Hej, chciałam zapytać bo trochę szukałam i nie znalazłam czegoś konkretnego na ten temat. tak mi się wydaje, studiuję od roku w Niemczech i ostatnio mam takie dziwne uczucie w klatce piersiowej, jakby zimno w środku, nawet jak na zewnątrz jest ciepło. Koleżanka mi powiedziała ze to morze miec cos wspolnego z czakrami i tesknotą za domem. Nie bardzo wiem jak to rozumiec, czy to w ogóle ma sens? Czy ktoś pracował z czymś podobnym, tzn. z takim chłodem w polu przy rozłące?
O, to bardzo ciekawy temat bo rzadko sie o tym mówi wprost. ten chłód w klatce to klasyczny objaw zamkniętej albo przeciążonej czakry sercowej. Anahata przy silnym smutku i tęsknocie potrafi sie jakby skurczyć i ludzie czują dosłownie fizyczny chłód w tym miejscu, albo ucisk, albo pustkę. Ja sama przez kilka miesięcy miałam cos takiego jak rozstałam sie z bliską osobą. To nie jest tylko w głowie, ciało naprawdę reaguje na takie rzeczy energetycznie.
Malwinka ma rację co do lokalizacji ale powiedziałbym to trochę inaczej. Chłód w obszarze serca to nie zawsze "zamknięcie" czakry - to może być też odpływ energii. Kiedy tęsknimy za kimś lub czymś, część naszego pola energetycznego jest jakby nieobecna, zostaje tam skąd wyjechaliśmy. Stąd ten zimny obszar. Pytanie do autorki tematu: czy ten chłód jest cały czas, czy pojawia sie w konkretnych momentach, np. wieczorami albo przy myśleniu o domu?
To co Bolesław opisuje o odpływie energii. chba, .. bardzo mi to pasuje do tego co sama czuję kiedy jestem daleko od rodziny. Jakby część mnie gdzieś wisiała w zawieszeniu. Ale mnie zastanawia jedno - czy to uczucie zimna można odróżnić od zwykłego smutku który się somatyzuje? Tzn. czy da sie powiedzieć że to jest "energetyczne" a nie po prostu psychosomatyczne? Pytam szczerze, bo sama nie zawsze potrafię to rozróżnić 😀
O właśnie, jak Bolesław pyta to pomyślę. Chyba pojawia sie wieczorami najbardziej, i w niedziele z jakiegos powodu. Nie jest cały czas. i jest raczej punktowy, gdzieś w środku mostka, takie zimne miejsce. Raz było tez trochę wyżej, w gardle. to też ma znaczenie? 😉
Gardło to Vishuddha, piąta czakra. Odpowiada za komunikację, wyrażanie siebie ale też za mówienie tego co sie czuje. Jak ktoś nie może powiedzieć komuś bliskiemu że tęskni, albo tłumi to w sobie, to ta czakra często reaguje. Chłód albo ucisk w gardle przy tęsknocie to wg mnie włanie to - niewypowiedziana potrzeba kontaktu.
Mam pytanie bo jestem świeża w temacie czakr. Skąd wiecie że to zimno jest energetyczne a nie np. ze poprostu jest się zdenerwowanym albo smutnym? Nie mówię że to nieprawda, ale jak to sie w ogóle bada? Czy jest jakaś metoda żeby sprawdzić czakrę, czy to bardziej intuicja? 😛
aha, no włanie, Bolesław sam przyznaje że nie ma pomiaru. Więc skąd pewność że to "odpływ energii" a nie zwykła depresja albo adaptacja do nowego miejsca? Pytam serio, bo znam kilka osób które studiowały za granicą i nikt z nich nie mówił o zimnie w czakrze, mówili że tęsknią i tyle. Może to kwestia tego jakim językiem opisujemy to samo zjawisko?
Wawrzek ale to co mówisz to nie wyklucza tego co piszemy. jeśli o mnie chodzi, możesz tęsknić i mieć to jako odczucie zimna w klatce i jedno i drugie to opis tego samego. Jedni mówią "smutno mi", inni czują to fizycznie jako chłód albo ucisk. To nie są dwie różne rzeczy.
Ja mam podobnie jak autorka tematu, nie studiuję za granicą ale byłam parę miesięcy na praktykach w innym mieście i ten chłód w klatce to dokładnie to. Wtedy nie wiedziałam co to jest. Teraz czytam i trochę więcej rozumiem. Chciałam zapytać czy jest jakiś konkretny sposób żeby sobie z tym poradzić? Tzn. czy jest jakaś medytacja albo coś co można zrobić samodzielnie jak sie jest daleko i nie ma dostępu do bioenergoterapeuty?
O listów to nie słyszałam w tym kontekście. To działa naprawdę? Tzn. chodzi o to żeby wyrażać tę tesknotę nie tłumiąc jej? Bo rozumiem że napisanie listu to trochę jak wypowiedzenie tego głosem, dla czakry gardła?
Zaraz, zaraz. Nie tak było. dokładnie o to chodzi. Tłumienie jest chyba największym problemem. Jak sie tłumi tęsknotę, mówi sobie "dam radę, nie czas na to" itd, to ta energia gdzieś staje. Pisanie, mówienie do siebie, płakanie nawet - to są naturalne kanały przez które ta energia może przepłynąć. Czakra sercowa lubi ruch, nie lubi zastoju
no i proszę, dodam jeszcze jedno, bo widzę że mówimy głównie o chłodzie a warto wspomnieć też o drugiej stronie. Przy tęsknocie bywa też ciepło, ale takie "piekące", jakby intensywne, nadmiarowe w obszarze splotu słonecznego. To Manipura. Dzieje sie tak kiedy do tęsknoty miesza sie niepokój o bliskich albo poczucie że sie traci kontrolę nad sytuacją w domu. Ktoś z was miał to?
Nie zgodzę się. ja miałam właśnie to piekące w splocie kiedy mama chorowała a ja byłam za granicą na wyjeździe służbowym. w sumie, to uczucie gorąca i niepokoju jednocześnie, nie mogłam siedzieć spokojnie. Teraz jak to czytam to rozumiem dlaczego. To był ten niepokój o kontrolę który opisujesz.
To znaczy że te odczucia zimna i ciepła w różnych miejscach mogą być jednocześnie? Tzn. tak myśle, zimno w sercu i ciepło w splocie w tym samym momencie? 😀
To co Bolesław napisał o tym piekącym cieple w Manipurze przy niepokoju... to mi przypomniało jedną moją znajomą która przez rok była w Londynie na stażu i dosłownie mówiła że ma gorąco "tutaj" i pokazywała na splot. Myślałyśmy że żołądek albo nerwy. A teraz jak czytam te opisy to wszystko się składa. Pytanie mam do Bolesława albo Malwinki - czy to zimno w sercu i ciepło w splocie to zawsze taka para, czy mogą być osobno? 🙂
dobra ale to brzmi trochę jak post-hoc tłumaczenie. tak na marginesie, znaczy jak ktoś poczuje zimno i ciepło razem to powiecie "tęsknota z lękiem", jak samo zimno to "czysta tęsknota", jak samo ciepło to pewnie "tylko lęk". każda kombinacja ma gotowe wyjaśnienie. skąd wiadomo że to nie jest zwykłe nadinterpretowanie własnych odczuć
no właśnie, ja serio nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę jak to pisałam. że tak powiem, poprostu tak to czułam. i teraz trochę mi ulżyło że to nie jest "tylko w głowie" albo że jestem przewrażliwiona
hej, weszłam w ten wątek przez przypadek bo szukałam czegoś innego i zostałam bo to ciekawe. mam pytanie trochę z innej strony - czy to zimno w klatce może być po prostu dlatego że się mniej ruszamy jak nam smutno? bo jak ktoś siedzi skulony, płycej oddycha, to może fizycznie jest mu chłodniej w tej okolicy? pytam serio, nie złośliwie
ja mam pytanie do Malwinki bo pisała o tej wizualizacji ciepłego światła. czy to trzeba robić w jakimś konkretnym momencie, tzn. kiedy sie akurat czuje ten chłód, czy można robić profilaktycznie? i jak długo mniej więcej? bo próbowałam kiedyś wizualizacji i po 3 minutach myślami byłam już gdzieś indziej zupełnie 😛
dobra to mam nowe pytanie bo nie rozumiem jednej rzeczy. mówicie o tym że pole jest "tu" albo "tam" że część energii jest "przy osobie za granicą". ale co to fizycznie znaczy? energia jest w jednym miejscu i może być w dwóch? to brzmi trochę jak... no nie wiem jak to ująć żeby nie wyjść na złośliwą 🙂
właśnie. i to jest ta różnica między sensownym podejściem a mistyką dla mistyków. jak Bolesław mówi "metafora funkcjonalna" to ja rozumiem i doceniam. jak ktoś mówi że energia dosłownie lata przez Atlantyk to już mam problem. Modrzewnica, a jak długo jesteś za granicą? to ma znaczenie czy to sezonowe? 😉
od września, wiec jakies 4 miesiące. nie wiem czy to sezonowe czy nie, chyba bardziej związane z konkretnymi momentami niz z pora roku. na swieta byłam w domu i przez jakis czas po powrocie tutaj było gorzej niz przed wyjazdem na te swieta. to ma sens? 🙁
Nie no, przesadzasz. o, to jest ważna obserwacja. po powrocie z domu bywa gorzej bo pole "przypomniało sobie" jak to jest być kompletne i potem rozdzielenie jest bardziej wyraźne. to trochę jak z głodem, jak długo nie jesz to się przyzwyczajasz, ale jak zjesz raz to żołądek znowu przypomina o sobie. to jest bardzo typowe i dużo osób które znam miało dokładnie tak samo
albo poprostu wrócenie do rodziny i znajomych a potem znowu wyjazd to obiektywnie trudne emocjonalnie i nic dziwnego że potem jest gorzej. nie trzeba metafory pola żeby to wyjaśnić. ale dobra, rozumiem że dla was te dwa jezyki nie są sprzeczne
czytam to od początku i to super dyskusja. mam pytanie moze naiwne ale nie ma głupich pytan - czy kamienie mogą pomóc przy tym chłodzie w sercu? gdzieś czytałem że różowy kwarc jest do Anahaty i morze pomóc przy tęsknocie ale niewiem czy to prawda czy clickbait
różowy kwarc, rodochrozyt, rodonit - wszystkie te kamienie mają związek z obszarem serca. przy pracy z tęsknotą preferuję rodochrozyt bo ma w sobie też element akceptacji straty i rozdzielenia, nie tylko "miłość i ciepło". ale żeby kamień naprawdę pracował to ważne jest świadome z nim przebywanie, nie tylko noszenie w torbie i zapomnienie o nim. codzienne wzięcie do ręki i chwila skupienia robi różnicę
