przepraszam ze sie wtrące, jestem tu raczej cicho, ale to co Swietopelk napisal to chyba najwazniejsza rzecz w calym watku. jak by nie patrzeć, bo ja sama przez jakis czas mysłam ze mam "zablokowana" czakre serca i szukalam przyczyny zawsze gdzies zewnatrz. I dopiero jak trafilam na terapie (psychologiczna, nie energetyczna) to okazalo sie ze po prostu mam pewne wzorce z domu i to nie jest zadna energia tylko historia.
no właśnie, czytam to wszystko i mysle sobie ze jak ktos przezywa cos trudnego to chyba nie jest najwazniejsze czy to czakra czy psychologia tylko czy mu pomaga. tak przy okazji ale rozumiem argument ze jeden jezyk moze zblokować dostep do drugiego 😀
a czy ktos sie zastanawial nad tym ze rozne planety tez wplywaja na te energie? bo np. Wenus odpowiada za czakre sakralna i relacje, i tranzyt Wenus przez pewne znaki moze wlasnie powodowac te otwarcia albo zamkniecia o ktorych piszecie. Pierwsze doswiadczenie seksualne pod pewnym transytem Wenus to zupelnie inaczej działa niz pod innym.
dobra wracajac bo troche sie rozjechalismy. Ewaryst pisał o dysregulacji zamiast nadaktywnosci albo niedoczynnosci. To mnie intryguje bo mam wrazenie ze większosc poradnikow online uzywa tylko tych dwoch biegunow i to bardzo upraszcza. Jak ta dysregulacja wyglada w praktyce, po czym sie ją poznaje?
Dysregulacja to nie jest ani za duzo ani za malo, tylko brak plynnosci. Jednego dnia moze sie pojawic duza potrzeba bliskosci i intensywnosc emocjonalna, nastepnego calkowite odretwienie i brak zainteresowania. Przeskoki. Trudnosc z utrzymaniem rownego kontaktu ze soba i z innymi w tym obszarze. To jest czesto opis tego co psychologowie nazywaja rozregulowaniem po trudnym doswiadczeniu. Jezyk czakrowy opisuje to samo inaczej
bardzo dobrze ze pytasz. w przypadku traumatycznych doswiadczen praca z ciałem moze byc pomocna ale tylko prowadzona ostroznie i najlepiej z kimś do kogo sie ma zaufanie. Samodzielna intensywna medytacja skierowana na obszar sakralny moze wywolac silne emocje bez mozliwosci ich bezpiecznego przetworzenia. lagodna praca, np. spokojny ruch, oddech, to inna sprawa. Ale jesli kogos "uderzy" w trakcie to trzeba miec plan co z tym zrobic.
o kurcze, przepraszam ze znowu sie wtrącam, juz wiecie co mi się przydarzyło, i chce powiedziec ze naprawde dobrze mi tu z wami. Mediumka i Swietopelk maja racje ze potrzebuje prawdziwej pomocy i juz to wiem. Ale to co Ewaryst teraz napisal tez jest dla mnie wazne bo lacze jedno z drugim i widze ze to moze dotyczyc razem. Nie zamiast psychologa, tylko razem. Czy tak mozna to polaczyc?
to co Wela napisała i to co Ewaryst odpowiedział o ostrożności przy traumach, to chyba najważniejszy fragment całego wątku. szczerze mówiąc, bo mam wrażenie że sporo osób (i ja też parę miesięcy temu) podchodzi do pracy z czakrami jak do czegoś zawsze bezpiecznego i neutralnego. a to nie zawsze tak jest, prawda?
czytam i myślę o tym co Ewaryst napisał o szufladzie. u mnie tak jest, mnie się to bardzo zgadza z moim doświadczeniem, tylko ja bym to opisała inaczej, że przez jakiś czas siedziałam przy tej szufladzie i patrzyłam na nią z daleka zanim ją otworzyłam. i to było ważne, to siedzenie i patrzenie. nie wiem czy to jest jakaś technika czy po prostu tak mi wyszło
jest jeszcze jeden aspekt którego nie ruszyliśmy, a który bezpośrednio wraca do pytania Romci z początku wątku. Czakra sakralna w kontekście pierwszego seksu to nie tylko kwestia traumy albo trudnych doswiadczen. Czasem to doswiadczenie było po prostu dobre i mimo to zostawia ślad energetyczny. Przywiązanie, oczekiwania, wyobrażenie o tym co dalej. Co z tym?
ojej Romcia, to co opisujesz z tym niedomkniętym oknem to mega trafne. i mam wrażenie że właśnie o to chodzi w tym co ludzie nazywają "odcięciem nici energetycznej". to nie jest zawsze coś złego co się wydarzyło, to może być po prostu otwarcie które nie miało swojego domknięcia
a jak długo trwa taki proces? bo to ciągłe "to jest proces" trochę mnie frustruje, rozumiem że nie ma tygodniowego terminu ale jakieś ramy czasowe? miesiąc, pół roku?
no dobra, to przynajmniej powiedzcie jak WIADOMO że to się skończyło? że ta czakra jest juz w jakimś tam porządku po takim doswiadczeniu 🙁
to dobre pytanie i rzadko ktoś je zadaje wprost. Jeden z sygnałów: kiedy myślisz o tej osobie albo tamtym doswiadczeniu i nie ma już ani silnego bólu ani silnego przyciągania, tylko coś w rodzaju spokojnej pamięci. Drugie: kiedy możesz wejść w nową relację bez wchodzenia z tym samym bagażem oczekiwań i wzorców co wtedy 😛
spokojna pamięć, to ladnie powiedziane. ale jak sie tam dochodzi to juz inna bajka 🙂
auć, chcę wrocic do tego co Mediumka pisała o łączeniu terapeuty z pracą energetyczną. Bo zaczęłam szukać i trochę się zgubiłam w tych wszystkich ofertach, bioenergoterapia, reiki, terapia czakr, to są różne rzeczy czy to samo pod innymi nazwami? nie chcę trafić do kogoś kto mi tylko pomacha rękami i weźmie 200 złotych
Musisz mi wybaczyć, ale nie. no właśnie, granice kompetencji. to sie rzadko omawia na takich forach a to jest chyba najważniejsza kwestia w całym tym pytaniu o bioenergoterapię. bo tytuł wątku to czakry podczas pierwszego seksu, a tak naprawdę co trzeci post wraca do pytania kto i jak może pomóc kiedy coś jest trudne. i to jest zdrowe że tak wraca, ale warto powiedzieć to głośno że jest granica tego co może zrobić bioenergoterapia.
no ładnie, zywilka, masz rację że to wraca i chyba nie przypadkowo. myślę że dla wielu osób czakry to właśnie język w którym opisują to co trudne w relacjach i z ciałem. i może dlatego to pytanie naturalnie prowadzi do "a kto może pomóc". bo jeśli czakra sakralna reaguje na pierwsze doswiadczenie seksualne to znaczy że to doswiadczenie COŚ robiło, i to coś może wymagać uwagi
Trochę mnie to drażni. i to jest chyba najlepsze podsumowanie całego wątku jakie mogłam przeczytać, Romcia. Nie wiedziałam jak to zebrać do kupy ale właśnie tak. czakra jako język opisu, nie jako diagnoza 🙂
to co Halineczka napisała na końcu mocno we mnie zostało, czakra jako język opisu. bo właśnie tak to czuję kiedy próbuję komuś wytłumaczyć dlaczego tamto doświadczenie coś we mnie zmieniło. nie mówię "boli mnie środek brzucha", mówię "mam coś z sakralną" i to jakoś lepiej opisuje o co chodzi. ale mam pytanie do bardziej doświadczonych, czy to nie jest trochę ucieczka? że zamiast powiedzieć wprost "tęsknię za tym człowiekiem" albo "jest mi smutno" to owijamy w czakrowe opakowanie?
dorzucę do tego co Edek napisał. Jest różnica między używaniem języka czakr jako metafory a używaniem go jako tarczy. jeśli o mnie chodzi, metafora pomaga myśleć. Tarcza blokuje myślenie. Romcia od początku tego wątku wydaje mi się używać tego jako metafory, i dlatego ta rozmowa jest tak dobra. ale widziałem przypadki gdzie ktoś przez rok chodził na "czyszczenie czakry sakralnej" do różnych terapeutów i za każdym razem unikał pytania co tak na prawdę czuje do tej konkretnej osoby
to co napisałaś o zazdrości to odważne. i właśnie o to chodzi, że jak już przyszłaś do tej konkretnej emocji pod spodem, to język czakr przestał być tarczą a stał się tym czym powinien być. tak myślę, sposóbm do rozumienia, nie do ukrywania. sorki, wiem że to słowo tu pada, ale nie znam lepszego 🙂
dobra ale ja mam inne pytanie bo trochę zgubiłem wątek. no ale, mówiliście wcześniej o bioenergoterapii i o granicach jej kompetencji. i Czeslawa pisała żeby sprawdzić czy terapeuta odsyła do specjalisty. ale co to znaczy "specjalista" w tym kontekście? psycholog? psychiatra? no bo jeśli ktoś idzie z problemem czakry sakralnej po pierwszym seksie to raczej nie idzie do psychiatry
ojej, właśnie sobie uświadomiłam że nigdy nie zadałam tej osobie do której chodziłam tego pytania. jakoś tak, zapytałam o doświadczenie, o podejście, ale nie zapytałam "a co jak poczujesz że to wykracza poza twoje możliwości". i teraz myślę czy nie powinnam. czy to nie jest dziwne żeby tak wprost zapytać?
ojra, wracając do Ildefons i jego pytania o specjalistów. mam wrażenie że w tej rozmowie trochę się rozmywa co tak naprawdę bioenergoterapeuta może a czego nie może w kontekście czakry sakralnej po takim doświadczeniu jak Romci. czy ktoś może to powiedzieć konkretnie? bo "odsyła do specjalisty" brzmi ogólnie. gdzie jest ta granica praktycznie? 🙂
a co jeśli te dwie rzeczy się przenikają? bo moje napięcie w brzuchu jest nieodłącznie związane z konkretną historią, nie mogę ich rozdzielić. no jak terapeuta ma pracować z jednym nie dotykając drugiego
mhm, to co Ewaryst pisze o równoległych torach jest super jako model ale mam praktyczne pytanie, ile to kosztuje żeby robić jedno i drugie równocześnie? bo nie wszyscy mają budżet na dwa rodzaje terapii. w każdym razie, i czy jest jakaś kolejność? najpierw psycholog potem energetyczna, albo odwrotnie?
