Chcę poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost, a przynajmniej nie widziałam osobnego wątku - chodzi o energię osób, które zawodowo opiekują się starszymi ludźmi. Mam na myśli pielęgniarki, opiekunki, ale też wolontariuszy w domach opieki. Pracuję z kilkoma takimi osobami w ramach sesji bioenergoterapeutycznych i niemal bez wyjątku widzę u nich podobny wzorzec: wyraźne przeciążenie czakry solarnej i sercowej, często przy jednoczesnym zamknięciu czakry gardła. Jakby ciało samo z siebie próbowało się bronić, ale wybierało złe miejsce do zamknięcia. Czy ktoś z was miał do czynienia z podobnymi przypadkami albo sam pracuje w takim zawodzie i coś u siebie zauważył? 🙂
ojoj, no właśnie, to ciekawy temat. Moja mama jest pielęgniarką na geriatrii od lat i jak na nią patrzę, to ona jakby z każdym rokiem coraz bardziej "gęstnieje" energetycznie - trudno mi to inaczej opisać. Zamknięta, odpychająca nawet bez złych intencji. Powiedziałaś o czakrze gardła - a co to konkretnie znaczy w praktyce? Że ona nie mówi co czuje, czy coś głębszego?
a moim zdaniem to nie tylko czakra serca jest tu problemem bo starsi ludzie maja bardzo ciemna, ciezka energie i ona sie po prostu przykleja do tego kto przy nich siedzi. widzialem to u swojej ciotki ktora opiekowala sie dziadkiem - po roku byla wrakiem. musze powiedziec ze to jest wlasnie dlatego ze czakra podstawy tez jest zaangažowana, bo ta praca to czysty survival i czakra korzeniowa sie przeciaža od utrzymywania cudzego zycia. klimcia co ty na to
spoko, ale zatrzymajmy sie chwile. skad wiemy ze to "transfer energii" a nie zwykłe wypalenie zawodowe? bo to co opisujecie brzmi jak klasyczny wypalenie, ktory ma swoje wytlumaczenie psychologiczne i nie trzeba od razu siegac po czakry. przynajmniej u mnie, nie mowie ze to bzdura, ale troche za latwo sie robi z zawodowego zmeczenia mistyke
a propos tego co mowi Dreamweaver - mam pytanie do obu stron wlasciwie. Czy istnieja jakies konkretne postawy ciala albo zachowania, ktore moglby sluzyc jako naturalna tarcza? Bo czytam rozne rzeczy i jedni pisza ze trzeba zwizualizowac buble ochronna, inni ze wystarczy swiadome oddychanie przed wejsciem do pokoju pacjenta. co faktycznie dziala a co to tylko ladnie brzmiaca teoria?
nie do konca rozumiem... czy te energie od starszych osob sa zawsze negatywne? bo moja babcia jest starsza i kiedy przy niej siedze to czuje sie raczej spokojnie a nie obciazona. czy chodzi o energie choroby czy wiek sam w sobie cos robi z energia czlowieka?
no i masz, marzenka, swietne pytanie i wazne rozroznienie. Wiek sam w sobie nie czyni energii toksyczna. Mowiac "osoby starsze w placowkach" mam na mysli czesto ludzi chorych, w bolu, przestraszonych, oderwanych od rodziny - i to te emocje tworza pole, ktore jest ciezkie dla opiekuna. Silna, zdrowa staruszka w domu rodzinnym to cos zupelnie innego niz pacjent geriatrii po udarze, ktory nie moze sie komunikowac. Roznica jest ogromna 🙁
ojaj, to w takim razie jak szybko mozna ocenic czy dana praca juz nam szkodziła energetycznie? bo mam koleżanke ktora zaczela prace w domu opieki jakies pol roku temu i ona jest juz kompletnie inna. czy da sie to sprawdzic samemu czy potrzebna jest osoba z zewnatrz?
ojejku ojej, czytam to i mysle o sobie, bo niedawno zaczełam cos w stylu wolontariatu przy opiece i... nie wiem jak opisac ale po powrocie do domu czesto mam takie uczucie ze chce byc kompletnie sama, nie rozmawiac z nikim, jakby kazdy dodatkowy kontakt byl za duzo. czy to moze byc zwiazane z tym o czym piszecie? wczesniej tak nie miałam 😛
Velvet, to co opisujesz to tez moze byc poprostu introwetryczna reakcja na stresujace srodowisko i tu nie ma co od razu szukac transferu energii. no ale ale - i tu mowie jako ktos kto sie tym zajmuje od lat - jesli to jest nowe dla ciebie i pojawilo sie konkretnie po tej pracy, to warto przyjrzec sie blizej. jedno pytanie: czy to uczucie mija po nocy czy trwa dluzej
Velvet, to co mowisz o tym ze nie wracasz do punktu wyjscia jest wazne. To brzmi jak kumulowanie, nie jednorazowy odpływ. Wrocmy do tego co pytałem wczesniej bo chyba dla ciebie szczegolnie to istotne - czy ktos z bardziej doswiadczonych moze napisac jakies konkretne cwiczenie ochronne, co robic ZANIM sie wejdzie do takiego miejsca? nie po, bo wtedy juz za pozno 🙂
okej, wiec ta technika z kurczeniem aury przed wejsciem - czy to trzeba robic za kazdym razem? bo jakos nie wyobrazam sobie ze stoje przed drzwiami domu opieki i medytuje a za mna kolejka ludzi 🙂
Velvet, nie musisz stac w progu cale wieki. z czasem to sie robi automatycznie, jakies 30 sekund, nawet w samochodzie na parkingu przed wejsciem. chodzi o intencje, nie o dlugosc rytualu. mnie bardziej ciekawi co Klimcia mowi o tym drghu - jak dokkladnie ma wygladac ta warstwa? bo rozne osoby opisuja to rozno i nie wiem ktora wersja ma sens
do kwestii czasu - tak, to naprawde krotka chwila jak juz sie wdrozy. ale powiem wam cos co moze byc kontrowersyjne: uwazam ze sama wizualizacja buble bez wcześniejszego uziemienia jest prawie bezuzyteczna. jakby budowac sciany domu bez fundamentow. najpierw trzeba byc zakorzenionym, potem dopiero cokolwiek zamykac. ktos tu wspomnial o czakrze korzenia - i to jest wlasnie ta kolejnosc
uziemienie to akurat jeden z tych terminow ktory ma cos za soba rowniez poza ezoteryką bo w psychologii somatycznej mowi sie o "uziemienie" i chodzi o podobne rzeczy - sprowadzenie uwagi do ciala, do fizycznosci. jak by nie patrzeć, wiec moze zamiast debatowac czy to czakry czy nie, warto zauwazyc ze mechanizm jest zblizony niezaleznie od jezyka opisu
no Lucynka, dobra, zgadzam sie ze raz na jakis czas 😀 ale uziemienie uziemieniu nierowne. bo jedno to technika oddechowa a drugie to praca z pierwsza czakrą i to sa rozne rzeczy mimo ze efekt moze wygladac podobnie. jakos trzeba to rozroznic bo inaczej nie wiadomo co leczyc
przepraszam ze wchodze z pytaniem troche z boku ale... czy te techniki sa tylko dla osob ktore juz maja problemy z tym przejmowaniem energii, czy powinny ich uzywac profilaktycznie wszystkie osoby pracujace z chorymi? bo moja znajoma dopiero zaczyna prace w szpitalu i zastanawiam sie czy jej o tym powiedziec
to co mowi Klimcia o splocie slonecznym - o matko, to mnie uderzylo. bo ja wlasnie w hospicjum mialam to charakterystyczne uczucie jakby ktos mnie cial w polowie tułowia, szczegolnie przy pacjentach ktorzy byli przestraszeni albo bardzo niespokojni. myslalem ze to moja projektcja. a tu sie okazuje ze to może miec jakies... no, konkretne miejsce energetyczne
Ethereal, ale czy nie jest tak ze "uczucie noża w brzuchu" przy widoku cierpiącej osoby to po prostu naturalna reakcja empatyczna, ktora ma calkowicie fizjologiczne wyjasnienie - aktywacja ukladu wegetatywnego, napięcie przepony i tak dalej? nie kazde odczucie w ciele to sygnał czakry
ojejciu kochana, tu mam inne zdanie. wracajac do Marzenki - mysle ze profilaktyka ma sens zawsze, nie tylko jak juz cos sie dzieje. to jak mycie rak: nie czekasz az sie zarazisz. i ta znajoma w szpitalu, szczegolnie jesli bedzie przy oddziale onkologicznym albo geriatrii, to naprawde warto zeby miala choc podstawy. chocby samo oczyszczanie po pracy
oczyszczanie wodą ma w wielu tradycjach bardzo glebokie korzenie i to nie jest przypadek. woda fizycznie splukuje ale ma tez wlasciwosc symboliczną - zamkniecie. ja osobom ktore sa sceptyczne wobec wizualizacji zawsze proponuje zaczac od czegos materialnego: sol do kapieli, rozmaryno, szalwia. to działa na poziomie zmyslowym i nie wymaga zadnego "uwierzenia". efekt jest porownywaly jesli chodzi o poczucie oczyszczenia
sol do kapieli to klasyk i rzeczywiscie działa, mysle ze tez dlatego ze sam rytuał kapieli zmienia nasze nastawienie psychiczne. o ile dobrze rozumiem ale uwaga - niektorzy przesadzaja z tym oczyszczaniem i potem sami sie napedzaja lekien ze sa "skażeni". znam pare osob ktore po pracy z chorymi obsesyjnie sie oczyszczaly po kilka razy i to samo w sobie stalo sie problemem
a to ci dopiero, swarog, dobry punkt. to troche jak z mysleniem magicznym wgl - kiedy technika ochronna staje sie obsesja to juz nie chodzi o energie a o llek. i leczenie tego leku przez wiecej rytualu tylko go wzmacnia. zna ktos moze jakis sensowny "wentyl" zeby nie wpasc w ta pulapke?
a niech to, to co opisuje Trzebieslaw to bardzo realne zjawisko. widzialam to u osob ktore zaczely prace z czakrami z miejsca strachu a nie z miejsca spokoju. cala praca ochronna powinna wypływac z poczucia ze "jestem wystarczajaco bezpieczna", nie z "muszę sie chronic bo inaczej mnie zniszczy". ta roznica w intencji zmienia dosłownie wszystko. i moze warto z tym do rozmowy wrocic przy kolejnej okazji bo temat jest szeroki 🙁
Ze mną jest pytanie do czegos co bylo wspomniane wczesniej i troszkę mnie zatrzymalo. czy to nie jest troche... egoistyczne? te wszystkie techniki zamykania, ochrony. jak mam sie otworzyc na potrzeby tej osoby starszej jesli cały czas buduje tarcze? czy nie to jest wlasnie ta praca - byc tam, przyjac to?
Velvet, to jest pytanie ktore zadaje sobie prawie kazdy kto idzie do tej pracy z powolania - i to swiadczy o tym ze masz dobre serce. ale pomysl tak: stewardessa mowi ze najpierw zakladasz maseczkę sobie, potem dziecku. ochrona energetyczna nie jest zamkniecia sie na czlowieka - jest zachowaniem zdolnosci do bycia przy nim dluzej i bardziej obecnie. wypalona, opustoszala opiekunka nie pomoze nikomu 😀
okej, to analogia ze stewardessa naprawde do mnie dotarla. nie myslalam o tym w ten sposob ze chroniac siebie moge byc bardziej obecna, nie mniej. chyba mialam jakis blad myslowy ze ochrona = dystans. dzieki Klimcia
