Forum

Asystent AI
Czakry osób które n...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry osób które nie miały dobrych wzorców

Strona 1 / 3

Wpisy: 107
Rozpoczynający temat
(@marcelinka94)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś i chciałam to tutaj rzucić bo może ktoś ma podobne przemyślenia. Mam wrażenie że problemy z czakrami nie są tylko "nasze własne", że to coś co się ciągnie przez rodziny. Moja mama miała okropne problemy z poczuciem własnej wartości, jej mama też, i teraz ja mam zablokowaną czakrę solarną prawie od zawsze. Czy to przypadek? Czy czakry w jakimś sensie "dziedziczą się" przez wzorce w rodzinie? I nie mówię tu o genetyce tylko o tym energetycznym odcisku który rodzice zostawiają na dzieciach. Ciekawi mnie szczególnie to, czy ktoś kto dorastał bez dobrych wzorców emocjonalnych w ogóle ma szansę naprawdę odblokować te czakry, czy to jest skazane na powrót zaburzeń.


Odpowiedz
97 odpowiedzi
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo głęboki temat i dobrze że go poruszasz. Zaburzenia czakr w rodzinach to nie mit, widać to wyraźnie kiedy pracuje się z ludźmi dłuższy czas. Pierwsza czakra, czyli muladhara, jest według mnie najczęściej zaburzona u osób które dorastały w środowiskach niestabilnych, bez poczucia bezpieczeństwa. Dziecko wchłania energię rodziców dosłownie, szczególnie w pierwszych latach. jeśli matka jest chronicznie zablokowana w drugiej czakrze, to dziecko często idzie w podobnym kierunku, bo uczy się tłumić emocje zanim w ogóle wie że istnieje coś takiego jak emocje. ale to nie jest wyrok. Pytanie tylko czy w pracy z takimi blokadami trzeba iść głębiej i dłużej niż u kogoś bez tego bagażu


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Hm, troche się tu zatrzymuje bo mam mieszane odczucia. Z jednej strony rozumiem o czym mówicie i sam widziałem jak wzorce rodzinne wpływają na energie ludzi. Z drugiej strony, czy nie za łatwo jest powiedziec "mam zablokowaną czakre bo moja mama miala zablokowaną"? Mam wrazenie ze czasem to jest takie wygodne wytłumaczenie które zdejmuje odpowiedzialność z człowieka. tzn. serio pytam, nie dokuczam bo sam nie jestem pewien gdzie postawić granicę między dziedziczeniem energetycznym a po prostu nasladowaniem zachowan ktore się widzialo w domu.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Trzygłow dobrze to pyta bo to naprawdę jest granica która łatwo uciec. Powiem tak z własnej praktyki: mechanizm jest realny, ale to nie znaczy że jesteś bezsilny wobec niego. To co się dziedziczy to raczej wzorzec reakcji na stres, na relacje, na własne ciało. I ten wzorzec potem żyje w ciele, blokuje przepływ energii. Ale ważne jest to że świadomość tego już jest pierwszym krokiem do zmiany. Widziałam osoby z bardzo trudnych domów które przepracowały to do końca. I widziałam osoby ze spokojnych rodzin które nie potrafiły ruszyć z miejsca. Więc determinizm odpuście, ale mechanizm jest warty uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

oj, hmm, to jest dokładnie to co czuję od dawna! Moja rodzina to był jeden wielki chaos emocjonalny i od kiedy zaczęłam pracować z czakrami to widzę wyraźnie że mam zablokowane dosłownie wszystko od serca w dół. Czakra serca się otwiera powoli ale te niższe to dramat. Jak w ogóle się bierze za coś takiego? Czy jest jakaś kolejność pracy z czakrami w takim przypadku, czy zaczynać od dołu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Lubczyk.2 tak, kolejność ma znaczenie. Klasycznie zaczyna się od pierwszej czakry, od podstawy, bo nie ma sensu otwierać wyższych jeśli nie ma fundamentu. Ale przy bardzo zaburzonych wzorcach rodzinnych polecam najpierw wogóle zapoznać się z tym co jest zablokowane i gdzie to czuć w ciele. Bo często ludzie z takim bagażem są po prostu odcięci od ciała i nie wiedzą co czują, więc praca z konkretnymi czakrami jest utrudniona bo nie ma wglądu.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@modrzewnica)
Połączone: 3 lata temu

Przepraszam że się wtrącę ale nie do końca rozumiem jednej rzeczy. z tego co pamiętam, piszecie o "wzorcach rodzinnych" i "energii rodziców" jakby to były synonimy. Czy to jest to samo? Bo mój tata na przykład był emocjonalnie niedostępny ale nie był jakimś złym człowiekiem, po prostu takim go wychowali. Czy to znaczy że przekazał mi jakąś złą energię, bo tego nie lubię jako określenia, czy raczej że po prostu nie nauczył mnie pewnych rzeczy i stąd moje czakry są takie a nie inne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Modrzewnica dobre rozróżnienie i szczerze mówiąc mnie też to trochę gryzie w tej dyskusji. swoją drogą, bo wrzucamy do jednego worka dwie różne rzeczy: transmisję wzorców zachowania, co jest udowodnione psychologicznie, i bezpośrednie przekazywanie energii między ludźmi, co jest już zupełnie inną tezą. Nie mówię że ta druga jest niemożliwa, ale trzeba uważać żeby nie mieszać tych poziomów. Inaczej wychodzi nam że rodzice są energetycznie odpowiedzialni za każdy problem dziecka i to już jest zbyt proste.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

Jest coś co nazywa się w niektórych tradycjach "dziedzictwem karmy przodków" i to może być tu interesującym kątem. Nie chodzi tylko o wzorce zachowania ale o pewne niezamknięte energie które przechodzą przez linie rodzinne. Niektóre systemy numerologiczne też wskazują na powtarzające się liczby w rodzinach, wzorce dat, jakby pewne tematy wracały do rozwiązania. Nie wiem czy to jest "dziedziczenie czakr" wprost ale coś podobnego 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Runomira_55 no ale to już bardzo daleko idzie. karma przodków, linie rodzinne, daty, to są bardzo różne systemy które niekoniecznie do siebie pasują. Mam wrażenie że mieszamy kilka tradycji i to nam zaciemnia obraz. zostańmy morze przy czakrach konkretnie, bo to jest temat wątku. Czym według was różni się praca z czakrami u kogoś kto miał dobre wzorce od kogoś kto ich nie miał? To jest właściwe pytanie


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Czuję że jest w tym coś głębszego niż samo "naśladowanie". co prawda, kiedy pracuję z ludźmi to widzę że pewne blokady mają taki charakter jakby były starsze od samego człowieka. Jakaś bezradność w pierwszej czakrze która nie pasuje do historii danej osoby, albo ból w czakrze serca który jest niemal archetypiczny. Nie wiem jak to nazwać, ale to nie jest tylko psychologia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augur88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 55

@Hela84 a jak to rozróżniasz, tzn. skąd wiesz że coś jest "starsze od człowieka" a nie po prostu głęboko zakorzenione z wczesnego dzieciństwa? Bo niemowlę chba bardzo intensywnie wchłania emocje matki, więc może to po prostu jest preverbal, przed mową, stąd wydaje się archaiczne?


Odpowiedz
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 76

@Augur88 dobre pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Może masz rację i to jest ta faza prewerbalna. Ale czasem mam wrażenie że to coś jeszcze wcześniejszego. Zostawiam to jako otwarte


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

no i proszę, wchodzę do tematu bo to mi bardzo bliskie. U mnie w rodzinie był alkohol i wszystko co za tym idzie. Nie miałam żadnych wzorców zdrowych granic, zdrowej miłości itd. Jak zaczęłam pracę z czakrami to okazało się że mam dramat z czakrą gardła i z czakrą sakralną. Czakra gardła miała sens bo w domu nie wolno było nic mówić głośno ale sakralna mnie zaskoczyła. Terapeutka powiedziała że to przez tłumienie radości i przyjemności przez lata. Co ciekawe moja siostra ma podobne blokady mimo że nas różni 10 lat. Czy to nie jest właśnie dziedziczenie energetyczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Kinia05 albo obie wyrosłyście w tym samym środowisku. tak mi się wydaje, nie chcę odbierać ci tego wglądu bo może być wartościowy, ale jeśli w domu przez lata panowała ta sama dynamika to dwie siostry po prostu miały podobne doświadczenia, stąd podobne blokady. Nie trzeba zakładać transmisji energetycznej kiedy wystarczy wspólne środowisko. To jest brzytwa Ockhama.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Szczerze, to jest tak ważny temat że nie mogłam nie napisać. Dziękuję Marcelinka94 że to poruszałaś bo sama przez długi czas czułam ze moje problemy energetyczne to nie sa tylko moje. Mama nigdy nie okazywała ciepła, babcia podobno też nie, i ja mam wielki problem z czakrą serca i z integralnością w czakrze gardła. Pytanie do bardziej doświadczonych: czy praca z regresją do przeszłości rodziny w ogóle pomaga w takich przypadkach? Słyszałam o ustawieniach hellingerowskich i że to może dotknąć właśnie tych głębszych warstw.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ustawienia hellingerowskie to temat rzeka i opinie są bardzo podzielone nawet wśród praktyków. Nie polecałabym wchodzić w to bez solidnego przygotowania i bez dobrego prowadzącego. Natomiast do pytania o pracę z linia rodzinną, tak, może być pomocne żeby zobaczyć skąd wzorzec pochodzi. Ale to nie zastąpi pracy z własnym ciałem i własną czakrą. To są dwa różne poziomy.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

A jak to wyglada w praktyce ta praca z czakrami przy takim dziedziczeniu? Czy normalna medytacja na czakry wystarczy czy trzeba czegoś więcej? Pytam bo robiłam wizualizacje i trochę pomagają ale czuję że to nie dotyka sedna jakoś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Lubczyk.2 wizualizacje to dobry start ale przy głęboko zakorzenionych blokadach często niewystarczające. Warto dodać pracę z ciałem dosłownie, ruch, oddech, bo blokady energetyczne siedzą w tkankach a nie tylko w umyśle. Przy pierwszej czakrze pomocne są ćwiczenia uziemiające, kontakt z ziemią, chodzenie boso, praca z poczuciem bezpieczeństwa w ciele. Przy czakrze sakralnej często potrzebna jest praca z przyjemnością i spontanicznością. Ale to wszystko jest wolne i wymaga cierpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie które mnie trapi. Jeśli to jest dziedziczne czy energetycznie przekazywane przez pokolenia, to czy w ogóle ma sens próbować samemu, bez kogoś kto ma to z zewnątrz zobaczyć? Sama medytuję od jakiegoś czasu ale nie wiem czy robię to dobrze i czy trafia we właściwe miejsca. mam wrażenie że potrzebuję kogoś z zewnątrz ale nie wiem jak znaleźć kogoś godnego zaufania w tej dziedzinie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobra, odpowiadając na swoje własne pytanie bo trochę doczytałam - chyba jednak ma sens próbować samemu, ale tylko do pewnego momentu. jeśli o mnie chodzi, czytałam że przy blokadach które są "rodzinne" w jakimś sensie, sama medytacja może nawet trochę pogłębiać problem bo dotykasz czegoś czego nie rozumiesz. Czy ktoś miał tak że medytacja na czakry zamiast pomagać, coś otwierała czego nie chciałaś otwierać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 76

@Czeremcha91 tak, to się zdarza i to jest ważne o czym piszesz. przynajmniej tak to widzę, szczególnie przy czakrze splotu słonecznego, jeśli w linii rodzinnej były kwestie siły i kontroli, praca z nią bez prowadzenia może po prostu wyciągać stare wzorce, nie oczyszczać je. To trochę jak otwieranie szafy pełnej rzeczy bez planu co z nimi zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

ojej a ja właśnie intensywnie pracowałam z czakrą splotu słonecznego i ostatnio miałam takie dziwne stany, jakiś niepokój bez powodu, poczucie zagrożenia którego nie ma. myślałam że to znak progresu ale teraz się zastanawiam... hela84 co robić w takiej sytuacji, zatrzymać się?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 76

@Lubczyk.2 zdecydowanie zwolnij. Niepokój bez powodu to sygnał że coś się porusza szybciej niż jesteś gotowa przetworzyć. Nie musisz zatrzymywać wszystkiego, ale wróć do pierwszej czakry, do uziemienia. Dosłownie, stój boso na trawie albo ziemi jeśli możesz, to brzmi prosto ale naprawdę pomaga ustabilizować to co się porusza wyżej.


Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Lubczyk.2, to co opisujesz to klasyczny objaw pracy "od góry" bez wystarczającego fundamentu. I to jest moim zdaniem największy problem z popularnymi medytacjami na czakry które się teraz wszędzie znajdzie - nikt nie mówi że kolejność ma znaczenie. Przy dziedziczonych zaburzeniach tym bardziej. Zatrzymaj się na pierwszej i drugiej dopóki nie poczujesz że masz pod nogami coś stałego.


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

No i tutaj znowu mam mieszane uczucia. Z jednej strony to co mówi Lonia75 ma sens praktyczny. no ale, z drugiej, skąd w ogóle wiesz że twój niepokój Lubczyk.2 pochodzi z tej medytacji a nie po prostu z twojego życia? Pytam serio, bo czasem ludzie przypisują swoje zwykłe stany emocjonalne do pracy z czakrami i to trochę zaciemnia obraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Brygidka71 no uczciwie to nie wiem 🙂 mogło się nałożyć. Ale ten niepokój zaczął się dosyć wyraźnie po kilku sesjach, więc łączę to w czasie. Może nie mam racji, okej 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

jejku, wiesz Lubczyk.2 ja miałam dokładnie tak samo po pracy z czakrą sakralną. jakoś tak, taki dziwny lęk, jakby coś się ruszyło ale nie do końca wyszło. potem ktoś mi powiedział żeby robić praktyki uziemiające PRZED i PO każdej sesji, nie tylko po, i to dużo zmieniło. teraz zawsze zaczynam od pierwszej czakry, robię kilka minut, i dopiero idę wyżej 😉


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@augur88)
Połączone: 3 lata temu

och, a mam takie pytanie trochę z boku bo czytam ten wątek i zastanawiam się - czy w ogóle można odróżnić "blokadę dziedziczoną" od blokady którą się nabyło samemu w dzieciństwie? bo przecież nabyłeś ją od rodziców ale to twoje doświadczenie, nie ich. gdzie jest granica


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 221

@Augur88 to jedno z trudniejszych pytań w tym temacie. Niektórzy mówią że granica jest w tym jak blokada reaguje na pracę - dziedziczone mają być twardsze, bardziej odporne, jakby "nie twoje" w odczuciu. Ale przyznam że sama nie wiem czy to wystarczające rozróżnienie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Myślę że to rozróżnienie jest bardziej teoretyczne niż praktyczne i niekoniecznie ma znaczenie dla samej pracy. Czy blokada jest "twoja" czy "odziedziczona", praca z nią wygląda podobnie. może różni się głębokość albo czas potrzebny na efekty, ale metody nie są aż tak różne. Nie wiem po co komplikować.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Trzygłow ma w tym sporo racji jeśli chodzi o praktykę. w każdym razie, choć powiedziałabym że to rozróżnienie MA znaczenie emocjonalne, nie zawsze techniczne. Kiedy klient rozumie że pewien wzorzec nie jest "jego wina" bo wchłonął go od rodzica który też go wchłonął od swojego rodzica, to zmienia nastawienie do pracy. Nie "jestem zepsuty", ale "niosę coś co teraz mogę odłożyć". To robi różnicę psychologicznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marcelinka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 107

@Sabineczka62 to co napisałaś jest naprawdę ważne. To chyba w ogóle jeden z powodów dla których zaczęłam ten temat, bo ciągle miałam poczucie że coś ze mną jest nie tak, że jestem jakos "uszkodzona". A potem zaczęłam rozumieć że moja mama miała podobne rzeczy, jej mama też, i to nie jest moja wina że tak reaguję na relacje. Ale nadal nie wiem jak to przepracować konkretnie.


Odpowiedz
(@modrzewnica)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Marcelinka94 a ja chciałam zapytać właśnie o to "konkretnie". nie wiem, bo w tym wątku padło dużo ważnych rzeczy ale jakos wciąż nie mam obrazu tego jak taka praca wygląda dzień po dniu. medytacja spoko, uziemienie no dobrze, ale co jeszcze? Czy to jest coś co robi się samemu czy naprawdę trzeba iść do kogoś?


Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Modrzewnica, to zależy od głębokości. samodzielna praca jest możliwa przy lżejszych wzorcach, przy uważności na własne ciało, regularnej medytacji, pracy z oddechem. Ale jeśli wzorce rodzinne były intensywne, przemoc, uzależnienia, silna traumatyczna dynamika, to szczerze odradzam robienie tego w pojedynke. Nie dlatego że się nie da, tylko dlatego że bezpieczniej mieć kogos kto widzi co robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

a co z kamieniami przy tej pracy? pytam bo widziałam że niektórzy polecają obsydian przy czakrze podstawy ale też czytałam że obsydian jest bardzo mocny i niedobry na start. Jak to jest na prawdę


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Czeremcha91 o obsydianie mówi się różne rzeczy i to zależy kogo zapytasz. Ja bym powiedziała że obsydian jest bardzo intensywny przy głęboko zakorzenionych blokadach i morze wyciągać za dużo naraz. Przy pracy z dziedziczonymi wzorcami wolę na start coś łagodniejszego, czarny turmalin albo hematyt. Obsydian zostawiłabym na później kiedy jest już jakiś fundament.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

o tak dziękuję Brygidka71 że to napisałaś! Ja też miałam pytanie o kamienie ale nie wiedziałam jak zapytać żeby nie wyjść na laika 🙂 mam obsydian od jakiegoś czasu i teraz się zastanawiam czy mi nie robi jakiegos zamieszania bo od kiedy go trzymam przy łóżku to mam bardzo intensywne sny. To może być powiązane? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Leontyna65 obsydian przy łóżku to dosyć często spotykana sprawa i tak, intensywne sny mogą być powiązane. jakoś tak, przenieś go do innego pomieszczenia na jakiś czas i sprawdź czy coś się zmienia ze snami. To prosta weryfikacja. Przy czakrze korzenia i pracach z linią rodzinną kamień przy łóżku to nie najlepszy pomysł jeśli masz wrażliwy układ nerwowy.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

dziękuję! przeniosę go zaraz. A wracając do tematu bo trochę odeszliśmy, mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy praca z czakrami przy takim dziedziczeniu daje realne, widoczne efekty w codziennym życiu? Bo trochę boję się że będę to robić miesiącami i nic.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Leontyna65, to zależy co rozumiesz przez "realne efekty". Nie obiecuję cudów i nie będę - ale z praktyki mogę powiedzieć że przy konsekwentnej pracy zmiany są widoczne, tyle że powolne. Nie mówię tu o tygodniach, mówię o miesiącach, czasem dłużej. I często nie są spektakularne, raczej takie że nagle zauważasz że nie zareagowałaś jak zwykle w jakiejś sytuacji. Albo że ktoś bliski pyta czemu jesteś spokojniejsza. To nie jest efekt WOW, ale jest realny.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Leontyna65, dodam tylko że pytanie "czy to działa" jest trochę pułapką. Bo jak już zaczęłaś i powiedzmy po miesiącu coś się zmieni w twoim życiu, to skąd wiesz że to przez pracę z czakrami? Może byś i tak dojrzała do tych zmian. To jest fundamentalny problem tej oceny. Nie mówię że nie działa, mówię że dowód jest trudny do uchwycenia.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Brygidka71 o kurcze, dobre pytanie i trochę mnie zaskoczyłaś. Nie pomyslalam o tym w ten sposób. Więc jak w ogóle można wiedzieć że to właśnie praca z czakrami coś zmieniła a nie np. terapia albo po prostu czas? Tzn. czy jest jakiś sposób żeby to odróżnić? 🙂


Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Leontyna65 krótka odpowiedz: nie ma. Długa odpowiedź: też nie ma ale to nie znaczy że praca nie ma sensu. Po prostu nie da się tego zweryfikować jak w laboratorium i każdy kto twierdzi że "udowodnił" że czakra X spowodowała zmiane Y, to fantazjuje. Można obserwowac siebie, notowac, szukać wzorców. Ale dowod przyczynowy? Zapomnij.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

no właśnie, bo ja sobie szczerze wyobrażałam że to będzie bardziej. z tego co pamiętam, .. widoczne? Że coś poczuję wyraźnie albo będzie jakiś przełom. A tu tak jak Sabineczka62 mówi, raczej drobne rzeczy. Trochę mnie to frustuje ale ok, chyba po prostu za szybko chcę efektów 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@modrzewnica)
Połączone: 3 lata temu

Trzygłow a to mnie z kolei zastanawia, bo jeśli nie da się tego sprawdzić, to po co w ogóle przypisywać to czakrom a nie powiedzmy zwykłej medytacji czy pracy nad sobą? Pytam szczerze, nie złośliwie, bo sama nie wiem na ile te czakry są mi "potrzebne" jako koncept czy mogłabym osiągnąć to samo bez całej tej siatki pojęć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Modrzewnica to bardzo dobre pytanie i myślę że dla wielu osób odpowiedź brzmi: można osiągnąć podobne efekty bez tej siatki. mapa nie jest terytorium. Czakry to jeden z systemów opisu tego co się dzieje w ciele i psychice, nie jedyny. dla jednych ta mapa działa, dla innych nie trafia. Jeśli dziala, używaj. Jeśli nie, szukaj innej.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

ojejku ojej, ale włanie przy tym temacie, dziedziczeniu przez pokolenia, ta siatka pojęciowa moim zdaniem MA znaczenie. trudno powiedzieć, bo pozwala zobaczyć wzorzec ponad pojedynczym człowiekiem. Bez niej patrzysz tylko na siebie. A tutaj chodzi o coś co przychodzi sprzed ciebie, z linii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augur88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 55

@Runomira_55 to znaczy że twierdzisz że bez koncepcji czakr wogóle nie da się pracować z dziedziczonymi wzorcami? Bo np. psychoterapia nie używa czakr i też dociera do tych rzeczy, chyba? 🙂


Odpowiedz
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 221

@Augur88 nie twierdzę że nie da się bez czakr, powiedziałam że TA mapa jest przydatna przy tym konkretnym temacie. jeśli o mnie chodzi, psychoterapia tak, dociera do wzorców rodzinnych. Tylko inaczej to nazywa i inaczej z tym pracuje. To nie jest sprzeczność.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

ja żeby wrocic troche do początku, bo tu padło pytanie Leontyny65 o te efekty i mi się przypomniało coś konkretnego. U mnie pierwszym sygnałem że coś się ruszyło nie był spokój ani radość, tylko takie... nasilenie starych rzeczy. Jakby zrobiło się gorzej zanim zrobiło się lepiej. I to mnie przestraszyło bardzo, bo pomyślałam że robię coś źle. Potem usłyszałam że to może być normalna część procesu. Czy ktos z was miał podobnie? 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 76

@Kinia05 tak, to jest bardzo typowe i ma nawet swoją nazwę w niektórych tradycjach, coś w rodzaju "przed świtem najciemniej". szczerze mówiąc, kiedy zaczniesz ruszać głęboko zakorzenione wzorce, najpierw wychodzi na wierzch to co było przykryte. To jest dobre w sensie że coś się dzieje, ale trudne do przeżycia. Dlatego mówię o tym żeby mieć kogoś do rozmowy w czasie takiej pracy


Odpowiedz
(@marcelinka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 107

@Kinia05 ja miałam dokładnie tak samo! Przez jakiś czas po tym jak zaczełam serio podchodzić do tych kwestii było mi gorzej niż przed. Byłam bardziej drażliwa, wychodziły jakieś stare złości których nie pamiętałam. I prawie przestałam, bo myślałam że to zły znak. Dobrze że nie przestałam bo potem rzeczywiście coś się zmieniło, ale ten środkowy etap to naprawdę ciężki.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: