Forum

Asystent AI
Czakry a zamieszani...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a zamieszanie po poronieniu - trauma energetyczna

Strona 1 / 2

Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Hej, nie wiem czy dobrze trafiłam z tym tematem tutaj ale chyba tu pasuje najbardziej. Miałam poronienie kilka miesięcy temu i jakoś nie mogę dojść do siebie. Chodzi mi o to że niby rozumiem co się stało, niby lekarz powiedział wszystko co mógł powiedzieć, ale czuję jakiś... no trudno to opisać. Jakby coś w środku dalej było nie tak. Koleżanka mówiła mi o czakrach i o tym, że taka trauma może bardzo namieszać w energii. Czy ktoś w ogóle coś wie na ten temat? Czy to ma jakiś sens czy to bzdura?


Odpowiedz
56 odpowiedzi
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

To zdecydowanie tu pasuje i bardzo dobrze, że napisałaś. Poronienie to jeden z tych momentów, które potrafią namieszać nie tylko emocjonalnie, ale właśnie energetycznie. Najczęściej mówi się o sacrum, czyli drugiej czakrze, bo to ona odpowiada za płodność, twórczość i relacje z ciałem. Ale z mojego doświadczenia to rzadko kiedy chodzi tylko o jedną. serce też bywa mocno dotknięte, no i podstawa, bo traci się poczucie bezpieczeństwa. Chciałabym cię zapytać, zanim powiem więcej - w którym miejscu najbardziej czujesz ten dyskomfort? Bardziej w brzuchu, w klatce piersiowej, a może gdzieś indziej


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Reginka trudno mi powiedzieć dokładnie gdzie, bo to jest jakieś rozmyte. Ale chyba najbardziej włanie w dole brzucha i ogólnie mam wrażenie, że jestem jakoś... odcięta od własnego ciała? Niby chodzę, niby funkcjonuję, ale jakby przez szybę. Nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@cesarzowna66)
Połączone: 3 lata temu

Dokładnie to samo miała moja siostra i też opisywała to jako coś w środku, co jakby utknęło. w każdym razie, reginka dobrze mówi o sacrum, ale u siostry terapeutka bioenergoterapii stwierdziła, że największe zamieszanie było właśnie w splocie słonecznym. To co mnie ciekawi to właśnie ten aspekt - czy takie rzeczy mogą się utrzymywać przez długi czas bez żadnej pracy? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Cesarzowna66 moga i to latami, jeśli trauma nie jest przepracowana. Widziałem przypadki gdzie ludzie chodzili z zaciśniętą trzecią czakrą przez lata po różnych stratach i ciało im to na swój sposob komunikowało. Ale zaraz, bo to ważne - trzeba rozróżnić czy to jest czysto energetyczne zamieszanie, czy pod tym siedzi nieprzepracowana żałoba, która poprostu jeszcze trwa. Jedno z drugim jest powiązane, ale podejście może być trochę inne


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

no nie, okej, chce zapytać wprost, bo mnie to troche niepokoi. trudno powiedzieć, basieńka, to co opisujesz - odcięcie, działanie przez szybę - to są bardzo konkretne objawy dysocjacji, które psycholodzy dobrze znają. nie mówię, że praca z czakrami jest bez sensu, ale czy byłaś na jakiejkolwiek normalnej konsultacji po poronieniu? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Sigilmistrz05 masz rację i to ważne pytanie. z tego co pamiętam, praca z czakrami nie zastępuje wsparcia psychologicznego, nigdy tak nie twierdziłam. Ale też jedno drugiemu nie przeszkadza. To co opisuje Basieńka to po angielsku mówi się "uziemienie issue" - problem z uziemieniem. Pierwsza czakra dosłownie odpowiada za to połączenie z ciałem i poczucie bezpieczeństwa w ciele. Po poronieniu ta czakra potrafi się jakby zamknąć, bo ciało próbuje się chronić 🙁


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Sigilmistrz05 - tak, byłam u ginekologa i na jednej wizycie u lekarza ogólnego. moim zdaniem, nikt nie zaproponował żadnego psychologa, a sama jakoś... nie wiem, nie poszłam. Może powinnam, macie rację. Ale niezależnie od tego, ta czakrowa część mnie interesuje bo czuję że coś jest nie tak na takim głębszym poziomie. To nie jest sprzeczne chyba?


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

hej, ojej, przepraszam że się wtrącam ale to co Basieńka opisuje to ja miałam podobnie po zupełnie innym przeżyciu, nie poronieniu, ale też stracie i to uczucie przez szybę jest straszne. Czy ta praca z uziemieniem to jakieś konkretne rzeczy? Medytacje, kontakt z ziemią, co? Bo zawsze mi sie wydawalo ze praca z czakrami to jakies specjalistyczne rytuały a nie cos co mozna robic w domu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cesarzowna66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 102

@Niezapominajka, kontakt z naturą to jedno z najprostszych rzeczy przy pierwszej czakrze i naprawdę działa. moim zdaniem, chodzenie boso po trawie, sadzenie czegoś, grzebanie w ziemi. Brzmi banalnie ale serio. Mnie to bardziej pomaga niż niejeden rytuał 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Nie jest sprzeczne, ale Sigilmistrz ma rację że to warto równolegle. Co do natury i pracy z ziemią o której piszecie - jest w tym coś konkretnego. W wielu tradycjach, nie tylko w systemie czakr, ziemia jest tym co absorbuje nadmiar energii i pozwala się uregulować. Szczególnie po stracie. Czy ktoś z was pracował z tym po podobnej sytuacji i morze powiedzieć jak to praktycznie wyglądało?


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

oho ho, powiem wam co czytałam - że przy poronieniu dochodzi do zerwania energetycznej nici łączącej matkę z duszą dziecka, i że ta nić trzeba rytualnie zamknąć, żeby energia przestała szukać połączenia, które już nie istnieje. może się mylę, to może właśnie powodować takie poczucie jakby czegoś brakuje albo coś wisi w powietrzu. Znam kilka rytuałów na zamknięcie takich połączeń 😉


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Sigilia_D skąd to masz? Serio pytam, bo to brzmi jak bardzo konkretna teza i chciałabym wiedzieć z jakiej tradycji to pochodzi. tak myślę, system czakr w klasycznej postaci, czyli ten z tantryzmu i jogi, nie operuje pojęciem "nici energetycznej między matką a duszą dziecka" w taki dosłowny sposób. to może być metafora terapeutyczna, ale podawanie tego jako fakt może być dla Basieńki mylące.


Odpowiedz
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Dagna czytałam to u kilku różnych terapeutów bioenergoterapii, nie pamiętam teraz konkretnych źródeł. Może to nie jest klasyczny system czakr, ale to nie znaczy że nieprawdziwe 😛


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Dagna ma trochę racji że to nie jest klasyczna nauka o czakrach ale z drugiej strony bioenergoterapia i różne szkoły pracy z energią rozwinęły własne koncepcje. Ja bym nie odrzucała tej metafory z ręki bo dla niektórych osób praca z takim obrazem - że coś trzeba zamknąć, pożegnać, odpuścić - jest bardzo uzdrawiająca. Pytanie do Basieńki: jak ty to czujesz? Czy masz wrażenie że czegoś szukasz, że gdzieś coś jest niedokończone?


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Reginka no tak. Właśnie o to chodzi. Jakby niedokończone. przynajmniej tak to widzę, ale bałam sie o tym mowic bo brzmi dziwnie.


Odpowiedz
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Basienka, to wcale nie brzmi dziwnie, to brzmi jak żałoba. jeśli o mnie chodzi, i mówię to z pełnym szacunkiem, nie po to żeby umniejszyć temu co czujesz. Doświadczenie straty zawsze ma ten niedokończony charakter. Praca z czakrami może być jedną drogą do przepracowania tego - ale tylko jeśli naprawdę pasuje... przepraszam, tylko jeśli naprawdę do ciebie przemawia, nie dlatego że ktoś ci powiedział że musisz. Masz jakieś wcześniejsze doświadczenia z medytacją albo pracą energetyczną?


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@malinowka)
Połączone: 1 rok temu

rety, wchodzę tu bez zaproszenia, bardzo dziękuję za tę rozmowę bo też przeszłam coś podobnego lata temu i nikt mi wtedy nie powiedział żadnych takich rzeczy. Chciałam zapytać o ten kontakt z naturą co Cesarzowna pisała, chodzenie boso i tak dalej. Czy to na prawdę wystarczy czy potrzebna jest jakaś konkretna osoba do takiej pracy? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 311

@Malinowka mnie też to ciekawi! Bo jak się czyta o czakrach to zawsze jest jakaś specjalistyczna osoba, kurs, inicjacja i tak dalej. chyba, ale Cesarzowna pisała że proste rzeczy też działają. Nie wiem co myśleć 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@rozalka86)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i mam pytanie, może głupie - czy to poczucie odcięcia od ciała o którym pisze Basieńka może też objawiać się fizycznie? Tzn. czy czakry to jest tylko energetyka czy to też może powodować np. bóle fizyczne albo inne objawy w ciele?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Rozalka86, to dobre pytanie i nie ma nic głupiego w tym że pytasz. tak, to co opisuje Basieńka morze mieć wymiar fizyczny. Czakry w tradycyjnym ujęciu nie są oderwane od ciała - każda z nich jest powiązana z konkretnym układem w organizmie. Pierwsza czakra to m.in. nogi, kości, jelito grube. Zaburzenie w sacrum i splocie słonecznym może się przejawiać jako bóle podbrzusza, problemy trawienne, napięcia w biodrach. nie mówię że od razu każdy ból brzucha to zablokowana czakra bo to byłoby głupie, ale połączenie jest. W tradycji jogi to nie jest mistyka, to jest bardzo konkretna mapa ciała.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Rozalka86 dodam do tego co Swiatowid pisze - to poczucie "przez szybę", dysocjacja jak to ładnie nazwał Sigilmistrz, często idzie w parze z napięciem w przeponie, spłyconym oddechem, takim ogólnym ściśnięciem w klatce. w każdym razie, ciało dosłownie się broni, zamyka. przy poronieniu to jest o tyle specyficzne, że trauma jest umiejscowiona bardzo konkretnie, w okolicach macicy, podbrzusza. basieńka, czy czujesz czasem jakiś fizyczny dyskomfort właśnie tam? Nie pytam żeby diagnozować, pytam bo to może pomóc zrozumieć od czego zacząć pracę.


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Reginka - tak, właściwie cały czas. Jakiś taki ucisk albo ciężar w dole brzucha. Myślałam że to po prostu fizyczne, zostało po... no, po samym zdarzeniu. Nie skojarzyłam tego z czymś energetycznym. Choć teraz jak piszę to i tak nie wiem czy to jedno czy drugie czy może to samo.


Odpowiedz
(@cesarzowna66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 102

@Basienka, to nie musi być ani-ani. Ciało i energia to nie są dwie osobne rzeczy. że tak powiem, przynajmniej nie w tym rozumieniu o którym tu mówimy. Ten ucisk który czujesz jest prawdziwy, nieważne jak go nazwiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@rozalka86)
Połączone: 2 lata temu

O, dziękuję Swiatowid i Reginka! To bardzo pomaga. A co z sercem i gardłem - bo czytałam że trauma może też zablokować wyższe czakry, nie tylko te związane z ciałem fizycznym. Czy to też może być związane z poronieniem? Tzn. czy ktoś miał takie że nie mógł o tym mówić, jakby gardło ściskało?


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Zanim ktoś odpowie Rozalce to chcę się cofnąć do tego co pisała Sigilia_D o "nici energetycznej". żeby było jasne, mam wrażenie że to pojęcie wchodzi tu tylnymi drzwiami i jest traktowane jak fakt, a to jest bardzo nowa koncepcja - wywodzi się z niektórych szkół bioenergoterapii zachodnich, nie z klasycznej tradycji wschodnich czakr. To nie znaczy że jest bez wartości jako metafora terapeutyczna, ale bym nie mieszała tego z systemem czakr jakby to była ta sama tradycja. To trochę jak cytowanie Newtona i Einsteina jakby mówili to samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Dagna no ale tradycje się rozwijają, nie są skamieliną. Jak zaczynamy od "to nie jest klasyczne" to możemy zakwestionować większość tego o czym mówimy na tym forum. Dla mnie ważniejsze jest czy pomaga człowiekowi niż czy ma 2000 lat tradycji 😀


Odpowiedz
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Sigilia_D nie mówię że nie pomaga. mówię że nie mieszajmy pojęć. to uczciwe wobec Basieńki żeby wiedziała co pochodzi skąd, szczególnie jeśli zechce gdzieś dalej szukać. Nie chodzi mi o puryzm tylko o przejrzystość.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Obydwie macie po części rację, ale zastanawiam się czy ten spór o źródła naprawdę teraz pomaga. Basieńka napisała że czuje ucisk w podbrzuszu, który jest z nią od... pewnie od dłuższego czasu. Może warto się skupić na tym co może praktycznie zrobić? Dagna, szanuję precyzję, ale jest moment na historiografię i moment na konkret.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja wracam do tej natury bo mi się to nie daje spokoju 🙂 Cesarzowna pisała o chodzeniu boso i grzebaniu w ziemi. Malinowka pytała czy to działa. No ja też pytam! Tzn. czy to jest tak że po prostu wychodzisz do ogrodu i już, czy trzeba to jakoś intencjonalnie robić? Bo ja na przykład chodze do parku i raczej nie czuję żeby cokolwiek się "ładowało"...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cesarzowna66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 102

@Niezapominajka no właśnie w tym jest haczyk. tak na marginesie, jak idziesz do parku z telefonem i myślisz o zakupach to nic się nie ładuje, to prawda 😉 Chodzi o świadomy kontakt - zatrzymać się, poczuć ziemię pod stopami, oddychać. Nie trzeba robić z tego rytuału, ale trochę uwagi trzeba wnieść. Tak to działa przynajmniej u mnie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@malinowka)
Połączone: 1 rok temu

och, ojej, dziękuję Cesarzowna za to wyjaśnienie! Bardzo mi pomogło. Czyli chodzi o tę obecność, o bycie tam naprawdę. To ma sens nawet poza ezoteryką, prawda? Ale chciałam jeszcze zapytać - czy jest jakaś szczególna pora, czas roku, moment który bardziej sprzyja tej pracy z ziemią? Nie wiem, może teraz kiedy jesień się zaczyna to inaczej niż latem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Malinowka, pora roku ma znaczenie w wielu tradycjach, ale szczerze - nie zaczynałbym od szukania idealnego momentu. To jest taka pułapka że zawsze znajdzie się powód żeby poczekać. teraz jest dobry moment bo jesień to czas schodzenia w głąb, w tradycjach agrarnych wiązała się z powrotem energii do ziemi. Symbolicznie morze to być akurat trafne dla Basienki. ale to jest moje skojarzenie, nie dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

no ba, hmm, ta jesień jako czas schodzenia w głąb to jakoś do mnie przemawia. tak przy okazji, miałam ostatnio wrażenie że włanie na to mam ochotę - nie na działanie tylko na bycie z tym. Chyba po raz pierwszy od kiedy to się stało nie uciekam od tej myśli. Może to też ma jakiś związek z tą praca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Basienka, to co piszesz brzmi jak naprawdę ważny krok. I nie ironizuję. Niezależnie od tego jak to nazwać - czakry, żałoba, regulacja układu nerwowego - to "nie uciekanie" jest czymś konkretnym i wartościowym. Pytanie tylko czy to robisz sama, czy masz kogoś przy sobie? Nie mówię że musisz mieć terapeutę ale jakiś człowiek do rozmowy w realu byłby wskazany przy czymś tak intensywnym 😀


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Dołączę bo czytam ten wątek i mam pytanie do Reginki albo Swiatowida, bo oboje dużo tu piszecie o czakrach. Jak długo trwa taka praca? Bo widzę że Basieńka jest z tym od jakiegoś czasu i zastanawiam się czy to jest kwestia tygodni, miesięcy... nie pytam żeby ją zniechęcić, tylko żeby mieć realne oczekiwania. Bo miałam koleżankę która próbowała różnych rzeczy i za każdym razem po tygodniu rezygnowała bo "nie działa" 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Lidzia03 nie ma jednej odpowiedzi, to na prawdę zależy od bardzo wielu rzeczy. Głębokość traumy, regularność pracy, wsparcie w innych obszarach. Ale mogę powiedzieć że pierwsze poczucie zmiany - nie rozwiązanie, ale ruch - bywa odczuwalne już po kilku tygodniach regularnej praktyki. Pod warunkiem że regularnej. To nie jest tak że robisz jeden rytuał i po sprawie


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie mam z tym problem że to wymaga tak dużo czasu i cierpliwości. Ja na przykład próbowałam medytacji na pierwszą czakrę jakiś czas temu i po kilku sesjach nic nie czułam i dałam spokój. Może robiłam coś nie tak? Czy to jest tak że albo się czuje od razu albo nie? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Sylweria nie, absolutnie nie jest tak że albo od razu albo wcale. ale to jest temat na osobny wątek bo nie chcę odpływać od Basieńki. krótko: brak odczucia to często normalne na początku, ciało potrzebuje czasu żeby zaufać procesowi. Wróć do nas z tym pytaniem w innym miejscu, chętnie rozwinę


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

wracajac do tego co pisala Rozalka o gardle - u mnie po mojej stracie (innej, ale stracie) naprawde nie mogłam mówic o tym głosem, litrealnie mi się ściskało gardło jak próbowałam. no, dopiero jak zaczełam pisać, właśnie na takich forach, to jakoś poczułam że mogę to wypuścić. Nie wiem czy to piąta czakra czy co, ale coś w tym jest że pisanie pomogło bardziej niż mówienie 😉


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

właśnie o tym - że pisanie pomogło gdzie mówienie nie mogło. z mojego doświadczenia, basieńka, masz teraz to samo? Bo zastanawiam sie czy to co piszesz tutaj o tym "nie uciekaniu" to jest może pierwsze otwarcie gardłowej czakry właśnie. Tzn. że po prostu zaczęłaś to werbalizować, nawet jeśli pisemnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Fela78 - hmm, nie myślałam o tym w ten sposób. Że pisanie tu może być jakimś krokiem. Jakoś nie kojarzyłam forum z pracą z czymkolwiek, myślałam że po prostu szukam informacji. Ale może masz rację bo jak patrzę wstecz to przed napisaniem tego tematu w ogóle nie dopuszczałam do siebie pewnych myśli..


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

ojej rety, to jest zupełnie naturalne że pisanie jako pierwsze otwiera to co mówienie jeszcze nie może. w sumie, gardłowa czakra, wiszuddha, to nie tylko mówiony głos - to też wyrażanie siebie wogóle. Forma pisemna jest mniej konfrontacyjna, ciało jej mniej "boi się". Basienko, to że piszesz coraz więcej i z coraz większą precyzją - to jest zmiana, naprawdę


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze że Reginka to precyzuje bo "gardłowa czakra = głos" to jeden z bardziej uproszczonych skrótów jakie krążą. mniej więcej, wiszuddha w pismach jogicznych wiąże się z wyrażaniem prawdy, komunikacją w szerokim sensie, nie tylko mową. więc tak, pisanie jak najbardziej może tu wchodzić. Mam tylko pytanie do Reginki: czy to co opisujesz jako "ciało się mniej boi" to twoja interpretacja czy opierasz się na jakimś konkretnym systemie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Dagna to moja interpretacja ale zakorzeniona w tym co obserwuję od lat w pracy z ludźmi którzy przychodzą z traumą - że często pierwsze przełomy są włanie pisemne. szczerze mówiąc, nie przypisuję temu statusu dogmatu, powiedziałam wprost że tak to widzę


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że ta rozmowa robi się bardzo wartościowa ale trochę ciągniemy w różne strony. tak mi się wydaje, z jednej strony praktyczne pytania o naturę i uziemienie, z drugiej debata o źródłach pojęć, teraz gardłowa. Basieńka, jak się czujesz z tym wszystkim? Tzn. co z tego co tu pada jest dla ciebie w ogóle użyteczne a co jest może szumem?


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Trochę to i trochę to. ten ucisk w podbrzuszu o którym pisałam - to jest dla mnie bardzo konkretne i to mi pomaga że ktoś potwierdza że morze mieć sens energetyczny. swoją drogą, natomiast te debaty o tym skąd co pochodzi... rozumiem że są ważne ale w środku procesu trochę gubię wątek. chociaż nie mówię żeby przestawać, bo morze potem to będzie ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Dobra to żeby nie zostawić Basienki z tym uciskiem bez żadnej konkretnej propozycji - Reginka, Swiatowid, ktoś - jest jakas prosta praktyka z naturą właśnie (bo ten watek gdzies nam uciekl) którą mozna zacząć na prawdę bez przygotowania? Nie szukam gotowego rytualu, bardziej jakis punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Najprostsza rzecz jaka znam: usiąść lub stanąć na ziemi, najlepiej bez butow jeśli jest jeszcze możliwe, i polozyc ręce na ziemi lub trawie. jakoś tak, nie robić nic specjalnego. Oddychać i pozwolić sobie czuć zimno albo wilgoć pod dłońmi. Pięć minut bez telefonu. To nie jest rytuał, to jest kontakt. Od tego można zacząć i zobaczyć co się pojawi.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

O, Swiatowid! Ale czy koniecznie bez butów bo u mnie już dość zimno i trochę się obawiam że skończy sie na przeziębieniu a nie na czakrach 😀 Pytam serio, bo w lecie to robię naturalnie ale teraz... czy przez buty coś się traci?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Niezapominajka przez buty traci się bezpośredniość kontaktu ale nie sens całej praktyki. jak dla mnie, skórzana podeszwa przepuszcza więcej niż guma czy plastik, ale nie zamęczałbym się tym. jak jest zimno to siedź w kurtce z rękami na ziemi. cel to świadomy kontakt, nie odmrożenia


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@cesarzowna66)
Połączone: 3 lata temu

Ja bym dorzuciła do tego co Swiatowid pisze - przy pracy z pierwszą czakrą i z traumerką podbrzusza można też po prostu usiąść plecami do drzewa. Nie "przytulać drzewo" w sensie dosłownym jeśli kogoś to krępuje, ale po prostu oprzeć się o pień i poczuć że jest coś za tobą. Dla mnie osobiście to miało inne działanie niż samo siedzenie na ziemi, jakby bardziej od góry a nie od dołu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: