Hej, mam pytanie które może brzmieć trochę dziwnie ale naprawdę mnie to nurtuje. jakoś tak, ostatnio byłam na sesji u bioenergoterapeututki i przy okazji rozmawiałyśmy o czakrach, no i wyszło coś ciekawego. Powiedziała mi że podczas pierwszego stosunku seksualnego człowieka zachodzi coś bardzo specyficznego z czakrami, szczególnie z sakralną i podstawową. Podobno ta energia zostaje zapamiętana, dosłownie zakodowana w polu energetycznym i ta pierwsza osoba jakoś tam w tym polu zostaje. Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam i trochę mnie to zaskoczyło. Czy ktoś z was wie coś na ten temat? Czy to znany koncept czy może moja terapeutka wymyśla własne teorie
To nie jest wymysl, choć sposób w jaki to opisujesz jest trochę uproszczony. W tradycji tantry i niektórych nurtach jogi mówi się o wymianie energetycznej podczas zbliżenia, i faktycznie pierwsze doswiadczenie ma swój szczególny wymiar, bo czakra sakralna (swadhisthana) i muladhara są wtedy aktywowane po raz pierwszy w tym kontekście. Ale to słowo "zapamietana" mnie niepokoi trochę. Co dokładnie powiedziała ta terapeutka? Bo z tym "zostaje w polu" można zrobić z tym co się chce na kolejnych sesjach i to mnie zawsze troche niepokoi
O, to ciekawy temat! Ja czytałam coś o sznurach energetycznych, takich srebrnych niciach które tworzą się między ludźmi blisko z sobą związanymi. I podobno właśnie po zbliżeniu takie sznury są szczególnie silne. Czy o to chodzi? Że ta pierwsza osoba zostaje połączona z nami tym sznurem? 🙁
Te "sznury" to po angielsku "cords", trochę inne pojęcie niż to o czym mówi Romcia03. tak na marginesie, cords tworzą się przy kazdej bliskiej relacji, nie tylko seksualnej. Nie mieszajmy pojęć. A co do calego tematu, to zanim zaczniemy budować teorie, chciałbym wiedzieć na czym ta terapeutka oparła swoją diagnoze. Bo to dosc powazne twierdzenie, że kogoś innego energie zostają w twoim ciele energetycznym. Co ona zaproponowala dalej? Że to "oczysci"
Edek słusznie pyta. W tradycyjnym ujęciu czakr, szczególnie jak to opisuje np. Anodea Judith albo Barbara Brennan, nie ma czegoś takiego jak permanentne "zakodowanie" czyjejś energii po jednym doświadczeniu. Wymiana energetyczna podczas zbliżenia jest realna i można o niej mówić poważnie, ale to co opisuje ta terapeutka brzmi jak mieszanka prawdziwej wiedzy z techniką sprzedaży kolejnych sesji. Romcia, powiedz mi, ile ta sesja kosztowała i ile zaproponowała następnych? 🙂
Ojej, trochę mnie to niepokoi co Swietopelk pisze. no ale, sama chodzę do terapeutki i zawsze się zastanawiam czy wszystko co mówi to prawda czy trochę koloryzuje. Ale wracając do tematu, to ja faktycznie po pierwszym razie czułam cos dziwnego. Nie umiałam tego wtedy nazwać, ale teraz jak czytam o czakrach to myślę że może właśnie coś z tym polowym zostało zaburzone. To ma sens?
Mam pytanie do Ewarysty bo on chba najrzetelniej to opisał. no, czy jest jakaś konkretna tradycja albo tekst który mówi o tej specyfice pierwszego razu i czakr? Bo mam wrażenie że dużo rzeczy w tym środowisku jest "wiadomo że" ale jak poprosić o źródło to nagle cisza.
Ale hej, może po prostu dawniej nie pisali o takich rzeczach wprost? Przecież tradycje wschodnie były dosyć tajemnicze i nie wszystko zapisywano. To że czegoś nie ma w tekstach nie znaczy że tego nie ma, nie?
Wchodze tutaj bo temat jest naprawde ciekawy. Czytałam że czakra sakralna to nie tylko seks ale w ogóle kreatywność i przyjemność. Czy może chodzić o to że pierwsze doświadczenie seksualne ją "otwiera" w specyficzny sposób i dlatego może zostawić ślad? Nie w sensie że ta osoba zostaje tylko że sama czakra sie zmienia?
Dobra to teraz mam pytanie konkretniejsze bo poczucie sie troche zagubiona. Jeśli doświadczenie zmienia stan czakry, to jak odróżnić zmiany naturalne, powiedzmy że coś przeszłam i czakra się przekonfigurowała, od sytuacji kiedy faktycznie mam jakiś cord albo blokadę po kimś? Da się to jakoś sprawdzić samemu czy tylko terapeuta może to zobaczyć?
matko, dobre podsumowanie poprzedniego posta, tylko że Romcia pytała też o samodzielne rozeznanie. I tutaj mogę coś dodać, bo pracuję z energią od lat. Jeśli chodzi o czakrę sakralną, sygnały które można zaobserwować u siebie to przede wszystkim emocje, nie wizje. Poczucie że z jakiegoś związku, nawet zakończonego, nie można się uwolnić emocjonalnie, natarczywe sny, trudności z intymnością po. To nie są dowody na "zakodowanie" ale mogą sugerować że coś warto przepracować. Niekoniecznie u płatnego terapeuty 😛
A co jesli sie chce po prostu wyczyścić z tego na własna reke? Bo te sesje kosztują a nie wszystkich stać. Jest jakiś rytuał albo medytacja do czakry sakralnej która pomaga uwolnic sie od energii byłych?
Halineczka dobrze mówi. I tu jest sedno całej dyskusji moim zdaniem. Nawet jeśli te praktyki pomagają, to pytanie czy pomagają dlatego że naprawdę "czyszczą czakrę sakralną z energii byłego" czy dlatego że czas spędzony na skupieniu na sobie i swoim ciele po prostu działa terapeutycznie w zupełnie niemagiczny sposób. Efekt ten sam, tłumaczenie różne.
No i to jest właśnie to co mnie w całej tej sesji niepokoi. Terapeutka mówiła tak jakby to była oczywistość, że ta energia jest zakodowana i że ona to widzi. Ale co jeśli ona widzi moje emocje, które jasno pokazuję, i tylko tłumaczy je przez energetyczny filtr? Nie mówię że jest nieuczciwa, może sama w to wierzy, ale gdzie są granice bioenergoterapii jeśli chodzi o takie rzeczy? 😉
No właśnie o to mi chodziło. Ona mówiła bardzo pewnie, jakby to była oczywistość, i ja w tamtej chwili trochę się dałam w to wciągnąć bo to brzmało przekonująco. jeśli o mnie chodzi, dopiero potem jak pojechałam do domu i zaczełam myśleć na spokojnie to poczułam że coś tu bylo nie tak z całym tym podejściem. I tego nie umiałam dobrze opisać wcześniej.
Romcia, to co opisujesz, to taka technika budowania zależności. Nie mówię że ta pani robiła to świadomie, może po prostu tak się jej świat jawi. Ale efekt jest taki sam, wychodzisz z sesji z poczuciem że masz problem o którym wcześniej nie wiedziałas i że tylko ona może ci pomóc. To jest klasyczny schemat 🙂
Tu się zdenerwuję. i to jest bardzo ważna obserwacja. Część terapeutów celowo mówi nieprecyzyjnie, bo wtedy klient sam uzupełnia i potem myśli że to terapeuta mu powiedział. Nie mówię że tak było w twoim przypadku, ale warto to sobie uświadomić. Natomiast z perspektywy samego pytania o czakry, to co Romcia czuje po tym doświadczeniu to zupełnie osobna kwestia od tego co jej powiedziano na sesji.
dobra ale mnie dalej interesuje to co Halineczka pisała o metodach na własną rękę. Bo no dobra, rozumiemy że ta terapeutka mogła trochę naciągać temat, ale co z samym problemem? Czy jest jakas medytacja do czakry sakralnej żeby to poprostu przepracować bez sesji i bez kasy?
ha, o właśnie, to jest takie pytanie które mnie od początku tego wątku chodzi po głowie. o ile dobrze rozumiem, czy ma znaczenie dlaczego coś działa jeśli działa? Bo jak ta wizualizacja albo taniec biodrem pomaga komuś to jest to nieważne czy to czyści "energię" czy po prostu rozładowuje napięcie emocjonalne?
no dobra, to ma sens, nie pomyślałam o tym tak. Dzięki.
Właśnie doczytałam całą dyskusję od góry i trochę mi głowa pęka, ale w dobrym sensie, bo naprawdę dużo tu mądrych głosów. Mam jeszcze jedno pytanie do bardziej doświadczonych, czy ta czakra sakralna naprawdę może być "przymknięta" przez dłuższy czas po trudnym doswiadczeniu? Bo u mnie tak jakby tak było, przez parę miesięcy nie miałam ochoty na nic co z przyjemnością związane, nie tylko seks ale w ogóle, jedzenie, spotkania, wszystko było płaskie.
Romcia, tak, jest kilka sygnałów które warto obserwować samodzielnie. tak czy siak, czakra sakralna w nadaktywnosci to może być impulsywnosc emocjonalna, silne uzależnienie od przyjemności, trudność z granicami. W niedoczynnosci to włanie ta płaskość o ktorej Wela pisała, brak checi, trudnosc z odczuwaniem przyjemności, zamknięcie na bliskosc. Ale uwaga, to są opisy objawów emocjonalnych. Każdy z nich ma też wytłumaczenie poza energetyczne i to nie znaczy że jedno wyklucza drugie. Obserwuj siebie przez kilka tygodni, bez szukania konkretnej odpowiedzi.
jasne ale wracajac do tego co Ewaryst napisal o sygnałach, bo to jest konkretne i uzyteczne. Ta nadaktywnosc ktorą opisujesz, ta impulsywnosc i trudnosc z granicami, to jak to sie ma do pierwszego razu? Bo rozumiem ze mowi sie ze pierwszy raz "otwiera" czakre sakralna, ale czy to znaczy ze od razu moze byc nadaktywna? Troche mi to nie gra.
Hej, czytam to od kilkudziesieciu postow i mam takie pytanie ktore pewnie brzmi głupio, ale serio nie rozumiem. Skad wiecie co sie dzieje z czakra podczas czegos tak intymnego? To znaczy, czy ktos to badal, obserwował, czy to bardziej teoria? Bo czesto pisecie o tym jakby to była pewna wiedza a nie przypuszczenie.
No i to jest wlanie to pytanie, ktore zawsze trzeba zadawac w tych dyskusjach. Szczera odpowiedź jest taka że to jest tradycja przekazu, nie badanie naukowe. Różne szkoły jogi i tantry opisywaly to przez wieki i stąd mamy te koncepcje. Ale czy to prawda w sensie mierzalnym? Nikt nie wie. Mozna to traktowac jako metafore ktora bywa uzyteczna albo jako rzeczywistosc energetyczna. Oba podejscia cos daja, jesli sie ich uzywa z głową 😛
włanie włanie, bo np jak mi ktos mowi "poczułam cos w brzuchu jak weszłam w ta relacje" to jest trudne do opisania i przepracowania. A jak powiemy "czakra sakralna zareagowala" to nagle mamy jakis punkt zaczepienia i mozna cos z tym zrobic. Nie wiem czy to prawda energetycznie ale działa jako język 😉
Jest tu jednak pewne ryzyko o ktorym warto powiedziec. przynajmniej u mnie, jezyk ktory nadaje ksztalt doswiadczeniu, takze moze to doswiadczenie zniekształcic. Jesli ktos powie ci, ze twoja czakra sakralna jest "zablokowana przez energie byłego", to zaczniesz interpretowac kazda trudnosc przez ten filtr. Dlatego ten język jest uzyteczny, ale wymaga ostroznosci. Szczegolnie w kontekscie pierwszego doswiadczenia seksualnego, ktore i tak jest intensywne i latwo je nadinterpretowaac.
