Hej, chciałam poruszyć temat który mnie ostatnio mocno zastanawia. tak czy siak, opiekuję się mamą od jakiegoś czasu, ona jest poważnie chora i zauważyłam że sama zaczęłam się gorzej czuć energetycznie. Słyszałam że osoby które pracują z chorymi mają bardzo obciążone czakry, szczególnie sercową i splotu słonecznego. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenia albo wie więcej na ten temat? Bardzo mnie ciekawi jak to działa od strony energetycznej, bo czuję się jakby coś ze mnie uciekało po każdym dniu opieki.
To bardzo ważny temat i cieszę się że ktoś go poruszył. tak myślę, osoby opiekujące się chorymi to jedne z najbardziej energetycznie przeciążonych ludzi jakich znam. Czakra sercowa bierze na siebie ogromne ilości cudzego bólu i lęku, a do tego czakra splotu słonecznego traci stabilność gdy cały czas oddajemy swoją energię nie uzupełniając jej. To nie jest metafora, to realny proces który można wyczuć i też wyrównać. Powiedz mi - czy ta słabość pojawia się od razu po kontakcie z mamą czy bardziej narasta przez cały dzień?
Zgadzam się z Telepatką co do czakry sercowej, ale chcę dodać że w takiej sytuacji bardzo często cierpią też czakra koronna i czakra gardła. Koronna przez to że opiekun nieustannie skupia się na drugiej osobie i traci kontakt z własnym wyższym ja, a gardła bo często nie może albo nie chce mówić o własnych potrzebach. Hazel, a czy masz jakieś fizyczne objawy? Bóle karku, uczucie ciężkości w klatce piersiowej?
ojej, właśnie o tym chciałam się dowiedzieć odkąd zaczełam praktykować! Mam koleżankę która jest pielegniarką i zawsze wychodzi z pracy totalnie wykończona, jakby ktoś z niej wysysał energię. jak by nie patrzeć, mówiłam jej że to pewnie przez czakry ale ona się śmieje. No to jak jej to wytłumaczyć tak żeby uwierzyła? Bo chyba nie ma sensu gadać o energii do kogoś kto tego nie czuje, prawda?
Wie, nie wiem czy to dobry pomysł żeby "tłumaczyć" komuś kto się śmieje. swoją drogą, każdy ma prawo nie wierzyć. A co do samego tematu, to mam wątpliwości czy to akurat czakry są tu problemem, a nie zwykłe ludzkie wyczerpanie. Opiekowanie się ciężko chorą osobą jest po prostu fizycznie i psychicznie wyniszczające i nie trzeba odwoływać się do energii żeby to wyjaśnić. Co nie znaczy że praca z czakrami nie może pomóc, ale wrzucanie wszystkiego w jedną szufladkę "bo czakry" mnie trochę irytuje.
Wtrącę swoje trzy grosze, Czakry to takie centra energii w ciele tak? I one mogą być "wyczerpane" przez kontakt z chorą osobą? Ale jak to możliwe fizycznie, energia przechodzi przez powietrze między ludźmi czy jakoś inaczej? Naprawdę pytam bo nie wiem, nie śmieję się 🙂
to co opisujesz z przyspieszeniem serca to klasyczny objaw przeciążenia czakry sercowej, ale też oznaka że jesteś bardzo empatyczna. Twoje ciało energetyczne dosłownie reaguje na stan mamy. Powiedz mi jeszcze, czy stosujesz jakiekolwiek oczyszczanie po wyjściu od niej albo przed snem? Bo jeśli nie, to te energie kumulują się i po kilku tygodniach robi się z tego prawdziwe błoto energetyczne.
Naczynia połączone to fizyczny model który tu nie do końca pasuje, bo energia czakr nie rządzi się tymi samymi prawami co ciśnienie w rurach. Ale rozumiem że to uproszczenie dla kogoś kto pyta o podstawy. Mój sceptycyzm nie dotyczy zresztą samego istnienia czakr, tylko uproszczonego tłumaczenia że "chory wyssał energię". Ciało energetyczne ma własne mechanizmy obronne i nie jest tak bezbronne jak to brzmi 😉
Ciało energetyczne broni się przez aureolę. Warstwa zwana atrą albo kokonem ochronnym otacza człowieka i filtruje co wchodzi a co nie. Problem jest wtedy gdy ktoś jest wyjątkowo empatyczny albo po prostu bardzo zmęczony fizycznie, bo ta warstwa się przerzedza i przestaje być szczelna. Widziałem to u siebie po bezsennych nocach, medytacja pokazuje to wyraźnie 🙁
własnie chciałam to samo napisac. Mój brat jest ratownikiem i on jest naprawde wyczerpany, ciągle choruje, ma problemy ze snem, lekarze mówia że stres. w sumie, a ja mysle że to wlasnie to o czym mowimy, te czakry sa poprostu zasmiecone emocjami innych ludzi których ratuje. On oczywiscie w to nie wierzy ale fakty są fakty.
a jak wogóle mozna sprawdzić który czakra jest zajeta u osoby opiekujacej się chorym? Czy można to wyczuć samemu czy trzeba iść do kogoś? Bo mam babcię która opiekuje sie dziadkiem od dwóch lat i ona wygląda coraz gorzej, stale zmęczona, jakby przygasła. Zastanawiam sie czy jej nie pomóc jakoś.
Joasiu, można próbować samemu przez skupioną medytację i skanowanie ciała, ale jeśli jesteś początkująca to polecam najpierw poczytać o tym jak rozpoznawać sygnały fizyczne odpowiadające poszczególnym czakrom. trudno powiedzieć, klatka piersiowa i serce to czakra sercowa, brzuch i żołądek to splot słoneczny, kark i gardło to wiśuddha. Ból albo napięcie w tych miejscach często mówi dużo. A co do babci, to czy pytałaś ją jak się czuje naprawdę, nie tylko "dobrze dziękuję"?
hej, dodam do tego co Telepatka powiedziała, że w przypadku długoterminowej opieki nad chorym warto też sprawdzić czakrę podstawy. u mnie tak jest, często jest albo nadaktywna od ciągłego trybu przetrwania albo odwrotnie, blokuje się przez poczucie uwięzienia w sytuacji. Notowałam u siebie że gdy czułam się jak w potrzasku opiekuńczym, właśnie ta czakra dawała o sobie znać przez bóle nóg i zimne stopy.
Czyli jeśli dobrze rozumiem to opiekunowie chorych powinni regularnie "czyścić" te czakry? Ale jak to się robi konkretnie? I czy to wymaga jakiegoś specjalnego przygotowania czy każdy może spróbować?
Kamienie mogą pomóc jeśli ktoś nie umie się skupić na wizualizacji. Turmalin czarny przy czakrze podstawy działa nawet pasywnie, nie trzeba nic robić, wystarczy mieć przy sobie. Obsydian podobnie. Dla wyczerpanych opiekunów polecałabym też hematyt, on działa uziemiająco gdy ktoś jest mocno odpływający energetycznie.
To co Leokadia mówi o kamieniach to prawda, ale jest jeden haczyk. Kamienie trzeba regularnie czyścić bo same się nasycają tą przejętą energią i po pewnym czasie przestają działać albo wręcz zaczynają szkodzić. Widziałem przypadki gdzie ktoś nosił nieczyszczony turmalin tygodniami i czuł się coraz gorzej. Jak czyścisz kamienie Leokadia, wodą czy jakąś inną metodą?
ojej, nie wiedziałam że kamienie też trzeba czyścić. Zawsze myślałam że to tylko ozdoba. Ale wróćmy do pytania bo nie dostałam odpowiedzi, czy te techniki oczyszczania czakr są naprawdę skuteczne przy długoterminowej opiece czy to bardziej działa jako... nie wiem, efekt placebo na relaks?
Słuchajcie, nie chcę żebyśmy się tu za bardzo kłócili o filozofię, bo ja mam bardzo praktyczny problem. szczerze mówiąc, mama jest coraz słabsza i ja faktycznie czuję że zaczyna mi brakować sił do opieki nad nią. telepatka pisała o oczyszczaniu po intensywnych momentach, to pytam konkretnie: jak długo taka sesja powinna trwać? Czy robię ją bezpośrednio po np. zmianie opatrunku czy mogę wieczorem?
ojejciu, hazel, najlepiej jak najszybciej po takim intensywnym momencie, dosłownie wyjść do łazienki i umyć ręce do łokci zimną wodą, to najprostszy i najszybszy sposób na przerwanie przepływu energii. Woda fizycznie przerywa pole energetyczne. Potem wieczorem spokojniejsza sesja, dziesięć do dwudziestu minut, niekoniecznie dłużej.
o to mi chodziło właśnie! Zimna woda po kontakcie z chorą osobą, to ma sens bo sama zawsze czuję się lepiej po umyciu rąk po szpitalu u dziadków. Może to właśnie to? Telepatka a czy ta babcia co o niej pisałam mogłaby to robić nie wiedząc nawet o czakrach? Tzn. po prostu myć ręce i to by pomagało
a czy prysznic wystarczy czy musi byc zimna woda? Pytam bo mój brat ratownik wróci po zmanie i idzie od razu pod prysznic ale ciepły. Zawsze mówił że to go relaksuje ale i tak jest zmęczony. Moze powinien kończyc zimną wodą przynajmniej?
hej, ja tu z trochę innego powodu, opiekuję się tatą po zawale juz trzeci miesiac i szukałem czy jest jakiś temat o tym. Mam 21 lat i to mój pierwszy raz kiedy ktos bliski jest tak chory. Kompletnie niewiem co czuje, jakbym chodził we mgle, czy to włanie to o czym piszecie z tymi czakrami? Czy raczej poprostu jestem w szoku?
Mietek, trochę wyżej niż środkowa, gdzieś w okolicach przepony i żołądka. Jak masz permanentny ścisk w żołądku albo masz wrażenie że nie możesz wziąć głębokiego oddechu, to właśnie tam. Ja to czuję od kiedy mama zachorowała. Też miałam wrażenie że chodzę w tej mgle na początku więc wiem o czym mówisz.
czytam ten temat od samego początku i jest tu tyle mądrych rzeczy, ale zastanawiam się czy ktoś próbował afirmacji jako wsparcia przy tym oczyszczaniu czakr. nie wiem, gdzieś czytałam że afirmacje "jestem bezpieczna, moja energia jest moja" powtarzane rano i wieczorem mogą wzmacniać pole ochronne. Czy ktoś tu to stosował przy opiece nad chorym?
Tu mam inne zdanie. o afirmacjach to ja bym chciala powiedziec ze probowalam przez dwa tygodnie i nie czulam roznicy! serio, rano wieczor, kazdy dzien i nic. Moze zle cos robilam? Bo chyba nie o to chodzi zeby tylko mechanicznie powtarzac te slowa tak?
ojej rety, afirmacje są jak woda dla zasuszonej ziemi. Pomagają, ale jeśli gleba jest skuta lodem to woda i tak nie wsiąknie. Splot słoneczny u opiekunów bywa tak ściśnięty od miesięcy stresu i emocji, że same słowa po nim spływają. Trzeba najpierw rozluźnić tę warstwę. Oddech przeponowy, dosłownie pięć głębokich oddechów z ręką na żołądku, zanim się zacznie afirmować. Dopiero wtedy wchodzi głębiej.
przeponowy to znaczy brzuchem tak? Bo ja chba przez te trzy miesiące w ogóle nie brałem normalnie powietrza, serio teraz jak probuje to jest dziwne uczucie jakby cos sie uruchamialo. Czy to moze oznaczac ze ta czakra jest faktycznie zablokowana czy to jest po prostu napięcie mięśni
