o, rodochrozyt nie znałam, muszę poszukać jak wygląda. z tego co pamiętam, a Lada, czy to kamień który trzeba gdzieś kupić konkretnie czy może być ze sklepu z kamieniami ozdobnymi? bo nie wiem czy jest jakaś różnica
kurcze, ja tez sie zastanawiam nad tym co napisała Modrzewnica o gardle. trudno powiedzieć, jak sie nie może komuś powiedzieć że sie tęskni to to zostaje w gardle. to bardzo prawdziwe uczucie, sama tak miałam kiedyś 😀
a do Frezji - rodochrozyt kupisz praktycznie w każdym sklepie z kamieniami, nie trzeba szukać czegoś specjalnego. ważniejsze jest żebyś go najpierw oczyściła (sól, dym, moonlight cokolwiek ci pasuje) i żebyś miała kontakt ze swoją intencją kiedy go bierzesz do ręki. sklep z minerałami, allegro, nie ma dużej różnicy dopóki kamień jest prawdziwy a nie barwiony plastik. rodochrozyt ma charakterystyczne różowo-białe prążki, dosyć łatwy do odróżnienia od podróbek
o rany dzięki za tę informacje o rodochroycie, naprawde nie wiedziałem że jest taki kamien. myślałem że rozowy kwarc to jedyna opcja na serce. a to prazki to zawsze są, czy to zalezy od konkretnego egzemplarza?
prążki są charakterystyczne dla rodochrozytu argentyńskiego, który jest najpopularniejszy. zdarzają się odmiany bardziej jednolite, różowe, ale te z prążkami łatwiej zidentyfikować. przy okazji - kupując kamień "do pracy z czakrą" nie oczekujcie że sam z siebie cokolwiek zrobi. to jest obiekt wspierający koncentrację intencji, nie magiczna tabletka. jeśli Modrzewnica pyta o tęsknotę to kamień może być dobrym punktem skupienia podczas oddechowej pracy z Anahatą, ale to praca z oddechem jest kluczem, nie kamień
tak, to w zasadzie to samo. oddech do klatki piersiowej, do środka, z intencją ciepła. szczerze mówiąc, dankaa powiedziała to bardziej dosadnie niż ja ale sens jest ten sam. kamień może ładnie uzupełnić bo masz wtedy coś fizycznego w dłoni, jakiś punkt zakotwiczenia kiedy myśli zaczynają uciekać. ale żaden kamień nie zastąpi samej praktyki
okej to mam takie głupie pytanie może - jak robicie ten oddech "z intencją ciepła" to co dokładnie macie na myśli? bo oddech to oddech, wciągasz powietrze i tyle. czy to chodzi o to że wyobrażasz sobie ciepło podczas oddechu? bo to już wizualizacja nie oddech 🙂
czyli de facto mówicie o technice oddechowej i koncentracji. to ma solidne podstawy w psychofizjologii, oddech przeponowy aktywuje nerw błędny, zmniejsza pobudzenie układu sympatycznego. to jest sensowne bez żadnego ezoterycznego opakowania. dlaczego nie mówicie po prostu że chodzi o oddychanie przeponą?
jejku, wawrzek ma rację że to physiologia ale Dagmarkaa też ma rację że język ma znaczenie. to nie jest sprzeczność. ja bym tylko prosiła żeby nie mylić narzędzia z przyczyną, tzn. nie mówmy że "rodochrozyt leczy Anahatę" bo to jest skrót który prowadzi do magicznego myślenia. mówmy że "trzymanie kamienia pomaga mi skupić uwagę podczas oddechu". to jest inne zdanie i ma inne konsekwencje 🙁
to jest ciekawe co Rumianka pisze. bo ja zawsze myślałam że kamień sam działa, a tu wychodzi że to ja działam a kamień tylko pomaga mi się skupić. to zmienia jak o tym myślę
no i masz, mam podobnie, tylko że pytanie trochę z boku - czy ktoś próbował kiedyś pisać listy do osoby za granicą których potem nie wysłał? gdzieś widziałam taką technikę i zastanawiam się czy to może pomóc przy tym zatkanym gardle o którym Modrzewnica pisała wcześniej. mniej więcej, bo jak nie możesz powiedzieć czegoś na głos to może napisanie choćby do szuflady coś uwalnia?
o, to akurat robiłam! i potwierdzam że to działa, przynajmniej u mnie. piszę list, nie wysyłam, ale samo pisanie jakoś rozładowuje to co siedzące w gardle. nie wiem czy to ezoteryka czy psychologia czy co, ale efekt jest 🙂
to się nazywa technika listu niewysłanego i jest znana w psychologii, niekoniecznie ezoterycznej. tak mi się wydaje, tyle że w kontekście czakr można powiedzieć że to pomaga udrożnić Vishuddha bo dajesz energii wyraz który inaczej by tam utknął. obie interpretacje pasują
a propos Vishuddhy - jak ktoś ma ten problem z gardłem i tęsknotą to polecam mantrę HAM, to jest mantra tej czakry, powtarzana na wydechu otwiera gardło dosłownie i metaforycznie. że tak powiem, ja to stosuję regularnie i różnica jest wyrazna. można łączyć z wizualizacją błękitu bo to kolor Vishuddy
oj ten problem z lokatorami to chyba każdy przez to przechodził, haha. u mnie tak jest, jest jedna rada - można śpiewać mantrę pod nosem, szeptem, albo nawet tylko na wydechu bez dźwięku i też działa. ciało i tak czuje intencję wibracji nawet jeśli sąsiedzi nie słyszą 🙂
czytam ten wątek i mam takie pytanie - czy ta praca z czakrami dziala też jeśli ktoś nie wierzy w to że działa? bo jak robię te cwiczenia i cały czas myślę "to pewnie nic" to czy to ma sens?
właśnie o to chciałam zapytać od jakiegoś czasu. jest jakaś różnica w efektach między osobą która robi te ćwiczenia z pełnym przekonaniem a kimś kto robi je sceptycznie? bo to by pomagało odpowiedzieć czy tu działa "pole" czy placebo
no nie, okej to żeby zamknąć ten wątek o placebo - Wawrzek masz rację że nie ma badań specyficznie na czakry, ale wydaje mi się że to nie jest tak że albo działa albo nie działa. żeby było jasne, może po prostu działa inaczej na różnych ludzi i to nie jest kwestia wiary tylko jakiegoś indywidualnego... nie wiem, układu? jak to nazwiemy to osobna sprawa 😛
A propos tego co Modrzewnica pisała na początku o uczuciu ciepła i zimna - bo mi się wydaje że ten wątek trochę odpłynął w stronę teorii, a ona miała konkretne pytanie. co prawda, to uczucie ciepła które opisujesz przy Anahacie, czy to jest stałe czy pojawia się tylko przy ćwiczeniach? bo to by dużo mówiło o tym na jakim etapie jesteś
ojej, to co opisujesz z tym skaypem i ciepłem to jest dokładnie to o czym mówiłam wcześniej - Anahata otwiera się pod wpływem autentycznego połączenia, nawet przez ekran. tęsknota to nie tylko ból, to też rodzaj... przepływu ku czemuś. i to ciepło jest właśnie tym przepływem. zimno z kolei pojawia się kiedy ten przepływ jest zablokowany, coś siedzi w środku bez wyjścia
no ale zaraz, jak to ciepło i zimno jest mierzone? bo mam wrażenie że każdy tu mówi o czymś innym. jak mówisz ciepło to czy to jest faktycznie odczucie temperatury na skórze, ciepło wewnętrzne jak po herbatce, czy może bardziej takie uczucie rozszerzenia czy spokoju? bo to są zupełnie różne rzeczy
ta dyskusja o ciepłe i zimnie jest ciekawa ale chcę zapytać o jedno - czy ktokolwiek z was obserwował to ciepło u kogoś innego, czyli w cudzym ciele? bo jeśli to jest czysto subiektywne odczucie własne to jest jedna interpretacja, ale jeśli bioenergoterapeuci mówią że wyczuwają ciepło lub zimno w polu drugiej osoby to to jest inne twierdzenie i o wiele trudniejsze do obronienia
dorzucę tu coś z innej strony - niezależnie od tego czy ciepło i zimno to "prawdziwe pole" czy nie, te odczucia są realną informacją o stanie emocjonalnym. ja pracując z ludźmi przy tarocie też czasem pytam gdzie czujesz napięcie w ciele i odpowiedzi są zazwyczaj bardzo trafne diagnostycznie. więc może spieranie się o mechanizm jest tu mniej ważne niż sam fakt że ciało daje sygnały których warto słuchać 🙁
właśnie! a ja chciałam dopytać bo tutaj całą dyskusję czytam i mam podobną sytuację do Modrzewnicy, studiuję za granicą od kilku miesięcy i to uczucie zimna w klatce to doskonale znam. moim zdaniem, ale u mnie jest jeszcze coś dziwnego - jakby nieregularność, raz jest zimno raz ciepło i nie wiem co to znaczy, czy to normalne przy tęsknocie? 😛
o, to mnie cieszy że to normalne bo u mnie jest tak samo. mniej więcej, właściwie to zrozumiałam że to zimno jest najgorsze wieczorami albo kiedy jestem zmęczona. rano jakoś lepiej. nie wiem czy to ma jakieś znaczenie
ma, i to duże. wieczorami jesteśmy bardziej podatni na emocje bo defenses opadają jak to mówią po angielsku, tarcze idą w dół. rano mamy więcej zasobów. więc to co czujesz to nie jest przypadek, to jest po prostu naturalny rytm energetyczny ciała połączony z rytmem dobowym. niektórzy bioenergoterapeuci mówią że wieczorna praca z czakrami jest przez to głębsza ale też wymaga więcej uważności żeby się nie rozkręcić w spiralę
oho, tylko zanim ktoś zacznie robić intensywne ćwiczenia wieczorami - polecam ostrożność. serio. nie dlatego że to zakazane, ale dlatego że praca z Anahatą wieczorem kiedy jesteś już emocjonalnie rozmiękła może czasem zamiast przynosić ulgę otworzyć więcej niż jesteś gotowa przetworzyć. jeśli czujesz że to działa dobrze, to spoko, ale jak po sesji płaczesz godzinę i nie możesz zasnąć to może przesuń te ćwiczenia na rano
