Siedze od jakiegos czasu nad tym tematem i nie wiem czy to tylko moje doswiadczenie, ale zauważyłam cos dziwnego podczas pracy ze wstydem. Wstyd to jest taka emocja, ktora wedlug mnie zasiada glownie w czakrze sakralnej, ale u mnie zawsze przy okazji "odpala" sie tez czakra serca i gardlowa naraz. Jakby jedno za drugie pociagalo. Zastanawiam sie czy ktos z was pracuje z tym podobnie, czy raczej skupia sie na jednej czakrze podczas takich sesji? Bo czytalam rozne podejscia i jedni mowia ze wstyd to czysto Svadhisthana, inni ze to Muladhara, no i jest rozjazd.
To nie jest tak proste, ze wstyd "mieszka" w jednej czakrze. Wstyd to emocja warstwowa, corowa. Kiedy wchodzisz glebiej, to on sie przetacza przez kilka osrodkow jednoczesnie, troche jak fala. Ale jest cos wazniejszego, o czym rzadko sie mowi w kontekscie uzdrawiania ze wstydu i czakr, a mianowicie wymiar czasu tego procesu. Pole energetyczne ciala nie przetwarza wstydu liniowo. Znaczy - nie jest tak, ze pracujesz nad nim przez tydzien i juz po tygodniu jest "przepracowany". On wraca, odpada, znow sie pojawia, czasem w innym miejscu w ciele. Czy ktos z was to obserwuje? 🙁
Agatka, tu jest wlasnie sedno. To co opisujesz to jest kwestia relacji czasu i pola energetycznego podczas procesu uzdrawiania. o ile dobrze rozumiem, pole nie dziala jak zegarek. Ja to opisuje swoim klientom tak: wyobraźcie sobie ze wstyd jest zakodowany w polu jak zapis, a czakry to miejsca odczytu. Ale ten zapis moze byc na roznych warstwach pola, jedne plytsze, inne glebsze, i praca przez, powiedzmy, miesiac moze dotykac tylko jednej warstwy, a za pol roku nagle wyplywa kolejna. To nie jest cofanie sie, to jest glebsze wchodzenie 😛
Przepraszam ze sie wtrece, ale nie do konca rozumiem to co Domicela napisala. żeby było jasne, znaczy rozumiem metafore z zapisem, ale czy to znaczy ze praca z czakrami nie ma konca? Jak mam wiedziec ze jestem na dobrej drodze jesli emocja ciagle wraca? Bo to brzmi dla mnie troche niepokojaaco...
Okej, ale mam pytanie do calej tej koncepcji. Skad wiadomo ze to czakra sakralna odpowiada za wstyd, a nie, nie wiem, jakas inna? Mowiac szczerze, rozne tradycje przypisuja rozne emocje do roznych osrodkow i nie zawsze sie ze soba zgadzaja. Skad ta pewnosc?
Ja bym tu dodala ze wstyd zwiazany z seksualnoscią siedzi w Svadhisthanie, ale taki wstyd "egzystencjalny", ze wstydzisz sie ze w ogole istniejesz, albo ze zajmujesz miejsce, to jest Muladhara. jak by nie patrzeć, i to jest fundamentalna roznica w pracy z czakrami bo jesli mylisz te dwa rodzaje wstydu to pracujesz nie tam gdzie trzeba.
ojej, I tu wlasnie wracamy do kwestii czasu i pola, ktora poruszylam wyzej. co prawda, pytanie nie brzmi od czego zaczac w sensie ktorej czakry dotknac pierwszej. Pytanie brzmi jak dlugo dane pole energetyczne potrzebuje, zeby rzeczywiscie przetworzyc warstwe wstydu, zanim pojawi sie nastepna. i tu jest cos co mnie intryguje od dawna, bo wydaje sie ze kazdy czlowiek ma inny rytm tego pola, inny czas przetwarzania 🙂
Dokladnie to chcialam powiedziec a nie umialam tak dobrze ująć. Pole ma swoj rytm, swoje tempo. I nie mozna go przyspieszyc na sile. Widzialam osoby, ktore robia intensywne sesje co tydzien i za bardzo "grzeba" w tym samy miejscu nie dajac polu czasu na integracje. To jest blad. Czasem lepiej zrobic jedna sesje i potem przez kilka tygodni po prostu zyc, obserwowac, zobaczyc co sie przetwarza samo 😉
O rany, nigdy bym na to nie wpadla! Czyli lepiej nie spieszyc sie z uzdrawianiem? Zawsze myslalam ze im czesciej i intensywniej pracujesz tym szybciej wszystko sie uleczy. To troche zmienia moje podejscie 🙂 😀
Sluchajcie, ja mam pytanie moze z troche innej beczki bo dopiero zaczynam sie tym zajmowac. Jak w ogole poczuc ze sie prawidlowo pracuje z czakra podczas tego wstydu? Bo jak siadam do medytacji i probuje skupic sie na tej okolicy brzucha to czasem czuje jakby cieplo a czasem nic. i niewiem czy robie cos dobrze czy nie.
A czy mozna powiedziec ze czas trwania procesu uzdrawiania ze wstydu jest jakoś powiazany z tym jak dlugo ten wstyd byl noszony? Bo mam wrazenie ze cos co nosisz latami, od dziecinstwa, bedzie potrzebowalo o wiele dluzszej pracy niz cos co pochodzi z ostatnich lat. Czy to ma sens?
Mam takie pytanie bo nie wiem czy dobrze rozumiem. w sumie, mowicie o polu energetycznym ciala, ale czy to pole jest ograniczone do ciala fizycznego czy wykracza poza nie? Bo jesli wykracza, to czy praca z czakrami wplywa tez na to co jest "na zewnatrz" ciala? Przepraszam jesli to glupio brzmi
No i wlasnie to mnie zastanawia od kiedy Helenka napisala o tym polu wychodzącym poza ciało. bo jeśli wstyd jest zakodowany w polu, a pole wykracza poza cialo, to czy to znaczy że inne osoby w naszym otoczeniu "czuja" ten wstyd nawet jak my sami go nie pokazujemy? Bo mam takie wrażenie że ludzie jakos wyczuwaja kiedy ktoś się wstydzi, ale nie wiedziałam ze to może być dosłownie... odczyt pola?
Pole niesie informację. Wstyd to jedna z emocji które mają bardzo specyficzną "sygnaturę" w polu - kurczy, zagęszcza, cofa. I tak, inni to odczytują, często zupełnie nieświadomie. Dlatego praca ze wstydem bywa tak trudna - bo kiedy zaczynasz go rozluźniać w polu, twoje relacje z ludźmi zaczynają się zmieniać. Czasem to przeraża.
Muszę przyznać że Eliksirnik ma rację w tej kwestii. no, jak każde wyjaśnienie pasuje do każdej sytuacji, to wtedy to wyjaśnienie nic nie wyjaśnia, wiecie? Nie mówię że praca z czakrami nie działa, mówię że warto mieć jakieś kryterium które odróżnia "to zadziałało" od "to nie zadziałało". Bo bez tego to jest trochę wiara, nie praca.
Właśnie chciałam zapytać o to co Domicela powiedziała, bo to mnie bardzo interesuje. Te wzorce reagowania, czyli konkretnie co? Bo ja na przykład zauważyłam że od kiedy zajmuje sie tym wstydem, to w pewnych sytuacjach zamiast się skulić i zamilknąć, potrafię powiedzieć coś o sobie bez tego ogromnego strachu. Czy to jest właśnie ta zmiana o której mówisz?
matko, ojej jak Jalowcowa to opisała to mnie coś ścisnęło w środku bo ja mam dokładnie odwrotnie. swoją drogą, jak probuje powiedzieć coś o sobie to mam taki spazm gdzieś w okolicach brzucha i gardło mi się zaciska. Czy to może być ta czakra która "zamknięta"? Bo to dosłownie fizycznie czuję
ojejciu kochana, wiesz Tygrysica ja miałam dokładnie to co opisujesz i długo myślałam że to po prostu trema albo nieśmiałość. A potem jedna osoba mi powiedziała żebym w trakcie gdy czuję ten skurcz w brzuchu, zamiast walczyć z nim, to go po prostu... odetchnęła. Jakby dała mu powietrze. I coś zaczęło się inaczej. Nie od razu, ale jednak 🙂
Ta metafora z oddychaniem przez skurcz jest bardzo trafna. jak dla mnie, wstyd żyje na bezdechu, dosłownie i w przenośni. Jak czakra jest zaciśnięta to oddech tam nie dociera i to samo emocjonalnie, wstyd się zamraża w miejscu gdzie nie ma ruchu. Dlatego w pracy ze wstydem oddech jest chyba pierwszym i najważniejszym sposóbm, zanim cokolwiek innego.
To co Helenka mówi o oddechu ma zresztą potwierdzenie nie tylko w literaturze ezoterycznej. tak czy siak, praktyki pranayamy w tradycji wedyjskiej są wlanie oparte na tym że prana, czyli energia życiowa, podąża za oddechem. I tam gdzie oddech nie dociera, energia staje. to nie jest metafora tylko system pracy który ma dosyć konkretne instrukcje. Przy wstydie poleca sie np. sitali pranayama, chlodzacy oddech bo wstyd ma gorącą, palącą naturę w ciele
Przepraszam ze sie wtrące ale pierwszy raz słyszę o sitali pranayama. Czy to jest coś co można robić samemu w domu czy trzeba być z nauczycielem? Bo brzmi interesująco ale trochę się boję że coś zrobie nie tak.
Dobra ale wracajac do tematu bo mi sie wydaje ze troche odpłynelismy, chcialam zapytac cos konkretnego. przynajmniej tak to widzę, ile czasu mniej wiecej trwa to uzdrawianie ze wstydu? Bo czytam cały ten watek i wszyscy mowia ze "pole ma swoj rytm" i "nie spiesz sie" ale to nic nie mowi. Miesiac? Rok? Piec lat? Bo ja jestem osobą ktora jak sie czegos podejmuje to chce wiedziec na co sie pisze, nie?
ojejejej, lnica, z tym konkretem to rozumiem skąd pytanie, ale naprawdę nie ma tu gotowej odpowiedzi. Chyba każda z nas które tu piszą mogłaby podać inny czas z własnego doświadczenia i każda miałaby rację. To jest trochę jak pytać ile czasu zajmie nauka gry na pianinie. No to zalezy, od zbyt wielu rzeczy 🙂
Mnie zastanawia jedno. dużo tu mówicie o czakrach i polu, ale czy wstyd nie siedzi też głębiej, w tym co niektórzy nazywają ciałem przyczynowym? Bo mam wrażenie że to co widać w czakrach to jest objaw a nie przyczyna.
No i znowu wchodzimy w kolejne warstwy. cialo przyczynowe, subtelne, fizyczne. jeśli o mnie chodzi, .. ok, rozumiem ta logike ale to troche jak z cebula - zawsze jest jeszcze jedna warstwa "glebsza". W pewnym momencie trzeba zadac pytanie: gdzie to w ogole sie konczy i jak wiesz ze dotarleas do przyczyny a nie kolejnego objawu
Eliksirnik, to jest paradoks z którym pracuje terapia w ogóle, nie tylko ezoteryczna. moim zdaniem, w pracy ze wstydem jest podobnie - kopiesz i kopiesz i zawsze znajdziesz coś wcześniejszego. Ale to nie znaczy że praca na powierzchni jest bezużyteczna. Wstyd w ciele, w czakrach, w postawie, w głosie, to są miejsca gdzie można go złapać i zacząć coś zmieniać. Czekanie na "prawdziwą przyczynę" na poziomie przyczynowym może być też doskonałą strategią żeby nic nie robić, i to też znam z własnego doświadczenia.
Hm, mam pytanie do tego co Agatka napisała o poziomach. Czy to znaczy że jak pracuję z czakrami przez jakiś czas i nic nie czuję, albo czuję ale tylko chwilowo, to może znaczyć że mój wstyd siedzi na tym głębszym poziomie i czakry go po prostu nie dosięgają? Bo trochę mnie to niepokoi, że może robię coś co nie trafia w sedno.
