Mam takie pytanie, bo szukałam trochę informacji i nie mogłam znaleźć nic konkretnego. Jestem w ciąży i zastanawiam się, czy czakry zmieniają się razem z nami w różnych etapach życia. Teraz to czuję jakieś dziwne przesunięcie energii w okolicach brzucha, ale to może być oczywiste przy ciąży. Bardziej jednak chodzi mi o to, czy u starszych osób, po 60-70 latach życia, ten przepływ energii wygląda zupełnie inaczej? Czy czakry niejako dojrzewają razem z człowiekiem?
To ciekawe pytanie i myślę, że wiele osób się nad tym nie zastanawia, bo skupiamy się na tym, żeby czakry były otwarte i zrównoważone, a nie na tym, jak wyglądają w różnych fazach życia. Moim zdaniem tak, zmiana jest realna. U starszych osób zazwyczaj czakry wyższe, np. trzecie oko i korona, są bardziej aktywne, bo człowiek ma za sobą dużo doświadczeń, przeszedł przez różne próby. Natomiast czakry dolne, związane z materią i przetrwaniem, mogą słabnąć z wiekiem.
Nie do końca bym się zgodził z tym, że dolne czakry automatycznie słabną. To zależy bardzo od trybu życia i pracy, jaką ktoś przez lata wykonywał. Znam osoby po siedemdziesiątce, u których muladhara jest zaskakująco stabilna, bo całe życie były zakorzenione, miały kontakt z ziemią, gospodarstwem, pracą fizyczną. A z kolei widziałem młodych ludzi z kompletnie rozklejoną pierwszą czakrą. Wiek to tylko jeden z czynników.
Jak mieszkasz razem to oczywiście energie się przenikają, to jest oczywiste. Starsza osoba może wręcz pobierać energie od kobiety w ciąży bo ciąża to ogromne źródło energii życiowej. Musiałabyś się chyba jakoś chronić, może turmalinem przy łóżku albo solą. Czakry dziecka w łonie są już w pełni aktywne od momentu poczęcia więc jest was tam właściwie troje energetycznie.
Zatrzymajmy się chwilę, bo temat idzie trochę w różne strony. Pytanie pierwotne dotyczyło osób starszych i transformacji czakr z wiekiem, i to jest naprawdę złożony temat. W tradycji wedyjskiej każde siedem lat życia przypisane jest do kolejnej czakry. Więc np. między 1. a 7. rokiem życia kształtuje się muladhara, między 7. a 14. swadhiszthana i tak dalej. Po przejściu przez wszystkie cykle zaczyna się drugi obrót, ale już na wyższym poziomie spirali. To tłumaczyłoby, dlaczego u osób starszych wyższe czakry mogą być bardziej rozwinięte.
Bardzo interesująca ta koncepcja z cyklami. Nie spotkałam się z tym wcześniej. Ale mam pytanie do autorki tematu, bo jeśli dobrze rozumiem, to czujesz coś w okolicach brzucha, czyli mniej więcej swadhiszthany? Czy to jest bardziej uczucie ciepła, jakiegoś pulsowania, może coś innego?
Swadhiszthana to czakra, która u kobiet w ciąży jest zazwyczaj bardzo aktywna, to ma sens. Ale powiedziałbym, że jeszcze ważniejsza w tym czasie jest manipura, bo to ona odpowiada za granice, siłę woli, poczucie własnego "ja". Przy ciąży te granice się rozmywają, bo twoje ciało dosłownie nie należy już tylko do ciebie. Czy czujesz też coś w okolicach splotu słonecznego?
To co opisujesz z emocjami to jest bardzo typowe i dużo kobiet w ciąży to zgłasza. Nie wiem czy to czysto czakrowe, ale energia ochronna manipury faktycznie może być w tym czasie przeciążona. A wracając do wątku o starszych osobach, bo mnie to też ciekawi, czy ktoś z was pracował energetycznie z osobami po 70-tce? Ciekawiłoby mnie, jak to wygląda praktycznie, nie tylko z perspektywy teorii.
Pracowałem. Kilka razy pomagałem starszym osobom przy pracy z czakrami i jest pewna prawidłowość, którą zauważałem, choć oczywiście każdy przypadek jest inny. U osób, które miały trudne, aktywne życie, dużo strat, śmierci bliskich, chorób, czakra serca jest często mocno obciążona, ale jednocześnie ma w sobie coś głębokiego, czego u młodszych nie widać. Jakby była przepracowana, ale też bardziej pojemna.
No dobra ale jak ktoś nigdy nie chodził na żadne medytacje ani nic takiego i ma 70 lat, to czy jego czakry są w ogóle rozwinięte? Bo mój dziadek na przykład nigdy się takimi rzeczami nie interesował i żył normalnie, czy to znaczy że miał wszystkie zablokowane?
No to jak ktoś żył normalnie i rozwijał się przez miłość i pracę, to jakoś mi to pasuje. Ale mam inne pytanie, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli starsza osoba ma jakąś czakrę mocno zablokowaną od lat, to czy to w ogóle da się cofnąć? Czy po pewnym czasie jest już za późno?
Ale to chyba niemożliwe żeby powiedzieć komuś, szczególnie starszemu, że on sam wie czy jego czakra gaśnie czy nie. Takie osoby często nie mają pojęcia o czakrach i nie będą w stanie tego rozróżnić. Dlatego właśnie jest potrzebna osoba z zewnątrz, która to wyczuje. Ja sam pomagałem kilku starszym osobom i zawsze najpierw robiłem skan energetyczny.
Słucham tej dyskusji i mam inne spostrzeżenie. Niezależnie od tego, czy skan, czy rozmowa, ważne jest chyba co chcemy osiągnąć. Bo praca z energią starszej osoby to nie to samo co praca z kimś w średnim wieku. Czy ktoś z was pracował z osobami np. po osiemdziesiątce i jak to wyglądało?
Słucham tego i myślę o mojej mamie. Ona ma 68 lat i jest osobą spokojną, ale chyba też trochę wycofaną. Trudno mi powiedzieć czy to naturalna dojrzałość czy właśnie blokada. Mam wrażenie, że odkąd tato odszedł kilka lat temu, ona jakby trochę wygasła. Czy to może mieć związek z czakrą serca, że po stracie partnera po wielu latach coś się tam zamknęło?
To co opisujesz jest bardzo prawdopodobne. Długotrwały związek to głębokie energetyczne splecenie anahaty u obojga partnerów. Kiedy jedno z nich odchodzi, ta część energii zostaje jakby zawieszona, bo nie ma gdzie przepłynąć. To nie jest blokada w klasycznym sensie, ale rodzaj żałoby energetycznej, która potrzebuje czasu i może też delikatnego wsparcia.
Żałoba energetyczna, to określenie bardzo mnie trafia. Czy jest jakiś sposób, żeby komuś takiemu pomóc, nie ingerując za mocno? Pytam bo też mam bliską osobę w podobnej sytuacji i nie wiem jak się do tego odnieść.
Bardzo się cieszę że ktoś to powiedział, bo czułam, że to ważne a nie wiedziałam jak to ująć. Zgoda to chyba podstawa przy pracy z energią drugiego człowieka. A wracając do tematu ciąży i starszej osoby w jednym domu, to Keijla92 pisała, że mieszka z mamą. Czy ta energetyczna żałoba mamy może jakoś wpływać na dziecko w łonie?
I właśnie o to chodzi, że nie wiem czy to moje odczuwanie jest czymś normalnym w ciąży, czy już coś więcej. Czy ktoś wie, jak to działa od strony energetycznej, że ciężarna kobieta może "zbierać" emocje otoczenia?
To jest ważne rozróżnienie, które podnosisz. W ciąży svadhisthana i anahata są wyjątkowo aktywne, co powoduje że kobieta staje się znacznie bardziej przepuszczalna na pola emocjonalne innych. Pytanie do ciebie jest takie, czy twoja mama jest świadoma że ty to odczuwasz? Bo to też może mieć znaczenie w tym jak ta wymiana energetyczna przebiega.
Nie jestem pewien czy to kwestia czakr w sensie ścisłym. Może to po prostu empatia i wrażliwość, która jest podwyższona w ciąży hormonalnie. Nie wszystko trzeba od razu tłumaczyć energetycznie. Shangie rozumiem twój punkt, ale czy nie przesadzamy z interpretacją?
Chcę wrócić do wątku z mamą Keijli, bo to łączy się bezpośrednio z tytułem tematu. Jeśli starsza osoba jest w żałobie, a przy niej przebywa ciężarna kobieta, to mamy dwie bardzo różne fazy energetyczne naraz. Jedna jest w procesie zamykania, druga w procesie otwierania. Czy ktoś pracował kiedyś z takim układem?
A jak długo można mówić o zbyt długim kontakcie? Keijla mieszka z mamą na co dzień, więc to nie jest kontakt kilka godzin w tygodniu. To brzmi jakby było ryzykowne, ale nie chcę nikogo straszyć, bo relacja z mamą to też coś bardzo ważnego.
Sama jestem ciekawa tego co mówi Arbogi o ochronie energetycznej ciężarnych. Nigdy o tym nie słyszałam w tym kontekście. Skąd to pochodzi, bo chciałabym poczytać?
Czekaj, czy czakry dziecka w łonie już istnieją i już mogą na coś reagować? Myślałam, że to kształtuje się po urodzeniu. Nie wiem jak na to patrzeć.
Nie rozumiem dlaczego wciąż dodajemy te zastrzeżenia o braku dowodów jak jesteśmy na forum ezoterycznym. Jeśli ktoś tu jest to wie że tak to działa. Te wzorce energetyczne u dzieci to coś co widać podczas skanów, miałem kilka przypadków gdzie wyraźnie czuć było inne energie wokół kobiety w ciąży niż wokół normalnej osoby.
Mam wrażenie że trochę odbijamy od tematu. Zaczęło się od pytania o czakry u starszych osób i o zmiany z wiekiem. Mama Keijli to tylko jeden konkretny przykład. Czy ktoś ma doświadczenie z pracą z osobą starszą, która była blisko ciężarnej, i obserwował jak to na nią wpływało? Bo to byłoby naprawdę cenne.
Właśnie wchodzę w ten wątek po raz pierwszy i widzę że pytanie jest dobre. Pracowałem z kobietą około siedemdziesięciu lat, która mieszkała z córką w ciąży. To co obserwowałem to było coś nieoczekiwanego, bo wbrew temu co mogłoby się wydawać, starsza pani miała w tamtym czasie większą aktywność w czakrze sakralnej niż przed ciążą córki. Jakby kontakt z tym procesem ją w jakiś sposób obudził.
