Perzyna ma rację, przepraszam za dryf 🙂 Velvet76, wracam do ciebie. na pytanie "jak poznać co moje" - jeden praktyczny sposób: masz jakieś swoje miejsce w domu, gdzie mama nie bywa? swój kąt, kuchnia, cokolwiek. spędź tam 10 minut po każdej dłuższej opiece. zanotuj (nawet w myślach) co czujesz po tych 10 minutach. to jest twój baseline. po jakimś czasie zaczniesz widzieć różnicę
okej to rozumiem, to jest naprawdę konkretne. "swój kąt" - mam sypialnię w której mama nie bywa. spróbuję. ale mam jeszcze jedno pytanie bo nie mogę przestać o tym myśleć: czy ta "wymiana energii" działa też w drugą stronę? czyli czy ja mogę nieświadomie dawać mamie coś co jej szkodzi? 🙁
no no, jejku, to pytanie Velvet76 mnie zatrzymało. nie wiem, nigdy nie myślałam że to może działać w dwie strony. ja też opiekuję się kimś bliskim i teraz zastanawiam się czy moje złe dni nie wpływają na tę osobę... to trochę niepokojące 🙂
hmm, nie, to tak nie działa. marzenka, Velvet76 - to jest pytanie które zadaje sobie chyba każdy opiekun na pewnym etapie i dobrze że je zadajecie. no ale, krótka odpowiedź: tak, wymiana jest dwukierunkowa. ale to nie znaczy że wasze "złe dni" automatycznie szkodzą podopiecznym. osoba starsza, zwłaszcza z długim życiem za sobą, ma zazwyczaj swoje własne zakorzenione wzorce energetyczne które nie są tak łatwo zaburzane przez chwilowe stany opiekuna. większe ryzyko jest po stronie opiekuna, nie podopiecznego
zgadzam się z Stellą w tej kwestii, ale chciałem dodać jeden niuans - ta asymetria o której mówi to nie jest zasada absolutna. no, u osób starszych w zaawansowanej demencji bywa odwrotnie, bo ich filtry są osłabione. wtedy opiekun może nieświadomie "zarażać" nastrojami bardziej niż normalnie. to z obserwacji, nie teoria
ach, właśnie, ten wątek z demencją jest ważny i myślę że zasługuje na osobny temat szczerze mówiąc. tu mówimy bardziej o "zwykłej" opiece i standardowym transferze. czy ktoś ma doświadczenie z pracą przy osobach z demencją i technikami ochrony które tam działają? bo intuicja podpowiada mi że tam potrzeba czegoś innego
A ja jednak inaczej. ja pracowałam jako wolontariuszka przy osobach z demencją przez kilka miesięcy i to jest naprawdę inna bajka. tak przy okazji, techniki wizualizacji które działają przy zdrowych osobach starszych tam kompletnie nie wystarczały. wracałam do domu i dosłownie nie pamiętałam co robiłam przed pracą, jakby mi ktoś wymazał kawałek dnia. potem się okazało że kilka osób miało podobnie. nie wiem jak to tłumaczyć ale coś tam było inne
o, to jest bardzo ciekawe rozróżnienie Ethereal! "wchodzić miękko, wychodzić zakorzeniona" - nigdy bym tak nie pomyślała, intuicyjnie starałabym się chronić już przy wejściu. to trochę zmienia moje myślenie o tej kolejności. czy to znaczy że sama ochrona przy wejściu może być kontrproduktywna? 🙁
to co Ethereal opisuje jest prawdziwe i ważne, ale chcę tu dodać zastrzeżenie dla osób zaczynających - "wchodzić miękko" wymaga że ktoś dobrze zna siebie i swoje granice. bez tej samoświadomości miękkie wejście to po prostu brak ochrony w ogóle. to nie jest technika dla kogoś kto nie wie jeszcze co jest jego a co nie. Velvet76, Marzenka57 - was to nie dotyczy na tym etapie 😉
o rany, okej, dostałam to 🙂 czyli dla mnie teraz - najpierw to ćwiczenie z "co czuję i czy to moje", tak? i nic więcej na razie? trochę niecierpliwię się żeby już coś "robić" ale rozumiem że to pewnie zły kierunek
Marzenka, niecierpliwość w tej praktyce to jest sygnał sam w sobie - warto go zanotować. tak na marginesie, "chcę już coś robić" często znaczy "nie chcę teraz czuć tego co jest". nie mówię że to twój przypadek, ale warto się temu przyjrzeć. i tak, na tym etapie samo pytanie "czy to moje" jest wystarczające, na prawdę 🙂
czytam ten watek z rosnącym zaintrygowaniem bo ja nie pracuję zawodowo z osobami starszymi ale mam babcię która dużo choruje i spędzam u niej sporo czasu. w sumie, po takich wizytach często jestem dziwnie przygnębiona i zła na wszystkich, chociaż sama wizyta nie była zła. myślałam że to poczucie winy albo strach o nią.. Dam znać jak coś się ruszy.
