auć, hmm, no tak ale mam wrażenie ze ta rozmowa trochę zaczyna brzmieć jak: nie rób nic sam, zawsze idź do specjalisty. tak mi się wydaje, a co jeśli ktoś po prostu nie może, nie stać go, nie ma dostępu. czy naprawdę nie ma nic co można zrobić samodzielnie i bezpiecznie?
o, to mnie interesuje. czyli zanim w ogóle siadasz do medytacji na manipurę, powinna przez jakiś czas robić te rzeczy które wymieniłaś Marianko? to brzmi jakby był jakiś sensowny porządek w tym. czy to jest gdzieś opisane czy to z twojej praktyki
dodałabym do tego co Marianka mówi jeszcze jedno - prowadzenie dziennika emocji jest niedoceniane. żeby było jasne, nie opisywanie wydarzeń, tylko włanie odczuć w ciele przy różnych sytuacjach. Jak ktoś przez tygodnie nie ma kontaktu z własnym ciałem, to nawet medytacja nic nie zdziała bo nie ma z czym pracować.
a czy dziennik odczuć to jest coś skomplikowanego? bo nigdy nie robiłam czegoś takiego i nie wiem jak to wglada. szczerze mówiąc, czy to po prostu zapisujesz co czujesz w brzuchu albo w klatce kiedy np ktoś cię o cos prosi?
ha, o tym dzienniku to może wątek na osobny temat bo to jest tak naprawdę podstawa i widze ze wiele osób o tym nie wie. ale wracając do koleżanki Witchling - czy ona sama chce pracować z tym wzorcem czy to bardziej ty jako osoba z zewnątrz widzisz że powinna? 🙂
no popatrz, to co napisała Witchling na końcu to jest ważna obserwacja. tak przy okazji, bardzo czesto jest tak ze ktoś bliski "identyfikuje problem" w kimś innym i chce pomóc, i to wychodzi z dobrego miejsca, ale niekoniecznie ta osoba sama widzi to tak samo. I wtedy praca z czakrami czy cokolwiek innego jest skazana na porażkę bo nie ma prawdziwej motywacji wewnętrznej.
no właśnie bo ja też znam faceta o którym pisałem wcześniej i sam sie zastanawiam czy nie narzucam mu swojej interpretacji. w każdym razie, on nigdy nie powiedział że chce to zmieniać. może to po prostu jego sposób na życie i nie mój interes?
Trzygłów, ale tu nie chodzi o "narzucanie interpretacji". moim zdaniem, jak ktoś ma wzorzec uległości to często nie widzi ze go ma, właśnie dlatego ze ten wzorzec jest nieswiadomy. To nie znaczy ze masz go zmieniać, ale nie myl braku świadomości z wyborem.
No dobra, ale to nieprawda. magus ma rację i to jest jeden z większych pułapek w tej pracy. przynajmniej tak to widzę, diagnostyka czakralna innych ludzi bez ich zgody i pytania jest problematyczna. Widzę zablokowaną manipurę u znajomego - okej, ale co z tym robię? Mówię mu? On chce tego słuchać? Trzeba być bardzo ostrożnym z "pomaganiem" komuś kto nie prosił o pomoc 😛
oj, to co Fiolkowa napisała to jest bolesne bo sama przez długi czas byłam po tej drugiej stronie, znaczy to inni "wiedzieli lepiej" co mi dolega i co powinnam zrobić. i wiesz co, nawet jak mieli rację, to przez to ze czułam sie diagnozowana bez pytania, zamykałam sie i nie chciałam słuchać. Dopiero jak sama doszłam do momentu że chcę zmian, cokolwiek ruszyło 😀
Aurella, a pamiętasz co konkretnie sprawiło że sama doszłaś do tego momentu? Pytam bo doczytałam się tutaj do końca od początku i zastanawiam sie czy jest coś co przyspiesza takie przebudzenie, czy to zawsze musi być jakiś kryzys
ból pleców to w ogole temat. czytałem coś o tym że środkowy odcinek kręgosłupa odpowiada manipurze. o ile dobrze rozumiem, czy to jest jakas potwierdzona korelacja czy bardziej metafora
dobra, wchodzę bo muszę zapytać. cały czas słyszę że manipura odpowiada za sprawczość, decyzyjność, siłę własną. ale co to znaczy w praktyce kiedy ta czakra jest "zablokowana"? że człowiek po prostu nie umie odmawiać? to trochę za proste żeby mi wystarczyło jako wyjaśnienie
oho ho, bo mi nie wystarczy że "nie umie odmawiać". nie wiem, znam ludzi którzy nie odmawiają i są bardzo zadowoleni z życia. a znam takich którzy ciągle mówią nie i są wiecznie nieszczęśliwi. więc co tak naprawdę blokuje tę czakrę, bo to nie może być samo nieodmawianie
to jest dobre pytanie i dobrze że je postawiłaś, bo rzeczywiście samo "nie umie odmawiać" to opis zachowania, nie przyczyna. przynajmiej u mnie, manipura w kontekscie uległości to bardziej chodzi o to, że czlowiek nie ma dostepu do własnego odczucia czego chce. Nie wie co jest jego granica, bo granica wymaga kontaktu z własnym centrum. bez tego centrum kazda decyzja jest pozyczana od otoczenia.
och, o właśnie, to co Gustlik mówi to jest coś co sama widzę u koleżanki. że tak powiem, ona jest bardzo inteligentna, wszystko rozumie głową, może ci powiedzieć dlaczego tak reaguje na prośby, jakie ma dzieciństwo i tak dalej. a i tak ucieka na każde "zrób to dla mnie". bo wiedzieć o sobie to jedno, a czuć to drugie 🙂
i właśnie dlatego praca z ciałem i czakrami może być skuteczna tam, gdzie sama terapia słowna utknęła. nie dlatego że jest "magiczna", tylko dlatego że omija ten mechanizm intelektualizowania. ciało nie kłamie tak łatwo jak głowa
okej, to brzmi rozsądnie. ale wciąż mam jeden zarzut. szczerze mówiąc, skąd wiecie że to co czujecie w brzuchu podczas tej medytacji to jest "manipura" a nie po prostu stres albo skurcz mięśni? to jest dla mnie ten moment gdzie ta koncepcja staje się nieweryfikowalna
dokładnie co Fiolkowa mówi. Pracuję z tym od lat i mnie już przestało interesować czy to jest "prawdziwa energia" w sensie fizycznym. Pytanie jest jedno - czy po tej pracy coś się zmienia w życiu człowieka. I odpowiedź z doświadczenia: tak, zmienia się. To mi wystarczy.
hej, wracam do tego co pisałem wcześniej o tym znajomym. po tej dyskusji trochę inaczej o tym myślę. chyba naprawdę mieszałem dwie rzeczy - to że ja widze u niego problem, i to że on sam chce coś zmieniać. morze poprostu mu nie powiem nic, ale jak sam kiedyś zapyta to wtedy mu o tym powiem. czy to brzmi sensownie? 🙁
dobra ale ja mam bardzo konkretne pytanie bo trochę gubie sie w tej filozofii. tak myślę, koleżanka Witchling chce zacząć coś robić z tym swoim wzorcem. to jakie są KONKRETNE pierwsze kroki? bo czytam tę dyskusję od początku i jest dużo teorii ale mało praktyki. co ona ma konkretnie robić w przyszłym tygodniu? 🙂
okej, to brzmi wykonalnie. a jak długo zanim będzie coś czuć? bo rozumiem że to nie jest magia od razu ale jakiś orientacyjny czas?
nie ma orientacyjnego czasu, to jest naprawdę indywidualne. z tego co pamiętam, niektórzy już po kilku tygodniach mówią że coś się zmienia, inni pracują miesiącami zanim cokolwiek poczują. poza tym "poczuć" to nie jest ten sam moment co "zmienić wzorzec". to są dwa osobne etapy.
właśnie, i myślę że warto to powiedzieć wprost tej koleżance zanim zacznie. że to jest praca, nie terapia błyskawiczna. bo jeśli za tydzień nie poczuje przełomu to morze uznać że to nie działa i rzuci. a byłoby szkoda bo wzorce które się budowały latami nie znikają po dwóch medytacjach
mam pytanie trochę z boku tego tematu. czy ten wzorzec ulegania to może mieć związek z tym jak sie wychowało? bo jak slucham tej dyskusji to mi sie koleżanka Witchling opisuje trochę tak jakby ta kobieta nigdy nie miała prawa powiedzieć nie w domu. czy czakry mogą coś powiedzieć o przyczynie, nie tylko o skutku? 😀
No dobra, to co Gustlik napisał to mi coś poruszyło. bo ja dokładnie tak miałam. nie w kontekście ulegania innym, bardziej w kontekście robienia czegoś dla siebie. przez długi czas nie umiałam wydać pieniędzy na siebie bez poczucia winy. i kiedy ktoś mi powiedział że to może być związane z manipurą i historią dzieciństwa, to coś kliknęło. nie od razu, ale kliknęło. taki dziennik który polecała Marianka też u mnie działał, tylko musiałam być z sobą naprawdę szczera a to jest trudniejsze niż wygląda
a czy ta praca z historią dzieciństwa w kontekście czakr jakoś się nazywa? bo szukałam czegoś na ten temat i natrafiałam na różne podejścia ale nie wiedziałam które jest bardziej "czakrowe" a które jest po prostu psychologią przykrytą duchowym słownictwem
