ten wątek o uziemieniu mnie trochę zaskoczył, bo ja cały czas myślałam że problem jest w sercu, a tu nagle wychodzi że może po prostu nie mam stabilnej bazy pod tym. to by tłumaczyło czemu moje próby z zielonym światłem nie zawsze działają, jak siadam do medytacji to czasem czuję się totalnie "w powietrzu", jakby za lekka. czy to może być właśnie to?
Tak, dokładnie to. Jeśli podczas medytacji czujesz się "nieprzygruntowana", to sygnał że muladhara wymaga uwagi. szczerze mówiąc, czwarta czakra pochłania bodźce emocjonalne łatwiej właśnie wtedy gdy pierwsza jest zbyt otwarta albo zbyt słaba. To trochę jak wentyl bez uszczelki, wszystko wchodzi i nic nie odprowadza. Przed wizualizacją przy sercu spróbuj przez kilka minut skupić się na stopach, poczuć je fizycznie, pociężeć. Proste, ale robi różnicę.
okej ale jak sie skupic na stopach, dos;ownie je poczuć? bo kiedy probouje meditować to wlasnie myśli mi uciekają i po 30 sekundach juz myśle o czymś innym 😀 czy to znaczy ze u mnie tez ta pierwsza jest słaba?
a właśnie, Jaskier pisała o chodzeniu boso po trawie. ja mieszkam w bloku na czwartym piętrze i ogródka nie mam więc to trochę bez sensu u mnie przez większość roku. czy jest jakaś alternatywa na zimę? naprawdę nie wiem jak z tym startować jeśli nie mam dostępu do ziemi fizycznie
Wrócę jeszcze do tego co powiedział Boleslaw o wentylku bez uszczelki, to chyba moje główne pytanie od początku tego wątku, tylko nie umiałam tego tak nazwać. jak w takim razie pozbyć się tej energii po wiadomościach, jeśli po prostu nie "odprowadza"? bo wizualizacja wieczorna mi nie działała właśnie pewnie z tego powodu. czy najpierw uziemienie, a potem dopiero praca z sercem?
Tak, kolejnosc ma znaczenie. Uziemienie najpierw, kilka minut, potem dopiero praca z anahatą. Bez tego energia nie ma gdzie pójść, zostaje w polu energetycznym w okolicach czwartej czakry i właśnie dlatego ten ucisk zostaje do rana. To co opisujesz od początku wątku jest spójne z tym wzorcem.
chcę tutaj delikatnie uzupełnić. Boleslaw ma rację co do kolejności w praktyce ale warto wiedzieć skąd to pochodzi. W tradycji tantry - tej autentycznej, nie popularnej - mówi się o "apanie", czyli sile w ciele która odpowiada za odprowadzanie. Muladhara jest jej centrum. Bez aktywnej apany każda praca energetyczna wyżej w ciele może dawać uczucie "zakorkowania". Klasyczne ujęcie to dobrze opisuje, nie trzeba tego wymyślać od nowa
ale ta ekstrapolacja jest chyba nieunikniona, bo praktyka musi nadążać za rzeczywistością. tak myślę, nikt sto lat temu nie siedział dwie godziny na scrollowaniu dramatycznych nagłówków. jeśli czakry jako system ma być żywą praktyką, to musi się stosować do nowych warunków, a nie być skansenem
tylko że jak coś stosujemy do nowych warunków bez żadnych ograniczeń, to możemy do czakr przypisać wszystko co nam niewygodne. ból kolana? czakra. spiął się szef? czakra. smartfon powoduje ucisk w klatce? czakra. w którym momencie to przestaje być tradycją a zaczyna byc dowolną interpretacją?
ale to nie jest chyba sprzeczne? znaczy, reakcja stresowa ciała i "przeciążona anahata" mogą być dwoma opisami tego samego zjawiska, tylko z różnych perspektyw. jak by nie patrzeć, fizjologicznej i energetycznej. ja przynajmniej tak to rozumiem, choć mogę się mylić 🙂
Kinia tu weszla w coś ciekawego. to jest stary problem z językami opisowymi, czy to nakladajace się mapy terenu, czy jedna mapa jest lepsza. w astrologii mamy podobnie, transit morze odpowiadac zewnetrznemu zdarzeniu albo wewnetrznemu przesunięciu, i obie warstwy są uzyteczne równolegle. nie wiem czy ze czakrami jest inaczej
słuchajcie trochę odpłynęliśmy od tego czy to dziala w praktyce. no, iwetka pytała co robic żeby ta energia nie zostwała przez noc. uziemienie najpierw, to ustalilismy, ale chciałam dodać ze u mnie pomaga tez czyms zamknąć wieczor, dosłownie zapalić świeczkę i powiedzieć sobie ze teraz czas na mnie. nie trzeba rytuału, chodzi o intencję żeby głowa przelaczyla sie z "świat" na "ja"
ha, o, to z tą świeczką to mi sie podoba! bo z medytacją mam problem z nawykiem ale świeczkę zapalić to juz moge. i ta intencja żeby sie przestawic, to chyba kluczowe. masz jakąs konkretna intencję którą mówisz czy improvizujesz za kazdym razem?
ojej no, ta świeczka jako rytuał zamknięcia dnia to naprawdę coś, bo mam wrażenie ze mój mózg dosłownie nie odróżnia kiedy skończyłam przeglądać newsy a kiedy zaczynam robić coś innego. wszystko się zlewa w jedno. może to właśnie dlatego ta energia tak zostaje, bo nie ma żadnego sygnalu stopu?
dokładnie o to chodzi. brak granicy między "wchłanianiem" a "odpuszczaniem". ciekawe czy Iwetka kiedyś próbowała czegoś podobnego i czy to pomagało, bo ona chyba próbowała głównie wizualizacji i one nie działały 😀
próbowałam różnych rzeczy, wizualizacje to jedno, ale coś mi mówi że problemem jest właśnie to co powiedział Boleslaw, czyli kolejność. robiłam pracę z anahatą bez uprzedniego uziemienia i może dlatego energia nie miała gdzie pójść. ostatnio też próbowałam po prostu głęboko oddychać jak czytam wiadomości, ale to chyba za mało?
oddychanie podczas czytania to dobry odruch ale nie wystarczy, bo działasz na tę samą czwartą czakrę którą przeciążasz. to trochę jak polewanie wodą garnka który właśnie się gotuje, zamiast zdjąć go z palnika. uziemienie ma sens przed i po, ale nie w trakcie.
znowu ta sama pułapka, bo "pokrywają się" to bardzo wygodne sformułowanie. u mnie tak jest, jeśli zawsze można dopasować objaw fizyczny do czakry która go wyjaśnia, to ten system nigdy nie może być błędny. ucisk w gardle? viśuddha. ucisk w klatce? anahata. ból głowy? ajna. to nie jest wyjaśnienie, to jest re-etykietowanie tego samego w innym języku
ta dyskusja kręci się już od dluzszego czasu miedzy "to działa praktycznie" a "to nieweryfikowalne". zastanawiam się czy wogóle mozliwe jest żeby te dwie strony się dogadaly w jednym watku, czy to raczej fundamentalnie rozne podejscia do wiedzy
nie dogadają się, bo jeden obóz wymaga intersubiektywnej weryfikacji a drugi mówi że subiektywne doświadczenie wystarczy. to jest stara i głęboka przepaść, nie coś do rozwiązania na forum o czakrach 🙂
zostawię ten spór filozofom, a wrócę do pytania Felicjana bo jest naprawdę ciekawe. że tak powiem, w tradycji jogicznej viśuddha jest centrum mowy i wyrazu, ale anahata jest centrum relacji i empatii. newsy, szczególnie dramatyczne, angażują nas empatycznie, przez "czuję z ofiarami", i dlatego ładunek emocjonalny trafia do czwartej, nie piątej. viśuddha byłaby bardziej zaangażowana gdybyśmy sami mówili albo pisali o tragedii.
czytam ten spór o weryfikowalność i trochę mi się kręci w głowie, bo rozumiem oba stanowiska. ale wróćmy na chwilę do Iwetki, bo ona pisała że ucisk zostaje do rana nawet po przespaniu nocy. to mi się wydaje ważne i jakoś nikt nie zapytał czy to jest stały wzorzec czy zdarza się tylko po bardzo intensywnych newsach?
o, dzięki że wróciłaś do tego! to jest właśnie ten wzorzec, nie jest stały. najgorzej jest po newsach które dotyczą dużych katastrof albo przemocy, takich gdzie wiesz że wiele osób cierpi. po banalnych politycznych przepychankach raczej mam tylko zmęczenie, nie ten konkretny ucisk. to zresztą skłoniło mnie do myślenia że to empatia a nie po prostu stres.
właśnie! to co Iwetka opisuje brzmi dla mnie jak nadwrażliwość empatyczna, słyszałam o tym w kontekście bioenergoterapii. tak na marginesie, czy ktoś tu miał kontakt z tym pojęciem? bo może to wyjście poza samą czwartą czakrę i wchodzi jakieś szersze pole energetyczne
całkowita racja, to wróćmy do konkretów. skoro ustaliliśmy że uziemienie przed pracą z anahatą ma sens, to czy ktoś ma sprawdzony CZAS? znaczy ile minut tego uziemienia zanim w ogóle zaczniesz pracować z czwartą? bo mnie uczono żeby poczuć stabilność w ciele, ale nie mówiono ile to zajmuje 😉
właśnie o to mi chodziło z tym pytaniem o czas, że to nie jest stała wartość dla każdego i dla każdej sytuacji. u mnie zależy też strasznie od tego jak przespałam noc, po złym śnie nawet dziesięć minut nie daje pełnego uziemienia zanim zacznę cokolwiek z anahatą
hej, mogę wejść z pytaneim bo jestem tu nowa w tym temacie? znaczy to co piszecie o uziemieniu przed pracą z czwartą czakrą, to ja rozumiałam że najpierw medytacja ogólna a potem dopiero czakry. to jest właśnie to o czym mówita czy cos innego?
