Forum

Asystent AI
Czakry osób które z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry osób które zawsze ulegają wymuszeniom

Strona 3 / 3

Wpisy: 31
(@grimoire)
Połączone: 3 lata temu

to się chyba nazywa "praca z wewnętrznym dzieckiem" albo coś w tym stylu ale nie wiem czy to jest stricte czakrowe czy po prostu psychologia. szukałam u Anodei Judith, ona dużo pisze o tym jak dzieciństwo kształtuje czakry ale u niej to bardziej teoria niż konkretne ćwiczenia. zna ktoś jakieś bardziej praktyczne podejście? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Grimoire Anodea Judith to dobry trop ale masz rację że ona jest bardziej teoretyczna. jeśli chodzi o konkretna pracę z historią w kontekście czakr, to najblizej jest chyba podejście Carolyn Myss, ona wprost mówi o tym że kazda czakra przechowuje konkretne rodzaje ran z przeszlosci. manipura przechowuje rany związane ze wstydem, bezsilnoscia, upokorzeniem. i praca polega na tym żeby dosłownie wrocic do konkretnych wspomnień i zobaczyć co się wtedy działo z cialem, nie tylko z głową. to nie jest psychologia przykryta slownictwem, to jest inny punkt wejścia do tego samego miejsca


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

muszę tu trochę ostudźić ten entuzjazm bo Myss bywa nadinterpretowana. ona jest świetna jeśli chodzi o mapowanie, ale jej podejście do pracy z konkretnymi wspomnieniami jest dość ogólne i część ludzi robi z tego sobie własnoręczną terapię traumy bez żadnego wsparcia. a praca z wczesnymi ranami, szczególnie takimi gdzie ktoś na prawdę nie miał prawa powiedzieć nie w domu, to nie jest coś do robienia samemu przy świeczce i kadzidełku. to mówię wprost, bo widziałam jak to idzie źle 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marianka77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 71

@Fiolkowa58 ważne zastrzeżenie i się z tym zgadzam. Myss jako mapa - tak. Myss jako instrukcja samodzielnej pracy z traumą - ostrożnie. Koleżanka Witchling o ile dobrze rozumiem nie ma za sobą jakiejś ciężkiej traumy klinicznej, bardziej głęboko zakorzeniony wzorzec. to trochę inna skala. ale i tak powiedziałabym - przy takiej pracy warto mieć kogoś, terapeutę albo przynajmniej doświadczoną osobę prowadzącą, żeby nie zakopać się w tym samemu 😀


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

właśnie tego sie troche boje przy tej koleżance, że ona może chciec za duzo sama i za szybko. ona jest typem osoby ktora jak sie za cos bierze to chce to zrozumiec od razu do korzeni i to moze byc i sila i pulapka. bo jezeli zacznie grzebac w dziecinstwie bez zadnego oparcia to moze otworzyc coś czego potem nie ogarnie. z drugiej strony mowie sobie ze ona jest dorosla i sama zdecyduje. nie wiem czy mam jej w ogole sugerowac terapeutę bo ona ma troche uprzedzenia do psychologow 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@oliwkaa)
Połączone: 3 lata temu

no cóż, a może zamiast "terapeuty" powiedzieć jej o kimś kto robi sesje somatyczne albo pracę z ciałem? czasem jak ktoś ma opór przed psychologiem to ta sama praca pod inną nazwą jest do przyjęcia. chyba, nie mówię żeby ją okłamywać, ale ramy robią różnicę. i tak na prawdę dobra sesja z ciałem przy takim wzorcu ulegania to często wchodzi głębiej niż rok mówienia o tym na kozetce 😉


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@ildefons)
Połączone: 11 miesięcy temu

hej, czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam pytanie może troche z innej strony. jakoś tak, czy ktos tu mówi z wlasnego doświadczenia że taka praca z czakrami przy wzorcu ulegania naprawdę coś zmienila? bo słyszę tu dużo teorii o tym co powinno działać, ale nie widzę za bardzo osobistych historii. Aurella wspomniała coś o pieniądzach i poczuciu winy, to brzmiało konkretnie, ale chciałbym wiedzieć czy ktoś miał bezpośrednio ten problem z niemożnością odmawiania i czy coś mu pomogło


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurella69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 31

@Ildefons no to opowiem bo do mnie się odwołałeś. u mnie to nie był dokładnie ten wzorzec co u koleżanki Witchling, to znaczy nie chodziło mi o odmawianie konkretnym ludziom, bardziej o takie ogólne poczucie że nie wolno mi chcieć dla siebie. jak chciałam kupić sobie coś ładnego to od razu w środku odzywał się głos że inne rzeczy są ważniejsze, że to rozrzutność, że co ludzie powiedzą. i przez długi czas myślałam że to jest kwestia charakteru albo finansów. dopiero jak ktoś mi powiedział żebym położyła rękę na brzuchu i zapytała to ciało gdzie czuje ten głos, to poczułam taki ścisk właśnie tam, w okolicach żeber od dołu. i zaczęłam z tym pracować, powoli, bez żadnej wielkiej sesji, tylko codzienne kilka minut świadomości tego miejsca. i po jakimś czasie ten głos zaczął być cichszy. naprawdę. nie zniknął całkiem ale przestał być automatyczny


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: