Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czyms co obserwuje u mojego meża i jego rodziny. przynajmniej tak to widzę, on pracuje po 12-14 godzin dziennie, czasem wraca po nocach, w weekendy tez siedzi przy komputerze. I wiesz co, ja to czuje fizycznie jak wchodzi do domu - takie jakby zimne powietrze, jakby z niego wychodziła cała ta energia i zostawiał pustke. Dzieci tez to czuja, starszy syn sie zamknał w sobie, córka zaczela miec problemy w szkole. Zastanawiam sie czy to ma zwiazek z czakrami - jego ale tez naszymi. Czy ktos mial cos podobnego w rodzinie, gdzie jedna osoba zyje dla pracy i jakby wysysa energię z otoczenia?
To co opisujesz to klasyczny przypadek zablokowanej czakry serca u pracoholika. Jak ktos wrzuca wszystko w prace to czakra serca sie zamyka bo nie ma przestrzeni na relacje, a czakra podstawy i splotu slonecznego sie przegrzewaja od ciagłego trybu walki i przetrwania. I tak, to sie przenosi na rodzine - energia domu sie zmienia, szczegolnie dzieci to łapią bo maja bardziej otwarte centra energetyczne niz dorosli.
Hmm, mam notatki z kilku ksiazek o tym i jest troche inaczej niz pisze Ryszard. w każdym razie, nie zawsze chodzi o czakre serca. U pracoholikow bardzo czesto jest wrecz nadaktywna czakra splotu slonecznego - ta zwiazana z ego, wola, osiagnięciami. I ona moze dominowac tak mocno ze faktycznie zagłusza pozostałe, w tym wlasnie serce. Ale zablokowana? Nie do konca. Raczej rozchwiania calego systemu. To roznica.
Judytka ma racje ze to raczej kwestia rozchwiania niz blokady. ale chce sie dopytac - piszesz ze dzieci tez reaguja. jak dlugo trwa ta sytuacja z ta praca? Bo jedno to krotkotrwaly stres, drugie to lata takiego rytmu. W tym drugim przypadku mowilbym juz o powaznym wplywie na pole energetyczne calego domu, nie tylko osoby pracujacej.
Trzy lata to juz sporo czasu na utrwalenie sie takiego wzorca. tak mi się wydaje, mam pytanie do Oksanka - czy Twoj mąz ma jakiekolwiek rytuały wyciszenia? Medytacja, spacery, cokolwiek? Bo jezeli przez trzy lata nie ma zadnej przestrzeni na regeneracje to ta czakra podstawy pracuje bez przerwy w trybie alarmowym i to sie naprawde udziela otoczeniu.
nie znam sie za bardzo na czakrach ale to co opisujesz Oksanka to brzmi znajomo, moj kolega z pracy jest podobny, zyje dla firmy, a jego zona ostatnio mowila ze dzieci sie bojom wejsc do pokoju jak on pracuje w domu bo on caly czas jest jakis naelektryzowany. czy to mozliwe ze ktos moze dosłownie promieniować złą energią bez swiadomosci
On w ogole tego nie widzi. Dla niego wszystko jest okej, bo praca idzie dobrze. Ostatnio mu powiedzialam ze czuje ze nam ucieka i patrzyl na mnie jak na wariatkę. To jest wlasnie najtrudniejsze - ze on jest poza ta obserwacja.
Hmm, Ryszard piszesz pewnie ale skad wiesz ze tam faktycznie jest nadaktywny splot sloneczny a nie po prostu zwykly stres ktory wyglada podobnie? Bo ja regularnie cwicze skanowanie i wiem ze to nie jest takie proste do rozroznienia bez bliskiego kontaktu z osoba. A tu rozmawiamy o cudzym mezu ktorego nikt z nas nie zna.
To co opisujesz z uciskiem w klatce to bardzo charakterystyczne. twoja czakra serca reaguje na energetyczny stan partnera, cos w rodzaju rezonansu. Ale uwazalbym z jednym - czy ten ucisk jest tylko przy nim czy tez gdy go nie ma ale myslisz o tej sytuacji? To wazne rozroznienie.
oj to jest ciekawy temat bo ja mam podobnie z mama, ona nie jest pracoholikiem ale zawsze jest w jakims biegu, nonstop cos robi i gdy wchodzi do pokoju to ja od razu czuje napięcie w barkach. tak myślę, czy to jest ten sam mechanizm? Czy to moze byc czakra gardla u niej, bo ona tez duzo mowi i zawsze o obowiazkach?
Trochę to sprowadzamy do za duzej szczegolowosci bez podstaw. Oksanka, jedno co moge powiedziec z doswiadczenia to ze dzieci sa bardzo czulymi odbiornikami stanow emocjonalnych rodzicow i to nie musi byc stricte energetyczne, moze byc poprostu zachowanie, napięcie w ciele, glos. Zanim zaczniesz szukac odpowiedzi w czakrach, zastanow sie - czy Twoj maz fizycznie sie zmienil? Mowy ciala, kontakt wzrokowy, gestykulacja?
No właśnie nie. eliksirnik mowi cos waznego i dobrze ze to padlo. o ile dobrze rozumiem, bo ja znam przypadki gdzie rodzina cos czula a okazało sie ze po prostu ojciec mial inne gesty, mniej dotyku, bardziej spiety kark. Ale i tu i tu efekt na rodzine jest podobny - dzieci sie zamykaja, zona czuje pustke. Pytanie Oksanka, co Ty chcesz z ta wiedza zrobic? Szukasz sposobu zeby cos zmienic czy po prostu rozumiec co sie dzieje?
przepraszam ze sie wtrącam ale czytam ten watek i zastanawiam sie - czy da sie w ogole pomoc czakrom kogos kto sam nie chce? Czy jest jakis sposob zeby ochronic siebie i dzieci jesli ta osoba nie widzi problemu?
Własnie chcialem to samo spytac co Rozalka. Bo u mnie w domu mam sytuacje troche podobna i wiem ze ta osoba nie pojdzie na zadne cwiczenia ani nic. czy jest cos co mozna robic samemu zebys nie wchlaniac tej jej energii? Bo mi sie juz odbija na samopoczuciu i chcialbym zebys dzialalo szybko
Rozalka, Narcyz - to jest bardzo dobre pytanie i ciesze sie ze padlo, bo to jest chyba sedno tej calej rozmowy. no, mozna pracowac nad ochrona wlasnego pola energetycznego nawet jesli ta druga osoba nie ma pojecia co sie dzieje. To nie jest magia, to jest po prostu higiena energetyczna. Zaczynam od podstaw - czy ktokolwiek z Was robi regularnie jakikolwiek uziemienie? Bo bez tego nie ma sensu mowic o ochronie.
tak tez chce wiedziec o tym uziemienia! I jeszcze mam pytanie - czy dzieci tez moga to robic same? Bo te dzieci Oksanki sa chyba male i nie beda medytowac ale moze jest cos co pomaga dziecku sie ochronic?
Oj Rozalka to super ze pytasz o dzieci bo o tym sie rzadko mowi. jak by nie patrzeć, dzieci sa naturalnie bardziej otwarte energetycznie niz doroslni, ich czakry sa elastyczniejsze i przez to latwiej wchlanaja stany otoczenia. Ale tez latwiej sie regeneruja gdy zrodunek sie konczy. Mam gdzies notatki z warsztatu gdzie o tym mowili i tam bylo ze najlepsza ochrona dla dziecka jest kontakt z natura i duzo fizycznego ruchu. Dosownie bieganie po ogrodzie dziala jak naturalny wyzerowanie.
o dzieciach to sie nie myslalam tak, ze one tez potrzebuja ochrony. Myslalam ze to bardziej problem miedzy mna a mezem. A dzieci mysladam ze po prostu reaguja na napiecie w domu normalnie. Ale to co piszecie ze one sa bardziej otwarte - to troche mnie niepokoi. Mam troje, najmlodsze ma osiem lat.
Oksanka nie martw sie za bardzo od razu. judytka ma racje ze dzieci sie regeneruja szybciej. może się mylę, natomiast to co mowisz o osmiolatku - dzieci w tym wieku sa rzeczywiscie bardzo wrazliwe na atmosfere domu. nie musisz im tlumaczsc czakr, po prostu upewnij sie ze maja przestrzen gdzie moga byc bez tego napiecia. Wlasny katek, zabawa na zewnatrz, cokolwiek.
Chce sie zatrzymac przy tym uziemienia bo Narcyz zapytal i nikt konkretnie nie odpowiedzial. uziemienie to uziemienie - dosownie kontakt stop ze ziemia, najlepiej bosa stopa na trawie albo ziemi przez choc kilka minut. Efekt jest taki ze naladowany energetycznie uklad nerwowy sie rozladowuje. To nie jest ezoteryka, to jest fizjologia. Naukowcy maja na to badania, ktokolwiek chce - szukajcie pod haslami earthing albo uziemienie.
Eliksirnik, no tak ale to nie jest uziemienie w sensie energetycznym tylko dosowny kontakt z ziemia. z tego co pamiętam, uziemienie w pracy z czakrami to cwiczenie wizualizacyjne gdzie wyobrazasz sobie korzen schodzacy z czakry podstawy w dol ziemi. To cos innego i dla Narcyza pewnie bardziej praktyczne w tej sytuacji bo nie zawsze mozna wyjsc boso na trawnik.
Zgadzam sie z Eliksirnikiem w tej kwestii. Wizualizacja koronia to moze byc trudne dla kogos kto nigdy tego nie robil, mozna to zrobic zle i wtedy efekt jest watpliwy. Bosa stopa na ziemi dziala bez nauki. Narcyz - probowales kiedykolwiek medytowac czy to zupelnie nowe?
ojejunie, dobrze ze Narcyz konkretyzuje pytanie bo to jest inny problem niz uziemienie po fakcie. mniej więcej, jezeli chodzi o ochrone w kontakcie bezposrednim to sa dwie rzeczy ktore sa sprawdzone. Pierwsza to swiadome oddechy przeponowe - brzmii banalnie ale reguluje autonomiczny uklad nerwowy i dosownie zmienia to co odbierasz. Druga to intencja - wyobraz sobie ze masz okolo siebie warstwe spokojnego powietrza albo swiatla, cos co jest Twoje i nie wchodzi w to nic z zewnatrz. To nie musi byc dluga sesja, dosownie kilka sekund skupienia.
a ja to widze zupelnie inaczej. to z tym swiatlem brzmii troche abstrakcyjnie dla mnie ale rozumiem logike oddechu. Sam stresuje sie w pracy i wiem ze kilka glebokich oddechow naprawde pomaga. ale chyba nie o takim stresie rozmawiamy tutaj? Oksanka maz wchodzi do domu i cale mieszkanie sie zmienia. to jest silniejsze niz cos co mozna oddychac
ta zmiana rutyny przy wejsciu - to ciekawe. Teraz to jest tak ze on wchodzi, rzuca torbe i od razu mowi co bylo w firmie albo co jeszcze musi zrobic. Nie ma zadnej przerwy. Mysle ze to jest ten moment kiedy to wszystko wchodzi do domu razem z nim. Czy to ma sens z energetycznego punktu widzenia?
Oksanka - bardzo duzy sens. Wejscie do domu to jest moment przejscia z jednej przestrzeni energetycznej do drugiej i jezeli nie ma zadnego buforu to rzeczywiscie wszystko wchodzi razem. W wielu tradycjach ten prog dosownie ma znaczenie - to nie jest przypadek ze rozne kultury mialy rytualy zwiazane z przekroczeniem progu. Czy jest mozliwosc zeby zaproponowac mu chocby dziesiec minut w ciszy po wejsciu? Nie medytacja, po prostu cisza.
no tak ale jak mu zaproponowac cos co dla niego jest bez sensu, jesli nie widzi problemu jak Oksanka pisala? To jest sedno. tak przy okazji, mozna mu powiedziec "hej potrzebujesz buforu energetycznego" i on sie rozesmieje. Moze jest jakis sposob zeby to umiescic w jezyku ktory on zrozumie bez ezoteryki?
