Hej, mam takie pytanie bo trochę szukałam i nie mogłam dojść do ładu. Chodzi o strach przed intymnością fizyczną, nie wiem czy to dobrze określam ale chodzi mi o to że... no jakby czlowiek chce bliskości ale jednocześnie coś go blokuje, odpycha, i to nie jest kwestia uczuć bo uczucia sa, tylko jakiś opór w ciele. Czytałam że to może być kwestia czakr, ale nie wiem która konkretnie. Ktoś wie? 😛
To jest temat, który pojawia się bardzo często i zazwyczaj nie chodzi tylko o jedną czakrę. Ale jeśli mówisz o oporze w ciele, o takiej fizycznej blokadzie przy kontakcie, to pierwsze co mi przychodzi do głowy to czakra sakralna, czyli swadhisthana. Ona jest odpowiedzialna właśnie za seksualność, za kontakt z innymi na poziomie zmysłowym, za przyjemność i za to czy wogóle pozwalamy sobie odczuwać. Jak jest zablokowana to człowiek może czuć dokładnie to co opisujesz: chce, ale coś nie daje.
No właśnie swadhisthana, też bym na nią wskazał, ale powiem tak: u mnie jakiś czas temu był podobny temat i okazało się że problem siedział w muldharze. Czakra podstawy, poczucie bezpieczeństwa. bo jeśli gdzieś głęboko nie czujesz się bezpieczny/a w relacji, to żadna intymność nie przejdzie. Ciało po prostu się zamyka. Pytanie do pytającej: czy ten strach jest bardziej że "nie chcę żeby mnie ktoś dotknął", czy raczej "chcę ale coś mnie zatrzymuje w środku"
Ojej, ja mam dokladnie to samo i od dawna zastanawiam sie skad to jest. Myslalam ze to muladhara bo gdzies czytalam ze ona daje podwaliny calej reszcie, ale nie wiedzialam ze swadhisthana tez moze byc. Czy one sa jaos polaczone? bo wydaje mi sie ze nie mozna miec zdrowej jednej bez drugiej? 🙁
Są połączone, tak jak wszystkie czakry tworzą system, nie zbiór osobnych przełączników. mniej więcej, ale żeby nie mieszać, bo temat jest konkretny: ten opis z paniką i skurczem, to bardzo często jest właśnie trauma zapisana w ciele, a ona najczęściej siedzi w obu tych czakrach jednocześnie. Muladhara to bezpieczeństwo i przetrwanie, swadhisthana to kontakt, przyjemność i granice. jak jedna jest zaburzona to druga zwykle też nie działa jak powinna. I tu nie wystarczy żadna afirmacja, to jest głębsza robota 🙂
Hm, no ale zaraz. Skurcz i panika przy intymności to jest po prostu lęk który ma swoje źródło psychologiczne, nie energetyczne. Mówienie że to "blokada czakry" może kogoś uśpić i zamiast iść do specjalisty, ktoś będzie medytował na pomarańczowo i nic się nie zmieni. Nie twierdzę że czakry nie istnieją, ale to trochę dalekie od odpowiedzi na realne problemy.
A ja się zastanawiałam, czy w ogóle da się rozpoznać samemu która czakra jest zablokowana? Bo słyszałam że niby można czuć pewne miejsca w ciele podczas medytacji, albo że się pojawiają sny z konkretnymi kolorami. Ale to chyba nie jest takie proste, co? Czy potrzeba kogoś do diagnozy?
Można spróbować samemu, ale uczciwie powiem: większość ludzi na początku myli symptomy albo przypisuje je nie tej czakrze, bo to wymaga trochę wyćwiczonej uważności na własne ciało. Sny i kolory to jedna z metod, ale jest mało precyzyjna. Lepiej zacząć od skanowania ciała podczas medytacji i notowania gdzie pojawia sie napięcie, blokada, pustka. Do tematyki z tego wątku najczęściej dotyczy obszar miednicy i podbrzusza, tam siedzi swadhisthana.
Sorki, ale nie. czytam ten watek z duzym zainteresowaniem bo mam podobny problem i szczerze nigdy nie laczylam tego z czakrami, myslalam ze to po prostu jakas moja cecha. Ale teraz mi sie swiatlo zapala haha. Czyli ta pomaranczowa czakra, swadhisthana, i tam jakby jest wszystko co tyczy sie blizkosci fizycznej?
chlopie, nie. mniej więcej tak, choć ja bym powiedział że swadhisthana to też granice, czyli to czy w ogóle wiesz czego chcesz, czy możesz powiedzieć "tak" i "nie". tak mi się wydaje jak jest zablokowana to niektórzy ludzie mają problem nie dlatego że boją się bliskości, tylko dlatego że właściwie nie czują co chcą, są jakby odcięci od tego. czy to brzmi znajomo dla kogoś z piszących?
No i tu jest pies pogrzebany, tak. Właśnie to drugie bardziej, ten brak kontaktu z własnym "chcę". coś się dzieje i jakbym patrzyła z boku na siebie, trochę. To ma jakąś nazwę w tej terminologii? 🙂
To co opisujesz brzmi jak dysocjacja sensoryczna, i tak, w pracy z czakrami mowi sie że swadhisthana jak jest zablokowana to odcina czlowieka od czucia, od obecnosci w ciele. Swiadome bycie w ciele to czesto pierwsza praca ktora sie robi przy tej czakrze. Ćwiczenia uziemiające, ruch, taniec, praca z oddechem. Nie od razu medytacja, bo przy blokadzie medytacja w bezruchu moze wzmacniac to odciecie
Hm, to ciekawe co piszesz Rezedo, bo ja zawsze myślałam że medytacja jest włanie od takich rzeczy, a tu mówisz że przy blokadzie morze zaszkodzić? Czy to znaczy że ten ruch i oddech lepiej zacząć zanim się w ogóle siądzie do medytacji? 🙁
Nie zgodzę się. czytam i zastanawiam się czy ktoś tu w ogóle dopytał osoby pytającej o kontekst. moim zdaniem, bo "strach przed intymnością fizyczną" może oznaczać bardzo różne rzeczy i nie każda z nich ma to samo źródło energetycznie. Inne będzie podejście do kogoś kto w ogóle unika dotyku, inne do kogoś kto blokuje się tylko w konkretnych relacjach, a jeszcze inne do kogoś kto ma za sobą jakieś trudne doświadczenie. To nie jest jeden wzorzec.
No włanie, Kasjopeja ma rację. Do tego dochodzi jeszcze kwestia czakry serca, bo intymność to nie tylko sfera fizyczna. tak mi się wydaje, nieraz blokada w anahata sprawia że ktoś nie może się otworzyć emocjonalnie i to z kolei przekłada się na to jak zachowuje się ciałem. Oba poziomy są ważne i nieraz przeplatają się ze sobą. Czy ktoś tu pracował nad obiema naraz?
Pracowałam i to był dla mnie jeden z ważniejszych momentów, właśnie odkrycie że anahata i swadhisthana u mnie były jakby w konflikcie. przynajmniej u mnie, serce chciało bliskości, a ciało stawiało opór. Zajelo mi sporo czasu żeby dojść do tego co jest gdzie, bo objawy na początku wyglądają podobnie. Notowałam wszystko żeby móc porównywać sesje i dopiero po kilku tygodniach zaczął się rysować jakiś wzorzec.
A co konkretnie notowałas? Jak sie robi takie obserwacje, bo chcialabym sprobowac ale nie wiem od czego zaczac. Czy to jest jakis gotowy schemat czy kazdy robi po swojemu?
Tosieczka, u mnie to był po prostu dziennik ciała, tak to sobie nazwałam. Siadałam raz dziennie i pisałam co czułam fizycznie w różnych momentach dnia, nie co myślałam, tylko gdzie w ciele coś się dzieje. I potem jak patrzyłam wstecz to widziałam wzorce że np. ten skurcz o którym piszesz Lechosława pojawia mi się zawsze gdzieś w okolicy bioder albo brzucha, nie w klatce. To mi dało więcej niż jakikolwiek test czy schemat z internetu.
A propos tego co Zaneczka pisze z tym dziennikiem, to mi sie przypomniało że kiedyś na warsztacie prowadząca mówiła żeby nie pisać słowami tylko rysować gdzie w ciele jest energia a gdzie jej nie ma. Takie mapowanie na sylwetce człowieka. Mnie to śmieszyło na początku ale potem okazało się że widzę rzeczy których słowami bym nie uchwycił, jakiś zastój w lewym boku np. który kompletnie nie pasował do żadnej czakry z podręcznika haha
Tosieczka, to jest właśnie ten problem z głową która wchodzi za szybko. Nie ma na to jednej metody ale jedno co naprawdę działa to pisanie bardzo szybko, bez zastanowienia, pierwsze co przychodzi. jak zaczniesz myśleć to jest już za późno. Dlatego zresztą skanowanie ciała lepiej robić z dźwiękiem w tle, bo głowa jest czymś zajęta i odpuszcza kontrolę 😛
Mam pytanie do Lechosławy, bo chyba nikt tego nie doprecyzował, a zaczęłam czytać od początku wątku. tak czy siak, ten skurcz i panika, czy to jest coś co pojawia się przy każdym rodzaju dotyku czy naprawdę tylko w kontekście intymności? Bo to robi dużą różnicę jeśli chodzi o to gdzie szukać 😀
Hmm, dobra myśl. Nie, dotyk jako taki mnie nie przeraża, mogę kogoś przytulić, to jest no dobra. że tak powiem, to się pojawia właśnie jak wiadomo, kiedy jest więcej, nie wiem jak to powiedzieć żeby nie być zbyt wprost. To taka jakby sygnalizacja ostrzegawcza głębiej.
To jest ważna odpowiedź. Jak dotyk ogólnie jest ok a problem pojawia się przy intymności to to prawie na pewno nie jest muladhara jako główne źródło, bo muladhara przy silnej blokadzie daje lęk bardziej globalny, dotykowy, kontaktowy. To co opisujesz jest bardziej specyficzne i to kieruje włanie na swadhisthanę i jej relację z granicami i bezpieczeństwem w tej konkretnej sferze.
Karol, rozumiem sceptycyzm, ale zauważ że od początku wątku nikt nie powiedział żeby nie iść do psychologa albo że czakry zastępują terapię. no, ten temat jest o tym jak mapa energetyczna może pomóc w rozumieniu własnych wzorców. Jeśli ktoś z tego korzysta i mu to pomaga, to naprawdę nie widzę problemu.
Ja też jestem raczej sceptyczna jeśli chodzi o takie rzeczy, ale mam inne pytanie bo mnie to ciekawi od strony praktycznej. Skoro jest kilka czakr które mogą grać rolę w tym lęku przed intymnością, to jak ktoś w ogóle decyduje od której zacząć pracę? Losowo? Według tego co bardziej boli? Bo to mi się nie wydaje specjalnie precyzyjne niezależnie od tego co się myśli o całym systemie 🙂
oj, trzmielina, to nie jest losowe, jest coś takiego jak hierarchia w systemie. Zazwyczaj zaczyna się od dołu, od pierwszej czakry, bo ona jest fundamentem. Ale to nie znaczy że pracujesz przez rok na pierwszej i potem przechodzisz do drugiej. To bardziej że sprawdzasz która daje silniejszą odpowiedź ciała i zaczynasz tam, ale masz świadomość że to jest system naczyń połączonych 🙂
Dokladnie to, i dodam ze jesli ktos jest bardzo odciety od ciala tak jak opisuje Lechoslawa, to praca od najnizszej jest czesto konieczna zanim w ogole dotrzesz do swadhisthany. Bo nie ma sensu pracowac z czakra od kreatywnosci i przyjemnosci jezeli czlowiek nawet nie czuje ze ma nogi i ze stoi na ziemi. muladhara jako fundament to nie mit.
