Hej, mam taki dziwny temat i niewiem czy dobrze trafiam, ale coś mnie skłoniło żeby zapytać właśnie tutaj. Chodzi o to, że za każdym razem kiedy idę na jakąś imprezę, czy to urodziny, czy coś większego, to po góra 2 godzinach czuję się dosłownie wyciśnięta jak cytryna. Nie chodzi o to, że ludzie są nieznośni ani że mnie nie lubią, po prostu czuję jakiś dziwny odpływ energii i mam jedno marzenie: wyjść. Moja koleżanka mówi że to przez introwekcję albo coś tam, ale ja myślę że to morze mieć związek z czakrami. Konkretnie to czytałam że czakra splotu słonecznego odpowiada za nasze granice energetyczne i że jak jest zaburzona to człowiek traci energię wśród ludzi. Czy ktoś miał coś podobnego? I czy to w ogóle ma sens?
To całkowicie ma sens. Czakra splotu słonecznego, czyli manipura, odpowiada m.in. za poczucie własnej siły i granic. Jak jest niedoaktywna, to dokładnie tak jest - czujesz się jakbyś oddawała energię wszystkim dookoła i nie możesz zatrzymać nic dla siebie. Na imprezach jest duże skupisko różnych energii i wrażliwa manipura po prostu tego nie wytrzymuje 🙂
Dodam do tego co napisała Glozka - to nie zawsze musi być manipura. Czakra serca, anahata, też jest mocno zaangażowana w kontakty z ludźmi. Jak ktoś ma tam jakieś zablokowanie albo odwrotnie, nadmierną otwartość, to tłum może być dosłownie przytłaczający. Masz jakieś poczucie czy energia "ucieka" bardziej z okolicy klatki piersiowej czy z brzucha?
Ja mam dokładnie to samo i od dawna myślę że to przez czakry! U mnie to sie zaczęło po tym jak przeprowadziłam się do większego miasa i nagle ludzi wokół było dziesięć razy wiecej niż wcześniej. mniej więcej, te ściskanie w klatce to według mnie anahata reaguje na za dużo bodźców naraz. Próbowałaś w ogóle jakichś kamieni? Różowy kwarc podobno pomaga na tą czakrę 🙂
Żeby nie było tu za szybko jednoznacznych diagnoz - to co opisujecie, to uczucie wyczerpania po kontakcie z większą grupą ludzi, ma kilka możliwych źródeł i nie zawsze od razu leci prosto do czakr. Zanim ktoś zacznie pracować z manipurą albo anahatą, warto się zastanowić: czy to dzieje się też w innych sytuacjach z wieloma osobami, czy tylko na imprezach gdzie jest głośno, alkohol, obca przestrzeń? Pytam, bo środowisko imprezy to też po prostu sensorycznie ciężkie miejsce.
No włanie, Rodis ma rację że to nie zawsze musi być od razu czakrowe. Pamiętam jak sam miałem podobne rzeczy i przez długi czas myślałem że to introwekcja albo że po prostu nie lubię ludzi, haha. Dopiero jak zacząłem medytować i skupiać się na oddechu przed wyjściem z domu to coś zaczęło się zmieniać. Nie twierdzę że to nie czakry ale może warto najpierw poobserwować kiedy dokładnie to się pojawia 😛
Mam jedno pytanie do tego tematu bo trochę mnie to zastanawia - czy naprawdę każde wyczerpanie po imprezie to od razu sygnał z czakr? Bo znaczna część ludzi jest po prostu zmęczona głośnym miejscem i tłumem i to nie wymaga ezoterycznego wyjaśnienia. Nie mówię że czakry nie istnieją, ale może zanim ktoś zacznie czyścić energię, warto wykluczyć prozaiczne powody?
ależ, ooo, świetny temat! Ja też tak mam i zawsze czułam że jest w tym coś więcej niż tylko zmęczenie. jeśli o mnie chodzi, u mnie na imprezach jest jakby ktoś otwierał we mnie dziurę i przez nią wypływa energia. Zastanawiałam się czy to może mieć związek z tym, że jestem empatką i podłączam się pod emocje innych bez chęci.
To z tą empatką to już trochę ostrożniej. szczerze mówiąc, słowo "empatka" jest teraz bardzo modne i często jest używane jako wytłumaczenie dla wszystkiego co nas przytłacza społecznie. Nie twierdzę że empatia energetyczna nie istnieje, ale diagnozowanie siebie jako energetycznej empatki bez jakiejś głębszej pracy to może być pójście na skróty. Co konkretnie sprawia że myślisz że podłączasz się pod cudze emocje?
To co opisuje Inwokacja brzmi jak klasyczny opis osoby z otwarta i nieoslonieta aura. u mnie tak jest, ale zeby to potwierdzić trzeba by wiedzieć więcej - czy to czucie "cudzej energii" zaczelo się nagle czy zawsze tak bylo? Bo nagłe pojawienie się czegos takiego to inny temat niż cecha którą się ma od urodzenia.
Hmm, ja tu trochę z boku bo nie znam się za dobrze na czakrach ale sama szybko wychodzę z imprez i nigdy nie myślałam że to może mieć coś wspólnego z energią czy czymś duchowym. w każdym razie, myślałam że poprostu jestem nieśmiała. Czy to znaczy że każda nieśmiałość to kwestia czakr czy to są jednak różne rzeczy?
Nieśmiałość i wrażliwość energetyczna to różne rzeczy, chociaż mogą współistnieć. Nieśmiałość to bardziej kwestia psychologiczna, związana z lękiem oceny, poczuciem bezpieczeństwa w grupie itd. Wrażliwość energetyczna, jeśli ją rozumiemy przez pryzmat czakr, dotyczy bardziej tego jak nasze pole energetyczne reaguje na otoczenie. Możesz być ekstrawertykiem i mieć nadwrażliwą aurę, albo introwertykiem u którego czakry działają bardzo stabilnie. To się nie pokrywa jeden do jeden.
no ładnie, dobra, to wracając do mojego przypadku - bo trochę uciekliśmy. trudno powiedzieć, zastanawiam się czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić, tzn. która czakra konkretnie sprawia że czuję się tak na imprezach. czy jest jakaś metoda diagnozowania tego? Słyszałam o wahadle ale nie wiem czy sama dałabym radę.
Wahało to jedna z opcji ale wymaga trochę wprawy żeby nie interpretować go pod z góry przyjętą tezę. Drugi sposób to uważna obserwacja ciała - gdzie dokładnie czujesz napięcie, gdzie robi się ciepło albo zimno. Ciało daje całkiem konkretne sygnały jeśli się nauczysz słuchać. trzecia opcja to ktoś z zewnątrz kto potrafi skanować pole energetyczne, ale to już zależy czy masz dostęp do kogoś zaufanego. co z tych brzmi dla ciebie najbardziej dostępne?
No dobra, ale to nieprawda. ja bym powiedziała że obserwacja ciała to naprawdę dobry start, bo to nic nie kosztuje i można zacząć od zaraz. Jak kolejnym razem będziesz na imprezie i poczujesz że chcesz wyjść, to zatrzymaj się na chwilę i spróbuj zlokalizować skąd to uczucie idzie. Nie musisz od razu wiedzieć że to manipura czy anahata, po prostu zanotuj sobie. Z czasem zaczyna być widać pewien wzorzec.
Słuchajcie, ja mam podobny problem i jak czytam ten wątek to zaczynam łączyć pewne rzeczy. U mnie to tak wygląda że na imprezach wszystko jest spoko przez pierwszą godzinę, a potem nagle jakiś przełącznik i mam ochotę tylko siedzieć w kącie i nic. Ostatnio byłam na urodzinach przyjaciółki i musiałam wyjść wcześnie i ona się obraziła, co było mega niekomfortowe. Myślicie że praca z czakrami mogłaby pomóc żeby w ogóle dłużej wytrzymać czy to nie tak działa?
oho ho, no właśnie, to co opisuję - ta pierwsza godzina no dobra i potem nagle zjazd - to mnie zastanawia czy to nie jest przypadkiem kwestia tego że anahata po prostu w pewnym momencie się "zapycha". tak myślę, jakby miała jakiś limit przepustowości. Czytałam gdzieś że czakry mogą działać jak takie filtry i jak filtr jest za bardzo zabrudzony to po prostu przestaje przepuszczać, ale nie wiem czy dobrze to rozumiem. Ktoś to rozumie inaczej?
Ten "limit przepustowości" to dobre intuicyjne ujęcie, chociaż ja bym to trochę inaczej opisał. przynajmniej tak to widzę, nie tyle że czakra się zapycha, co że przy dłuższym kontakcie ze zbiorową energią grupy ciało zaczyna wykazywać oznaki przeciążenia. I to nie musi być anahata. Powiedz mi, Cezaryna - ta impreza na której "przełącznik kliknął", to było dużo obcych ludzi czy raczej znajomi?
Dodam że głośna muzyka też nie jest bez znaczenia. Wysoka czakra - gardłowa, wiszdha - jest wrażliwa na dźwięk i wibracje. Duże natężenie hałasu przez długi czas może dosłownie destabilizować tę okolicę i wtedy cały system zaczyna się rozjeżdżać od góry w dół. Nie zawsze to jest od razu anahata.
Hej, wchodze w ten temat bo akurat mam podobna sytuacje. Zawsze wychodzę z imprez wczesniej i nigdy nie myslalam o tym w kategoriach czakr, myslalem ze jestem poprostu nietowarzyska. To mnie troche zastanawia szczerze mowiac. Ale mam pytanie - czy to samo moze dziac sie w innych miejscach, nie tylko na imprezach? Bo ja np. w galerii handlowej tez sie robie zmeczzona bardzo szybko, czesto musze wychodzic po godzinie.
O tak, galeria to u mnie MEGA wyczerpujaca, wrecz gorzej niz impreza! Chyba przez te wszystkie emocje klientow i stres zakupowy co wisi w powietrzu, to sie chyba kumuluje. mniej więcej, myslalam ze to tylko ja tak mam 🙂
Galeria i impreza to troche inne sytuacje energetycznie, warto je rozroznic. z mojego doświadczenia, na imprezie mamy do czynienia z intensywna wymiana emocjonalna miedzy ludzmi ktorzy sie znaja lub wchodza w relacje. W galerii jest tłum ale bez tej dynamiki relacyjnej - za to jest duzo wizualnego i dźwiękowego chaosu. Jeśli ktoś reaguje na obie sytuacje tak samo to może warto spojrzeć na manipure i jej stosunek do poczucia własnej przestrzeni, nie tylko na anahate. Twilighta, czy masz wraźenie że w tłumie czujesz sie jakby "gdzieś ginęła", tracisz poczucie swoich granic?
To co opisuje Twilighta - ta ulga po wyjsciu i powrocie do siebie - brzmi mniej wiecej jak wyzerowanie pola aury po przeciążeniu. Ale jest jeden szczegol który mnie zastanawia: mowisz ze po "jakimś czasie" mija. ile to trwa mniej wiecej? Minuty, godziny?
Świeże powietrze i przyroda jako wyzerowanie czakr to jest coś z czym się naprawdę zgadzam z własnego doswiadczenia. Pamiętam że dawno temu jak zacząłem medytować na dworze zamiast w pokoju, to ten efekt po kontakcie z ludźmi przestał być tak dotkliwy. Nie wiem czy to "uzionienie" przez kontakt z ziemią jak mówią niektórzy, ale coś w tym jest. Mam pytanie do Rodis - muladhara tutaj gra jakąś rolę czy to jednak nie ten poziom?
Kurcze, to jest ciekawe bo ja w sumie rzadko bywam na zewnątrz, dużo czasu spędzam w domu. Może to jest włanie jeden z powodów że tak szybko się wyczerpuję na imprezach, bo na co dzień nie mam tego uzionienia? Nigdy bym na to sama nie wpadła. Muszę to przemyśleć.
Nadzia, to co piszesz ma sens. Ciało potrzebuje tych kontaktów z ziemią, chociażby zwykłe chodzenie boso po trawie albo ziemi. Brzmi banalnie ale przy regularnym robieniu naprawdę można poczuć różnicę, przynajmniej ja poczułam. Polecam spróbować przez jakiś czas i zobaczyć czy imprezowe wyczerpanie się zmienia.
No to zaleznie jak na to popatrzec bo "chodzenie boso po trawie pomaga na imprezowe zmeczenie" to jest dosc dlugi łańcuch przyczynowy. Nie żebym mówiła że nie warto, bo kontakt z naturą ogólnie jest korzystny, ale łączyć to bezpośrednio z czakrami i imprezami to trochę wróżenie z fusów 🙁
