Zastanawiam się nad czymś, z czym nie mogę sobie poradzić od dłuższego czasu. Chodzi o wstyd - taki głęboki, który siedzi gdzieś w środku i pojawia się w różnych sytuacjach, szczególnie rodzinnych. Kiedy jestem z mamą albo z siostrą, czuję jakiś ucisk, coś się we mnie blokuje. Zaczęłam czytać o czakrach i nie wiem, za który ośrodek tak naprawdę odpowiada to uczucie. Jedni piszą, że to sakralna, inni że splot słoneczny. Czy ktoś miał podobnie i wie, gdzie szukać?
To ciekawe pytanie, bo wstyd to jedno z tych uczuć, które mogą siedzieć w kilku miejscach naraz. Z mojego doświadczenia powiedziałabym, że przede wszystkim warto sprawdzić splot słoneczny, czyli manipurę. To tam zazwyczaj mieszka poczucie własnej wartości i to, co myślimy o sobie w oczach innych. Ale ten ucisk przy rodzinie, o którym piszesz, brzmi jak coś więcej. Opisz trochę dokładniej - ten ucisk to fizycznie gdzieś czujesz? W brzuchu, w klatce?
Nie zgodzę się, że to od razu manipura. Wstyd w kontekście rodzinnym bardzo często ma korzenie w czakrze podstawy i sakralnej razem. Podstawa to nasze poczucie bezpieczeństwa, przynależności do plemienia, a rodzina jest pierwszym plemieniem. Sakralna z kolei przechowuje emocje i relacje, zwłaszcza te wczesne. Pytanie jest takie - czy ten wstyd pojawił się w dzieciństwie, czy to coś nowszego?
To, co opisujesz z tą atmosferą wstydu w domu, to klasyczny wzorzec przekazywanego pokoleniowo pola emocjonalnego. Czakra sakralna przechowuje nie tylko nasze własne doświadczenia, ale też to, co przejęłyśmy od rodziców, często zupełnie nieświadomie. Mam pytanie do Ciebie - czy twoja mama albo babcia też miały podobne wzorce? Taki wstyd często idzie przez pokolenia.
Przepraszam, że się wtrącam, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jak to jest, że czakra może przechowywać coś po rodzicach? To nie jest chyba dosłowne, prawda? Pytam, bo dopiero zaczynam się tym interesować i trochę gubię te pojęcia.
Ale czy w takim razie praca z czakrami w ogóle może pomóc na coś takiego? Mam podobną historię i szczerze mówiąc próbowałam różnych wizualizacji, medytacji na czakrę sakralną, i nie czułam żadnej różnicy. Może robię coś nie tak, a może to po prostu nie działa na tego rodzaju rzeczy?
To dobre pytanie, bo sama nie jestem pewna jak to nazwać. Gdzieś czytałam o konstelacjach rodzinnych i o tym, że można pracować z polami rodzinnymi właśnie przez czakry. Ale nie wiem czy to jest jakoś ze sobą połączone, czy to dwie zupełnie osobne rzeczy.
Konstelacje rodzinne i praca z czakrami mogą się uzupełniać, ale to jednak dwa różne podejścia. W konstelacjach pracujesz z systemem rodzinnym, z tym co zostało pominięte albo nie przeżyte przez poprzednie pokolenia. Czakry dają ci natomiast język do opisania jak to siedzi w twoim ciele. Rasphul, co ty o tym myślisz, bo wiem że pracowałeś z oboma podejściami?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy da się w ogóle stwierdzić samodzielnie którą czakrę się ma zablokowaną. Znaczy, czy są jakieś sygnały fizyczne, na które można zwrócić uwagę? Bo to co Habba opisuje z uciskiem w brzuchu, to ja też miewam i nigdy nie wiedziałam co z tym zrobić.
Mam może głupie pytanie, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Jeśli wstyd pojawia się przede wszystkim w relacjach rodzinnych, to znaczy że problem jest w czakrze odpowiadającej za relacje, tak? Ale to której to jest czakra? Bo mam wrażenie, że każda czakra jakoś wiąże się z relacjami.
Czytam i zastanawiam się, czy tarot mógłby coś pomóc w określeniu, gdzie jest blokada. W sensie, są karty które wprost odnoszą się do tematów wstydu i rodziny, jak trójka mieczy albo czwórka kielichów. Może to jest jakiś punkt wyjścia zanim zacznie się głębszą pracę z czakrami?
Wróćcie proszę do kwestii pracy z tym w rodzinie, bo mnie to najbardziej interesuje. Mam podobną sytuację co Habba i zastanawiam się jak w ogóle zacząć, kiedy rodzina nie jest zainteresowana żadną pracą nad sobą. Czy można coś zrobić samemu dla siebie, nie wciągając reszty?
To co napisała Bylica ma sens, że to dzieje się w sobie, ale jak to konkretnie wygląda w praktyce? Mam na myśli, czy jest jakiś sposób na to, żeby podczas pracy z czakrą np. sakralną, świadomie uwolnić właśnie ten wzorzec po mamie, a nie jakiś inny swój własny lęk? Bo boję się, że kręcę się w kółko i nie wiem czego właściwie dotykam.
Szczerze? Łatwiej mi przez ciało niż przez rozmawianie o tym. Jak próbuję analizować skąd to pochodzi, to mój umysł zaczyna szukać winnych i tracę wątek. A jak siedzę z odczuciem w brzuchu i oddycham, to coś się dzieje, choć nie umiem tego nazwać.
To co opisujesz z pracą przez ciało jest bardzo bliskie temu, co w pracy z czakrami nazywa się podejściem oddolnym, czyli zaczynasz od fizyczności, od muladhary i sakralnej, a nie od prób zrozumienia głową. I wiesz co, to często szybciej dociera do głębszych warstw. Mam pytanie, czy przy tym oddechu w brzuchu pojawia się coś konkretnego, jakiś obraz, słowo, wspomnienie?
Ma sens i to dużo. To bycie za dużą przy jednoczesnym uczuciu małości to klasyczny paradoks wstydu. Dziecko, które jest za duże ze swoimi emocjami jak na atmosferę w domu, kurczy się żeby zmieścić. Ta czakra, mówię o sakralnej, przechowuje właśnie tę decyzję o skurczeniu. Zorka, czy miałaś kiedyś podobny obraz w pracy z klientkami?
A czy to kurczenie się to jest właśnie to, co potem siedzi w ciele jako napięcie? Bo mam przewlekłe napięcie w dolnym brzuchu i lekarze nic nie znajdowali, i zawsze czułam że to jest coś innego. Ale nigdy nie łączyłam tego ze wstydem.
Ja też mam to z wizytami u rodziny i przez lata myślałam że to żołądek. Ale to co piszecie o czakrze sakralnej jako miejscu przechowywania emocji z rodziny, to jakoś inaczej na to patrzę teraz. Chociaż nadal nie do końca rozumiem jak to działa mechanicznie, jeśli mogę tak powiedzieć.
Wracając do tego co pisała wcześniej Habba o tym poczuciu bycia małą, mam wrażenie że tarot mógłby tu być pomocny jako coś do wglądu, bo jest karta Księżyca która właśnie o tym jest, o rzeczach ukrytych i tym co wyłazi z głębi. Ale nie wiem czy to pasuje do tematu czakr, może ktoś wie jak to połączyć?
No i właśnie, szóstka kielichów to ta nostalgia, ale też powrót do czegoś, co nie zostało przepracowane. Nie chcę zamieniać tej rozmowy w czytanie tarota, bo to inny wątek, ale te karty czasem bardzo dosłownie pokazują gdzie siedzi wstyd w kontekście rodzinnym. Dobema wraca jednak do pytania Habby, bo ono jest tu kluczowe, czy to poczucie bycia małą pojawia się tylko z rodziną czy też z innymi ludźmi?
Z rodziną jest najsilniejsze, ale tak, z każdą sytuacją gdzie czuję że ktoś mnie ocenia. Na przykład w pracy, jak muszę coś zaprezentować. Ten sam ścisk w brzuchu.
to naprawdę coś znaczy, bo różna jakość napięcia może wskazywać na różne warstwy. To co opisujesz jako szersze z rodziną, to brzmi jak coś głębszego, bardziej pierwotnego. To co w pracy, bardziej kontrolowane. Ale nie chcę za dużo interpretować, bo jesteś jedyną osobą, która to czuje od środka.
Słucham tego wszystkiego i mam pytanie może naiwne, ale jak właściwie odróżnić napięcie z czakry od zwykłego napięcia mięśniowego? Bo mi się wydaje że to to samo, ciało jest ciałem. Skąd wiecie że to coś więcej?
Ok, to rozumiem. Mapa. Ale czy przypadkiem ta mapa nie sprawia, że zaczynamy wszystko dopasowywać do gotowego wzoru? Jak boli brzuch, to od razu "sakralna, wstyd, rodzina". A może boli brzuch bo coś zjadłam.
A można zapytać, jak to rozeznanie wygląda w praktyce? Bo ja siedzę z tym napięciem przed wizytami u rodziny i nawet nie wiem od czego zacząć, żeby to przepracować. Czy jest jakiś pierwszy krok?
To co opisujesz Sura, to jest właśnie ten moment, w którym stara struktura energetyczna przejmuje sterowanie. W tradycyjnej pracy z czakrami powiedzielibyśmy, że pole rodzinne ma silniejszy wzorzec niż twoje własne. Wchodzisz w zasięg i coś się nadpisuje. To nie jest metafora, ciało naprawdę to robi, przeskakuje w stare schematy nerwowe.
Czytam tę rozmowę i mam takie poczucie, że wszyscy mówią o sakralnej, ale czy pierwsza czakra, ta korzeniowa, nie powinna być tu równie ważna? Wstyd wobec rodziny to chyba też coś z przynależnością, z poczuciem prawa do bycia.
