Hej, jestem w 14. tygodniu ciąży i zastanawiam się, czy podczas ciąży czakry jakoś się zmieniają albo przestawiają. Czytałam gdzieś, że sacrum i splot słoneczny pracują inaczej, ale nie wiem, czy to prawda, czy tylko ktoś sobie wymyślił. Czy ktoś miał z tym doświadczenie albo wie coś na ten temat? Szczególnie ciekawi mnie też, czy energia dziecka jakoś wpływa na energetykę matki.
To ciekawe pytanie, bo sama byłam ciekawa tego tematu zanim jeszcze zaszłam w ciążę. Z tego co wiem, to czakra sakralna i bazowa są mocno zaangażowane, bo to tam dosłownie dzieje się stwarzanie nowego życia. Ale nie chcę mówić za dużo, bo nie jestem ekspertką. Co ty czujesz w ciele, bo to też jest jakiś wskaźnik?
Ciążę i czakry to temat, który mnie osobiście bardzo interesuje, bo pracowałam z kilkoma kobietami w ciąży. To, co opisujesz z tą wrażliwością emocjonalną, to nie tylko hormony. Czakra serca podczas ciąży naprawdę poszerza swoje pole, bo matka zaczyna odczuwać świat nie tylko za siebie, ale i za dziecko. Ale chcę zapytać, bo to ważne: czy czujesz też coś w okolicy splotu słonecznego, taka jakby niestabilność, trudności z asertywnością?
Mam pytanie, bo jest to temat, w którym różne tradycje mówią różne rzeczy. Czy wy mówicie o czakrach matki, dziecka, czy o jakimś połączonym polu energetycznym? Bo rozumiem, że płód nie ma w pełni ukształtowanych czakr od pierwszego trymestru, więc skąd to połączenie energetyczne bierze się tak wcześnie?
Dodam coś do tego, co mówi Rodis. Widziałem różne podejścia do tego tematu i rzeczywiście jest szkoła myślenia, że do mniej więcej 4-5 miesiąca ciąży pola energetyczne matki i dziecka są niemal nierozddzielne. Dopiero potem zaczynają się różnicować. Ciekawi mnie natomiast, co się dzieje przy porodzie, bo to musi być ogromny szok energetyczny dla obu stron.
To rozdzielenie przy porodzie jest według mnie jednym z najważniejszych momentów energetycznych w życiu człowieka, dosłownie pierwszym. Dziecko przechodzi przez kanał rodny, który przebiega wzdłuż całej osi czakrowej matki. Nie jest przypadkiem, że poród angażuje ciało od podstawy do gardła, bo krzyk, oddech, parcie, to wszystko aktywuje całą oś.
Muszę się tu wtrącić, bo słowo kundalini w tym kontekście wymaga pewnego doprecyzowania. Kundalini to nie jest to samo co aktywacja czakr podczas porodu. Kundalini to bardzo specyficzny proces, który może być niebezpieczny bez odpowiedniego przygotowania. Nie chciałbym, żebyśmy zrównywali te pojęcia, szczególnie w kontekście ciąży, bo to może prowadzić do nieporozumień.
Wracając do pytania o to, co można zrobić przed porodem, bo Karia.0 pytała o stabilizację. Znam techniki oddechowe i wizualizacyjne, które warto stosować w trzecim trymestrze, skupiające się na wzmocnieniu muladhary. Chodzi o to, żeby matka miała mocne uziemienie, bo jeśli sama jest zakorzeniona, to łatwiej dziecku tę bazę opuścić. Czy ktoś z was pracował konkretnie z tym?
A przepraszam, bo może głupie pytanie, ale te kryształy to jak mają działać na czakry? Leży się na nich czy co? Nigdy tego nie rozumiałam a teraz czytam wątek i zastanawiam się, bo moja siostra jest w ciąży i ona w te rzeczy wierzy.
Dzięki za wszystkie odpowiedzi, naprawdę. Wróćmy jeszcze do jednej rzeczy, bo Rodis mówiła o czakrze serca i o tym, że matka zaczyna odczuwać świat za dziecko. Czy to znaczy, że jeśli mam jakieś blokady w czakrze serca, na przykład stare urazy, to mogą one jakoś wpłynąć na dziecko? Trochę się tym martwię.
Karia.0, to bardzo ważne pytanie i cieszę się, że je zadałaś, bo to coś, o czym rzadko się mówi wprost. Tak, blokady w czakrze serca mogą przenosić się na dziecko, ale nie w sposób deterministyczny. To nie jest tak, że twój stary ból automatycznie staje się bólem dziecka. Bardziej chodzi o to, że zamknięta czakra serca ogranicza przepływ energii przez całe pole, a dziecko tę redukcję odczuwa. Mam jednak pytanie do ciebie, zanim pójdziemy dalej: czy te urazy to coś świeżego, czy stare sprawy, z którymi już jakkolwiek pracowałaś?
To stare sprawy, sprzed kilku lat. Związek, który skończył się bardzo źle, i długo potem byłam zamknięta. Teraz jest dużo lepiej, mam partnera, z którym czuję się bezpiecznie, ale zastanawiam się, czy te stare warstwy gdzieś tam nie siedzą. Nie wiem, jak to ocenić sama.
To co opisujesz brzmi jak coś, z czym już pracowałaś wewnętrznie, nawet jeśli nie robiłaś tego świadomie przez praktyki. Nowy bezpieczny związek sam w sobie jest pracą z czakrą serca. Ale mam pytanie do Rodis albo Kapturek, bo nie jestem pewna, jak to działa: czy stara blokada, która jest już jakby uśpiona, może się na nowo aktywować właśnie w ciąży?
Chcę się tu zatrzymać przy jednej rzeczy. Mówicie o przenoszeniu blokad z matki na dziecko, ale czy jest jakaś tradycja albo konkretna szkoła myślenia, z której to pochodzi? Bo słyszałem różne wersje i nie jestem pewien, czy to nie jest takie potoczne uproszczenie, które gdzieś po drodze urasta do rangi pewnika.
Dziękuję za to co napisał Arbogi, bo trochę zaczęłam się nakręcać czytając poprzednie posty. Mam jeszcze jedno pytanie, może praktyczne: czy jest coś bezpiecznego, co mogę robić teraz, w ciąży, żeby po prostu wspierać czakrę serca? Nie chcę przeprowadzać żadnej głębokiej pracy z traumą, bo intuicja mówi mi, że to nie jest dobry moment.
Przepraszam, że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale co to znaczy wizualizacja zielonego światła? Jak to się robi? Czy to jest coś, co trzeba umieć, czy każdy może spróbować?
Wracając do wątku o czakrach podczas porodu, bo Karia.0 pytała o to wcześniej i chciałabym się upewnić, że temat nie zostanie porzucony. Czy ktoś ma doświadczenie z tym, co dzieje się z czakrą gardła podczas porodu? Wspomniałam o tym wcześniej, ale nie rozwinęłyśmy tego. Dźwięk, oddech, głos, to dla mnie kluczowy element i zastanawiam się, czy inne osoby też to obserwowały.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, bo niedawno rodziłam i teraz patrzę na to wstecz. Czy jeśli kobieta podczas porodu bardzo blokuje głos, nie wydaje żadnych dźwięków, to czy to może oznaczać, że czakra gardła była zablokowana przed porodem, czy może poród sam ją zablokował?
Byłam w szpitalu i czułam, że nie wypada być zbyt głośną. Jakby wstyd albo niepisana zasada. I rzeczywiście byłam bardzo spięta. Nie wiedziałam wtedy nic o czakrach, ale teraz myślę, że to miało sens.
To co opisuje Habba to bardzo ważny kontekst, bo pokazuje, że energia ciała nie działa w próżni. Środowisko, presja społeczna, poczucie bezpieczeństwa, to wszystko wpływa na to, jak czakry zachowują się w tak intensywnym momencie jak poród. Nie można patrzeć na czakry matki w oderwaniu od tego, gdzie i z kim ona rodzi.
To co mówi Arbogi o środowisku bardzo do mnie trafia. Mam planowany poród w szpitalu, ale zastanawiam się teraz, czy powinnam zadbać o to wcześniej, żeby czuć się swobodnie z dźwiękiem. Czy jest coś, co można ćwiczyć przed porodem właśnie pod tym kątem?
Karia.0, to bardzo konkretne pytanie i dobrze, że o tym myślisz przed porodem, a nie po. Ćwiczenie głosu to naprawdę coś, co możesz robić sama, bez żadnego specjalisty. Śpiew, nawet niemelodyjne mruczenie, nucenie przy codziennych czynnościach, to wszystko otwiera vishuddę. Ale mam pytanie: czy masz jakiś kontakt ze swoją położną albo personelem szpitala na tyle, żeby porozmawiać o tym, że chciałabyś mieć przestrzeń na wydawanie dźwięków?
Nie wiedziałam, że można coś takiego napisać w planie porodu. To znaczy, słyszałam o planach porodu, ale myślałam, że chodzi głównie o to, czy chcesz znieczulenie i takie rzeczy. Czy to działa, czy personel to respektuje?
Ja miałam plan porodu i niestety większość była ignorowana. Ale to może zależeć od szpitala i od konkretnej położnej, która akurat przyjdzie. Nie chcę cię zniechęcać, bo uważam, że warto to pisać, ale miej też plan B w głowie.
Chcę się zatrzymać przy tym unosić się, bo to niekoniecznie musi być blokada korzenia. W niektórych tradycjach ten stan bycia ponad ciałem podczas porodu jest opisywany jako aktywacja wyższych czakr, jako naturalne przesunięcie świadomości. Nie każde odejście od ciała to znak, że coś jest nie w porządku energetycznie.
To co Ismer mówi o sprawczości jest bardzo trafne i zastanawiam się, czy to nie jest połączone z czakrą splotu słonecznego. Manipura, poczucie siły, woli, tego że jestem podmiotem a nie przedmiotem. Czy to jest coś, o czym myśleliście w kontekście porodu?
Czytam ten wątek i coraz bardziej mi się plączą te czakry. Ile ich właściwie jest aktywnych podczas porodu? Bo z tego co czytam, to prawie każda coś robi i nie wiem, na której się skupić, żeby to miało sens.
