kurcze, hej, chciałam zapytać czy ktoś sie zastanawiał nad tym jak wyglądają czakry u osób które ciągle ustępują innym, nie potrafia powiedzieć nie, dają sie wciągać w cudze problemy bo ktoś naciska. Mam taką koleżankę i obserwuje ją od dawna, ona dosłownie nie umie odmówic. Rodzina dzwoni o północy po pomoc, szef nakłada obowiązki bez pytania, mąż podejmuje decyzje za dwójkę. I ona to wszystko dźwiga. Jak myślicie która czakra tu leży? Bo mi się wydaje że to nie jest tylko jedno miejsce w ciele 🙂
To jest temat na dluga rozmowę. Zanim odpowiem na to gdzie czakrowo lezy problem, to powiem ze najpierw trzeba by zapytać: ta osoba tak robi z lęku czy z poczucia winy? Bo to zmienia diagnozę o 180 stopni. przy leku główna historia energetyczna dzieje sie inaczej niz przy winie
ojejku, zgadzam sie z Gustlikiem. Sprawa nie jest prosta. Przy uleganiu z lęku przed konsekwencjami to przede wszystkim manipura jest zablokowana - ta odpowiedzialna za poczucie własnej wartości i siłę woli. Ale jeśli ktoś ustępuje bo boi sie odrzucenia, bo chce być kochany to wchodzi też anahata. Te dwie czakry razem dają bardzo specyficzny wzorzec. Widziałam to u kilku osób na sesjach 😀
Powiem szczerze ze trochę za prosto to wszystko brzmi. spoko, czakry, blokady, to rozumiem. Ale ta koncepcja ze sobie teraz patrze na koleżankę i mówię "aha, manipura zablokowana" to jakis skrót myslowy. Skąd wiadomo że to nie jest po prostu wychowanie, rodzina dysfunkcyjna, wyuczone zachowanie z dzieciństwa? To samo można opisac bez czakier.
Tu mam inne zdanie. magus ma racje w tym sensie ze samo naklejenie etykietki "zablokowana manipura" nic nie zmienia i nic nie leczy. tak czy siak, ale to nie znaczy że praca z czakrami jest bez sensu, bo ona może byc jednym z narzedzi, przepraszam, jedną z metod pracy z tym wzorcem. Chodzi o to żeby nie zatrzymywac sie na diagnozie. I żeby ta diagnoza była rzetelna a nie wzięta z powietrza.
no ba, właśnie. wroce do swojego pytania bo to wazne: ta kolezanka Witchling, czy ona wie że tak funcjonuje? Czy ma świadomosc tego wzorca? Bo praca z czakrami ma sens tylko jeśli osoba sama coś chce zmienić. jeśli ona po prostu tak zyje i jest z tego zadowolona albo nie widzi problemu, to co my tutaj bedziemy diagnozowac.
ojej ojej, ona wie, rozmawiałyśmy o tym. Jest zmeczona, mówi że czuje sie wyciśnięta jak cytryna, płacze czasem. Ale jak przychodzi moment żeby odmówić, to sie zawiesza. Jakby coś ją blokowało fizycznie. To mnie własnie zaciekawiło bo ona to opisuje jako cos w środku ciała, jakis ścisk
Czytam ten wątek z zainteresowaniem! Mam pytanie do Marianki czy Gustlika: ten ścisk który opisuje koleżanka Witchling, gdzies w srodku ciała przy sytuacjach nacisku, to brzmi jak klasyczna reakcja ciała na zagrożenie. Czy praca z czakrami w takim wypadku nie powinna być połączona z jakąś pracą z oddechem albo z ciałem? Bo samo medytowanie nad czakrami może nie wystarczyc żeby odblokować cos tak głęboko zapisanego 🙁
rety, hej przepraszam ze sie wtrącam bo jestem tu nowa w tym temacie, ale mam pytanie: skad w ogóle wiadomo że to manipura, a nie na przykład muladhara? Bo czytałam gdzies ze muladhara odpowiada za bezpieczenstwo i jezeli ktos od dziecka nie czuł sie bezpieczny to właśnie ta czakra bedzie zaburzona i stad to uleganie. czy mozna miec problemy w kilku czakrach naraz z tego samego powodu? 🙂
Dobra, to jedno pytanie do ekspertów: jeśli mamy zablokowaną mulhadare, manipurę i zakłóconą anahatę jednocześnie, to od czego sie zaczyna pracę? Od dołu, od góry, od srodka? Pytam serio, bo różne źrodła podają różne podejścia i sam juz sie gubie.
Od dolu zawsze. muladhara to fundament, bez poczucia bezpiecznego gruntu nie ma sensu ruszac wyzej. tyle ze to uproszczenie bo w praktyce przy takich gleboko zakorzenionych wzorcach praca i tak idzie równolegle, nie da sie tego sztywno rozdzielic. Ale kiedy ktoś pyta "od czego zacząć" to zawsze mówię: najpierw zakorzenij sie w ciele, poczuj się bezpiecznie tu i teraz.
Ze mną jest inne zdanie. Pracowałam z kilkoma osobami o takim wzorcu i zawsze zaczynałyśmy od anahaty, bo to tam tkwił klucz. no ale, jak sie otwiera serce i osoba zaczyna rozumiec ze może kochac bez poswiecania sie totalnegozaraza reszta idzie łatwiej. Muladhara ważna, ale nie zawsze od niej trzeba startować.
Czytam to wszystko i mnie uderzyło jedno zdanie Marianki - "lęk w przebraniu miłości". tak myślę, mam wrażenie że to bardzo dokładnie opisuje moje własne zachowanie przez wiele lat, nie koleżanki tylko swoje. Zawsze myślałam że jestem pomocna i kochajaca, a potem trafiłam na terapię i wyszło ze to był po prostu strach przed odrzuceniem. Czy w takim razie to sie da jakoś wyczuc samemu, bez terapeuty, ze człowiek właśnie tak funcjonuje? Bo kiedy byłam w środku tego, to zupełnie tego nie widziałam.
To jest bardzo ważne pytanie Aurella. I chyba jedno z trudniejszych bo właśnie natura tego wzorca polega na tym ze jest niewidoczny od środka. Ciało jednak daje sygnały, tyle ze trzeba sie nauczyc je czytać. Ten ścisk o którym mówiła koleżanka Witchling to jeden z takich sygnałów. Czy miałaś coś podobnego zanim zaczęłaś to rozumiec?
Dobra, słuchajcie, ja tu wchodzę z innej strony bo ten watek czytam od początku i jedno mnie zastanawia. Mówimy o czakrach, blokadach, auze, ale czy ktoś zastanowił sie czy ta koleżanka Witchling w ogóle chce sie zmieniać? Bo jedno to wiedzieć że sie jest zmeczona, a drugie to faktycznie coś z tym zrobić. Znam kilka takich osób i one wola narzekać niż zmieniać.
ach, to co opisuje ta koleżanka, że jakby wyłącza sie głos w momencie kiedy ma odmówić, to brzmi jakby to była reakcja ciała a nie tylko głowy. u mnie tak jest, czy to ma jakas nazwę w pracy z czakrami? Pytam szczerze bo nigdzie nie czytałam żeby tak to opisywali 🙂
no dobra ale czy to nie jest po prostu zwykły mechanizm psychologiczny? Freez response, coś w tym stylu. tak na marginesie, nie muszę przyklejac do tego manipury żeby to opisać. Pytam bez złośliwości, serio sie zastanawiam gdzie przebiega granica między językiem psychologii a językiem czakr, bo mi sie one tu mocno nakładają
no no, ej ale wracajac do praktyki, bo trochę sie tu robi filozoficznie, czy jest jakies konkretne ćwiczenie które pomaga przy tej zamrożonej manipurze? Kamien, medytacja, cokolwiek? Pytam bo sama mam troche podobny problem i chcę poprostu zacząć coś robić a nie tylko rozmawiać 🙁
Wracając do pytania Salomejki o to co widać w aurze przy tym wzorcu. Uzupełnię to co pisałam wcześniej: oprócz tego zamulenia przy manipurze, u osób z bardzo długą historią uległości widać też coś ciekawego przy gardzieli. Wiszudha bywa jakby ściśnięta, włókna aury w tym miejscu są często sklejone albo zwężone. I to sie zgadza z tym opisem o wyłączającym sie głosie. Gardziel i manipura współpracują przy asertywności.
Wiszudha tu jest oczywista, dziwię sie ze dopiero teraz ktoś to podjął. no, u takich osób ta czakra jest często praktycznie zaklejona. I dodam ze praca z głosem, dosłownie z głosem fizycznym, śpiew, mówienie na głos "nie" do lustra, to sa skuteczne metody. Sama z tego korzystałam i klientkom polecałam.
Muszę powiedzieć coś od siebie bo ta dyskusja mnie bardzo porusza. mniej więcej, przez lata mówiłam "tak" bo byłam przekonana ze to jest po prostu bycie dobra osobą i ze tak trzeba. Nikt mi nie powiedział ze to może byc coś zupełnie innego, jakiś mechanizm obronny z dzieciństwa. Dopiero jak zaczęłam pracę z ciałem i z czakrami, to poczułam ten ścisk w gardzieli i w brzuchu o którym tu piszecie. I wtedy zaczęłam rozumieć.
Aurella, a możesz powiedzieć jak wyglądała ta praca z ciałem? Ćwiczenia, medytacje, coś konkretnego? Pytam bo sama szukam metody i chcę wiedzieć co dla kogoś rzeczywiście działało, nie tylko co teoretycznie powinno działać
czytam ten wątek od dłuższego czasu i jedno mi sie kręci po głowie. Czy to możliwe ze ktos nie czuje zadnego scisku ani zadnych sygnałów ciała i mimo to ma ten wzorzec? Pytam bo znam faceta który zawsze ulega i wydaje sie zupełnie nieswiadomy tego ze to robi. żadnych skarg, żadnych lez, nic.
hej, wiem ze to moze brzmiec sceptycznie ale mam pytanie do tych co czytają aury. w sumie, skąd wiadomo ze to co sie widzi to nie jest projekcja własnych oczekiwań? Serio pytam, nie złosliwie. bo jak słyszę "okolice splotu słonecznego są poszarpane i szarozielonkawe" to chce sie upewnić ze to jest rzeczywista obserwacja a nie to co obserwator spodziewa sie zobaczyć
Chce wrocic do praktyki bo mam wrażenie ze troche odpłynęliśmy. Moja koleżanka pytała mnie co mogłaby robić sama, bez terapeuty bo na to jej teraz nie stać. Czy jest sens żeby zaczęła od jakiejs medytacji na manipurę? Czy to moze cos namieszac bez wsparcia? Gustlik, Marianka, co myślicie?
jejku, witchling, to dobre pytanie i rozumiem ze pytasz w imieniu koleżanki, ale muszę ci powiedzieć wprost: nie ma czegoś takiego jak "bezpieczna" praca z manipurą bez żadnego wsparcia. To nie jest medytacja na relaks. Manipura przy tym wzorcu trzyma bardzo stare sprawy i jak coś puści, to może puścić naraz. Czy koleżanka ma kogoś bliskiego kto mógłby być przy tym proceisie? Nie musi to byc terapeuta, ale ktoś kto rozumie o co chodzi
ale przeciez setki ludzi robi medytacje na youtube i nic im sie nie dzieje?? nie rozumiem czemu od razu straszysz. może koleżanka zacznie od czegoś lekkiego i zobaczy jak reaguje
