ojej, zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś dziwnym, co mi się przydarza podczas czytania. Mam na myśli takie chwile kiedy siedzę z książką - najchętniej czytam o czakrach, bioenergii, takich tematach - i nagle łapię się na tym że niby czytam ale jakby mnie przy tym nie ma. Słowa wchodzą, strony się przewracają, ale gdzieś się zatraciłam. I potem jak zamykam książkę, to mam wrażenie, że coś mi zostało, jakiś ślad. Ale też czasem w ogóle nic nie pamiętam z treści. Zastanawiałam się czy to ma cokolwiek wspólnego z tym, w jakiej pozycji są wtedy czakry, czy to jakiś stan półaktywny. Bo to nie jest medytacja, ale też nie jest zwykłe czytanie. Ktoś to zna? 🙁
Znam to bardzo dobrze i to nie jest przypadkowe. Kiedy wchodzisz w taki stan podczas czytania, ajna (szósta czakra) często pracuje sama bez twojej kontroli, bo treść ezoteryczna uruchamia pewien rodzaj wewnętrznego przetwarzania. To jest właśnie ta różnica między pasywnym a aktywnym przyswajaniem. Pasywne to jak wchłaniasz bez filtra, aktywne to kiedy świadomie zatrzymujesz się co kilka akapitów i pytasz siebie: co to znaczy dla mnie, gdzie to czuję w ciele. Twój opis tego "zatraty" brzmi jak dryfowanie w stan alfa - mózg trochę zwalnia, ale energia może wtedy przepływać swobodniej. Czy masz jakieś doznania fizyczne podczas takich epizodów? Mrowienie, ciepło, coś w okolicach czoła?
Hm, ale to co opisujesz Florka to jest trochę tak jak by każde zamyślenie podczas czytania było "pracą ajny". Nie przesadzamy? Ludzie się zamyślają nad byle czym, niekoniecznie nad ezoteryką i nie ma w tym żadnej czakry. Mnie ta interpretacja jakoś nie przekonuje. Sama też mam momenty kiedy czytam i nie czytam i zwykle to po prostu zmęczenie albo rozkojarzenie. Znaczy nie mówię że te stany nie istnieją, ale trochę ostrożniej bym to interpretowała.
O, wreszcie ktos poruszył temat bo ja się nad tym zastanawiam od dawna! Ja to czytam trochę intencyjnie, tzn. szczerze mówiąc, jak siadam z książką o czakrach to najpierw robię krótką wizualizację, dosłownie minute dwie, żeby "otworzyć się" na odbiór. I różnica jest na prawdę wyczuwalna! Bez tego - suchy tekst, zostaje mało. Z tym - jakby każde słowo coś we mnie rusza. Ktos jeszcze tak robi czy to moja wymyślona metoda? 🙂
hej, ja mam pytanie bo troche nie rozumiem jak rozróżnić te dwa tryby o których piszecie, to aktywne vs pasywne. jeśli o mnie chodzi, czyli aktywne to takie ze robie coś z teksem, zatrzymuje sie, notuję, a pasywne to plynne czytanie bez przerw? A co z audiobookami, tam mozna czynnie sluchac? Bo ja czesto slucham i zastanawiam sie czy czakry tez wtedy reaguja jakoś inaczej
Interesujący temat. ja patrzyłabym na to z trochę innej strony. przynajmniej tak to widzę, sama jakość tekstu, który czytasz, ma znaczenie energetyczne - coś, co było pisane z intencją, z doświadczenia autora, niesie inny ładunek niż suche kompendium. Więc to nie tylko kwestia twojego stanu podczas czytania, ale też tego co wchłaniasz. Pasywne czytanie złego jakościowo tekstu morze być po prostu strata czasu z energetycznego punktu widzenia, a aktywne czytanie czegoś głębokiego może naprawdę poruszyć coś w środku nawet jeśli nie planujesz żadnej pracy z czakrami 😛
Dobra ale "jakość energetyczna tekstu" to już jest bardzo trudno sprawdzić. Co to w praktyce znaczy? Tekst to tekst, atomy na papierze. Rozumiem że możemy mówić o jakości treści, głębokości przekazu itd, ale nadawanie temu energetycznego wymiaru to już chyba krok za daleko nawet jak na to forum.
Właśnie to też zauważam! Nie każda książka tak na mnie działa. Czytałam dość "suche" podejście do czakr, takie bardziej anatomiczne można powiedzieć, i nic. A potem wpadłam w coś bardziej narracyjnego, gdzie autor opisywał własne doświadczenia, i zadziałało inaczej. Ciekawe czy to właśnie ten "ładunek intencji" czy może po prostu narracja angażuje wyobraźnię bardziej i stąd doznania
Odezwę się choć długo tylko czytałam, ale mam podobne doświadczenie i niewiem jak to sklasyfikować. Jak czytam o konkretnej czakrze, powiedzmy o serce, to czasem zaczyna mi tam drgać podczas czytania. Nie ból, nie dyskomfort, takie delikatne pulsowanie. To mi się wydawało że może to skutek czytania? Czy ktoś jeszcze tak ma? Nie wiedziałam że można to jakoś świadomie kierować.
Czytam ten wątek z uwagą i chcę coś dorzucić. Przez wiele lat obserwowałam u siebie i u innych różnicę między czytaniem jako przyjmowaniem informacji a czytaniem jako rodzajem praktyki. Te dwa stany różnią się przede wszystkim obecnością. W pierwszym przetwarzamy słowa. W drugim jesteśmy jakby podwójnie - raz w umyśle śledzącym tekst, raz gdzieś głębiej, gdzie to co czytamy jest sprawdzane cieleśnie. Nie uważam że to wymaga specjalnego przygotowania, jak rytuał przed czytaniem. Zdarza się samoistnie, szczególnie kiedy trafiamy na tekst który mówi coś co już gdzieś w nas wiedzieliśmy, tylko nie mieliśmy na to słów. To takie rozpoznanie. I właśnie w takich momentach czakry reagują najwyraźniej - bo pojawia się rezonans między tym co zewnętrzne a tym co wewnętrzne. Stellaria opisała to bardzo ładnie na początku - ten ślad który zostaje, to nie jest zapamiętana informacja, to jest coś zapisanego głębiej 🙂
Mam wrażenie że w tej rozmowie mocno mieszamy dwa różne zjawiska: jedno to sposób w jaki nasz umysł przetwarza treści ezoteryczne (i to jest spoko temat do dyskusji), a drugie to nadawanie temu etykiet energetycznych jako coś pewnego. Nokturnina ładnie to opisała, ale ta końcówka o "rezonansie między zewnętrznym a wewnętrznym i czakrach które reagują" - to już jest skok. Skąd wiadomo że właśnie czakra a nie inne mechanizmy psychiczne? Pytam serio, nie złośliwie.
Dobrze że Sylka to powiedziała wprost. bo czasem tu na forum powstaje taki zbiorowy klimat potwierdzania, gdzie jedna osoba powie że czuje mrowienie, druga potwierdza, trzecia dodaje ciepło, i za chwilę mamy gotową "metodę". z mojego doświadczenia, to jest raczej grupowe sugerowanie niż rzetelna obserwacja. nie mówię że doznania są fałszywe, ale warto mieć z tyłu głowy że ciało reaguje na skupienie uwagi niezależnie od czakr 😉
ale czy to nie jest włanie ok ze ktoś czuje mrowienie i ktoś inny potwierdza? Skąd mamy wogóle wiedzieć cokolwiek o czakrach jeśli nie z takich wlasnych obserwacji i porownywania ich z innymi? Nie mamy żadnego skanera czakr więc siłą rzeczy to musi być subiektywne i porownywalne. nie rozumiem zarzutu 😛
no dobra ale ja sie zgodze z tym co mowisz, bez skanera to zawsze bedzie subiektywne. ale przeciez prawie cala ezoteryka jest subiektywna z natury, nie? i to nie znaczy ze jest bez wartosci. mi chodzi o to ze jak kilka osob niezaleznie czuje cos podobnego w podobnym miejscu i w podobnym kontekscie, to chyba nie jest tylko zbiorowa halucynacja
Kilka osób czuje to samo? Na forum? Gdzie wszyscy czytają nawzajem swoje posty zanim napiszą własne? Dawidek, to jest klasyczny primer efekt sugestii grupowej. Nie twierdzę że nikt nic nie czuje, twierdzę że w warunkach forum tego nie można rozdzielić od wzajemnego sugerowania się 🙁
Trochę mnie to drażni. ines, to prawda co mówisz o sugestii, ale z tego wynikałoby że o czakrach w ogóle nie ma sensu rozmawiać online. A jednak rozmowy przynoszą ludziom konkretne efekty w praktyce. Myślę że ten wątek można pociągnąć dalej - czy ktoś próbował celowo czytać o czakrze, przy której ma pewne zablokowanie, i obserwować co się dzieje? To jest trochę inny test niż samo czytanie dla przyjemności.
to jest właśnie ten punkt, na który chciałam wrócić. Czytanie pasywne a aktywne to nie jest tylko kwestia notatek. To kwestia tego, czy wchodzisz w tekst z pewną intencją diagnostyczną. Czyli czytasz o muladhara i jednocześnie sprawdzasz - hej, a co ja czuję w podstawie kręgosłupa teraz, w tej chwili? To wymaga pewnej podzielności uwagi, bo jednocześnie jesteś w tekście i w ciele 🙂
o tak, to co Florka opisuje to jest dokładnie to co ja robię i faktycznie z czasem to się jakoś scala. mniej więcej, choć przyznam szczerze że pierwsze kilka tygodni to było komiczne, siadałam z książką, czytałam trzy zdania, zamykałam oczy, sprawdzałam brzuch, otwierałam, czytałam znowu... mąż myślał że śpię z oczami otwartymi 😀 😀
To co mówi Dola jest ważnym ostrzeżeniem, które chciałam podnieść. Rytualizacja czytania może stać się pułapką samą w sobie. Wtedy zamiast naprawdę być z tekstem, odgrywamy bycie z tekstem. To rozróżnienie jest bardzo subtelne ale w praktyce bardzo odczuwalne.
ale czekajcie, to chyba dotyczy nie tylko czytania? Tak samo można wpaść w mechaniczne medytowanie czy mechaniczne powtarzanie afirmacji. Czyli problem nie jest specyficzny dla czytania, tylko dla każdej praktyki?
dobra, ale żeby nie zagubić wątku - Stellaria pytała o pasywne vs aktywne przyswajanie, i mi się wydaje że w tej rozmowie tak na prawdę nie ustaliliśmy co konkretnie RÓŻNI te dwa tryby na poziomie czakrowym, nie psychologicznym. w każdym razie, bo na poziomie psychologicznym jest jasne, aktywne to uwaga skierowana na ciało + tekst, pasywne to samo czytanie. Ale co z tego wynika dla energetyki, to nadal jest otwarte.
właśnie o to mi chodziło na początku i cieszę się że wróciłyśmy do tego 🙂 bo ja mam wrażenie że czytam dużo, naprawdę dużo, ale nie wiem czy to cokolwiek "robi" poza tym że mam więcej informacji w głowie. I zastanawiam się czy jest jakiś próg po którym to zaczyna działać inaczej, nie tylko na poziomie wiedzy.
no ba, hej, wchodzę bo mam trochę inne pytanie. Czy ktoś próbował czytać o czakrze którą ma bardzo zablokowaną i miał z tym problem? Bo ja jak zaczęłam czytać więcej o czakrze gardła to poprostu nie mogłam, dosłownie po kilku stronach robiło mi się nieswojo i odkładałam. Myślałam że to zbieżność ale to się powtórzyło kilka razy z tą konkretną czakrą
wracając do pytania które postawiłam wcześniej, bo jakoś temat Gencjany przykrył główny wątek - czy ktoś jest w stanie opisać co się ENERGETYCZNIE różni między czytaniem pasywnym a aktywnym? Bo ja mam wrażenie że wszyscy wiemy co rozumiemy przez "aktywne" psychologicznie, ale nikt nie powiedział co to zmienia w samych czakrach. o ile dobrze rozumiem, to nie jest retoryczne, naprawdę pytam 😉
okej, to spróbuję. Przy czytaniu pasywnym - głowa przetwarza, reszta ciała siedzi bezczynnie. z tego co pamiętam, przy aktywnym - jest sprzężenie zwrotne między tym co czytasz a tym co czujesz w ciele, i to sprzężenie angażuje konkretne ośrodki. Ajna przy przetwarzaniu abstrakcji, manipura przy ocenianiu czy coś "pasuje", wisudha przy tym czy chcesz to wyrazić, przełożyć na słowa. To nie jest teoria, to jest po prostu obserwacja co się dzieje kiedy siedzisz z tekstem i masz uwagę skierowaną do środka.
o, Dola trafiła w coś co mnie też czasem gryzie. Ale moja odpowiedź jest taka - opis energetyczny nie zastępuje psychologicznego ani odwrotnie, to są po prostu różne mapy tego samego terenu. mnie mapa czakrowa po prostu lepiej działa w praktyce bo kieruje uwagę w inne miejsca. jak myślę "ajna" to szukam czegoś innego niż jak myślę "przetważanie informacji". czy to wystarczy za uzasadnienie? 😛
mam pytanie trochę z boku - czy przy czytaniu aktywnym chodzi o to że każda czakra może być "bramą wejścia" do tekstu? Tzn. ktoś czyta przez serce, ktoś przez głowę, i dostają coś innego z tego samego tekstu?
