Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie wiem jak to ugryźć, więc piszę tutaj. nie wiem, chodzi o ten syndrom oszusta - znacie to? To uczucie że jesteś niewystarczająca, że zaraz ktoś "odkryje" że tak naprawdę nie masz pojęcia co robisz, nawet jeśli obiektywnie robisz coś dobrze. Zastanawiam się czy to nie jest coś głębszego niż tylko psychologia - czy to nie blokada w czakrach? Bo jak patrzę na swoje liczby życiowe i zestawiam z tym co czuję, to wychodzi mi że coś jest mocno zakorkowane w obszarze manipury albo nawet niżej. Ciekawi mnie co wy o tym myślicie i czy ktoś miał podobne odczucia.
Bardzo trafnie postawiłaś pytanie i cieszę się że ktoś w końcu to poruszył, bo to temat który przewija się w moich sesjach bioenergoterapeutycznych od lat. Syndrom oszusta to w dużej mierze kwestia czakry splotu słonecznego - manipury - ale nie tylko. Zaburzenia w manipurze dają właśnie to poczucie, że nie masz prawa zajmować miejsca, że twoje osiągnięcia są "przez przypadek", że zaraz wyjdzie szydło z worka. Ale jest jeszcze jeden element który często pomijają nawet zaawansowane osoby - to powiązanie z czakrą gardłową. Kiedy vishuddha jest zablokowana, mamy problem z wyrażaniem własnej wartości na zewnątrz, z mówieniem "zrobiłam to ja, i jestem z siebie dumna". Te dwie blokady razem dają klasyczny obraz syndromu oszusta w ujęciu energetycznym. Co więcej - w kontekście powrotów energetycznych, o których wspomniałaś w tytule - to jest dokładnie ten mechanizm. Energia której nie akceptujemy w sobie wraca do nas przez zewnętrzne sytuacje które wymuszają konfrontację. Pytanie jest takie: czy chodzi ci o te powroty w kontekście własnych doświadczeń, czy bardziej pytasz o samą teorię?
ależ, no właśnie, ta różnica między manipurą a muladhara to jest sedno sprawy i trochę dziwi mnie ze tak mało osób to rozróżnia. tak mi się wydaje ale chciałam dodać coś innego - czy ktoś z was zauważył że syndrom oszusta bywa silniejszy w konkretnych momentach cyklu energetycznego? Nie mówię o hormonach, mówię o tych fazach gdy energia generalnie jest "w dole" - u mnie na przykład to się pojawia regularnie i zastanawiałam się czy to nie jest właśnie ten "powrót" o którym piszesz w tytule wątku. Jakby coś robiło rundkę i wracało. Macie takie obserwacje?
no cóż, nie obraź się, ale to bez sensu. prowadzę notatki z moich stanów od jakichś trzech lat i powiem wam że wzorce są. Naprawdę. Syndrom oszusta u mnie pojawia się zawsze po jakimś przełomie - po tym jak coś mi się uda, po dobrym projekcie, po pochwale. to nie jest losowe. Jakby energia wzrosła, a potem system chce wrócić do "normalnego" poziomu który zna. i to właśnie w tej chwili "opadania" wchodzi ten głos: "a bo to przez przypadek, a bo to się nie powtórzy, a bo jestem oszustką". To jest chyba najlepszy opis powrotu energetycznego jaki mogę dać z własnego doświadczenia. Nie wiem czy to muladhara czy manipura - ale wiem że rytm jest regularny.
Poczytajcie sobie o pojęciu "homeostazy energetycznej" bo to chyba jest klucz do tego co opisujecie. jak by nie patrzeć, system - czy to ciało, czy pole energetyczne, czy psychika - dąży do stanu który zna, nawet jeśli ten stan jest gorszy. Sukces = zaburzenie homeostazy = system generuje mechanizmy powrotne. syndrom oszusta to jeden z takich mechanizmów. Czy to muladhara czy manipura - szczerze? Pewnie jedno i drugie bo te czakry są ze sobą powiązane przez kanał energetyczny i rzadko kiedy mamy izolowaną blokadę tylko w jednej. Nie wiem po co szukacie jednej odpowiedzi skoro to zawsze jest splot.
Hej, przepraszam że może głupie pytanie, ale co to dokładnie znaczy "powrót energetyczny"? Czytam wątek i rozumiem mniej więcej o co chodzi z czakrami, ale ten termin pojawia się w tytule i chciałabym wiedzieć - czy to jest coś jak echo energii? Czy to energia buforuje się i potem wraca z opóźnieniem? Przepraszam jeśli to podstawowe pytanie.
Dobra, Ludka, to pytanie konkretne - skąd rozróżniasz w praktyce czy blokada jest w manipurze czy w muladhara? Bo w teorii wszystko brzmi sensownie, ale jak ktoś przychodzi do ciebie i mówi że ma syndrom oszusta, to na czym opierasz swój "diagnozę" energetyczną? Pytam serio, nie złośliwie, bo to jest dla mnie jedna z tych rzeczy gdzie za dużo widzę u ludzi zgadywania 😛
ojej ojej, słuchajcie, mam wrażenie że idziemy trochę za szybko w stronę "diagnozy" i technik a pomijamy coś podstawowego. Zanim w ogóle zaczniemy mówić o tym gdzie jest blokada, warto zapytać - czy syndrom oszusta to w ogóle zawsze blokada? Może dla niektórych osób to jest po prostu wyuczona reakcja bez zadnego komponentu energetycznego i wtedy praca z czakrami moze być... nie szkodliwa, ale po prostu minąć się z celem? Wiem że to zabrzmie jak sceptyk ale naprawdę to pytam.
Ja mam konkretne pytanie do Martynki bo zaczęłaś ten temat - wspomniałaś o swoich liczbach życiowych. Jaką masz ścieżkę życia i co ci wychodzi w tym zestawieniu? Bo numerologicznie pewne ścieżki są bardziej predysponowane do tego rodzaju wewnętrznych konfliktów - szczególnie jedynki i siódemki mają z tym problem, każda z innych powodów. Zastanawiam się czy to się u ciebie spina.
O, to ciekawe połączenie - siódemka i syndrom oszusta. Ja mam jedenastkę i u mnie to wygląda podobnie, ale z innego powodu - jedenastka ma naturalnie wysokie wibrations i potem zderzenie z rzeczywistością jest mocniejsze. To chyba ten sam mechanizm powrotny który opisuje Kunisia - im wyżej wzleciałaś energetycznie, tym mocniej spada "korekta". Czy ktoś sprawdzał jak to wygląda u osób z niższymi ścieżkami, np. czwórka albo ósemka? Ciekawi mnie czy to jest feature siódemek i jedenastek czy powszechne
Wchodzę do rozmowy bo mam coś z własnych obserwacji. U mnie syndrom oszusta pojawia się mocno w snach - i to jest ciekawe bo tam jest jakby bez cenzury. Śnię że jestem na egzaminie do którego się nie przygotowałam, albo że wszyscy w pracy wiedzą że nie mam pojęcia co robię. To jest powtarzający się motyw i trwa od lat. Ostatnio zaczęłam to zapisywać i widzę że te sny są przed ważnymi wydarzeniami w życiu na jawie, jakby energia przygotowywała pole albo wyrzucała napięcie przed faktem. To może być ten powrót energetyczny o którym mówicie - ale na poziomie snów? 😀
Roksanka, to jest super spostrzeżenie! Ja też mam takie sny i nigdy nie łączyłam tego z syndromem oszusta, ale teraz jak o tym piszesz to dokładnie tak to wygląda! Sny egzaminacyjne to chyba jedna z bardziej znanych kategorii snów i nie wiedziałam ze to może być tak głęboko powiązane z czakrami i z tym poczuciem niewystarczalności. chyba, dzięki za ten wątek, naprawdę otwierasz oczy 🙂
Sny egzaminacyjne to klasyczny motyw przetwarzania lęku przez podswiadomosc, to nie jest odkrycie - Jung i Freud mieli na ten temat swoje zdanie. przynajmniej u mnie, nie twierdzę że to nie jest powiązane z energetyką ciala ale nie robiłbym z tego dowodu na powroty energetyczne tylko dlatego że regularnie się pojawiają. Regularność może być też poprostu neuronowym wzorcem. Roksanka, rozumiem że to obserwacja osobista i szanuję ale warto nie skakać za szybko do wniosków. A co do głównego tematu - to co mnie bardziej interesuje to pytanie: czy praca z czakrami faktycznie zmienia coś w tym syndromie, czy tylko daje poczucie że coś robimy?
To pytanie Aurelka jest chyba najważniejsze w tym wątku i zastanawiam sie czy ktos tu ma konkretny przyklad ze praca z czakrami zmienila ten wzorzec. Bo czytam i brzmi sensownie ale nie ma tu zadnego "i co z tego wyniklo". Sama medytuję od jakiegoś czasu i robię afirmacje i... nie wiem szczerze czy to zmienilo cos w tym syndromie czy nauczyłam się go lepiej maskować. To nie to samo.
no ba, dobra to odpowiem na własne pytanie bo akurat kilka tygodni temu miałam coś w rodzaju przełomu. Pracowałam z wizualizacją manipury przez jakieś trzy tygodnie codziennie, krótko, może 10 minut. I syndrom oszusta nie zniknął magicznie, ale zaczęłam go inaczej odczuwać - jakby z większego dystansu. Nadal jest ten głos "nie zasługujesz", ale już nie boli tak samo. Więc czy to dowód? Nie wiem. Może placebo, może coś realnego, nie potrafię rozróżnić 🙁
Wracając na chwilę do tych snów bo tam urwaliśmy - miałam ostatnio sen trochę inny niż zwykle, nie egzaminacyjny ale też z tej kategorii. Śniłam że stoję przed jakąś komisją i mam im udowodnić że wiem co robię, ale jakby w połowie snu zdałam sobie sprawę że to sen i powiedziałam tej komisji żeby się odczepiła. I się obudziłam z poczuciem że coś puściło. To może być kompletny przypadek ale połączenie tego z pracą z czakrami którą robię od kilku tygodni... hmm.
Słuchajcie, mam wrażenie że w tej dyskusji mieszamy dwie rzeczy. Jedno to pytanie CZY praca z czakrami działa na syndrom oszusta, a drugie to pytanie JAK to działa i przez jaki mechanizm. I ciągle próbujemy odpowiedzieć na drugie pytanie zanim odpowiemy na pierwsze. Jasnowidka.2 dała może pierwszy konkretny przypadek, ale jeden przypadek to za mało żeby cokolwiek twierdzić.
No ale Stellaria, na forum ezoterycznym raczej nie zrobimy badań klinicznych 😀 Mamy to co mamy - swoje doświadczenia i obserwacje. przynajmniej u mnie, ja ze swojej strony powiem że runy w połączeniu z pracą z czakrami dały mi więcej niż samo jedno bez drugiego. Przy jedenastce mam naturalną tendencję do rozchybotania między "jestem wyjątkowa" a "jestem nikim" i kiedy to się wyrównuje, syndrom oszusta traci grunt. Czy to przez czakry, przez runy, przez to że w ogóle na siebie zwracam uwagę - szczerze nie wiem.
Aurelek to uczciwe pytanie ale trochę nie z tej bajki na forum takim jak to. Mało kto robi eksperyment z jedną zmienną, bo ludzie poprostu szukają ulgi a nie protokołu badawczego. Ale wracając do meritum - mnie interesuje coś co Roksanka powiedziała, ta komisja w śnie. bo syndrom oszusta to często internalizacja jakiegoś zewnętrznego głosu. Czyjego głosu? To jest chyba ważniejsze pytanie niż która czakra 😉
ten "zbiorowy głos" który opisujesz jest bardzo charakterystyczny dla pewnego rodzaju blokady - i nie jest to czysto manipurowa sprawa. co prawda, to mi brzmi jak coś między wisznią a manipurą. Manipura to twoja własna moc i sprawczość, ale wiszna to jak komunikujesz tę moc na zewnątrz i jak przyjmujesz to co zewnętrze mówi o tobie. Kiedy wiszna jest przytłumiona albo za bardzo otwarta, każda opinia wchodzi za głęboko. Czujesz może coś w gardle lub klatce piersiowej kiedy ten głos się pojawia?
Ej przepraszam że wchodzę z pytaniem ale czy wiszna to jest ta czakra gardłowa? Strasznie dużo tutaj nazw i trochę się gubie, ale to co Ludka mówi o głosach zewnętrznych to brzmi dokładnie jak coś co mam sama. U mnie to nie jest syndrom oszusta w pracy bo jeszcze nie bardzo wiem co chcę robić, ale w relacjach zawsze czuję że coś udaję.
Dobra ale teraz mam pytanie do Ludki i do wszystkich bardziej zaawansowanych - jeśli problem jest między wisznią a manipurą, to od której zaczynamy pracę? Bo intuicyjnie powiedziałabym żeby zacząć od niższej, żeby była podstawa, ale może jest jakaś logika w tym żeby zająć się najpierw tą gdzie jest wyraźniejszy objaw?
Chcę wrócić do czegoś co powiedział Aurelek bo to ważne. Mieszanie systemów bez rozumienia każdego z osobna to przepis na chaos, nie na pracę. Widzę że wiele osób tu łączy czakry z numerologią, runami, interpretacją snów - i wszystko naraz. każdy z tych systemów ma własną logikę i własny język. Kiedy mieszamy wszystko jednocześnie, możemy mieć subiektywne poczucie zmiany, bo robimy coś, zwracamy uwagę, ale nie wiadomo co tak naprawdę oddziałuje. To nie jest niewinne - można też narobić sobie bałaganu energetycznego, jeśli kogoś nie ostrzec.
Czytam od początku i mam jedno pytanie które jakoś wisi bez odpowiedzi - czy syndrom oszusta morze być nie problemem do usunięcia ale jakimś sygnałem że coś ważnego się dzieje? Aurelkowa homeostaza to mi jakoś siada ale czy to zawsze jest patologia systemu? Może czasem to jest czujność a nie blokada? 🙂
No właśnie, Jasminowa to mówi głośno to co myślałam od kilku postów. Syndrom oszusta na forum ezoterycznym jest trochę z automatu wrzucany w "blokada do usunięcia". A może nie wszystko co boli to blokada. może jakiś dyskomfort jest po prostu informacją, że coś w twoim życiu nie gra, i żadna praca z czakrami tego nie zastąpi?
No i właśnie to mnie zastanawia - czy robimy sobie niedźwiedzią przysługę wrzucając syndrom oszusta do jednego worka z blokadą czakrową. no ale, bo te dwie rzeczy mogą współistnieć, ale nie muszą być tym samym. i praca z czakrami może pomagać, ale może też być ucieczką od zrozumienia skąd ten lęk w ogóle pochodzi.
Wiesz co, Stellaria poruszyła coś ważnego i sobie to odnotuję. Miałam klientkę która chodziła na sesje czakrowe przez rok i mówiła że jej lepiej, a potem nagle wszystko wróciło podwójną siłą. I teraz zastanawiam się czy to był właśnie ten efekt powrotu energetycznego o którym jest ten temat. Jakby system się chwilowo wyrównał a potem odbił.
