina się właśnie otwiera. To boli bo stary wzorzec nie chce puścić, ale samo istnienie tej szczeliny jest już zmianą. wiele osób tego nie docenia bo szuka dużej zmiany od razu 😛
Zaraz zaraz, ta szczelina świadomości o której pisze Emilek to mnie tak uderzyła. Ja to czuję ostatnio dosłownie fizycznie, jakby coś w klatce piersiowej było... nie wiem, otwarte? I właśnie w tych momentach widzę co robię żeby się sabotować. Ale to jest nieznośne uczucie, nie powiem żeby było przyjemne. Pucharka, czy to normalne że ten wgląd boli? 😉
Jagusieńka, to nie tylko normalne, to jest właściwie znak że coś realnie drga. z mojego doświadczenia, boli bo ego nie lubi tracić gruntu. Stary wzorzec ma swój "głos" i nie odpuszcza bez walki. To co czujesz w klatce to anahata zaczyna pracować, ale nie tak ładnie jak w medytacjach na youtube, tylko na serio, z tarciem.
przepraszam ale ile razy będziemy tłumaczyć każde normalne ludzkie odczucie przez czakry? Ból wglądu to jest po prostu dysonans poznawczy, bardzo dobrze opisany w psychologii. Nie ma potrzeby doklejać do tego anahat. To nie znaczy że anahatę odrzucam jako pojęcie, tylko że samo jej wymienienie nic nie wyjaśnia.
